z dzieckiem o samobójstwie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.11, 15:09
Dziadek mojego siostrzeńca się zabił (powiesił). Kiedy i w jaki sposób można/należy podać mu tę prawdę, żeby z jednej strony nie tworzyć tabu, a z drugiej nie częstować treścią, której nie udźwignie? W tej chwili chłopiec ma 5 lat, dziadek nie żyje od kilkunastu, nie wiemy, kiedy temat wypłynie, ale pewnie bliżej niż dalej. Co odpowiedzieć na pytanie o śmierć, jak wtedy ograniczyć informacje (czy ograniczać?).
    • el_elefante Re: z dzieckiem o samobójstwie 23.08.11, 16:05
      Dziadek był chory. Są takie choroby, które dzieją się w głowie, choroby myśli. Ludzie wtedy robią albo mówią dziwne rzeczy, a czasami sami siebie krzywdzą, a nawet zabijają.
      Tak w skrócie. Po prostu i zgodnie z prawdą.
    • Gość: gosia Re: z dzieckiem o samobójstwie IP: *.fn.pl 23.08.11, 17:33
      A skąd pewność, że temat wypłynie? Według mnie nie ma co wtajemniczać małego dziecka w aż takie szczegóły tym bardziej, że dla dorosłej części rodziny też to pewnie nie jest łatwy temat, dziadek nie żyje i to wszystko.
      Miałam podobną sytuację w mojej rodzinie, powiesiła się moja chrzestna, miałam wtedy ze 3 lata, nawet jej nie pamiętam. Nikt nigdy nie mówił o jej smierci przez pryzmat sposobu, w jaki odeszła. O szczegółach dowiedziałam się mając ponad 30 lat, kiedy w trakcie jakiejś rozmowy zaczęłam zadawać pytania.
      • an_o Re: z dzieckiem o samobójstwie 23.08.11, 17:51
        Eee tam, wystarczy powiedziec, ze dziadek nie zyje. Po co zawracac glowe dzieciakowi tym, jak dziadek zmarl. Przeciez nie jest to wazne. Z reszta jesli dorosli nie beda ciagle walkowac tematu, ze dziadek sie powiesil, czy popelnil samobojstwo, to skad ma dziecko sie tego dowiedziec. Wiec wcale nie jest powiedziane, ze temat wyplynie, bo nie musi.
    • Gość: monika Re: z dzieckiem o samobójstwie IP: *.ip.jarsat.pl 23.08.11, 18:21
      u nas rozmowa wyszla z powodu piosenki hey, tam byl tekst: samobójcze skłonności po dziadku. temat omowilismy normalnie, bez owijania w bawelne, adekwatnie do wieku rozmowcow. na pewno masz swoje przemyslenia na temat samobojstwa, mozesz sie z nimi podzielic z dzieckiem, jesli faktycznie temat wyjdzie.
      dzieci sa tak rozne, jedne bardziej inne mniej wrazliwe, jedno dziecko nigdy nie zapyta, inne poplacze sie w czasie rozmowy. naprawde tylko rodzice wiedza (a przynajmniej powinni wiedziec), jak rozmawiac ze swoim dzieciakiem na takie trudne, ale normalne, tematy.
    • Gość: elemeledutki Re: z dzieckiem o samobójstwie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.11, 06:04
      Ja nie pytam, jak koniecznie przekazać pięciolatkowi treść pt. "dziadek się powiesił". Pytam, co zrobić, gdy dziecko zapyta, dlaczego/w jaki sposób dziadek umarł, niezależnie od tego, czy nastąpi to za pół roku, czy za trzy lata, czy za siedem. Np. w czasie rozmowy o innej śmierci, albo na cmentarzu 1 listopada. Omijanie tematu i liczenie na to, że przez 30 lat nie zapyta, nie jest dobrym rozwiązaniem: tak naprawdę oznacza odbieranie dziecku pamięci o dziadku po to, by uniknąć niewygody rozmawiania o jego śmierci. Przeżyłam takie tabu w temacie samobójstwa na własnej skórze i osobiście nie uważam tego za szczęśliwą opcję.

      Pytam właśnie o to, jak dostosować odpowiedź na takie pytania do wieku, bo brakuje mi w tej kwestii wyobraźni. Co odpowiedzieć, jeśli pytanie zabrzmi - "a co to znaczy? a jak to się robi/co dziadek zrobił?" Jak się na to pytanie odpowiada 5-latkowi, jak 8-latkowi, jak 10-? A jeśli pytanie nie padnie, to czy faktycznie należy tę informację "ukrywać", omijać?

      "Są takie choroby, które dzieją się w głowie" - o tyle jest dla mnie osobiście trudne, że wewnętrznie nie zgadzam się z tą diagnozą. Nie uważam, że każde samobójstwo jest wynikiem choroby. Po drugie, na "chorobę dziejącą się w głowie" choruje matka chłopca, a on sam ma szansę na dziedziczenie, więc wiązanie jednego z drugim wydaje mi się mocno ryzykowne.
      • el_elefante Re: z dzieckiem o samobójstwie 24.08.11, 09:20
        Informacja o mamie rzeczywiście mocno komplikuje sprawę. Na tyle, że właściwie nie wiem co ci odpowiedzieć, bo też mi wyobraźni zabrakło. Wyjaśnienie tego dziecku jest trudne i może właśnie od tego trzeba zacząć temat. Nie umiem wskazać konkretnej odpowiedzi i nie wiem, czy to jest w ogóle zasadne/możliwe. Twoja odpowiedź będzie zależała od wielu rzeczy. Od waszych przekonań religijnych, od twojej wiedzy na temat powodów samobójstwa dziadka, od sytuacji w jakiej padnie pytanie, od kontekstu rozmowy. Zbyt wiele niewiadomych, stąd taka lakoniczna moja pierwsza sugestia.
      • verdana Re: z dzieckiem o samobójstwie 24.08.11, 09:56
        Dziecko dziadka nie znało, prawdopodobnie przejmie się rodzajem jego śmierci mniej, niz kreskowka, ktorą widziało rano. Gdy śmiercią samobojczą ginie ktoś, kogo dziecko zna i lubi - to jest problem, bo moze czuc się winne. Dziadka na oczy nie widziało i podejrzewam, ze przyjmie fakt samobjstwa jako ciekawostkę przyrodniczą i tyle.
        Wsrod moich przodków samobójstwa byly tak powszechne, jak jedzenie śniadań. Naprawdę, traumy z tego powodu nie miałam. Przeciwnie - w dwóch wypadkach podziwiam - starsze małżenstwo - jedno chore, a drugie tracace w wzrok zdecydowało sie odejść razem, w innym mam do opowiadania anegdotkę - mlody facet zastrzelil się z milosci do starszej o 30 lat Marii Konopnickiej. Ale żebym miala, jako dziecię , przejmować sie rodzajem śmierci nieznanych mi przodków? Nigdy.
        A na pytanie, dlaczego dziadek się zabił, nalezy odpowiedzieć zgodnie ze stanem faktycznym - jedyny wyjatek czyniąc wtedy, gdy dziadek zabił się, bo babcia go zdradzała. Można powiedzieć "nie wiem", "miał depresję", "miał problemy finansowe, z ktorymi nie umiał sobie poradzić".
        Prawda, prawda i jeszcze rza prawda - zazwyczaj nie szkodzi. Tajemnice, owszem.
        • Gość: elemeledutki Re: z dzieckiem o samobójstwie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.11, 10:30
          > Dziecko dziadka nie znało, prawdopodobnie przejmie się rodzajem jego śmierci mniej, niz > kreskowka, ktorą widziało rano. Gdy śmiercią samobojczą ginie ktoś, kogo dziecko zna i lubi > - to jest problem, bo moze czuc się winne. Dziadka na oczy nie widziało i podejrzewam, ze > przyjmie fakt samobjstwa jako ciekawostkę przyrodniczą i tyle.

          Sądzisz, że zarówno 6-latek, jak i 9 albo 11? (Nie wiem, pytam).

          > Wsrod moich przodków samobójstwa byly tak powszechne, jak jedzenie śniadań.
          > Naprawdę, traumy z tego powodu nie miałam.

          Ja miałam i pewnie dlatego jestem wrażliwa na tę sytuację. Dwa scenariusze są możliwe - może traumy nie mieć, jak ty, a może ją mieć, jak ja. Myślę że jest tu kilka czynników (wrażliwość osobnicza, bliskość pokrewieństwa, sposób nabycia informacji, to, co się z nią potem uczyni...)

          > A na pytanie, dlaczego dziadek się zabił, nalezy odpowiedzieć zgodnie ze stanem
          > faktycznym - jedyny wyjatek czyniąc wtedy, gdy dziadek zabił się, bo babcia go zdradzała.

          A czemu tu widzisz wyjątek? Stanu faktycznego nie znamy, chłopca wychowuje głównie siostra, zabił się dziadek od strony ojca, w jego rodzinie się o tym nie rozmawia. Więc odpowiedź na pytanie dlaczego jest dość logiczna i generalnie wpisuje się w moje rozumienie samobójstwa (tak naprawdę przecież nigdy do końca nie wiemy, dlaczego ktoś się zabija, chyba że zostawi list ze szczegółowym wyjaśnieniem), bardziej mnie gnębi potencjalne pytanie "jak". A pytam ja, bo jestem w życiu młodego obecna i mnie również może tym pytaniem poczęstować.

          > Prawda, prawda i jeszcze rza prawda - zazwyczaj nie szkodzi. Tajemnice, owszem.

          Tajemnice szkodzą bardzo i to wiem, dlatego pytam. Nie chciałabym, żeby to była tajemnica. Prawda źle podana (nieadekwatnie do sytuacji i możliwości rozmówcy) również może bardzo zaszkodzić, tylko czasem z jest to bomba z opóźnionym zapłonem.
      • an_o Re: z dzieckiem o samobójstwie 24.08.11, 18:41
        A Ty wiesz dlaczego sie powiesil? Jesli tak, powiedz dziecku prawde.
      • maltry Re: z dzieckiem o samobójstwie 24.08.11, 22:15
        > Ja nie pytam, jak koniecznie przekazać pięciolatkowi treść pt. "dziadek się pow
        > iesił". Pytam, co zrobić, gdy dziecko zapyta, dlaczego/w jaki sposób dziadek um
        > arł, niezależnie od tego, czy nastąpi to za pół roku, czy za trzy lata, czy za
        > siedem. Np. w czasie rozmowy o innej śmierci, albo na cmentarzu 1 listopada. Om
        > ijanie tematu i liczenie na to, że przez 30 lat nie zapyta, nie jest dobrym roz
        > wiązaniem: tak naprawdę oznacza odbieranie dziecku pamięci o dziadku po to, by
        > uniknąć niewygody rozmawiania o jego śmierci. Przeżyłam takie tabu w temacie sa
        > mobójstwa na własnej skórze i osobiście nie uważam tego za szczęśliwą opcję.
        >
        > Pytam właśnie o to, jak dostosować odpowiedź na takie pytania do wieku, bo brak
        > uje mi w tej kwestii wyobraźni. Co odpowiedzieć, jeśli pytanie zabrzmi - "a co
        > to znaczy? a jak to się robi/co dziadek zrobił?" Jak się na to pytanie odpowiad
        > a 5-latkowi, jak 8-latkowi, jak 10-? A jeśli pytanie nie padnie, to czy faktycz
        > nie należy tę informację "ukrywać", omijać?

        No to teraz rozumiem. Po przeczytaniu Twojego pierwszego postu zrozumiałam, że chcecie koniecznie dziecko uświadomić...

        > A jeśli pytanie nie padnie, to czy faktycz
        > nie należy tę informację "ukrywać", omijać?

        Ukrywać? Raczej nie. Jednak jeśli pytanie nie padnie jakby problemu nie ma - widocznie dziecko nie jest zainteresowane tematem. Według mnie na pewno nie uświadamiać "na siłę", nawet jeśli dziecko nie wykaże zainteresowania przyczyną śmierci przodka

        >Omijanie tematu i liczenie na to, że przez 30 lat nie zapyta, nie jest dobrym roz
        > wiązaniem: tak naprawdę oznacza odbieranie dziecku pamięci o dziadku po to, by
        > uniknąć niewygody rozmawiania o jego śmierci.

        Nie zgodzę się. Można wspominać dziadka niekoniecznie podkreślając sposób, w jaki odebrał sobie życie (oraz sam fakt samobójstwa). Tym bardziej, że chłopiec go nie znał, więc raczej stosunku emocjonalnego względem dziadka nie wykazuje.
        • verdana Re: z dzieckiem o samobójstwie 24.08.11, 22:43
          Przyznam, ze im bardziej czytam, tym bardziej nie rozumiem. Dziadek nie był seryjnym mordercą, nie zgwałcił pięciolatki, nie bił zony do półśmierci, nie byz zbrodniarzem wojennym.
          DLACZEGO nie powiedzieć zwyczajenie, że popełnił samobojstwo? Co w tym jest takiego strasznego? Co tu jest w ogóle do ukrywania?
          • Gość: elemeledutki Re: z dzieckiem o samobójstwie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.11, 10:14
            Nigdzie nie próbuję powiedzieć, że chcę/chcemy ukrywać fakt samobójstwa. Wręcz przeciwnie. Chciałabym, żeby była to wiedza taka sama jak ta, że ciocia X zmarła na raka. Kłopot w tym, że to nie jest taka sama wiedza. Po jednych spłynie, po innych nie. Przez "ukrywanie" rozumiem również omijanie tematu, póki dziecko samo nie zapyta (nie mam na myśli omijania przy 6-latku, tylko np. przy 16-, pytanie gdzie leży granica między jednym a drugim).

            Chciałabym umieć
            a. odpowiedzieć na pytanie, jeśli padnie, tak, by była to odpowiedź adekwatna do wieku (a nie mam jasności, czy informacja o powieszeniu się jest adekwatna do wieku 6-latka, nawet jeśli zapyta o "szczegóły", wydaje mi się to dość sugestywne, kiedy jest adekwatna, a jeśli nie jest, to w jaką bawełnę ją owinąć)
            b. jeśli pytanie nie padnie, to wyczuć moment (wiek), w którym można bezpiecznie zagaić rozmowę na taki temat. po to, by później nie był to szok.

            Nawet jeśli są to rozważania teoretyczne, to będę się czuła bezpieczniej (ja), jeśli wcześniej przemyślę sobie tę kwestię. Czasem rozmawiam o tym z siostrą, ona też ma mętlik. A co ostatecznie wyjdzie, to wiadomo, że życie przyniesie.
            • demonii.larua Re: z dzieckiem o samobójstwie 27.08.11, 12:18
              Musisz wiedzieć, że dla wielu 6-latków temat śmierci nie dość że nie jest straszny to bywa bardzo nęcący, atrakcyjny nawet. Więc to naprawdę zależy od dzieciaka :) Mój nastolatek w wieku lat 5 przeżywał na przykład rozterki związane z sensem życia w ogóle, tematy około śmiertne były dla niego niezwykle interesujące a gdyby miał okazję obejrzeć wówczas nieboszczyka i go dotknąć to byłby to dla niego szczyt radości. Tu jest istotne jakie jest dziecko, z którym rozmawiasz na temat śmierci. Odrzuć swoje odczucia, obserwuj dziecko podczas rozmowy, jeśli temat je zainteresuje to odpowiadaj na zadane pytania. Naprawdę, wszystko zależy od dziecka, same (i Ty i matka) powinnyście dostrzec moment w którym można tym z dzieckiem pogadać :)
    • demonii.larua Re: z dzieckiem o samobójstwie 25.08.11, 10:19
      Mój dziadek również się powiesił, dużo wcześniej niż ja się urodziłam. Najpierw wiedziałam, że umarł - potem w wieku ok 10 lat zapytałam na co umarł, bo przecież był młody (moja mama miała 15 lat) i czy był bardzo chory. Wtedy moja mama mi powiedziała że odebrał sobie życie. Ja pytałam, mama odpowiadała, normalnie jakoś nie było w tym sensacji tylko rozmowa. I już. Jeśli dziecko zapyta juz niedługo co było powodem śmierci dziadka, można opowiedzieć o chorobie, która skłania ludzi do odbierania sobie życia. Rodzice dziecka najlepiej znają dziecko i pewnie potrafią pokierować odpowiedziami na dziecięce pytania tak by były one adekwatne do jego wieku.
      • Gość: eleme Re: z dzieckiem o samobójstwie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.11, 10:40
        i w wieku 10 lat była to już dłuższa rozmowa? w sensie - dopytywałaś, mama opowiadała? i filtrowała informacje czy nie? wracałaś potem do tematu, myślałaś o tym? (no wiem, że pewnie było dawno i nie pamiętasz, ale takie mi się pytania pojawiają)
        • demonii.larua Re: z dzieckiem o samobójstwie 27.08.11, 12:03
          Tak pytałam, a mama odpowiadała. Najpierw otrzymałam wyjaśnienie co to jest samobójstwo. Pytałam w jaki sposób dziadek odebrał sobie życie i również o odczucia mamy, pytałam czy tęskni za ojcem. Po tej rozmowie - ponieważ byłam wtedy jeszcze katoliczką, modliłam się za dziadka. Spytałam czy mogę i mama powiedziała, że jeśli chcę to tak. Było mi smutno, ale nie płakałam. Potem co jakiś czas domagałam się opowieści o dziadku, mama musiała opowiadać mi o tym jaki był, co robili jak jeszcze żył - jakbym chciała go poznać - takie mam teraz wrażenie, że chciałam go zwyczajnie poznać. Dziś jako dorosła osoba mam w pamięci sporo przyjemnych obrazów z dziadkiem w roli głównej. A i jeszcze pamiętam, że domagałam się też zdjęć z dziadkiem. Więc kończyło się to zazwyczaj przeglądaniem albumów i wysłuchiwaniem historyjek o rodzinie. Nie mam złych wspomnień odnośnie tamtej rozmowy.
    • justyna_dabrowska Re: z dzieckiem o samobójstwie 25.08.11, 12:16
      POwiedziałabym prawdę a szczegóły dopowiedziała wtedy, gdy dziecko o to zapyta. Mały Książę tez sie zabił, prawda? A mimo to czytamy tę ksiązkę dzieciom i dzięki niej odbywamy wiele ciekawych rozmów...
      Prawda podana z miłością nie krzywdzi. Miłośc bez prawdy - i owszem. I odwrotnie.

      POzdr
      jd
      • Gość: elemeledutki Re: z dzieckiem o samobójstwie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.11, 10:43
        Nie wiem czemu, ale miałabym mniej oporów z powiedzeniem, że ktoś łyknął prochy czy otruł się gazem, niż że się powiesił bądź podciął sobie żyły. Może to irracjonalne. A może nie. Na pewno patrzę z perspektywy dorosłego i brakuje mi dziecięcych punktów odniesienia. Czy ta różnica jest tylko we mnie?

        PS Małego Księcia ja czytałam wtedy, gdy był lekturą. Czyli bodajże w siódmej klasie. Jak byłam dzieckiem, mama czytała mi Puchatka i Dzieci z Bullerbyn, a tam samobójstw nie było :)
        • lib Re: z dzieckiem o samobójstwie 26.08.11, 18:46
          A na czym polega twoja trauma? Co cię tak ruszyło?
          Ja miałam traumę, bo mój ojciec nie ma nogi. Nigdy nikt mi nie powiedział, że on tej nogi nie ma. Nigdy się nie rozbierał na plaży. Na pytanie dlaczego słyszałam, że mam się zająć swoimi sprawami. Jak się przebierał w pokoju, dzieci były wypraszane. I tak dalej. W końcu sama pojęłam, jak jest, ale to wrażenie, że jest tu jakaś potworna tajemnica, zostało. Miałaś tak samo?
          Swojemu dziecku powiedziałam o tym przy pierwszej okazji. Nie pamiętam jak, ale było to coś w rodzaju: my piechotą, a dziadek pojedzie samochodem, bo go boli noga. A dlaczego boli? Bo nie ma części nogi i od protezy boli. Dziecko przyjęło to tak, jak pisze Verdana: jako ciekawostkę przyrodniczą. Potem zapytał, jak to się stało, wyjaśniłam, ale temat najwyraźniej jest całkiem neutralny. Zapytał jeszcze, gdzie jest ta noga :-)
          Dziecko moim zdaniem łyknie to bezboleśnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja