przedszkole

31.08.11, 15:06
Witam!
Jutro moja córcia( 2lata,7miesiecy) idzie do przedszkla.
I ja mam dylemat na ile godzin ją w tym przedszkolu zostawić.
Mam mieszane uczucia co do tego przedszkola ponieważ jest to nowe przedszkole dopiero jutro zostanie otwarte, a więc nie znam pań ani obiektu. Kadra pewnie też się jeszcze za dobrze nie zna bo wszystko robią na ostatnią chwile(meble przywiezli dopiero dzisiaj).
Dwa dni temu było spotkanie z panią dyrektor i dowiedziałam sie że nie ma okresu adapcyjnego, nie ma możliwości żeby wejść z dzieckiem na sale choc by na chwile tylko szybko oddać diecko i wyjść. I to mnie najbardziej przeraża. Oczywiście postanowiliśmy z męzem że jeżeli mala bedzie bardzo płakać to ją nie zostawimy.
Ale jeżeli mala pójdzie nawet chetnie to mam dylemat na początku na ile ją zostawić w przedszkolu. Czy odebrać po drugim śniadaniu tak ok 12 czy po obiedzie o 14?
Mała chodzi jeszcze codziennie spać ok 13, a niewiem czy grupa żłobkowa mojej córki ma spanie, bo 3 latki i starsze grupy nie mają. Zresztą nawet jak bedzie spanie to mala raczej nie zaśnie bo usypia tylko ze mną przy piersi.
Ja siedze w domu więc moge ja odebrać nawet po godzinie, ale co będzie dla małej lepsze
Doradzcie jak to rozwiązać.
    • Gość: ja Re: przedszkole IP: *.196.189.109.customer.cdi.no 31.08.11, 15:29
      prawde mowiac przerazilo mnie to co napisalas,ze nie mozna wejsc na sale z dzieckiem,nie ufalabym temu przedszkolu i paniom uslyszawszy taki zakaz. sugeruje on,ze panie nie chca miec problemu z placzacymi dziecmi,rozstaniami ich z matkami itd. tworzac tym samym bariere rodzic-przedszkole. brrr az mnie ciarki przeszly (i znow dzieci sa dla przedszkola a nie przedszkole dla dzieci)
      czy naprawde musisz oddawac tam dziecko nie wiedzac co sie dzieje za drzwiami sali do ktorej nie masz wstepu?takie przedszkola sa jeszcze w dzisiejszych czasach?

      wracajac do Twojego pytania: najlepiej wydaje mi sie zebys przyszla po dziecko wczesniej. z kazdym dniem mozesz przedluzac jej pobyt jesli bedzie jej sie podobalo
      ale... czy panie powiedza Ci,ze bylo cos nie tak,ze dziecko bylo smutne,plakalo???nie ufalabym

      pozdrawiam
      i napisz co postanowilas
    • Gość: kaisa81 Re: przedszkole IP: *.internetia.net.pl 31.08.11, 15:43
      `Słyszałam od psychologa który spotkała się z nami (rodzicami dzieci które pierwszy raz idą do przedszkola) że lepiej dziecko zostawiać od razu na tyle czasu na ile będzie potem musiało zostawać, bo później dziecko będzie tylko niepotrzebnie czekało na wcześniejszy odbiór. A nie wpuszczają na salę bo potem jest jeszcze trudniej się rozstać. Ale jak jest naprawdę...? Sama najlepiej sprawdź.
      Powodzenia
      • magdalenka50cz Re: przedszkole 31.08.11, 15:49
        Jutro pójdziemy i zobaczymy. Jeżeli coś sie nam nie spodoba to na pewno zabiore małą i nie bede jej tam prowadzać. Rok moge jeszcze poczekać i dac ją do innego przedszkola.
        Zdam relacje w najbliższym czasie.
        Niestety u nas jeszcze przedszkola działają jak 20-30 lat temu.
      • Gość: basca Re: przedszkole IP: *.ghnet.pl 31.08.11, 15:56
        > `Słyszałam od psychologa który spotkała się z nami (rodzicami dzieci które pier
        > wszy raz idą do przedszkola) że lepiej dziecko zostawiać od razu na tyle czasu
        > na ile będzie potem musiało zostawać, bo później dziecko będzie tylko niepotrz
        > ebnie czekało na wcześniejszy odbiór.

        Rozumiem intencje psychologa, ale realizacja dla mnie jest co najmniej dyskusyjna, zwłaszcza w przypadku dzieci wrażliwszych, bardziej zamkniętych.
        Tak samo jak można wrzucić na głęboką wodę dziecko ze świetną koordynacją ruchów i patrzeć jak sobie radzi, tak już w przypadku dzieci "niezdarnych" to może tylko wywołać uraz i niechęć do wody.
    • soffia75 Re: przedszkole 31.08.11, 18:55
      U nas w sytuacji przedszkolnego debiutu sprawdziło się wcześniejsze odbieranie córki (po obiedzie, czyli ok. 12:30-13:00); stopniowo, w miarę aklimatyzowania się córki w przedszkolu, wydłużaliśmy dzienny pobyt - oczywiście najpierw pytałam córki, czy ma ochotę zostawać trochę dłużej w przedszkolu (do leżakowania, do podwieczorku itd.).
      Jakie nastawienie ma Twoje dziecko do przedszkola? Cieszy się, że tam pójdzie, czy raczej obawia? Czy Ty okazujesz swój niepokój, czy raczej starasz się budować pozytywną atmosferę wkoło jutrzejszego dnia? Piszesz, że "jeżeli mala bedzie bardzo płakać to ją nie zostawimy" - ile to jest to "bardzo"? Debiutanci przedszkolni, nawet jeśli chętnie szli do przedszkola, w szatni potrafią ni stąd ni zowąd odstawić histerię, zwłaszcza, jeśli wyczują wahanie rodzica (często dzieci "nakręcają się" nawzajem - jedno się rozpłacze, bo nie chce zostać w przedszkolu i za chwilę bez konkretnego powodu płacze wraz z nim połowa grupy). Doradzam dużo spokoju, cierpliwości i dystansu na jutrzejszy poranek - bardzo się przyda.
      Poza tym - nauczycielki na pewno mają spisane telefony kontaktowe do rodziców. Poproś panią, żeby zadzwoniła po Ciebie, jeśli córka będzie miała problem z adaptacją; jeśli jesteś w domu, to tak, jak piszesz, możesz odebrać ją w każdej chwili. I nie martw się na zapas, może akurat Twój mały przedszkolak pozytywnie Cię zaskoczy. :) Powodzenia!
      • magdalenka50cz Re: przedszkole 01.09.11, 08:25
        40 min temu mąż zaprowadził mała. Jeszcze nie wrócił tylko dzwonił ze mała na sali płacze a panie próbują ją uspokoić, a tacie kazały iść ale postanowił czekać na korytarzu. Dzwoniłam przed chwilą do niego i chyba z tego co uslyszalam( w przedszkolu jak to wiadomo głośno) to wszedł do niej na sale.
        Mala bardzo dobrze była nastawiona na przedszkole, nawet dzisiaj rano jak uslyszała że idziemy do przedszkola to oderwała sie od cyca i chciała już isc. Nawet teoretycznie wszystko dobrze wiedziala że tata zaprowadzi, zostawi a mama odbierze. No ale w praktyce nie wyszlo puki co tak super
        Ja z mężem tez bylam spokojna. No ale mała z tych dzieci że najlepiej to z mamą lub tatą nawet babcia jest be jak nas nie ma.
        Też myślałam o odbieraniu jej o 12 ale wtedy jest leżakowanie, wiec musiala bym ją odbierać albo po 2 śniadaniu o 11 albo po obiedzie o 14.
        Wiem że jak ją zabierze mąż teraz bo placze to napewno nastepne dni też bedą tragiczne. Ale sama nie wiem co lepsze. Ja mam metlik w glowie i skret kiszek, mąż niech podejmuje tam decyzje.
        • soffia75 Re: przedszkole 01.09.11, 19:06
          Może się mylę, ale odnoszę wrażenie, że podświadomie założyliście z mężem taki scenariusz przedszkolnego poranka, jaki się rzeczywiście wydarzył (to zresztą wynikało po trosze z Twojego pierwszego postu) - no, i powstał efekt "samospełniającej się przepowiedni". Wydaje mi się również, że Wy, rodzice, bardziej obawiacie się przedszkolnego debiutu Waszej córki niż ona sama. ;)
          Rozumiem niepokój taty, ale uważam, że źle zrobił, wchodząc do sali - wtedy sytuacja już jest nie do uratowania, trzeba dziecko zabrać do domu. Dziecko natomiast uczy się, że: "tata niby zostawia mnie w przedszkolu, ale tak naprawdę jest w pobliżu i jak odpowiednio głośno poryczę, to zaraz się zjawi i zabierze mnie do domu." Jeśli parę razy wypróbuje tę metodę z powodzeniem, to będziecie mieć problem.
          Dzisiaj w przedszkolu mojej córki wpadła mi w oko wywieszka na tablicy, z radami dla rodziców debiutujących przedszkolaków. Zapamiętałam poniższe, myślę, że cenne:
          - Rano w szatni pożegnaj się z dzieckiem wesoło, ale krótko; nie przedłużaj pożegnania, powiedz dziecku, kiedy po nie przyjdziesz (np. "będę po obiedzie") i wyjdź.
          - Nie stój pod drzwiami sali, nie zaglądaj ani nie wchodź do sali.
          - Zaufaj wychowawczyniom.

          Co do ostatniego - panie w przedszkolu widziały już niejednego zaryczanego debiutanta i zapewniam, że potrafią sobie w takiej sytuacji poradzić.
          I jeszcze jedna kwestia: uważam, że do przedszkola powinno odprowadzać dziecko to z Was, które jest bardziej zdecydowane i odporne na jej "prośby, groźby i łzy". Mój mąż odprowadził naszą córkę tylko jeden raz: mała, pomimo, że była już starym przedszkolnym wyjadaczem i lubiła swoje przedszkole, tak go urobiła, że za 15 minut byli oboje z powrotem w domu... ;) ;)
          P.S. Polecam post Pretty w podobnej dyskusji - tutaj
          • magdalenka50cz Re: przedszkole 02.09.11, 08:14
            To fakt ja zawsze najpierw zakladam rózne scenariusze a zwłaszcze te najgorsze.
            Mąż zaprowadza dziecko do przedszkola bo ja bym sie przy niej rozkleiła i napewno ją zabrała do domu.
            Mimo tego że mąż wszedł na sale do małej i nakarmił ją śniadankiem, wyszedł jak się uspokoiła. Została do 14 i panie mówiły, że troche popłakiwała ale było nawet dobrze. Tylko że panią nie wieże do końca bo każda mówiła co innego.
            Dzisiaj poszla chetnie zachecona nowymi zabawkami, ale mówiła żeby nie było pań.
            Jak już pisałam ja siedze w domu więc tak naprawde mała nie musi chodzić do przedszkola. Wysłałam ją tam żeby miała kontakt z dziećmi, a ja odpoczeła psychicznie. Nie chce fundować dziecku mega stresu, a na okres adaptacyjny w tym przedszkolu nie ma co liczyć. Dlatego zastanawiam się czy jest sens ją posyłać i stresować.
            Jula jest dzieckiem które boi się nowości i bardzo ze mną i mężem związana.
            Ja bardzo bym chciała żeby sie zaklimatyzowała i chodziła do przedszkola, ale jest mi jej bardzo szkoda. Nie wyobrażam sobie że tak bedzie płakała cały miesiąc albo i dużej jak niektórzy mi mówili. Po jakim okresie jej płaczów ja zabrać?
            • magdalenka50cz Re: przedszkole 02.09.11, 13:01
              Mąż wrócił z mała po 20 minutach pobytu w przedszkolu. Mala tak kurczowo trzymala sie taty ze trzeba by ją siłą oderwać. Nie chciala usiąść do śniadanka, a inne dzieci już siedziały. Pani zaproponowała żeby mąż wyszedł no to wyszedł razem z córką.
              Gdyby mała płakała ale nie była kurczowo przylepiona do taty to by ją zostawili wyszedł, ale ani ja ani mąż nie wyobrażamy sobie żeby dziecko od siebie na sile odrywać i zostawiać w obcym otoczeniu.
              Co radzicie odpuścić całkowicie i próbować za rok? Czy w poniedzialek robić kolejne podejści? Czy odczekać z tydzień, miesiąć(poprosić o trzymanie miejsca).?
              Naprawde zależy mi żeby mała chodziła do przedszkola ale nie za wszelką cene.
              Dodam, że w poniedziałek pewnie przyjdzie wiecej dzieci bo na liście jest ich 19(wczoraj i dzisiaj było tylko8) na 2 panie (1 to pielegniarka wiek ok 60, druga to pani pedagog z małym doświadczeniem w przedszkolu mloda osoba) i pani do pomocy. Przedszkole dopiero otwarte, państwowe. Z remontem zdążyli, ale wygląd ma bardzo surowy, nie zachecający. Na ścianach żadnych kolorowych obrazkow, zabawek to moje dziecko ma w domu więcej(podobno ma być więcej ale jeszcze nie dowiezli). O paniach też nic nie wiem. Znalezienie miejsca w innym przedszkolu graniczy z cudem, klubikow dla dzieci u nas nie ma. Co robić?
              A może jak by pani dyrektor sie zgodzila to chodzić z mała do przeszkola do jej sali jak dzieci leżakuja( śpią w zupełnie innej sali więc my byśmy im nie przeszkadzały), zeby mala chociaż do sali sie przyzwyczaiła. Wczoraj jak wyszła z przedszkola to pobiegła na plac zabaw który uwielbia(za płotem naszego mieszkania mamy własnie przedszkole i plac zabaw i Julka od tygodnia najchetniej by z niego nie wychodziła) pobawiła sie wesoła i radosna, poczekalyśmy na babcie, a jak babcia przyszła to mała zaciągnela ja do przedszkola, żeby jej pokazać,Dzieci już nie było a panie akurat wychodziły ale pozwoliły wejść na sale i Jula bardzo się cieszyła. Jak się jej pytaliśmy czy było fajnie to odpowiadala, ze tak i że jutro przyjdzie. Rano też szybko sie ubierała i z checią że idie do przedszkola ale mówiła"pań nie bedzie a tatuś ze mną zostanie". Jak wrociła z tatą dzisiaj rano do domu to mówiła że już nie chce iść do przedszkola.Ale na plac zabaw ciągnela. Ona sie nie czuje bezpiecznie w nowym obcym otoczeniu jak nie ma nikogo bliskiego, znajomego.
              Na nianie mnie nie stać, zresztą to bez sensu jak jestem jeszcze rok na wychowawczym a do pracy moge iść ale nie musze.
              Babcia zostaje z mała jak szlam do pracy, ale też płakała że ja wychodze. Tata od rana do wieczora w pracy, wpada tylko na śniadanie, obiad i gdy jest jakaś sytuacja kryzysowa(pracuje pietro niżej).
              Jak ja jestem w domu z mala to ona chce żebym z nią siedziała, czytała, bawiła się, była non stop przy niej. Ja nawet mam trudności z umyciem się bo mała w najlepszym wypadku ze mną w łazience jest trzyma się mojej nogi, w tym gorszym wypadku jak nie chce ze mną pujść a ja ide to jest placz, pisk. I takie sytuacje są jak chce ugotować obiad, posprzatac itd. Zawsze była dzieckiem wymagającym dużej uwagi, ale myślalam że czym bedzie starsza tym będzie lepiej, a tu na odwrót. Fakt że mój chwilowy powrót do pracy na pare godzin, zaostrzył jej zachowanie. Co zrobić jak ją odseparować od siebie choć troche.
              Czytam książke Mądrzy rodzice (dopiero 2 rozdziały) i tam jest napisane że jak dziecko robi histerie to żeby przytulac i nie doprowadzać do przedłużającego się płaczu, ale jak histerie się powtarzają bo ja musze coś w domu zrobić a nie tylko z dzieckiem siedzieć od rana do wieczora.
              Ale sie napisałam. Poradzcie coś bo wasze rady są naprawde cenne i mi pomocne, a ja już mam taki mentlik w głowie że nie wiem jak podejść do własnego dziecka.
              • tatitek Re: przedszkole 02.09.11, 13:12
                moze trzeba poszukac innego przedszkola,zeby mała dobrze sie w nim czuła.z tego co piszesz to owe,przedszkole nawet nie wyglada jak powinno wiec,nic dziwnego ze mała tam płacze.ja swojego dziecka napewno w takim miejscu bym nie zostawiła.pozdrawiam
                • Gość: ja Re: przedszkole IP: *.196.189.109.customer.cdi.no 02.09.11, 15:46
                  zmienic przedszkole i nie posylac do przedszkola,ktore zamyka drzwi rodzicom

                  sa naprawde takie,gdzie dobro dziecka a nie wygoda pan sa na pierwszym miejscu.
                  dziecko ma sie czuc tam bezpiecznie i dobrze.nigdy nie bedzie tak sie czulo w miejscu,gdzie na sale nie moga wchodzic rodzice

                  zabrac! i to juz,w przeciwnym razie dziecko nigdy nie polubi zadnego przedszkola
              • esr-esr Re: przedszkole 05.09.11, 09:08
                hmm, a pomysleliście z mężem że przez takie zachowanie - wchodzenie na salę, gdy innych rodziców nie ma, uskutecznianie płaczów przez godzinę, itp powodujecie że pozostałe dzieci też boją się przedszkola? właśnie dlatego rodzic nie powinien być na sali z dzieckiem tyle ile chce, że inne dzieci czuja się strasznie smutne i zawiedzione że ich rodziców nie ma. Wy jako rodzice nie jesteście przygotowani na oddanie córki do przedszkola, dziecko by sobie poradziło ale nie dajecie mu szansy. moja córa chodziła na dni adaptacyjne do przedszkola przez miesiąc, bardzo lubi swoje przedszkole, panie też (jedna jest przedszkolanką z doświadczeniem, druga świeżo po studiach), ale gdy 1-go września (po okresie adaptacyjnym) przysżły nowe dzieci z rodzicami, którzy tak jak Wy nie odstępują swoich pociech na krok, pozostałe zaadaptowane przedszkolaki zaczęły płakać, marudzić, żądać rodziców - bo jak to? Kasia/Janek/Zosia mogą mieć rodziców na śniadanku, a ja nie?
                dzieci też nie mogą wyjść normalnie do ogrodu po sniadaniu bo jedna para nawiedzonych rodziców siedzi uczepiona płotu i wypatruje swojego dziecko, które jak tylko ich zobaczy to wyje (nic dziwnego - dziecko widzi że rodzice zachowują się dziwnie, są zestresowani, boją się). jak rodziców uda się "przegonić" to wszystko jest ok - wszystkie dzieciaki bawią się, śmieją i ganiaja jak szalone.
                jeśli dziecko nie zostawało wcześniej z obcymi osobami to raczej odpuście sobie przedszkole w tym roku, dojrzejcie wszyscy do tej decyzji (rodzice+dziecko), zapiszcie dziecko na jakieś inne zajęcia stopniowo oddalające je od rodziców na godzinę, dwie, trzy (często biblioteki mają takie programy jedno lub dwugodzinne), a do przedszkola za rok.
                córka nauczyła się, że jak popłacze to tata zrobi dla niej wszystko i to źle, dodatkowo rozwalają zajęcia innym dzieciom (u mnie córa dopiero po miesiącu zaczęła stroić fochy na przedszkole bo inne dzieci tez płakały, to i ona, inne dzieci miały rodziców za płotem to i ona chciała - logiczne). poza tym mam wrażenie, że jesteście źle nastawieni do przedszkola - że ma mało zabawek (to nie wypasione zabawki są wyznacznikiem dobrej zabawy), że mało obrazków na ścianach, że to, że tamto.
                moja rada: odpuście sobie, ale nie ze względu na córkę tylko Was - nie dojrzeliście jeszcze jako rodzice do oddania dziecka do przedszkola (i to nie jest złe, po prostu niektórzy szybciej potrafią oddzielić się od dziecka, a inni potrzbują czasu). nie liczcie tylko na to, że za rok młoda nie powtórzy repertuaru.
    • rivia Re: przedszkole 02.09.11, 17:00
      Jezus Maria, ja to czytam i mi się włosy jeżą...
      Dziewczyny na miłość boską, przedszkole jak nazwa wskazuje jest dla przedszkolaków- nie dla rodziców. Jestem mamą 2 chłopców, którzy poszli do przedszkola w wieku 3 lat.
      Nie powiem ze było łatwo. O ile w pierwszym tyg. starszy chodził z uśmiechem, to w drugim płakał i narzekał. POTEM SIĘ uspokoił. MŁODSZY, stanowczo bardziej mamusi owo- tatusiowy, tez miał minę dziwną przychodząc pierwszy raz, a ja szklane oczy, chociaż jestem twardsza niż mąż. Słyszałam jak płakał za ścianą , postałam i poszłam do pracy. Po południu było lepiej. Magdalenka- kilka rzeczy zanim przejdę do dyskusji dalej- stawiasz nieco nietypowe zarzuty:

      Mam mieszane uczucia co do tego przedszkola ponieważ jest to nowe przedszkole d
      > opiero jutro zostanie otwarte, a więc nie znam pań ani obiektu. Kadra pewnie te
      > ż się jeszcze za dobrze nie zna bo wszystko robią na ostatnią chwile(meble przy
      > wiezli dopiero dzisiaj)
      .
      Jak jest państwowe to się nie dziw, nie od nich zależy wiele rzeczy, wierz mi. Mój starszy syn chodzi do szkoły gdzie dopiero kończą malować, nie prywatni- to muszą tańczyć jak im samorząd zagra. A ze kadra nie tego? no plis! Wiesz ile podań składają przedszkolanki żeby dostać pracę? Tony. Dyrektor ma w czym wybierać. Pani mojego młodszego jest świetna- babeczka świeżo po studiach, kreatywna miła. Moze jeszcze musi popracować nad dyscypliną z maluchami, ale na pewno się nauczy!Nie skazuj ich z góry, bo nowe, bo brzydkie i szare bo nie ma obrazków- no to już mnie rozwaliło- a kto miał je narysować? Sama napisałaś,ze jest NOWE! przecież to dzieci tworzą kolory , swoimi pracami....
      Dwa dni temu było spotkanie z panią dyrektor i dowiedziałam sie że nie ma okres
      > u adapcyjnego, nie ma możliwości żeby wejść z dzieckiem na sale choc by na chwi
      > le tylko szybko oddać diecko i wyjść. I to mnie najbardziej przeraża.

      Ale dlaczego? w prywatnych jest okres adaptacyjny, owszem, może nawet w niektórych państwowych, ale rzadko. W moim tez nie było.Na to nic nie poradzisz. Tu się musisz dostosować.

      Mimo tego że mąż wszedł na sale do małej i nakarmił ją śniadankiem, wyszedł jak się uspokoiła. Została do 14 i panie mówiły, że trochę popłakiwała ale było nawet dobrze. Tylko że panią nie wieże do końca bo każda mówiła co innego
      Wyobraź sobie ze każdy tatuś i mamusia wejdą i będą karmić swoje dzieci. A ten dziadek wejdzie i będzie usypiał wnuczkę... Zrozum, to jest nie do wykonania na dłuższa metę. Nie wiem jaki masz zawód, ale chciałabyś żeby ktoś cię wyręczał? Ja pracuje w szkole, niektóre dzieci- pierwszaczki tez popłakują czasem, z pierdółek- ale takie ich prawo. Wierz mi- nie zostawiam, podejdę pocieszę, pogłaszczę... czasem powiem- oj, pierwszoklasiście to już nie wypada... ;_) na każde działa co innego. A inne, choćbyś stawała na rzęsach i tak popłakują czasem sobie, aż troszkę przywykną. To jak z maluszkami:) ona nie płacze bo jej źle tylko bo jest w nowym miejscu. W ŻYCIU nie pozwoliłabym mamie czy tacie dziecka pakować po lekcji czy wyciągać przed zeszyty na ławkę- a i tacy rodzice się zdarzają.
      A co do pan- a co ci miały powiedzieć- nie proszę pana, płakała cały dzień, spuchła od płaczu, wyła za mamą... Jeśli to chcesz usłyszeć, to dla niej za wcześnie do przedszkola jeszcze- za malutka- i dla ciebie także- nie potrafisz się z nią rozstać.

      Dzisiaj poszla chetnie zachecona nowymi zabawkami, ale mówiła żeby nie było pań.

      mała jest spryciula ;) najpierw wam powie ze pójdzie chętnie ale potem stawia warunki, wie ze być może ulegniecie.Normalne u dziecka.
      Zresztą nawet jak będzie s
      > panie to mala raczej nie zaśnie bo usypia tylko ze mną przy piersi.
      Moi znajomi tak maluszka tez hołubili, teraz maja maluszka a z chłopcem jest teraz problem, czuje się mega odrzucony bo przy piersi jest siostrzyczka nie on, bo mama nie może z nim iść, bo karmi itp. Kochają go bardzo i przygotowali na rodzeństwo, ale zrobili mu krzywdę, nieświadomie z wielkiej miłości
      I ostatnia rzecz- moja szkoła to także przedszkole. Co roku, 1. września jest płacz. Mamy wychodzą i wycierają łzy. Dzieci płaczą i tydzień. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby ktoś dziecko wziął. Pani chodzą na obiad, często z zasmarkanymi maluszkami, ale po kilku dniach to naprawdę sie uspokaja. Z jedna mamą umówiły się ze jeśli syn będzie strasznie rozpaczał, to zadzwonią i mama wezmi wcześniej- taka syt. jak u ciebie, mama na wych. raz wzięła.
      PODSUMOWUJĄC- jesteście pewnie wspaniałymi rodzicami, chcecie dla córki jak najlepiej i was boli ze płacze. MNIE TEZ< I TYSIĄCE INNYCH RODZICÓW! Musicie się przestawić i dać sie małej przestawić, zaufać troszke paniom, a jeśli do końca września nadal będzie rozpacz, zabrać i oddać za rok. W tym czasie prowadźcie ją na place zabaw w np markecie- taki małpi gaj- siedz sobie na ławce i obserwuj, potem na troszkę dłużej itp.
      Jak sie nie postaracie uodpornic, bedziecie miec następną jazdę w I klasie SP.
      • Gość: tuszeani Re: przedszkole IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.11, 08:52
        Nie zgadzam się z tym że odpuszczenie przy przedszkolu to murowane problemy w SP.
        Jestem dzieckiem które ryczało potwornie przy dwóch podejściach do przedszkola, raz rodzice wymiękli po dwóch tygodniach a rok później po miesiącu (w innym przedszkolu). Jak miałam prawie 6 lat, kazali mi wybierać, czy idę do przedszkola do zerówki czy wcześniej do szkoły: wybrałam bez zastanowienia szkołę bo przedszkole kojarzyło mi się traumatycznie. Nie było żadnych problemów z aklimatyzacją, byłam wręcz dumna z tego że jestem taka dorosła i samodzielna że chodzę do szkoły wcześniej niż moi rówieśnicy. Wygląda na to że w moim przypadku czas przyszedł później niż u innych dzieci.

        Natomiast to czego mi brakowało przez niechodzenie do przedszkola to umiejętność porozumienia się z rówieśnikami - dość długo musiałam ten brak nadrabiać, ale to się da zrobić bez przedszkola jeśli rodzice pilnują.
      • soffia75 Re: przedszkole 04.09.11, 00:58
        Zgadzam się z Rivią, nie dajmy się zwariować. A obecność rodzica na sali razem z przedszkolakami jest dla mnie nie do pomyślenia (chyba, że to są zajęcia otwarte, dla rodziców specjalnie): nie dość, że nauczycielkom to na pewno nie pomaga, to co w takiej sytuacji myślą sobie inne dzieci? "Z Kasią/Basią/Jasiem siedzi w przedszkolu tata/mama - a ze mną nikt! To niesprawiedliwe!"
        Magdalenko, moja córka też ma naturę "córeczki mamusi i tatusia" (a nawet bardziej "wnuczki babuni"), nie odstępującej domowników na krok. Gdy miała 3 lata, niemożliwością było zostawić ją choćby na 5 minut z kimkolwiek innym, nawet z najbliższej rodziny, bo robiła taką awanturę, jakby jej się najgorsza krzywda działa. Wierz mi, miałam pewne obawy, posyłając ją w do przedszkola jako trzylatkę, czy to się uda - ale wyszłam z założenia, że "jeśli nie teraz, to kiedy?". Na początku nie było łatwo, nie raz w szatni odbywała się "rewolucja październikowa"... ale udało się. :) Gdyby wtedy ktoś mi powiedział, że moje dziecko za kilka miesięcy będzie szło do przedszkola w podskokach, z uśmiechem od ucha do ucha, nie uwierzyłabym.
        Z Twoich opisów wnioskuję, że mała nie jest nastawiona zupełnie negatywnie do przedszkola. Panie jej nie odpowiadają - bo może próbują wprowadzać jakieś zasady, okiełznać grupę? dzieci tego nie lubią ("w domu byłem najważniejszy, a teraz jestem jednym z wielu, do muszę słuchać jakiejś obcej pani").
        Spróbujcie może jeszcze przez najbliższy tydzień odprowadzać córkę do przedszkola normalnie; jeśli sytuacja ani trochę się nie poprawi, proponuję zrobić miesięczną przerwę i potem spróbować ponownie. Trzymam kciuki!
        • joa66 Re: przedszkole 04.09.11, 08:41
          Z mojego doświadczenia (przedszkole państwowe) - dni adaptacyjne świetnie sie sprawdzają i moim zdaniem to zła wola pracowników jeżeli takich nie ma. Dni adaptacyjne nie muszą trwac w nieskonczonośc. U nas był tydzień - rodzice (dziadkowie) mogli spędzić w przedszkolu kilka godzin każdego dnia. Troszkę chaosu (chaosiku)było np. przy jedzeniu, ale na litośc boską, to tylko kilka dni. Jeżeli personel przedszkola nie potrafi sobie z tym dac rady , to nie jest dobrze.


          p.s. w naszym przedszkolu był inny (chyba lepszy) rozkład dnia - w grupie trzylatków odbierałam dziecko około 13.00 juz po obiedzie (leżakowanie było po obiedzie). Dopiero w czterolatkach zostawał na cąły przedszkolny dzień. U nas takie rozwiązanie się sprawdziło.
          • magdalenka50cz Re: przedszkole 04.09.11, 09:35
            Postanowiliśmy z mężem że spróbujemy tydzień, góra dwa. Jak mała bedzię dalej bardzo mocno płakać to odpuścimy. Może wkońcu przywiozą zabawki i ozdobią jakoś sale, zeby było czym dziecko zainteresować bo teraz pod tym względem jest porażka.
            Wcześniej nie miałam stresu z tym że mała idzie do przedszkola, a teraz gdy tylko pomysle że jutro ma tam iść to z nerwów mnie mdli.
            • Gość: domza2 Re: przedszkole IP: *.rzeszow.vectranet.pl 04.09.11, 10:08
              Myślę, że utrudniliście dziecku adaptację. Dziecko było wyraźnie pozytywnie nastawione do przedszkola, chciało tam iść, pokazywało babci, ale niepewność i brak przekonania co do tej decyzji zrobiły swoje. Karmienie dziecka na sali wspólnej - to poważny krok do tyłu. Te wszystkie zachowania, wchodzenie do sali itd. pokazały dziecku, że się boicie, więc jakże dziecko ma się nie bać?
              Ja bym przerwała to, bo moim zdaniem nie jesteście z mężem na to gotowi, a to paradoksalnie od waszej gotowości zależy, jak przyjmie się dziecko. Jeśli chodzi o przedszkole, wybierz takie, gdzie będziesz w pełni ufała wychowawcom. Jeśli Ty będziesz pewna, że zostawiając tam dziecko ma najlepiej pod słońcem to i dziecko łatwiej się przyjmie. Nie wyobrażam sobie wysyłać dziecka do przedszkola, które mi się nie podoba/nie mam zaufania do pracowników - oczywiście z przedszkolami jest trudno, ale żeby adaptacja miała sens musisz , no po prostu musisz wierzyć w TO przedszkole. pozdr
Inne wątki na temat:
Pełna wersja