Gość: gabriela_s
IP: *.96.80.3.telemedia.pl
01.09.11, 08:48
Tak, tak - to ja nie lubię przedszkola mojego dziecka. Jest to prywatna placówka. Muszę powiedzieć, że właściwie to decyzją mojego męża je wybraliśmy - zaważyły względy komunikacyjne. Mieszkamy na osiedlu podmiejskim, położenie tego przedszkola było związane z naszymi codziennymi dojazdami, ja nie mam prawa jazdy, więc dla mojego męża to był argument. Niby wszystko jest OK, ale ja nie mogę się przekonać. Czuję antypatię do osoby prowadzącej placówkę, budynek jest nowoczesny i trochę "zimny". Mały jest w grupie trzylatków. Wszystkie dzieci płaczą, więc i jemu się udziela, choć już chodził do innej placówki. Tam szybko się zaadoptował, miałam zaufanie do opiekunek, dziecko dużo się nauczyło i dobrze się tam czuło. Tu nie wiem, jak będzie. Mąż mówi, że trzeba dać im szansę. A ja jakoś nie mam wewnętrznego przekonania i wszystko się we mnie buntuje przeciwko temu wyborowi. W rozmowach mąż argumentuje, że mniej zarabiam, że moja praca jest mniej ważna (pracuję w budżetówce), że nie mam możliwości sama dowozić dziecka do miasta, że stworzyłam nienaturalną więź z dzieckiem, że próbuję chronić malca przed życiem itp. A ja po prostu nie jestem przekonana. Placówka dopiero teraz we wrześniu otwarta i jest dla dla mnie wielką niewiadomą.