aklimatyzacja do przedszkola - bez szans

01.09.11, 10:12
witajcie

Dzisiaj poszłyśmy do przedszkola. Maja ma 2 latka i 9 miesięcy. Całe swoje życie była non stop ze mna. Od pewnego czasu bezproblemowo zostawała w klubiku dla dzieci, na godzinkę, maks dwie.
W przedszkolu byłysmy w lipcu dwa razy - razem, może po godzince - delikatnie mówiąc nie podobalo się.
Dzisiaj Panie przedszkolanki były bardzo miłe ale przez zeby sugerowały wyjście z sali. Maja już po 10 minutach postanowiła wyjść, potem to już wczepiona we mnie darła się że na podwórko i koniec. Nie reagowała na Panią, nie odpowiadała jej, chciała wiać. Pomimo,że bawiłam się z dziecmi, byłyśmy tam razem. Więc aklimatyzację moge sobie wetknąc w buty bo ona nie chce tam iśc i koniec, nie zostanie tam ani minuty choćby ze mną.
Dodam,że w kontaktach z ludxmi jest raczej otwarta - no to zalezy z kim.ale z reguły nie ma kłopotów na tym tle. Zostaje w klubiku, ostatnio z ciocią i wujkiem 3 godziny na sali zabaw. Przedszkole ją przeraża, przytłacza ( hałas i potworna ciasnota w sali ) i już przy pierwszej wizycie w lipcu było ostre nie,
co ja mam robić ?
Bo wyjścia sa dwa - albo odpuścić albo zostawić od razu na 8 godzin od rana łącznie ze spaniem ( usypia w domu przy piersi )
Miałam na początku takie założenie, że bede zostawiac od sniadanka do zupki i przed sapaniem zabierac. Pani od razu wybiła mi to z głowy. ale licho z tym, zabierałabym na spanie bo nie pracuję więc spokojnie mogłabym jej dac czas na przystosowanie się. jednak pani twierdzi że jak ja nauczę że przed sapniem zab czekac na mnie, żebym ją zabrała na spanie do domu.
słuchajcie jestem w rozpaczy, bo nie wiem co robic. chrzanię system i ogólnie przyjęte założenia - chce jak najlepiej dla dzieka i pod względem rozwoju, socjalizacji ale przede wszyskim komfortu emocjonalnego.
co robić ??????????

prosze o pilne rady
moje otoczenie ciśnie zebym jutro zostawiła na 8 godzin oderwała ją od siebie i wyszła. ale czy to nie jest stres trauma i porzucenie ?
inaczej nie pójdzie ! za nic w świecie !

pozdrawiam

celka

p.s. RATUJCIE !
    • magdalenka50cz Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 01.09.11, 10:37
      Ja zabardzo nie poratuje bo mam podobny problem (temat "przedszkole').
      Mala plakała tatuś z nią zostal na śniadaniu, nakarmil i jak dzieci poszły myć ręce to uciekl, ale slyszał jak mala znowu zaczela plakać. Poszłam pod przedszkole sprawdzić czy mala jeszcze placze i stojąc pod oknem wydaje mi się że to moja mała darla się "mamo ratunku" inne dzieci też plakały więc nie moge powiedzieć że to na 100% moja. Już mialam lecieć na sale i ją zabrać bo łakanie godzinne z malymi przerwami to jak dla mnie za długo, ale akurat wyszla pani dyrektor. Chwile pogadalyśmy i sama bez mojego proszenia poszla zobaczyć co z małą i jak przyszla to powiedziala, że mała się bawi. Za jakieś 20 min znowu poszła i mała podobno dalej sie bawiła z dziewczynka i śmiała. Pójde po nią o 14 po odiadku. Moja córcia tak jak Twoja non stop ze mną( 2lata 7 mieś) usypia przy piersi około 13 i tak ją chciałam zabierać, ale w naszym przedszkolu drugie śniadanie jest o 10.30 a potem spanie a obiad o 13.30. I tu mi wszystko rozwala nasz plan. Wiec jak bym miała taką możliwość jak u Ciebie żeby brać dziecko do spania do domu po obiadku to napewno bym tak zrobila. Jeżeli jesteś w domu to myśle że spokojnie powinnaś zabierać małą szybciej a nie po 8 godz. A jak zobaczysz że córcia się zaaklimatyzowała to bym wydużała czas.
      Takie pytanko czy jest szansa że mała zaśnie z dziećmi sama bez cycusia? Bo ja podejrzewam że moja bedzie na tych leżaczkach cyrki odstawiać. No chyba że któraś pani da jej cycusia:)
      • verenne Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 01.09.11, 11:24
        Ja bym nie posyłała, skoro i tak siedzisz w domu.
        Moja w październiku kończy 3 lata i w tym roku nie zdecydowałam się posłać jej do przedszkola. Pójdzie w przyszłym, na razie babcia zadeklarowała, że może się dalej nią zajmować.
      • rivia Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 02.09.11, 20:22
        wypowiadałam się już w wątku przedszkole i już się nie będę powielać, ale plis- jakkolwiek dziwne jest dla mnie karmienie dziecka 2,9 piersią (bo autorka wątku nie rozwinęła tematu- tak więc ja i inne osoby rozumiem tak to rozumiem), CELCIA, przepraszam jak cie urażę, ale dziecko karmione piersią nadaje się DO ŻŁOBKA lub ewentualnie do siedzenia z mamą w domu. Przedszkolaki NIE SĄ KARMIONE PIERSIĄ. Taka jest różnica. I jakkolwiek karmienie jest na pewno zdrowe, to przecież nie 3latka prawie... nie rozumiem . Celcie możesz to mi wyjaśnić? jeśli możesz? bo ja nie kumam- to karmisz czy tulisz do piersi czy jeszcze coś? Piersiowe dziecko NIGDY nie oddali się od cycka na 5 godzin.
        • Gość: Przeszkla Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.11, 22:47
          Piersio
          > we dziecko NIGDY nie oddali się od cycka na 5 godzin.

          BZDURA.
          Karmię piersią.
          Pracuję na pełen etat ( w przedszkolu zresztą)
          Młody ma 8 miesięcy,nie pije mleka przez 9 godzin.
          Nadrabia od 17tej - 2 karmienia do 20tej, 2 w nocy, jedno rano. Ma 9 miesięcy, jeszcze miesiąc temu zasypiał TYLKO przy cycku, teraz bez problemu w łóżeczku.

          DALEJ.
          W moim przedszkolu jest grupa trzylatków - dwanaścioro dzieci. Troje wciąż na piersi. Aklimatyzacja trwa. W czterolatkach mamy dwójkę, które przy piersi były, kiedy rok temu przyszły do przedszkola. Do nowych warunków przyzwyczaiły się w mniej więcej 2 tygodnie.

          Wszystko jest możliwe i do zrobienia.
          • Gość: Przeszkla Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.11, 22:49
            > Młody ma 8 miesięcy,nie pije mleka przez 9 godzin.

            Ósemkę z dziewiątką pomyliłam. Zamieńcie je sobie miejscami :)
        • ogz Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 11.09.11, 19:59
          Wyraźnie nic nie wiesz o karmieniu piersią. Radzę poszukać w Pubmedzie w publikacjach naukowych amerykańskich, australikich i kanadyjskich co jest normą a co nie. Uwielbiam takich pseudoekspertów, którzy nie wiedzą ale wyrażają swoją opinię.
          Mój syn też ma 2 lata i 9 miesiecy, /też jest karmiony piersią, bo to nie cielak, żeby pił krowie mleko, nawet modyfikowane/ i od 3 tygodni chodzi do przedszkola, dobrze się zaaklimatyzował, w grupie jest 11 dzieci i 2 panie . Teraz zostaje już 4-5 godzin, nie śpi w przedszkolu, bo w naszym nie ma przymusu. Jest odważny,otwarty, łatwo nawiązuje kontakty z dziećmi i paniami. Adaptacja i gotowość dziecka to kwestia indywidualna. Rozmawiałam ostatnio z badzo doświadczoną nauczycielką, która od lat prowadzi własne, prywatne przedszkole i ona twierdzi, że wiele maluchów dojrzewa do rozstania z mamą dopiera po skończeniu 3,5 roku. Czasami natomiast to my nie jestesmy gotowe na rozstanie z dzieckiem a ono to wyczuwa. Nie rób więc nic na siłę.
    • cibora Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 01.09.11, 11:14
      No ale musisz ją już wysyłać do przedszkola? Przeczytałam, że nie pracujesz, więc dlaczego takie malutkie dziecko MUSI? Czy coś źle zrozumiałam?
      Opinię otoczenia olej, sama wiesz co dla Twojego dziecka jest najlepsze. Mój syn ma trzy lata i cztery miesiące i nie zamierzam go wysyłać do przedszkola, też nie pracuję.
      Socjalizować się może w klubach malucha, piaskownicy, będąc blisko Ciebie.
      A przy piersi ją usypiaj, jak długo będzie chciała, sama się odstawi. Mój syn właśnie sam się odstawia :-)
      Pozdrawiam.
      Agnieszka
      --
      Staś (03.05.2008)
    • mk271 Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 01.09.11, 11:26
      dziecko nie zaaklimatzuje się w 1-2 dni. to jest proces czasem długotrwały. wiem to boli i ciebie i ją.
      ja swoje dwulatki odbierałam na początku przed spaniem, ale nastawiałam że niedługo dostaną swoją podusię i będą spać razem z innymi dziećmi.
      płacz był rano prawie codziennie przez pierwszy miesiąc; jednak później szybko się zajęły zabawą.
      ja bym zaproponowała tak; co najmniej przez ten tydzień i następny zabieraj ją po obiadku, później w poniedziałek zabierz ją normalnie i zobaczysz co się działo, w pierwszym dniu
      jesli faktycznie jesteś w domu to też nie bardzo rozumiem czemu dziecko ma być całe 8 godzin poza domem - chyba że zaczynasz niebawem pracę i za jakiś niedługi czas mała będzie musiała tam zostać.
      • yarpen111 Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 01.09.11, 12:02
        U nas bylo podobnie jak u mk271.
        Tyle , ze poplakiwanie bylo przez jakies 2 tyg., i tylko w moiej obecnosci. Jak tylko zamkenlam drzwi od sali, dziecko szlo sie bawic i ponizje nie chcialo wychodzic:)
        Najpierw chcialam odbierac synka po obiedzie, ale bardzo protestowal.., bo chcial zostawac dluzej na lezakowanie:)
        Pozniej odbiertalam go po podwieczorku, tez byl za krotko dla niego, wyprosil ,zebym przychodzila jeszcze pozniej. W rezultacie zostawal do 16:00:)
        Mysle,ze dzieci dosc szybko sie aklimatyzuja, a to my , mamy wiekszy stres, ktory projektujemy na dzieci.. Pewnie sa tez dzieci , ktorym aklimatyzacja przychodzi dluzej, lecz mimo wszystko uwazam, ze latwiej aklimatyzuje sie dziecko mlodsze niz starsze..
        Ale to takie moje luzne spotstrzezenia po obserwacji dzieci znajomych.
        Ja sie ciesze z,e poslalam synka do p-kola jak mial niespelna 3 latka:)
    • edytadk Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 01.09.11, 12:42
      Oj nie wyobrażam sobie fundować dziecku stresu w postaci pozostawienia z dnia na dzień na 8 godzin, szczególnie że nie ma takiej wyższej konieczności w postaci określonych godzin pracy rodziców. W Waszej sytuacji założyłabym, że celem pobytu córki w przedszkolu jest poszerzenie dziecku horyzontów, umożliwienie zabawy z rówieśnikami, "uspołecznienie się". To się spokojnie może odbywać w czasie pobytów do obiadu.

      Mój syn rok temu poszedł po raz pierwszy do przedszkola akurat w okolicy 3 urodzin. Wcześniej nie było żadnych dni otwartych, zwiedzania przedszkola, itp., nie uczęszczał też do żadnych klubów malucha. W przedszkolu został bez problemu, od pierwszych dni machał rano tacie na pożegnanie i bez oglądania się za siebie biegł na salę. Mimo tego uznałam, że nie będę kusić losu i fundować mu z miejsca 8h dnia poza domem - byłam na macierzyńskim, z pomocą zadeklarowała się też babcia. Plan miałam taki, żeby stopniowo wydłużać pobyt w przedszkolu, włączając w to powoli nieszczęsne leżakowanie (syn w okolicy 2 urodzin zrezygnował zupełnie ze spania w dzień, więc nie było to wcale oczywiste). Rzeczywistość okazała się jednak inna. Synek po kilku dniach złapał przeziębienie, został w domu i ominęło go stopniowe przyzwyczajanie do leżakowania (w naszym przedszkolu Panie powoli przygotowywały dzieci do tego, np. maluchy bawiły się w leżenie na plaży). Kiedy wrócił po przeziębieniu leżakowanie było już "na całego", z leżaczkami i piżamkami włącznie. Mimo, że nastawiony był bardzo pozytywnie, mówił, że chce leżakować, kiedy przyszłam po niego po około godzinie leżakowania, zastałam go całego we łzach. Przedszkolanka twierdziła, że to nic takiego, że przed chwilą dopiero się rozpłakał, ale ja podejrzewam, że coś tam musiało mieć miejsce, bo od tego momentu zaczęła się "leżakowa" trauma, np. dziecko budziło się w nocy wyjąc, że nie pójdzie do przedszkola, bo nie będzie leżakować, poranne wyjścia zamieniły się w płaczliwe dramaty pod tytułem "tylko nie leżakowanie". Koniec końców, mały przez cały rok odbierany był zaraz po obiedzie, przed leżakowaniem i z jego punktu widzenia to było ok, tzn. do przedszkola znowu chodził chętnie i bezproblemowo. Wiadomo, gdybym nie miała innej opcji, przyzwyczajałabym go niejako "na siłę", ale uznałam, że nie będę w imię bliżej niesprecyzowanych idei fundować dziecku traumy. Mam nadzieję, że obejdzie się bez tego również teraz, gdy pracuję i nie ma już opcji odbierania wcześniej - po prostu 4-latki w przedszkolu syna już nie leżakują, co najwyżej leżą z poduszeczką na dywanie i słuchają po obiedzie bajek...

      Dodam jeszcze, że w przedszkolu syna Panie nie robiły z faktu wcześniejszego odbierania dziecka żadnego problemu. W grupie syna było jeszcze dwoje dzieci w podobnej sytuacji.
    • celcia.5 Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 01.09.11, 13:32
      Dziewczyny jesteście złote, poświęcacie czas, dziękuję

      Powiedzcie jeszcze - czyli myślicie żeby zostawiac Majeczkę np od śniadania do zupki i zabierać na spanie do domu ? nawet niejako na siłę ? pomimo,ze nie chce ?
      Ja jestem teraz na zwolnieniu,nie wiem jak długo.W miedzyczasie szukam nowej pracy.
      Ostatecznie mogę wrócić na wychowawczy ale z kasa słabo ( jak by trzeba było COŚ bym wymysliła )
      I chodzi mi o to,żeby jednak miec to przedszkole na wypadek znalezienia pracy. Bo jak znajdę pracę ( musze zmienić na nową bo " stara " kolidowała mi masakrycznie w opiece nad Majką ) to bedę musiała do niej pójść. Lub wróić na wychowawczy za 0 zł. Nie wiem co na to mój mąż ... ( teraz jesteśmy w ograniczonym kontakcie bo go nie ma , więc nawet nie mam jak z nim tego przegadać )
      Z resztą tzw. wszyscy mi mówią,że jak bym chciała zaklimatyzowac dziecko za rok, to byłoby jeszcze gorzej ( dla mnie hmmm rok to dużo i dużo się może zmienić in plus w tej kwestii )
      CO ROBIĆ ? JAK ROBIĆ ? masssakra jakaś

      p.. jednego dzieciaka dosłownie wlekli przez korytarz do sali .... a moja Maja grudniowa i najmłodsza, te dzieciaki przy niej to taaakie wielkie się wydają !
      szok !

      Dobra podsumowując ; czy jak bedę Majke zostawiać wbrew jej woli od sniadania do zupku ( 8.30 do 11.30 ) to bedzie to jakaś straszna trauma ?
      to sa trzy godzinki a w innym miejscu zostaje na taki czas, pod opieką kogoś z rodziny ale beze mnie, a nawet raz 2 godziny w klubie malucha ....

      matko mogłabym gadac o tym i gadać
      byle byście mi tylko powiedziały WHAT TO DO ?

      CELKA
      • yarpen111 Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 01.09.11, 14:34
        Ja bym zostawiala na razie od sniadania do obiadu.
        Poporislabym tez panie o wieksza wpsolprace. u nas jak jakeis dzieci poplakiwaly czy byly smutne, panie do pomocy, czy panie przedszkolanki, bralu na kolana, przytulaly, zagdaywaly, etc. Pozniej stopniowo oswajaly dzieci z ewentualnym zostawaniem na lezakowanie, etc.
        Jesli corka w miare szybko sie uspokaja po twoim wyjsciu z p-kola, umie sie zabawic, przytula sie do pani, uczestniczy w zajeciach to ja bym probowala.
        jesli jednak po TWoim wyjsciu placze dluzej niz 30 min, to jest sygnalem dla pan,zeby dzwonic po Ciebie i tyle..:( U mojego syna w p-kolu tak bylo. Rodzice czasem po godzinie juz zabierali dzieci. I probowali kolejnego dnia i kolejnego. Po jakis 2 tyg wiekszosc dzieci juz nie plakala, byly takie ktore przychodzily tylko na 2-3 godziny.
        jesli poczuejsz,ze dziecko jednak sie nei nadaje odczekaj miesiac, dwa, nie rezygnuj z przedszkola, moze za 2-3 meisiace pojdzie lepiej.
        • celcia.5 Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 01.09.11, 15:10
          tak też zrobię...
          to takie trudne.
          po stokroć dziękuję ;-)
          • yarpen111 Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 01.09.11, 15:13
            Nie ma sprawy:)
            mam nadzieje,ze chcoiaz troche pomoge:)

            Staram sie cos sensownego poradzic, bo sama dwa lata temu przezywalam to samo :)
            Moj synek dzis poszedl do grupy 5-latkow , w zasadzie nie poszedl , a pobiegl w podskokach i nie mogl sie doczekac:) A pamietam,ze poczatki tez latwe nie byly:)
    • Gość: natasza Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.11, 13:48
      dwuipółletnie dziecko zasypiajace przy persi? wybacz ale ona sie nadaje ale byc moze do złobka...
      • celcia.5 Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 01.09.11, 14:26
        a dlaczego ?
        Tylko dlatego,że usypia przy piersi ?
        To do żłobka ?
        Jaśniej jeśli możesz
      • cibora Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 01.09.11, 20:50
        Gość portalu: natasza napisał(a):
        > dwuipółletnie dziecko zasypiajace przy persi? wybacz ale ona sie nadaje ale byc
        > moze do złobka...

        No właśnie mnie też to zaintrygowało. Mogłabyś rozwinąć temat?
        Agnieszka
        --
        Staś (03.05.2008)
    • w_miare_normalna Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 01.09.11, 15:20
      kurcze no ciezko powiedziec
      ja myslalam, ze u mnie bedzie tak samo, a tu niespodzianka
      zanim wyszlam z sali powiedzialam, ze musze juz isc do pracy i tyle
      mloda twedy zaczela robic podkowke i powiedziala "nie chce tu isc, chce isc do domu"
      kazalam jej spojrzec w okno i powiedzialam, ze za placem zabaw jest nasz blok, jesli bedziesz bardzo chciala zeby mama juz przyszla po ciebie to pani do mnie zadzowni i bede tu w ciagu 2 minutek
      w chwili w ktorej mala sie odwracala do okna, ucalowalam ja i wyszla
      bez zadnych czulosc itd, zeby nie przedluzac
      przyszlam po nia przed 14, a ona usmiechnieta, choc rzeczywiscie widac, ze plakala bo popuchnieta minimalnie na twarzy
      pani mowila, ze jako jedyna nie plakala, zaczela dopiero pod koniec bo chyba jej za dlugo bylo jak na pierwszy raz

      nbatomiast widzialam rano chlopca (zaprowadzilam mala przed 8, ale pani pozwolila mi siedziec do 9), ktory doslownie dostawal spazmow ! w koncu zasnal na dywanie, ale co chwile sie budzil i plakal przez sen, azsie poryczalam tak mi go zal bylo
      jak przyszlam przed 14 po mala to maly nadla poplakiwal
      nie wiem czy dalabym mala na tak dlugo wiedziac, ze placze jak opetana
      ale mi jest latwo mowic bo siedze w domu, jestem w trakcie posuzkiwania pracy
      mala ma 3 lat
    • asia_i_p Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 01.09.11, 18:41
      A czego ty potrzebujesz? Potrzebujesz tych ośmiu godzin dla siebie?
      A ona - czy zabieranie jej po czterech jest dla niej lepsze niż po ośmiu, w ogóle zauważyłaby jakąś różnicę?
      Ona może być niegotowa na przedszkole - moja córeczka w tym wieku nie była, była bardzo nieśmiała. Nie wiem, może by przezwyciężyła nieśmiałość, ale nie dane nam było spróbować, bo się nie dostała. Po dwóch latach niani poszła do przedszkola i wtedy było bez żadnego płaczu i problemów.
      Ja, prawdę mówiąc, na twoim miejscu zrezygnowałabym w tym roku, ale tylko pod warunkiem, żeby mnie było na to stać psychicznie - bo jak bardzo potrzebujesz wolności, to to nie jest rozwiązanie.
      Jak bardzo krępują cię finanse? Bo może klubik znany córeczce albo jakieś małe prywatne przedszkole to byłoby lepsze rozwiązanie - wtedy na mniej niż 8 godzin dziennie.
      Nie masz obowiązku z nią siedzieć całą dobę i nie masz obowiązku jej w tym wieku socjalizować przedszkolnie - przestań myśleć w kategorii obowiązków i pomyśl, co wam obu odpowiada.
      • celcia.5 Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 01.09.11, 20:56
        asiu więc gdybym tylko mogła sobie na to pozwolic poczekałabym rok.
        w ogóle bez dyskusji. rzecz w tym,że teraz jestem na zwolnieniu i w tym czasie szukam nowej pracy.
        Nie wiem zatem jak długo potrwa to zwolnienie i jak szybko uda mi się znaleźć nową pracę ( ze względu na stan zdrowia nie mogę kontynuowac pracy w obecnej firmie )
        Zatem jak znajdę pracę - musi byc przedszkole. nie wiem kiedy.
        Nie damy rady finansowo gdybym nadal przez kolejny rok była na wychowawczym. Nie mamy do pomocy rodziny więc tylko przedszkole może opiekowac się Majeczką w sytuacji gdy ja pójde do pracy ( nie wiem kiedy to będzie )
        Podjełam decyzję,że dopóki to nie nastąpi bedę zostawiac dzieciątko na 3 godzinki, i zobaczymy jak to będzie.
        Jesli na prawdę zauwazę,że się nie da COŚ wymyslę. chociaz nie wiem jeszcze co.
        chory ten kraj, gdybym nie musiała - nie zastanawiałabym się wcale i poczekała choćby do zerówki.
        Maja jest grudniowa, w grupie najmłodsza.
        jest mi ciężko . bardzo.
        dlatego,że nie wiem jak bardzo jej szkodzę zostawiając nawet na tak krótko. a różnię odczuje będac krócej, to raczej oczywiste, poza tym spanie w przedszkolu to kolejna rzecz która kosztowałaby ją wiele.
        mam mętlik w głowie, nie wiem co myśleć. serce mi mówi - poczekaj rok. ale kasa kasa kasa . i tyle. i cały czas się zastanawiam, a może jednak jakoś wydolę ...........
    • soffia75 Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 01.09.11, 21:15
      Jak reagują panie? Jakie mają metody uspokajania dzieci, odwracania ich uwagi? Są cierpliwe, serdeczne, ciepłe w stosunku do dzieci, mają z nimi dobry kontakt? Niemiło zaskoczyła mnie reakcja pani na Twój pomysł z wcześniejszym odbieraniem córki - to się bardzo sprawdza, jeśli są problemy z adaptacją.
      Tym, że Twoja córka jest najmłodsza w grupie, nie przejmuj się i nie sugeruj. Najmłodsza (i najmniejsza) dziewczynka w grupie mojej córki radzi sobie nie gorzej niż inne dzieci, starsze od niej nawet o rok. :)
      • celcia.5 Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 01.09.11, 21:41
        w sumie tak, raczej spokojnie i z usmiechem jednak są takie sytuacje które mnie zszokowały
        pierwsza ; dziecko wleczone niemal po ziemi do sali, które broniło się jakby szło na szafot.
        a druga ; dzieci wrzeszczą, nie wiedzą kompletnie co się dzieje i po co ( no nie wszystkie ) a Pani poustawiała je machinalnie w " pociag " i zaczeła spiewac piosenkę drepcząc w kółko. a dzieci w tym kółku oczy wieksze od głowy, ta śpiewa ......... nie wiem,serio, nie wiem.
        i potem słyszę,że od razu na 8 godzin zostawic i wyjść. i że tak najlepiej. a serce mi mówi - poczekaj rok. dzisiaj chyba nie usnę i bedę myśleć jak to zrobić.
        Gdybym miała wsparcie męża nie zastanawiałabym się pewnie.
        A wracając jeszcze raz do Pań - ona ( jedna ) w sumie ok ale zasady ma stare - wywrzeszczy sie wywrzeszcy i przejdzie, zostawić na 8 godzin i wyjść, nie żegnac się tylko wiać. i tyle.
        a serce u mnie zawsze o krok przed rozumem. a odkąd Maja sie urodziła myslę tylko o jej dobru. koniec kropka. i nie wiem jak w swojej sytuacji wypracowac owo dobro.

        smutno mi ...
        zwłaszcza,że ja sama , bez męża .kontaktu nie mamy zbytniego bo tam gdzie on jest ciężko o internet o telefonie nie wspominając. nie mam z kim pogadać kompletnie jak zrobić i o zrobić.
        • Gość: maltry Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans IP: *.play-internet.pl 01.09.11, 22:41
          JEDNA pani tylko jest? A dzieci ile?
          W grupie mojej córki najmłodsza jest dziewczynka z 31 grudnia ;) świetnie daje sobie radę chociaż początki były trudne - lekko odstawała od dzieci chociażby w sposobie wysławiania się. Panie jednak świetnie potrafiły zintegrować grupę i po kilku miesiącach tej różnicy praktycznie nie było widać.

          Córka mojej koleżanki (obecnie 5-latka) też odstawiała przeokropne histerie kiedy zaczęła przedszkole. Nie pomagało wcześniejsze odbieranie z przedszkola. Po ok. 2 tyg prób koleżanka postanowiła zabrać dziecko z przedszkola i spróbować później. Zostawiła małą w domu do końca października o ile pamiętam i ponownie podjęła próbę. Mała poszła, dałą całusa i nie uroniła ani jednej łzy. Widocznie na początku jeszcze rzeczywiście nie była gotowa i ten stosunkowo krótki czas wystarczył, żeby dała radę wytrzymać bez mamy te kilka godzin.
          Ja chyba nie zrezygnowałabym po 1 dniu... Tym bardziej, że maluchy "napędzają się" nawzajem i kiedy płakać zacznie jedno, dołącza reszta :) Kiedy grupa już pojmie o co chodzi, zabawy nabiorą innego kształtu, zaczną wychodzić na plac zabaw, nawiążą się "przyjaźnie - będzie ciekawiej

          Kwestii dziecka ciągniętego na siłę do sali nie skomentuję, jakoś słów mi zabrakło :/

          > zostawić na 8 godzin i wyjść, nie żeg
          > nac się tylko wiać. i tyle.

          To akurat, po lekkiej modyfikacji ;) , jest dobra rada. Dać całusa, powiedzieć kiedy przyjdziemy po dziecko i wyjść tak, by dziecko rozumiało że nie mamy wątpliwości, że wiemy, że w tym miejscu nie spotka go nic złego. Bez przedłużania, łzawych pożegnań itp. No ale by tak zrobić niezbędna jest współpraca wychowawczyni, nie wyobrażam sobie zostawienia zagubionego malucha na środku sali samego i wyjścia :/

          Jeśli o leżakowanie chodzi - nastawiasz się na "nie", a może okazać się że córcia zaśnie bez problemu :) Miałam podobne wątpliwości kiedy moja córka zaczynała przedszkole, ona przestałą sypiać w dzień jakoś przed 2 urodzinami i fakt konieczności leżakowania spędzał mi sen z oczu. Okazało się, że faktycznie nie jest to ulubiona część dnia mojego dziecka, ale spokojnie kładzie się, czasem podrzemie, a jeśli nie chce spać - przynajmniej nie przeszkadza innym dzieciom ;) Sądzę, że w naszym przedszkolu pomocne jest to, że podczas leżakowania dzieci słuchają bajek (czytanych przez panią bądź z CD) i tak mocno się nie dłuży.

          Trzymam kciuki żeby było coraz lepiej :)
          M.
    • justyna_dabrowska Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 02.09.11, 05:55
      Opis tego jak postępują wychowawczynie w przedszkolu dość mną wstrząsnął. Myślałam, że mamy juz za soba czasy totalitarnych przedszkoli. Adaptacja jest rzeczą naturalna i należną każdemu dziecku. Trwa około 2-3-4 tygodni i obowiązkiem nauczycielek jest w tej sprawie wspólpracować z rodzicami. Wiemy juz wystarczająco duzo o psychice małych dzieci by nie skazywac ich na siłowe rozwiązania. To nie są zwierzątka do tresowania tylko ludzkie istoty.
      Jestem przeciwna robieniu czegokolwiek na siłę ( moze oprócz podania lekarstwa, w stanie wyższej konieczności).
      Siłowe rozwiązania upokarzają dziecko i zwiększają jego lęk.

      Jeżeli nie Pani nie pracuje - klubiki wydają się sensowną alternatywą. Można także poszukac w okolicy innej matki z dziećmi. Przypominam że weszła w zycie ustawa o tzw "opiekunie dziennym". Matka opiekująca się kilkorgiem cudzych dzieci może zarobić minimum 1500 pln, miec ubezpieczenie zus itp. Prosze pytać w gminie.
      pozdrawiam

      jd
      • celcia.5 Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 02.09.11, 06:59
        Pani Justyno czyli jesli dziecko nie wpółpracuje przy aklimatyzacji, nie chce chodzić w to konkretne miejse choćby z kompletem rodziny to co ??? odpuścić ?
        Bo na to pytanie nie uzyskałam odpowiedzi.
        Bo co z tego że ja chce aklimatyzować, chodzić z nia itd , po kolei JEDNAK ONA NIE !
        i co w takiej sytuacji ?
        • kozauwoza Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 02.09.11, 22:13
          Większość dzieci ryczy w pierwszych dniach przedszkola i to jest normalne! Ich świat staje przecież na głowie.
          Tu żadne adaptacje i przeciąganie rozstania z mamą nic szczególnego nie wniosą. Dziecko musi zaakceptowac fakt rozstania z mamą i zrozumieć ,że mama po niego wróci.

          Tu potrzeba czasu!
          • Gość: anku1982 Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans IP: *.play-internet.pl 03.09.11, 23:03
            pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą, jeżeli dziecko lubi miejsce do którego przychodzi, osoby które tam pracują angażują się z w to co robią, a dziecko poznawało nowe miejsce z rodzicem, to jest duża szansa na to że nie będzie płakać przy rozstaniach. Wiem że co innego gdy zostaje w domu z osobą z rodziny, ale w ten sposób poszłam do pracy gdy Młody miał 18 miesięcy, zasypiał tylko przy piersi i nigdy nie miałam płaczu przy wychodzeniu z domu.
    • kol.3 Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 02.09.11, 09:22
      Histeria matek pogłębia stres dzieci.
      • celcia.5 Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 02.09.11, 18:34
        stres dzieci wywołuje stres u matek.
        szarpanina w przedszkolu i ciągnięcie na siłę za fraki do sali wywołuje histerię i u dzieci i u matek.
        • kol.3 Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 02.09.11, 19:17
          Nie, dziecko nie wie nic o przedszkolu, to matka rozsiewa atmosferę histerii i niechęci do tego miejsca, to mamy opowiadają mrożące krew w żyłach historie na temat okropnych przedszkoli i przedszkolanek. Dziecko trzeba do przedszkola stopniowo przygotować i dać mu czas na adaptację. Przede wszystkim matka musi chcieć rozstać się z dzieckiem, a nie usprawiedliwiać przetrzymywanie dziecka w domu "okropnym przedszkolem" W ten sposób robi mu krzywdę.
          • celcia.5 Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 02.09.11, 22:39
            dziecko przedszkole widzi jako miejsce obce pełne obcych ludzi. róznie dzieci na to reagują, jednym mniej innym bardziej to " przeszkadza" na początku.
            Nie generalizowałabym i nie wrzucała do jednego worka wszystkich matek i dzieci.
            Każdy jest inny,reaguje inaczej.
            Ja mówię za siebie.
            I nie opowiadam historii ani nie nastawiam źle dziecka.
            A kerzywde dziecku mozna zrobić na milion różnych sposobów. I tak jak napisałas przetrzymywaniem na siłę dziecka które jest gotowe i chce i potrzebuje tego. tak samo ciągnięciem za fraki na siłę do sali.
            pozdrawiam

            p.s. temat rzeka
            • mruwa9 Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 02.09.11, 23:39
              zapomnij o tym, co mowia panie w przedszkolu na temat tego, co jest lepsze dla twojego dziecka. Ty znasz swoje dziecko najlepiej, najlepiej je rozumiesz i najlepiej wiesz, co dla niego dobre.Na przyklad godzinny pobyt w przedszkolu w pierwszych dniach- super. Zabieraj po godzinie. Potem po dwoch , po trzech, az oswoicie miejsce i ludzi. U nas tak wygladal proces adaptacyjny (a posylalam do przedszkola dziecko 16-miesieczne)- przez pierwsze 2 dni tylko godzina, po ktorej bezceremonialnie nas wyrzucano ;-) Dziecko musialo przerwac zabawe? Tym lepiej, niedosyt sprawi, ze dziecko bedzie chcialo wrocic kolejnego dnia, zeby dokonczyc zabawe.
              Nie zostawiaj dziecka samego, dopoki nie bedzie sie czulo bezpieczne w nowym miejscu. Pomalu, malymi kroczkami, dostosowanymi do mozliwosci dziecka, oswajajacie przedszkole. To nieprawda, ze kazde dziecko na poczatku kariery przedszkolnej placze. W idealnym ukladzie ZADNE dziecko nie placze.
    • esr-esr Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans 05.09.11, 09:25
      na temat przedszkola i adaptacji wypowiedziałm się w sąsiednim wątku - moim zdaniem to rodzice częściej nie są gotowi na oddanie dziecka do przedszkola.
      ale zaintrygowało mnie usypianie dziecka - córka zasypia wyłącznie przy piersi? nigdy nie zasypia sama? nie chodzi mi tu o karmienie piersią, ale o zasypianie. to już dosyć duża dziewczynka i nie boisz się, że mogą się zdarzyć różne sytuacje uniemożliwoające małej takie zasypianie (np rzeczone przedszkole, wyjazd mamy, praca mamy, pobyt w szpitalu, powrót ojca - zrozumiałam, że jest gdzieś poza Polską ale jak wróci to chyba będzie chciał czasem spędzić wieczór z żoną)? może warto najpierw nauczyć dziecko odrobiny samodzielności w postaci zasypiania samemu, a dopiero potem rzucać ją na głębokoą wodę przedszkola? bo jeśli mała jest tak mocno związana z Tobą to samodzielne 8 godzin, w tym leżakowanie, będzie dla niej koszmarem.
    • Gość: charlene Re: aklimatyzacja do przedszkola - bez szans IP: 87.204.45.* 09.09.11, 21:12
      Hmm...ja jeszcze niedawno zupelnie bylam przeciwna rozwiazaniom typu "zostaw dziecko i oddal sie", ale ostatnio sama nie wiem. Jako przedszkolanka widzialam wiele przypadkow ostatnio. I wydaje mi sie, ze szkraby lepiej adaptowaly sie, kiedy mam nie bylo. Dosc szybko skupialy sie na czyms innym. Najgorzej bylo jesli mama wychodzila, dziecko plakalo, mama wracala, potem znowu wychodzila. Totalne rozbicie. Mamy u siebie dzieci latwiej i trudniej aklimatyzujace sie..ale wczesniej czy pozniej wszystkie to robia (jesli przedszkole jest ok). Osobiscie bylam odpowiedzialna za chlopca 14 miesiecy - przychodzil 3 razy w tyg. na 3 godziny, przez 3 miesiace prawie zadnych postepow - potrzebowal indywidualnej opieki, noszenia, nieustannego zabawiania zeby nie plakal za mama ( a i tak plakal wiekszosc czasu). Ostatnio - przelom - nagle dziecko bawi sie radosnie, zaczepia inne dzieciaki...Nie sugeruj sie tym, ze placze z Toba - czesto dzieciaki sa placzliwe z mamusiami, bo byc moze wiedza ze na mame to dziala. Jak mama wychodzi nagle robia sie duzo "twardsze" i zapominaja o plakaniu - bo po co, skoro mama nie patrzy, nie biegnie? Dosc szybko dochodza do wniosku ze nie ma sensu plakac bez najwazniejszej widowni, lepiej sie bawic. Ja bym sugerowala zebys zostawila..Nie na caly dzien, ale na np. wlasnie te 3 godizny. Daj jej szanse. Dluzsza niz kilka minut. Ewentualnie popros zeby panie zadzwonily jak bedzie bardzo zle. Ale moze byc lepiej niz sie spodziewasz, jesli zostanie tam sama. W koncu miejsce juz zna. A z drugiej strony...Najtrudniej niestety jednak przystosowuja sie dzieci traktowane troche jak "dzidziusie", niezostawiane prawie nigdy z nikim. Wtedy to dosc bolesne przejscie. Znajdz przedszkole, gdzie panie beda mile, poswieca corce czas, a bedzie dobrze. U nas tak jakos wychodzi...ze wiecej problemow z aklimatyzacja maja rodzice nie dzieci...Dzieci poplacza troche, nawet dosc histerycznie, a za chwile sie uspokajaja, zaczynaja bawic i sa szczesliwe...Rodzice przechodza traume.. ;) bo jak to?? MOJE dziecko?? Malutkie?? Samo?? bedzie plakac, tesknic?? A potem zdziwieni, ze dziecko po 10 minutach, godzinie, kilku dniach zaczelo calkiem niezle sobie radzic. Wlasnie SAMO.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja