Pierwsze dni w przedszkolu i moje niepokoje

12.09.11, 22:35
Miłka na dniach skończy 3 lata. Dostała się do państwowego przedszkola, które widać z okien naszego mieszkania. Była bardzo dumna i szczęśliwa idąc tam pierwszy raz. Rozstanie przeżyła, ale bez scen rozdzierających serce. Dowiedziałam się od wychowawczyni, że zdarza jej się zapłakać. Ale rankiem raczej chętnie idzie do przedszkola.
Miłka jest fizycznie i emocjonalnie nad wiek rozwinięta. Ciekawska, władcza, szalona. Ma niespożytą energię, 1000 pomysłów na minutę, nieźle komunikuje swoje potrzeby i emocje. Do tej pory była absolutnym oczkiem w głowie całej rodziny (nuklearnej,bo blisko mieszkamy i bardzo mocne więzy mamy z całą czwórką jej dziadków). Kocha być w centrum zainteresowania, w dziecięcy sposób usiłuje skupić na sobie uwagę otoczenia.
A teraz moje niepokoje, zapowiadane w tytule wątku: już po pierwszym dniu w przedszkolu dostałam sygnał, że bywa agresywna egzekwując swoje w grupie. Jakaś awantura o klocki z dwoma chłopcom, skończyło się na wyrywaniu i uwadze pani, że boi się, żeby agresja Miłki nie zniechęciła innych dzieci. My nie używamy w stosunku do niej przemocy, złe zachowanie ignorujemy, stanowczo reagujemy, gdy jej wygłupy są groźne dla niej samej lub dla otoczenia. Kolejna uwaga pani w zeszły piątek: Miłka chodzi z chłopcami do toalety, gdy idą siku, i ogląda ich siusiaki. Pani tłumaczy mi, że boi się, żeby inni rodzice nie mieli pretensji. Powiedziałam, że porozmawiam z nią, choć nie wydaje mi się dziwne, że trzylatkę zaczynają interesować różnice między płciami. Pani, odwołując się do swojego "dziewięcioletniego doświadczenia"" (które z lubością przy wielu okazjach podkreśla) stwierdziła, że nie zdarzyło się jej to w grupie trzylatków, szczególnie we wrześniu. Rzeczywiście ostatnio obserwowaliśmy spore zainteresowanie córki tą tematyką. Przy porannym sobotnim baraszkowaniu w łóżku z rodzicami i siostrą chciała zdjąć pidżamę tacie, żeby oglądać "jego siusiak". Mówimy z nią o tych różnicach od dawna, nagle temat zaczął być bardzo pociągający.
Pogadałyśmy, powiedziałam jej, że to są sprawy bardzo delikatne, że z pewnością nie chciałaby, żeby każdy oglądał jej pupę - potwierdziła.
Mnie jednak lekko zniesmaczył fakt, że Pani za każdym razem mówi o tych innych dzieciach i dyskomforcie ich rodziców, czuję jakby próbowała we mnie wzbudzić poczucie wstydu za córkę. A ja się nie wstydzę tego, że może Miłak nie jest idealnym przedszkolakiem, który zawsze robi to, co jest najwygodniejsze z punktu widzenia wychowawcy. Czuję, że mam mądrą i cudowną pod każdym względem córkę, indywidualistkę, typ kontestatorski i przywódczy. I chciałabym, żeby to Pani, której przecież za to płacą, dbała o komfort wszystkich dzieci w grupie, nie obarczała odpowiedzialnością za to moją trzyletnią córkę. Ale może mam postawę roszczeniową, może to właśnie ta Pani ma rację???
    • verdana Re: Pierwsze dni w przedszkolu i moje niepokoje 12.09.11, 23:14
      Cóż, pani jest gupia.
      Radze przede wszystkim pogadac w szatni z innymi rodzicami, podejrzewam, ze nie Ty jedna masz dziecko, ktore utrudnia pani pracę. A uwaga, ze dziecko pierwszego dnia w przedszkolu jest agresywne i wróżenie,z e to moze zniechęcić inne dzieci? Pewnie inne byly wycofane (może nie, moze to dobrze dla pani) i zniechęcały, inne nie jadły i demoralizowały grupe, itd.
      • Gość: alishou Re: Pierwsze dni w przedszkolu i moje niepokoje IP: *.dynamic.chello.pl 12.09.11, 23:25
        Nie wiem ską ta Pani ma te "9-letnie doswiadczenie", ale chyba nie z przedszkola i napewno jej wiedza o rozwoju dziecka z lekka kuleje.
        Pomijając inne wątki, to jedną z funcji przedszkola jest równiez wychowywanie. Jeśli dziecko upomina się o swoje, co jest normalne, to "pani" powinna tłmaczyć jakie panuja zasady w grupie.
        I, jestem pewna, ze dzieci na pewno nie zniechęcą się do nie, co najwyzej rodzice im to zasugeruja, w co ez watpie, jak Pani nie przylozy do tego reki
    • Gość: domza2 Re: Pierwsze dni w przedszkolu i moje niepokoje IP: *.rzeszow.vectranet.pl 13.09.11, 08:21
      Hmm, jakaś beznadziejna pani... córka agresywna w pierwszych dniach?? A skąd ma umieć współpracować, skoro właśnie zaczęła przedszkole czyli proces socjalizacji? Przyszła tutaj nauczyć się współpracy. Spora tu nieudolność wychowawcza, dziecko interesuje się płcią, a pani takiego przypadku nie miała... nie umie pogadać z dzieckiem, wciąż tylko się boi, co inni rodzice na to.
      Nie daj sobie wmówić tego wstydu, o którym piszesz. Pani najwyraźniej zajmuje się dobrym smopoczuciem rodziców, a nie dziećmi...
      • Gość: charlene Re: Pierwsze dni w przedszkolu i moje niepokoje IP: *.devs.futuro.pl 13.09.11, 08:39
        A to inne dzieci nie wyrywaja sobie zabawek?? Niesamowitosci! Zwlaszcza w grupie maluchow :) Moja diablica tez nalezy do tych wyrywajacyh - tlumaczymy, pokazujemy...Ale nie robimy wielkiego halo (ja i reszta teamu przedszkolnego). Jakkolwiek bulwersuje to pania wychowawczynie dzieci TAK robia. Nie zawsze grzecznie pytaja "czy moge pozyczyc Twoja zabawke". Sara dopiero zaczyna tak robic CZASAMI, po 5 miesiacach przedszkola. To panie maja tego nauczyc, jako, ze mam przeciez w przedszkolu nie ma!

        A z drugiej strony jestem zwolennikiem regulowania kontaktow przez dzieci - dopoki nie ma wielkich lez krzywdy. Twoja cora nauczy sie ze zabawek sie nie wyrywa, bo innym dzieciom jest smutno (a nie ze pani da kare!!)plus pare innych konsekwencji a inne ze musza cos zrobic w tej sytuacji same (krzyknac, poprosic?), sprawdzic co dziala. A nie patrzec na pania ze od razu cos zrobi. Jedne dzieci sa wladcze, drugie podporzadkowane, ale czy z doroslymi jest inaczej? Im szybciej sie naucza zyc ze soba tym lepiej pod katem ich przyszlosci. To nie ma byc tak, ze wszystkie dzieci sa takie same i zgodnie zyja, tylko ucza sie zyc zgodnie chociaz sa bardzo rozne. I to wazna lekcja na przyszlosc, niech przedszkolanka im w tym pomaga, a nie marudzi rodzicom!
    • oliwe Re: Pierwsze dni w przedszkolu i moje niepokoje 13.09.11, 08:53
      Wychowawców, którzy zwracają się do rodziców bo coś zauważyli we współuczestniczeniu dzieci w grupie i zwracają się z tym do rodziców mam ochotę walnąć czymś mocnym w łep.

      Wypisałam dziecko po pół roku z pierwszego przedszkola dlatego, że ciągle rozpaczało, Pani nie umiała kompletnie nic z tym zrobić tylko brała ją na kolana bo wtedy przestawała a do mnie codziennie jak mantrę powtarzała, niech Pani coś z tym zrobi bo ja nie mogę się tylko nią zajmować. Ja! Ja miałam coś z tym zrobić! Ciekawe k.....a co????

      To zrozumiałe, że dziecko wykorzystało Panią by mieć ją bardziej dla siebie, wytłumacz 3-latce żeby zrezygnowała z tego przywileju podczas gdy sama Pani nie potrafi zaoferować nic w zamian. Wychowawcy sądzą, że to co oni obserwują to są typowe zachowania dziecka na co dzień i tolerowane w rodzinie a tak nie jest na ogół te sytuacje stwarza sama placówka i nowe okoliczności, w których dziecko próbuje się odnaleźć i to oni mają im przeciwdziałać. Nierozumienie tego faktu jest niepedagogiczne.
    • Gość: mamama Re: Pierwsze dni w przedszkolu i moje niepokoje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.11, 09:23
      też jestem zbulwersowana postawą pani z przedszkola - ona od tego tam jest, żeby wytłumaczyć dzieciakom o co w tym wszystkim chodzi. Ale czytając tu wątek o wyrywaniu zabawek - tak mi przyszło na myśl /bo był kiedyś taki wątek dotyczący tego tematu i to nie jeden/ - czy to nie może być wynik tego, czego uczą niektórzy rodzice i przy tym się upierają, że jeśli zabawka jest danego dziecka to koniec, może ono się podzielić nią lub nie i nawet jeśli nie chce dać drugiemu choć na chwilę - to nie ma ze strony rodzica żadnej interwencji, czy nawet podpowiedzi i próby nauki empatii, że temu drugiemu dziecku jest przykro /uważam, ze dziecko 3-letnie nie jest na taką naukę za małe/.
      Choć zachowanie opisane w tym wątku jest normalne - dzieci muszą się wszystkiego nauczyć i to właśnie PANI jest tam od tego. Bo Ty nie możesz nic zrobić - tłumaczenie w domu na nic się zda, bo dziecko na następny dzień nie koniecznie dziecko będzie pamiętało Waszą rozmowę.
    • esr-esr Re: Pierwsze dni w przedszkolu i moje niepokoje 13.09.11, 09:42
      podglądaniem chłopców bym się nie przejmowała, to chyba zdrowa ciekawość i fajnie że córa ma odwagę swoją ciekawość zaspokajać (nawet jeśli jest to niewyobrażalne dla pani), zdecydowanie większym problemem (dla mnie) jest wyrywanie zabawek i agresja względem innych dzieci. tutaj i Wy i pani powinniście nad tym pracować - Ty w domu porozmawiać z córą, a pani w przedszkolu inicjować zabawy, w których dzieci dzielą się zabawkami i pracują razem żeby coś zrobić/zbudować.
      ja piszę jako mama dziewczynki, której czasem inne dzieci coś brutalnie zabiorą, uderzą, kopną i wiem że młoda to mocno przeżywa, ale w moim przedszkolu panie wychowawczynie starają się ukrócać takie zachowania innych dzieci wlaśnie poprzez odpowiednie zabawy - najprostsza jest taka że dzieci rysują cośtam i dają swoje rysunki drugiemu dziecku (na ogół temu słabszemu), za to są oklaski, nagordy, etc. pozytywna stymulacja - jak się podzielisz rysunkiem to jest fajnie, jak wyrwiesz zabawkę to drugie dziecko jest smutne.
      generalnie dziecko po to chodzi do przedszkola, żeby się nauczyć funkcjonowania w grupie - moja córa uczy się że czasem ktoś jej coś zabierze mimo tego, że ona ma ochotę się tym bawić, Twoja córa nauczy się że takie sprawy można załatwać polubownie (nie trzeba wyrywać). trudno w domu nauczyć dziecko zachowania w grupie, to rola przedszkola i pań wychowawczyń.
      aha, i ja nie mam pretensji do rodziców tych bardziej agresywnych dzieci bo zakładam że specjalnie ich tego w domu nie uczą :P dzieci takie są, różnie sobie radzą z emocjami.
    • Gość: mamasynka Re: Pierwsze dni w przedszkolu i moje niepokoje IP: 195.8.217.* 13.09.11, 10:24
      A mnie wkurza psianie odrazu,ze pani jest glupia, bo zwrocila uwage,ze dziecko jest agresywne....
      Skoro autorka watku pisze,ze dziecko bylo zawsze w centrum uwagi, etc, to jak ma byc nauczone dzielenia sie, wpolnej zabawy , oddawania czy wymieniania zabawek.
      Mysle,ze rodzice tez tutaj nieco zaniedbali temat. I moze pani zwrocila uwage po to, zeby nad tym popracowac.
      Sama pamietam jak synek moj nie chcial sie dzielic zabawkami jak mial jakies 2 lata i cierpliwe podczas zabawy uczylismy go sie wymieniac dana zabawka, uczylismy tego,ze raz on sie bawi, raz ja czy tez maz. I dosc szybko zaskoczył o co chodzi i w przedszkolu juz potrafil zycie wcielic te zasady. Ale wymagalo to i od nas pewnej pracy.
      Wydaje mi sie,ze teraz za bardzo naciska sie ,ze dzieci wychowuje przedszkole ( czy tez skzola), tam maja sie wszytskiego nauczyc, a w domu to tylko "plaza", centrum uwagi i same ochy i achy..
      Jesli dziecko nie wyniesie z domu jakis zasad, to ciezko potem naucyzc je ze w domu mozna tak a w przedszkolu trzeba inaczej.


      pewnie mnie zaraz zlinczujecie za ten post:)

      A co do siuskakow - normalna sparwa, tym w ogole bym sie nie przejmowala:)
    • kakuba Re: Pierwsze dni w przedszkolu i moje niepokoje 13.09.11, 10:56
      mamasynka - ja akurat popieram Twoja opinię

      jeśli przedszkolanka zgłasza problem rodzicom, to może oznaczać, że w jej ocenie w tej sytuacji potrzebna jest praca nad dzieckiem zarówno w przedszkolu jak i w domu
      w moim przedszkolu też jest zwyczaj, ze przedszkolanki staraja się codziennie powiedzieć choc zdanie lub dwa o każdym dziecku przy odbieraniu... zwykle zgłaszaja sprawy najważniejsze (np pochwalą niejadna jeśli ładnie zjadł obiad, powiedzą o znaczących postępach w przyswajaniu umiejętności, zgłoszą rodziom, że dziecko bolał brzuszek, powiedzą w jakich okolicznościach dziecko nabiło sobie większego siniaka/guza, ale również zgłaszają jeśli dziecko jest nadmiernie agresywne w stosunku do kolegów)

      wyrywanie sobie klocków czy nawet lekkie popchnięcie to co innego niż agresja
      trzeba oddzielić normalne zachowania (w tym naukę współpracy w grupie) od zachowań rażąco krzywdzących inne dzieci
      niestety miałam przykład agresywnego dziecka w grupie mojej córki (potwierdziła to obserwacja 6 przedszkolanek - tak sześciu, 3 opiekujących sie grupą, dyrektorki, oraz dwóch pań z innych grup, które były w grupie 'w zastępstwie' - oczywiscie w różnych okresach czasowych)
      w tym wypadku na nic sie zdała praca przedszkolanek, zajecia terapeutyczne, tłumaczenia itd... rodzice dziecka każdorazowo dziecko tłumaczyli, byli bardzo roszczeniowi, nie przyjmowali do wiadomości faktu agresji dziecka, nie chceli współpracować (tu tez cała rodzina była zapatrzona w dziecko jak w 'bożka')
      sytuacja się bardzo zaostrzyła, zaczęło dochodzić w szatni przy odbieraniu dzieci do pyskówek miedzy rodzicami agresora a rodzicami dzieci poszkodowanych, a dzieci.. cóż w końcu znalazły sposób na agresora - nienajlepszy ale skuteczny - zaczęły agresora bić jego metodami - czyli tak żeby przedszkolanki nie widziały...
      titerlitury - radzę porozmawiać z przedszkolanką na spokojnie, kiedy obie będziecie miały na to czas i warunki i zacząć działać - bo taka eskalacja konfliktu jak u nas nie służy nikomu :(

      • verdana Re: Pierwsze dni w przedszkolu i moje niepokoje 13.09.11, 11:03
        Problem agresji jest problemem, tyle tylko, ze nie w pierwszych dniach pobytu w przedszkolu. Trzylatek ma prawo nie znać zasad panujących w grupie, ma prawo yć zestresowany i zachowywać się inaczej, niż zazwyczaj. W dodatku akurat tu rodzice nie mają wielkiego pola do popisu - jak nauczą dziecko funkcjonowania w dużej grupie, bez rodziców? To po prostu niemożliwe.
        Zupełnie czym innym byłoby, gdyby pani spytała rodzica, czy dziecko zawsze wyrywa innym zabawki, czy też to jest efekt zdenerwowania nowa sytucją. Wtedy mogłaby ocenić, czy ma do czynienia z agresywnym czy przestraszonym dzieckiem - a ocena charakteru dziecka po tygodniu w nowych warunkach jest absolutnie nieprofesjonalna.
    • Gość: monika Re: Pierwsze dni w przedszkolu i moje niepokoje IP: *.ip.jarsat.pl 13.09.11, 11:10
      to, ze coreczka jest wyjatkowa podkreslasz w kazdym poscie, o nocniku wlacznie, wiec padl cien na obiektywizm realcji ;-) to sam poczatek edukacji, a wtedy my rodzice w ogole jestesmy niezwykle zaaferowani, nieciepliwi i po prostu zieloni w tym temacie. poczekaj, zobaczysz. zapytaj rodzicow, co mowi im pani o ich dzieciach, moze slysza podobne rzeczy. zwlaszcza, ze raczej wszyscy pytaja przy odbieraniu "jak bylo". trudno powiedziec, czy babka jest glupia, czy lubi chwalic sie 9letnim doswiadczeniem, czy wyciagnela to, bo z nia dyskutowalas w taki a nie inny sposob. ogolnie zorientuj sie. syn mial problem z pania, na widok ktorej (nie raz widzialam) dzieci sie cieszyly, a nawet dwojka podbiegla uradowana, zeby sie przytulic, inna pani z kolei cieszyla sie opinia dobrego nauczyciela, ja bym sie cieszyla, gdyby odeszla, a kolezanka opowiadala o matce, ktora jako jedyna z rodzicow nie akceptowala nauczycielki i nie chciala uczestniczyc w pozegnaniu. jest tez tak, ze po jakims czasie dzieci odbiera sie z przedszkola w tempie nie pozwalajacym na przekazanie jakichkolwiek informacji ;-)
      teraz jest naprawde masa dzieci rozwinietych ponad przecietna (cokolwiek ta przecietna oznacza), kazde inaczej. masa dzieci jest wrazliwa albo wymagalby indywidualnego podjescia.
      my duzo kontaktowalismy sie z przedszkolem z powodu zachowania starszego syna, nie chcial uczestniczyc w zajeciach, w szkole podobnie - indywidualista. i mozna przyjac postawe: "prosze sobie z nim poradzic, to pani jest pedagogiem, bo pani placa". ale tyle "slabych" nauczycielek, to juz jest niemozliwe, wiec oprocz jego natury, odkrylam, ze wplyw na jego zachowanie ma rowniez wychowanie ;-) rozmowy w domu nt przedszkola czy uwag w szkole nie daja wiele lub nic, wtedy dziala tzw. caloksztalt dotychczasowej dzialanosci wychowawczej. zmiany - ciezka sprawa.
      • titerlitury Re: Pierwsze dni w przedszkolu i moje niepokoje 13.09.11, 12:10
        Tak, moja córka jest wyjatkowa. Chyba znakomita większośc matek ma takie zdanie nt swoich dzieci. Ale fakt, że tak uważam, i że to podkreślam nie znaczy, że nie mogę na nia obiektywnie spojrzeć, i wiem, że na pewno nie jest dzieckiem które łatwo poddaje sie dyscyplinie, że jest okropnie ciekawska, co czasem bywa irytujące, że potrafi manipulowac zarówno rówieśnikami, jak i dorosłymi. Czasem mogłabym ja jednak "rozszaprać" w nerwach, gdy próbuje postawic na swoim. Kocham ją za całokształ, z całą paletą zalet i wad.
        Od nauczycielki chciałabym dostac komunikat bastępującej treści: Miłka tu i tu wymaga pracy z naszej i z państwa strony, ja w przedszkolu będe robic to i to, proszę aby państwo w domu robili to i to. Szczególnie, że przebywanie w dużej grupie rówieśniczej to dla niej nowa sytuacja, dla nas także. W zamian dostaje komunikat: Miłka robi to i to, co na to powiedza rodzice innych dzieci. I to mi się nie podoba. Ale może sie mylę?
    • justyna_dabrowska Re: Pierwsze dni w przedszkolu i moje niepokoje 13.09.11, 13:36
      Trzylatek ma prawo sie tak zachowywać. Zastanawia mnie postawa wychowawczyni przedszkolnej.
      To jest w POlsce bardzo częsta sytuacja, że nauczyciel, lekarz, przedszkolanka traktuje rodzica " z góry" zamiast wspólnie zastanowic się nad rozwiązaniem problemu.
      Agresja jest dziecięcym sposobem na radzenie sobie z napięciem. Powszechnym i naturalnym. Dzieci nie potrafia symbolizować, zamieniac uczuć na emocje.

      Proponuję rozmowę z wychowawczynią w kórej zapytacie panstwo jaki pani ma plan na kolejne tygodnie.

      a to:
      Pani za każdym razem mówi o tych innych
      > dzieciach i dyskomforcie ich rodziców, czuję jakby próbowała we mnie wzbudzić p
      > oczucie wstydu za córkę.
      jest w ogóle nie do przyjęcia.

      pozdr
      jd
      • asia_i_p Re: Pierwsze dni w przedszkolu i moje niepokoje 14.09.11, 18:16
        Dlaczego? Dlaczego zwracanie uwagi na to, że zachowanie dziecka jest dla kogoś niekomfortowe jest nie do przyjęcia?
        Matka dziewczynki jest bardzo na niej skoncentrowana. Sama mówi, że złe zachowania dziecka są blokowane tylko wtedy, kiedy są niebezpieczne dla dziecka albo dla innych - fakt, że są dla innych niekomfortowe nie został wymieniony jako wystarczająca przyczyna, żeby przerywać dziecku to, co robi. Może nie zawadzi inne spojrzenie, mniej skoncentrowane na dziecku, a bardziej na jego relacjach z innymi oraz na uczuciach innych.
    • ulan2bator Re: Pierwsze dni w przedszkolu i moje niepokoje 13.09.11, 17:38
      Moim zdaniem tu wyczerpali temat, co zrobić, gdy dziecko boi się iść do przedszkola. Bardzo polecam: ten artykuł
    • freejasmin Re: Pierwsze dni w przedszkolu i moje niepokoje 13.09.11, 21:52
      Spokojnie, będzie pod fachową opieką Pani przedszkolanek. Znajdzie przyjaciół, będzie się bawiła ;) pierwsze dni zawsze są trudne ;)
      • verdana Re: Pierwsze dni w przedszkolu i moje niepokoje 13.09.11, 22:46
        Chyba ktos, kto nie rozumie słowa pisanego, nie powinien zajmować się organizacją rozrywek dla dzieci...
        • niebioska Re: Pierwsze dni w przedszkolu i moje niepokoje 13.09.11, 23:50
          Oj Verdana, się czepiasz. Żeby zrozumieć, trzeba najpierw przeczytać... Żeby spamować - nie trzeba.
    • mama303 Re: Pierwsze dni w przedszkolu i moje niepokoje 17.09.11, 09:20
      Ja bym podziękowała pani za obserwacje i wszelkie uwagi o córce i spytała się pani, co ona proponuje.....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja