przedszkole - co zrobić?

13.09.11, 10:17
Witam,

mój synek chodzi od wczoraj do przedszkola. Nastawiłam się żeby nie przedłużać pożegnania itd itp... Sytuacja jednak mnie przerosła i nie wiem co mam robić. Synek płacze że nie chce zostać a jak wchodzimy do sali to łapie się mnie kurczowo i drze na całego. Pierwszy dzień oderwałam go i pani go zabrała i wyszłam. Miałam wyrzuty sumienia więc dzisiaj postanowiłam go przytulać wytłumaczyć. Było jeszcze gorzej, darł się i nie chciał mnie puścić. Oddałam go pani na ręce i wyszłam...

Co ja mam robić? Nie chcę żeby miał traumę na całe zycie. Wczoraj jak go odebrałam to pani powiedziała że trochę płakał w przedszkolu. ale jak mnie zobaczył to już nawet opowiadał co było w przedszkolu i co robił - w samych pozytywach. Czyli nie ma żadnych negatywnych skojarzeń tylko jest problem z rozłąką. Wcześniej zostawał z niania, ciociami, babciami ie było problemu. Tutaj jest problem że nie było żadnego okresu adaptacyjnego i nie miał czau zapoznać się z paniami.

Co należy robić gdy dziecko się kurczowo trzyma i jak to długo potrwa?
    • Gość: Mamma Re: przedszkole - co zrobić? IP: 77.87.160.* 13.09.11, 10:55
      Jestem całkowicie za metodą "małych kroków". Uważam, że pierwszego dnia powinnaś pójść z dzieckiem, wejść do sali, pokazać co to jest, że tu są ciocie itp. Następnego dnia zostawić np na godzinę, i tak codziennie na coraz dłużej. Uważam, że wstawienie dziecka do kompletnie nowej sali, gdzie nie wie co to jest, kto tam jest i po co tam przyszło jest nieporozumieniem. To budzi sprzeciw i szok. Jestem przeciw.
      Nie wiem czy w przedszkolu jest możliwa taka wspólna adaptacja, ale walczyłabym o taki jeden wspólny dzień z dzieckiem.
      Wiem o czym piszę, do grupy mojego synka w żłobku tata przyprowadził chłopca, miał dobre 2 latka, tata go przyprowadził, dał cioci i wyszedł. Pierwszego dnia. Dziecko stanęło na sali, rozglądało się dookoła przez minutę i płacz....dziecko było w szoku, nie chciał przyjść na ręce, bał się. Na pewno nic mu nie będzie, przyzwyczai się, ale czy o to chodzi?
    • justyna_dabrowska Re: przedszkole - co zrobić? 13.09.11, 13:39
      Uważam że dobre przedszkole to takie które umożliwia adaptacje i to co najmniej przez 2 tygodnie. To naprawdę jest norma w cywilizowanych krajach. Jeśli my nie "wymusimy" tego oddolnie, nic sie nie zmieni. Wyrywanie dziecka, zostawianie na siłe jest bez sensu. Po co tak robić skoro mozna łagodnie?

      Polecam nasz tekst o adaptacji przedszkolnej w bieżacym "Dziecku" ( w kioskach)

      pozdr
      jd
      • quick-share Re: przedszkole - co zrobić? 15.09.11, 12:50
        Pani Justyno a jakby to miało tak praktycznie wygladać? Wszyscy rodzice przez dwa tygodnie powinni przychodzić z dziećmi np na 3 godziny? a po dwóch tygodniach dzieci miałyby juz same przychodzić i zostawać w sali same?
        czy moze te dwa tygodnie miałyby być takie że jak ktoś chce to przychodzi z dzieckiem a jak nie to dziecko zostaje samo?
        po pierwsze to musiałyby być chyba dużo większe sale żeby sie pomieslici i dzieci i rodzice (wkoncu 2 razy wiecej osób)
        po drugie po takich dwóch tygodniach nie byłoby problemu żeby dzieci raptem zaczęły zostawac same?

        wydaje mi sie ze bardziej prawdopodobna by była wersja ze kto chce to przychodzi z dzieckiem
        i co wtedy z tymi dziećmi które zostają same? nie byłoby im przykro ze ich mamy akurat nie ma a inni rodzice są?
        czy nie byłby to za duży rozgardiasz? jak panie wychowawczynie miałyby sie zachowywać? jak ogarnąć grupe i rodziców?

        wg mnie jakies kilka dni adaptacji takiej ze rodzice przychodzą z dziećmi np na dwie godziny i nie ma innej opcji to by było dobre bo dzieci mogłyby poznać miejsce, panie etc.
        ale taka samowolka ze jak ktos chce to moze przychodzic z dzieckiem to by wg mnie wprowadzalo niepotrzebny chaos i pogarszało sytuacje dzieci których rodzice akurat nie mogą z nimi przychodzić..
        • auszrine Re: przedszkole - co zrobić? 15.09.11, 16:42
          Wszystkie opcje, zależnie od potrzeb dziecka. Jeśli jest dobra wola ze stronu personelu przedszkola, to da się to bezkolizyjnie zorganizować, nawet gdy cała grupa dzieci zaczyna równocześnie swój pobyt w przedszkolu.
          Jeśli nie ma chęci ze strony przedszkola, to oczywiście będą za małe pomieszczenia, rozgardiasz a wychowawczynie nie będą wiedziały "jak miałyby się zachowywać".
    • el_elefante Re: przedszkole - co zrobić? 14.09.11, 12:42
      Było jeszcze gorzej, bo sama stworzyłaś atmosferę dramatu, a dziecko się nakręciło jeszcze bardziej. Solidną porcję przytulania należy dać w domu przed wyjściem, na tłumaczenie jest czas... cały czas, z książeczkami typu Kamyczek idzie do przedszkola włącznie. To nie oznacza, że dziecko przestanie mantrować rano "ja nie chcę iść do przedszkola", ale łatwiej mu będzie pogodzić się z losem. A w przedszkolu uścisk, całus w czółko, papa i koniec tematu. Pozytywne jest, że młody wychodzi z przedszkola z dobrymi wrażeniami. Przywyknie i będzie ok, da sobie radę. Pod warunkiem, że TY dasz sobie rade z własnymi emocjami :)
      • Gość: kai Re: przedszkole - co zrobić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.11, 21:44
        ELefante, bardzo dziękuję ci za ta wypowiedź. Pracuję w przedszkolu już jakiś czas i moje doświadczenie mówi mi - im dłuższy rytuał pożegnania, tym większa histeria. Wszystko zależy od tego, jak mama podchodzi do tematu. Dziecko doskonale wyczuwa emocje rodziców - jeśli mama okaże choć cień niepewności, ono skwapliwie to wykorzysta. Dziecko musi czuć, że wszystko jest w porządku - wtedy zaczyna się dobrze czuć w przedszkolu naprawdę szybko. Moim zdaniem do przedszkola powinni przygotowac sie przede wszystkim rodzice - "zaadaptować się" do myśli, ze dziecko do przedszkola chodzić będzie i że jest to normalna sprawa.
    • auszrine Re: przedszkole - co zrobić? 14.09.11, 13:29
      Mieszkam w Niemczech. Od kilku tygodni zwiedzam przedszkola w okolicy, szukając odpowiedniego dla mojego dziecka. W KAŻDYM przedszkolu jest przewidziane 1-2 tygodni adpatacyjnych, podczas których do przeszkola przychodzi DZIECKO I RODZIC, zostają tam razem na kilka godzin, bawią się, dziecko przyzwyczaja się do nowego miejsca i osób. Dziecko to nie bagaż, który można wstawić do przechowalni (przedszkola) i sobie pójść. Nie rozumiem, dlaczego w polskich przedszkolach tak się je traktuje.
      • el_elefante Re: przedszkole - co zrobić? 14.09.11, 13:41
        Dziękujemy za informację, że przedszkola w Niemczech są super, a polskie są do d... .
      • Gość: Mamma Re: przedszkole - co zrobić? IP: 77.87.160.* 14.09.11, 13:55
        Auszrine, zgadzam się. Powinna być możliwa adaptacja dziecka, zarówno w żłobkach, jak i w przedszkolach.
    • esr-esr Re: przedszkole - co zrobić? 14.09.11, 14:13
      to dopiero kilka dni, daj mu trochę czasu na zapznanie z nową sytuacją. jeśli masz możliwość to odbieraj wcześniej. przygotowywałaś go jakoś w domu wcześniej?
    • Gość: domza2 Re: przedszkole - co zrobić? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 14.09.11, 17:28
      Ale nie każdemu dziecku jest taka adaptacja jak opisana w Niemczech potrzebna. W grupie mojej córki ( 2,5 roku a moja jest najmłodsza 2,3 msc.) są dzieci , którym by się to zapewne przydało, są też takie jak moja , którym mogłoby to chyba nawet zaszkodzić. Gdy chodziłam oglądać przedszkole sama to byłam pewna, że gdybym przebywała tam razem z córką w początkowym okresie to miałaby problem jak mnie stamtąd potem wypuścić. Moja intuicja tak mi podpowiedziała. Dziś - 3 dzień w przedszkolu, córka przy pożegnaniu chciała, zebym weszła do sali się pobawić, nie płakała, tylko zachęcała mnie, ale ja mówię stanowczo od samego początku, że przedszkole to dzieci i panie, nie ma tam rodziców. Mówię nawet , że nie wolno mi wejść do sali ani na plac zabaw. Moja to kupuje bez przeszkód. Gdybym raz weszła jak bym potem wytłumaczyła , że już muszę stamtąd wyjść? DLa mnie osobiście to brak konsekwencji i mącenie dziecku w głowie, chociaż jak widzę inne dzieci, płaczące, bezradne to mi żal. Gdyby moja córka tak się zachowywała tobym nastawała na adaptację o jakiej mowa. MOim więc zdaniem nie można wszystkich dzieci traktować także w tej sprawie identycznie.
    • monique_alt Re: przedszkole - co zrobić? 28.09.11, 11:58
      A ja mogę opisać moje doświadczenia przedszkolne (a dokładniej moich dzieci).

      Córeczka jak miała 2 lata i 9 miesięcy poszła do przedszkola państwowego. Najpierw był tydzień adaptacji z mamą, po tygodniu została sama na 3 godziny dziennie. I był dramat - histeria, cały czas płakała, zaczęła często chorować. Po 2 miesiącach (w tym czasie 6 dni w przedszkolu z przerwami, reszta choroby) zdecydowałam zmienić przedszkole na małe prywatne z malutką grupą i ciągle tą sama Panią. W nowym przedszkolu od pierwszego dnia córeczce się spodobało i zostawała bez słowa protestu. Synek w to samo przedszkole wszedł dwa lata później też bez żadnych problemów.

      Jakie są moje wnioski?
      Nie posłałabym już dziecka od początku września do przedszkola - wtedy połowa dzieci płacze, dzieci się nawzajem nakręcają, panie nie mogą prowadzić fajnych zajęć bo właściwie cały czas próbują opanować sytuację. Jeżeli ktoś ma taką możliwość to ja radziłabym posłać od listopada kiedy inne dzieci w grupie już są zaadaptowane i panie mogą naszemu dziecku poświęcić dużo czasu. Synek po takich przejściach córeczki poszedł do przedszkola od kwietnia i to była super decyzja - dużo byli na dworze, nikt nie płakał, zajęcia ciekawe.

      Druga sprawa - jeżeli dziecko płacze w przedszkolu to radziłabym się przyjrzeć paniom i przedszkolu. Ja też myślałam że mam dziecko które się ciężko adaptuje, jest wrażliwe, okazało się zaś że to z przedszkolem był problem. W nowym przedszkolu mimo braku dni adaptacyjnych córeczka od pierwszego dnia chętnie zostawała. Później zresztą okazało się że z tej grupy ze starego przedszkola do prywatnego oprócz naszej córeczki przeszło stopniowo 10-cioro innych dzieci - po prostu panie były słabe i w grupie źle się działo.

      Podsumowując moje zdanie - przyglądajmy się paniom i przedszkolu i w razie możliwości nie posyłajmy dzieci od września.



      • mariela1987 Re: przedszkole - co zrobić? 05.10.11, 12:22
        no chyba żartujesz....

        Jak sobie wyobrazasz to,że część dzieci przychodzi od września częsc od listopada a częśc od stycznia... Od wrzesnia zaczyna się rok szkolny wiec
        1. dzieci będą ,,do tyłu" z materiałem
        2. cały rok będzie płacz.. bo chyba nie wierzysz w to,że chodzi tylko o to że się nakręcają..

        Nie wiem na jakiej zasadzie rodzice mieliby się przyglądać pania nauczycielką ? Myslisz,ze to jest ich wina,że dzieci płaczą? oczywiscie zdarzaja się nieczułe panie ale bez przesady...Ja w swoim przedszkolu nie zauważyłam,żeby jakaś pani płaczacego dziecka nie przytuliła albo krzyczała za to że płacze.

        To co ty proponujesz to wprowadzenie totalnego chaosu w przedszkolach i tyle
Inne wątki na temat:
Pełna wersja