Dodaj do ulubionych

zbyt samodzielne dzieci?

13.09.11, 12:20
Nie wiem, czy tytuł do końca trafnie oddaje sedno mojej refleksji. A może nie tylko refleksji, tylko problemu, z którego nie do końca zdaję sobie sprawę? Tak dużo na tym i innych forach o problemach dzieci i rodziców z adaptacją do nowych warunków(żłobek, przedszkole, zerówka), a ja po raz kolejny stwierdzam, że moje dzieci nigdy nie miały takich problemów. Nigdy nie widziałam ani jednej łezki na pożegnanie, żadnego lęku separacyjnego. Oczywiście na początku-zwłaszcza w żłobku-przychodziłam po dzieci po kilku godzinach, ale w zasadzie dlatego, że chciały tego opiekunki, które po kilku dniach same stwierdzały, że takich samodzielnych (psychicznie) maluchów wcześniej nie widziały. Dzieci mam 3 i każde z nich do nowego miejsca wchodziło jak do kolejnego domu. Do tej pory myślałam, że mają tak ugruntowane poczucie bezpieczeństwa, ale ostatnio zastanawiam się, czy aż tak łatwe godzenie się z rozstaniem, zmianami nie jest symptomem ukrytych problemów? Dodam, że zazdrość otoczenia budziło też to, że nasze dzieci w placówkach w ogóle nie chorowały (poza ospą wietrzną) tak, by musiały opuszczać zajęcia.
Proszę o kilka słów komentarza, zwłaszcza p. ekspert i osoby, których dzieci zachowywały się podobnie. Może coś przegapiłam, a może to rzeczywiście tylko powód do radości?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: zbyt samodzielne dzieci? 13.09.11, 12:41
      Moje dzieci też nigdy nie plakały. Rekord pobił najmlodszy, oddany do złobka w podeszłym wieku 11 miesięcy. Przez pierwszy tydzień miałam przychodzić po dwóch godzinach, ale pierwszego dnia zdumione wychowawczynie powiedziały, ze mogę spokojnie przyjść następnego dnia normalnie, bo dziecię było bardzo zadowolone i raczej zle, ze wychodzi:)
      Ale dodały też, ze zdarza im się to po raz pierwszy.
      Moje dzieci "od zawsze" byly przyzwyczajone, ze mama oraz tata raz są, a raz ich nie ma, bo pracowaliśmy na zmianę, była dwa razy w tygodniu opiekunka, czasem babcia. Dzieci wiedziały więc, ze z ludxmi tak jest - wychodza i wracają. Mama nie stanowiła stałego elementu otoczenia, bez ktorego nie dało się żyć.
      Jesli chodzi o choroby, to najstarszu owszem, chorował, najmlodszy malo - ale to normalne. W domu miał dosyć zarazków, więc sie uodpornił.
      Moje dzieci są już dorosle, albo prawie. I chyba to, jak się zachowywały w przedszkolu i w żłobku ma minimalny wplyw na dalsze zycie, w tym towarzyskie.
    • mskaiq Re: zbyt samodzielne dzieci? 13.09.11, 13:42
      To zalezy jakie uczucia w nich dominuja, ile jest w nich milosci, zrozumienia
      albo czy maja odczucia.
      Uczucie milosci, zwykle wiaze sie z latwoscia kontaktow, ze zrozumieniem,
      latwoscia w dzieleniu sie z innymi, nawiazywania kontaktow, latwoscia bycia
      z innymi.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • ariella Re: zbyt samodzielne dzieci? 13.09.11, 15:01
        moj tryzlatek plakal w ub roku ze dwa razy. W tym rokuzawsze prosi, zeby przyjsc po niego "szybko" a jak przychodze o 16.30 to ma pretensje, ze mialam przyjsc po obiedzie. No to ja mu mowie, ze nie taka byla umowa, no ale ze juz jestem i mozemy isc. A on na to, ze sie jesczez bawi i mam czekac. I tak jest codziennie :)
        Rano wchodzi bez problemu, wolam go, zeby wrocil na buzi, to sie laskawie odwraca i mowi, ze nei ma czasu.
        Starszy podobnie, obaj wychowywani w otwartym domu, nocowanie u dziadkow od urodzenia niemalze, albo zostawanie wieczorami z nimi lub ciocia lub niania. Mysle, ce to jest clou. Tak jak napisala autorka. Dziecko wie, ze mama poszla, to i wroci. Bo zawsze wracala :)
    • scher Re: zbyt samodzielne dzieci? 13.09.11, 15:21
      sabina211 napisała:

      > ostatnio zastanawiam się, czy aż tak łatwe godzenie się z rozstaniem, zmianami nie jest
      > symptomem ukrytych problemów?

      Dla mnie ten wątek zasługuje na jakąś nagrodę :)
      Po prostu perełka! :-D
      • morekac Re: zbyt samodzielne dzieci? 13.09.11, 16:01
        Zajrzyj na życie rodzinne - 4-letnie dziecko, które preferuje tatę i dziadka, a nie mamę, nie ma problemów, żeby pójść gdzieś z nieco dalszym członkiem rodziny - jest podejrzewane, że
        "może miec jakąś łagodną wersję zaburzeń ze spektrum autyzmu"...
    • Gość: domza2 Re: zbyt samodzielne dzieci? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 13.09.11, 16:35
      Hej, moja córa (2 l. 3msc) właśnie od 2 dni chodzi do przedszkola. I też ZERO problemu. Wrzuciłam ją na głeboką wodę, sama zdecydowałam, że przedszkole będzie miejscem BEZ rodzica, chodzi na 3,5 h i już drugiego dnia widać, że jej mało. Biegnie od razu do swojej sali, zrobi "papa" i już bawi się w najlepsze. Jak przychodzę to tuli się do mnie, ale radośnie, nie żałośnie. Jest zachwycona przedszkolem. Panie mówią, że jest przebojowa i to nie ten typ, który będzie płakać za rodzicem. Nawet nie pyta o rodziców. Oczywiście, przygotowywałam ją na przedszkole, tłumaczyłam, że nie mam tam tatusiów i mam, że są super pani i dzieci i można się fajnie bawić - wszystko w superlatywach, bo uważam sama, że przedszkole to wymarzone miejsce dla niej. Ja bym to kładła na karb osobowości. Nasza córa od małego była przebojowa, nie była nigdy zbytnio lękliwa. Ja nie pracowałam, opiekowałam się nią, dużo opiekował się tata, niania ( w mojej obecności), babcia jedna i druga, chociaż nigdy córa nie została bez rodzica gdzieś na noc. Nigdy nie miała problemu rozstaniowego. W przedszkolu się śmieją, że wkrótce zostanie dyrektorem, jest samodzielna i ciągnie ją do starszaków. Na płaczące maluszki ze swojej grupy patrzy zdziwiona jak na kosmitów. Gdzieś tam duma mnie rozpiera, myślę, jakie samodzielne i dzielne dziecko wychowaliśmy, ale tak naprawdę to geny, osobowość jest tutaj decydująca;)
    • rycerzowa Re: zbyt samodzielne dzieci? 13.09.11, 18:36
      Wiecie, a ja bym nie chciała, gdyby mojemu dziecku było absolutnie wszystko jedno, gdzie jest,
      z kim jest, jak długo jest.
      Raz, że nie jest to naturalne - w warunkach pierwotnych młody ssak pozbawiony lęku separacyjnego długo by nie pożył.
      Dwa - tak rodzi się życie uczuciowe, przywiązanie, wierność.
      Ale faktycznie, to chyba wszystko kwestia genów.
      • Gość: domza2 Re: zbyt samodzielne dzieci? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 13.09.11, 19:03
        Ale ja nie napisałam, że mojej córci jest wszystko jedno - nie. Okazuje mi czułość i przywiązanie nawet bardziej niż inne dzieci swoim mamom ( jestem ostatnio zasypywana pocałunkami i nazywana non stop "kochaną mamusią"), mówią o niej, że jest mamusiną i tatusiową przylepką, ale po prostu idzie w nowe otoczenie chętnie i bez oporów, nie boi się, nie ogląda na nikogo, sama (ciagle tylko "ja sama") wie, co i jak ma robić:)) Mnie osobiście to cieszy i już;)
      • verdana Re: zbyt samodzielne dzieci? 13.09.11, 19:28
        Niemowlę.
        Starsze dzieci w warunkach naturalnych latały po wsi z innymi dziecmi, a nie były pod opieką matek. Spod opiekie wychodziły zazwyczaj roczniaki, gdy rodziło się następne dziecko - oddawano je pod opiekę 6-latkom.
        Czyli to raczej powrót do tradycji, niz nienaturalna zmiana.
        Przywiązanie i wierność nigdy nie dotyczyły tylko matek i to jest ta róznica.
    • rycerzowa Re: zbyt samodzielne dzieci? 14.09.11, 18:07
      morekac napisała:
      >Zajrzyj na życie rodzinne - 4-letnie dziecko, które preferuje tatę i dziadka, a nie mamę, nie ma >problemów, żeby pójść gdzieś z nieco dalszym członkiem rodziny - jest podejrzewane, że
      >"może miec jakąś łagodną wersję zaburzeń ze spektrum autyzmu"...

      Nie doczytałaś.
      Jak się okazało, tamto dziecko "preferuje" każdego, kto mu zapewni większy fun.
      Dziadka - bo może z nim non stop tv oglądać.
      Ciocię - bo załatwia rozrywki. Gdy tylko się pojawi ktoś atrakcyjniejszy, ciocia i każdy idzie w odstawkę.
      Nie nawiązał żadnego kontaktu uczuciowego z matką.
      Wygląda na to, że z nikim nie nawiązał.
      Oprócz "spektrum autyzmu" są i inne zaburzenia.

      Wygląda na to, że dzieciak śmiały, odważny, idący do obcych bez żadnych oporów to marzenie rodziców.
      Fakt, ja też kiedyś takie chciałam mieć.
      Odkąd mi dzieci dorosły, myślę już inaczej.
      • Gość: domza2 Re: zbyt samodzielne dzieci? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 14.09.11, 18:18
        Znowu przesadzasz w jedną stronę - do obcych bez żadnych oporów... To nie tak, moje dziecko przynajmniej, owszem, idzie do obcych bez oporów (tzn. nie zwraca specjalnie na nich uwagi), ale nie okazuje im na wejściu czułości, tkliwości. Nie ma takiej potrzeby. Na czułość córki ( i zainteresowanie) trzeba sobie zasłużyć. Nie zdobędzie się tego w tydzień. Nie wiem, czy jest to marzenie wszystkich rodziców, by mieć dziecko śmiałe... Moim zdaniem, by mieć dziecko zdrowe.
    • zniemczyk Re: zbyt samodzielne dzieci? 14.09.11, 20:42
      Dawid był baaardzo spokojnym dzieckiem do 1,5 roku (wykazywał zachowanie charakterystyczne dla dziecka z autyzmem- badania w poradni psychologiczno-pedagogicznej wykluczyły podejrzenia moje i otoczenia), za to Rafał jest baaardzo żywotnym dzieckiem.
      OBOJE nie mieli i nie mają problemów z zostawaniem na rękach bądź w domach pod opieką zupełnie obcych ludzi, których widzieli pierwszy raz na oczy! Jak starszy miał 3 m-ce, to nie tylko nie zauważył, że jest beze mnie u mojej znajomej ok. godziny, ale jak wróciłam i czekałam ok. 2 kolejnych godzin, aż zauważy że mnie nie było, to w ogóle nie podszedł. A cały czas to ja ich wychowuję, bez pomocy nikogo z rodziny.

      Starszy dopiero poszedł do przedszkola i po 7-dmiu dniach przywlókł szkarlatynę, więc nie wiem jak z odpornością... no i przynajmniej miał i chyba jeszcze ma astmę wczesnodziecięcą (bo z tego można wyrosnąć niby), a na wakacjach obaj przeszli zatrucie żołądkowo-jelitowe (jakiś wirus panował), więc już naprawdę nie wiem...

      Zazdrość otoczenia była, przez co z nikim nie mogłam porozmawiać na temat: "moje dziecko mnie odtrąca, nie chce się ze mną bawić, nie trzyma mnie za palca..."

      Moim zdaniem - zostaje tylko cieszyć się, że takie dzieci nam się trafiły ;) i wspólnie się wspierać ;)

      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka