lęk u 1,5 dziecka

15.09.11, 13:57
Witam.
Zacznę może od tego, że od wczesnego dzieciństwa cierpię na nerwicę lękową. Przeszlam kilka terapii, jest znacznie lepiej choć zdarzają się jeszcze czasem ataki.
Mam córeczkę, ma 17 miesięcy. Urodziła się w cięzkim stanie i miesiąc spędziła na OIOMie. Po powrocie do domu była dość "Żywym" dzieckiem. Jako 2-3 miesieczne dziecko nie poleżala ani chwili sama w łożeczku. Generalnie od tamtego czasu az do teraz jest tak: jak mała nie spi wymaga 100% uwagi. Mając 2-3 miesiące bała się zabawek wydawających dźwięk. Myslałam że to normalne, że dzieci tak mają. Jak miała 6 miesięcy leżała w łóżeczku i o dziwo chwile sie zabawiła, a zabawiła się usiłując złapać zabawki karuzeli wiszącej nad łóżeczkiem. I tak sie zabawila ze połamała ta karuzelę i ona na nią spadła. Nic sie nie stalo, natomiast mała strasznie sie jej przestraszyla. Od tamtego czasu reaguje płaczem na każdą zabawkę wydawającą dźwięk, wszelkie fischer price odpadają. Jak jesteśmy u znajomych ktorzy maja dzieci to za wczasu musze mowic zeby nie wlączali autka, pieska czy innych zabawek bo sie tego boi.
JAk mała miała kilka miesięcy była świadkiem kilku moich ataków lęku i wyładowania na nią moich frustracji, wiem, że zle zrobilam i żałuję tego, ale nastał moment, że nie dawałam sobie rady.
Niewiem od kiedy tak jest, ale chyba jak miała 3-4 miesiące, zaczął się u niej lęk separacyjny. Jak tylko jechaliśmy do rodziców, do cioć, znajomych mała reagowala placzem nawet jak ktos na nią spojrzal, nie mowiac o tym ze wszyscy chcieli ja od razu brac na rece w takim stanie, i tylko pogorszając jej histerię. W tym momencie wkraczalam ja, przejmowalam dziecko mowiac ze sie boi i musi miec czas zeby sie oswoić, no i oczywiscie spotykalam sie z uwagami i spojrzeniami ze strony teściow i cioć jaka to ja jestem matką, "dziecko przeciez musi sobie troche poplakac.."
Ten lęk nie minął. 2 tygodnie temu byliśmy u moich teściów na 3 dni, i po 3 dniach pobytu córeczka pozwalala dziadkowi podejśc na dystans 50 cm. Jak blizej automatycznie uciekala do mnie na ręce. Mało tego była tem tez jej roczna kuzynka. Bardzo otwarta do ludzi. Jak tylko moja córka zobaczyła ze ta kuzynka do niej raczkuje moja córka zaczynala uciekac do mnie na rece i tak mocno wtulala sie w ramiona ze nie szlo jej "zdjąć".
Przez 3 dni bylam tak umordowana bo corka wlasciwie caly czas u mnie na rekach.
Jestem w kolejnej ciąży lekarz każe nie dźwigać ale wez tu babo nie dźwigaj..
Corka reaguje takim lękiem rowniez na inne dzieci w podobnym wieku. Jedziemy do znajomych, to córka przestraszona caly czas na moich kolanach zamiast pobawic sie czy z rowiesnikiem czy z zabawkami.
Z moimi tesciami czy moja mama widujemy sie raz w miesiacu z racji dużej odleglośći i pracy. Teść dodatkowo jest zapracowany takze generalnie rodzice do nas nie przyjeżdżaja, jak juz to my do nich. znajomych tez mamy malo a Ci co tez maja dzieci to zazwyczaj ciezko sie z nimi spotkac. Z kolezanka dzieciatą prubuje umowic sie na kawe od czerwca...
wiec nie mam z kim zaprzyjaznic moją córeczkę.
Corka zajmuje sie wlasciwie sama , bo mąż pracuje. JA ją karmie, kąpię, usypiam, i sie z nia bawię. Nie mam nikogo do pomocy. JAk jestem z córką sama i np. wychodzę z pokoju do kuchni po kubek z herbatą to mala leci za mną z płaczek jak tylko zrobie kilka krokow. Taka sama sytuacja jest jak mąż jest w domu, i bawi sie z coreczka, wystraczy ze ja wyjde do toalety to mala leci za mna z placzem. Wiec de facto mala i tak wszędzie chodzi ze mną.
W nocy jak sie obudzi z placzem i wystarczy ze ja podejde do łóżeczka to mala juz sie uspokaja, jak podejdzie moj mąż to mala wpada w histeryczny placz i de facto i tak ja musze ja uspokic.
Jestem w kolejnej ciąży. rodzę koniec stycznia. MAm spore obawy o moja coreczke. Jak ona zniesie moja kilkudniowa nieobecność? Jak ona to bedzie przezywala? Czy da sobie rade?
Planuje sciagnac w styczniu moja mame do pomocy zeby zostala z małą a zeby mąż mog rodzic ze mna, ale wcale nie czuje sie spokojniejsza o corke..
Od męża slysze komunikaty, ze jestem niekonsekwentna, nie trzymam dyscypliny, i na wszystko pozwalam, a gdy krzykne na corke (gdy po raz 10 powtarzam "zamknij lodowke" a ona nie reaguje) to przez pol dnia jest foch mojego męża bo ja krzycze na dziecko i jestem zla matka.

Niewiem co mam robic. Czy jest mozliwe aby miec otwarte, odwazne i sluchające sie dziecko??
Wiem ze za zachowanie mojej corki jestem odpoweidzialnma ja i to jest moja wina i blad w moim postepowaniu.

Co robie zle i jak to zmienic? aby moje dziecko bylo odwazne i otwarte a nie takie niesmiale i przeleknione jak ja??

    • forumowiczka.to.ja Re: lęk u 1,5 dziecka 15.09.11, 14:52
      Dziecko nieśmiałe to nic złego, ot takie po prostu jest. Nie wolno tego wytykać palcem, wyśmiewać czy walczyć z tym. Takie dzieci są bardzo wrażliwe - sama wiesz. Jedyne co możesz zrobić to SAMA się o nią nie bać. Pozwól jej próbować życia, śmiej sie dużo, chodźcie na spacery - nie cały czas w wózku, na nóżkach choć trochę, dochodź z nią do innych dzieci, pokazuj, dużo tłumacz, chodź do koleżanek, niech widzi obcych ludzi, tylko tak się z nimi oswoi.
      To, że za Tobą biega jest absolutnie normalne. Ja mam 1,5 rocznego synka i choć jest bardzo odważny, chetny do dzieci i ludzi, to jak jestem ja, to jest tylko mama, nikogo mogłoby nie być. Tata go nie interesuje, babcia, nikt. Ja idę do toalety - on za mną, ja się kapię - on czeka bawiąc sie w łazience. Nie odganiam go, nie neguję, tulę, kocham, ale też puszczam w świat, od 2 tygodni chodzi do żłobka, cudów nie ma - popłakuje jak go zostawiam, ale nie ma histerii. Spróbuj posłać ją na godzinkę dziennie do jakiegoś miniklubu - najpierw bądź z nią, stopniowo wychodząc, na 5 -15-20 minut, aż zostanie godzinę, potem spokojnie coraz dłużej.
      Bo zakładam, że córcia jest zdrowa, przebadana, nic jej nie jest?

      A męża ustaw do pionu, powiedz mu to, co napisałaś nam, że wprowadza zamęt. Pamiętaj tylko, że może być trochę zazdrosny i stąd ta reakcja ;-)
      Powodzenia!
    • Gość: basca Re: lęk u 1,5 dziecka IP: *.ghnet.pl 15.09.11, 21:07
      Wydaje mi się, że w Twoim przypadku dobrze by było udać się do jakiegoś psychologa dziecięcego. Najprawdopodobniej Twoje dziecko jest bardziej nieśmiałe i wrażliwie niż inne, ale być może u podstaw jego zachowania tkwią jakieś błędy wychowawcze lub zaburzenia. Taka wizyta ma szanse pomóc Ci w uzyskaniu obiektywniejszej oceny - a wydaje mi się bardzo jest Ci to potrzebne.

      No i warto (choć sama wiem jakie to trudne) zaakceptować, ze nasze dziecko nie koniecznie będzie takie odważne, otwarte jak inne dzieci:)
    • Gość: domza2 Re: lęk u 1,5 dziecka IP: *.rzeszow.vectranet.pl 16.09.11, 13:18
      Na pierwszy rzut oka rzutujesz problemy dorosłej osoby (nerwica lękowa, ataki leku) za naturalne zachowania dojrzewającego dziecka. Tutaj polecam Ci lekturę - chociażby "Rozwój -psychiczny dziecka od 0-10", co pozwoli Ci zorientować się w tym, co naturalne, rozwojowe w zachowaniu Twojej córki. Twoja córka ma własną niełatwą przeszłość - OIOM, rozłączenie z matką po urodzeniu, to nie może pozostać bez wpływu, dlatego dziecko łaknie Twojej obecności, jest bardziej niz inne z Tobą związane. Upadek karuzelki też mógł lęk pogłębić ( u nas też tak się zdarzyło, ale bez tych wszystkich konsekwencji), ale dzieci miewają w tym wieku wiele różnych wypadków. Ponad to jesteś w niełatwej sytuacji. Leczysz nerwicę, chodzisz na terapię? Do tego jesteś ciężarna i non stop z dzieckiem. Męża nie "ustawiałabym do pionu" ( cóż to za określenie wobec dorosłego współmałżonka i ojca dziecka) , tylko poprosiłabym o większe zaangażowanie, Ty musisz mieć oddech. Nie sądzę, żeby mąż miał rację z dyscypliną (czyli, że przyczyną problemów jest jej brak, to nie ten wiek), ale z krzyczeniem mąż ma rację- krzyk nie ma nic wspólnego z dyscypliną, a próbowanie przez dziecko czegoś po 10 razy jest zupełnie naturalne.
      Absolutnie nie oddawałbym dziecka do żadnego klubiku dla dzieci, Twoje dziecko nie jest absolutnie na to gotowe, czy dojrzałe do tego, co więcej - potrzebuje więcej niż jego rówieśnicy czasu z mamą, tatą lub innym - całkowicie zaakcpetowanym - opiekunem. POsłanie do jakiegoś klubiku mogłoby być dla Twojej córki prawdziwą traumą. Oswajanie z dziećmi - owszem, ale powoluśku. Teksty rodziny, że dziecko potrzebuje się wypłakać włóż między bajki, gorszych tekstów nie ma. Twoja intuicja dobrze podpowiedziała Ci, że dziecko musi się oswajać u Twojego boku dłużej. Ja bym ograniczyła takie wyjazdy i takie "oswajanie", nie widzę w tym żadnego plusu dla dziecka, oprócz Twojego zmęczenia fizycznego/psychicznego (poczucie, że robisz coś nie tak w oczach rodziny) i jeszcze może negatywnych porównań Twojej córki z kuzynką - po co Ci to?
      Skupiłabym się na : swoim samopoczuciu i zdrowiu ( w końcu w drodze drugie dziecko, będzie więc trudniej), leczeniu (skutecznym!) nerwicy, koniecznym zaangażowaniu męża!!! i byciu z dzieckiem, zapewnianiu mu maksymalnego poczucia bezpieczeństwa non stop, ale musisz mieć pomoc, bo sama wykorkujesz. Sorry, że się tak rozpisałam, ale wiele tu było wątków i problemów, życzę CI powodzenia!
    • mskaiq Re: lęk u 1,5 dziecka 16.09.11, 14:27
      Nie ma zadnej twojej winy ze ona taka jest. Ona sie boi, o wiele latwiej
      niz inne dzieci. Jedyny sposob to powolne pokazywanie jej ze jej obawy
      sa nieuzasadnione.
      Nie przelamywac na sile tego strachu, pozwolaj sie jej bac ale rowniez
      pokazuj ze nie ma powodu do obawy. Niech spotyka jak najwiecej dzieci,
      jak ucieka do ciebie to przytul ja, niech obserwuje je z twoich kolan.
      Ona jest rowniez ciekawa i bedzie ciagnelo ja do innych dzieci, bedzie
      chciala rowniez poznawac wszystko wokol. Z twoja pomoca moze pokonac
      wiekszosc swoich lekow i obaw.
      Serdeczne pozdrowienia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja