jagienka_77
16.09.11, 16:11
Przedwczoraj syn wrócił ze szkoły, II kl SP. Skarżył się, że jego kolega, Kuba (inny tym razem niz w poprzednim watku) na przerwie naskoczył mu na plecy i tłukł niby dla żartu piesciami po głowie, wykrecil mu reke, az moj prawie sie poplakal. Ten sam kolega, siedzac w klasie w ławce za moim synem, kopie mu w krzesło, kłuje ołówkiem w plecy, gnębi mojego, mowi ze jest "głupi jak cholera". Mój nigdy nie reaguje agresywnie (po pierwsze taki typ, po drugie taki sposób wychowania), ale powoli ma dość. Upomnienia i uwagi nauczycielki pod adresem Kuby nie daja efektu. Kuba oglonie zachowuje sie bardzo zle, zwaszcza w tym roku. Wiele dzieci skarzy sie na niego rodzicom. Mamy, ktore towarzysza klasie przy okazji roznych wyjsc mowia, ze jest nie do ogarniecia, pyskuje, nie slucha polecen. Najciekawsza jest postawa jego mamy. Pyta Kube o to co dziweje sie w szkole, Kuba kamie w zywe oczy. Wymyslil np, ze to moj syn kopnal go bez powodu w krocze, ze to on odwraca sie do niego w klasie i go zaczepia. Nie jestem rodzicem, ktory slepo wierzy we wszystko co mu dzieco powie, widze jakie ma wady itp. Znam jednak mojego syna, spedzam z nim wiele czasu, odbywamy wiele rozmow i kazdy kto go zna mowi, ze on pierwszy by nie zaczepil, jest na to zbyt posluszny i troche wstydliwy i w sytuacjach poza domem naprawde bardzo grzeczny. Zreszta, dzieciaki w klasie poswiadczaja, ze moj syn nigdy nie jest prowodyrem, wrecz nie rozumie dlaczego stal sie obiektem atakow kolegi, bo wczesniej nigdy w zyciu sie w takiej sytuacji nie znalazl.
Mama Kuby, w zwiazku z tytm, ze bardzo duzo pracuje, nie widuje swojego dziecka w sytuacjach szkolnych. Dzwoni czasem do ktorejs z innych mam i dopytuje sie o zachowanie syna. Utrzymuje jednak, ze wszyscy sprzysiegli sie przeciwko niemu, ze uwzieli sie na niego, ze dokuczaja mu i obarczaja wina za grzechy i grzeszki innych. slepo wierzy w kamstewka swojego dziecka, broni go nie znajc faktow, nawet nie bardzo chce je poznac, bo zaraz kwituje, ze wszyscy sa nastawieni przeciwko niemu.
Jak rozwiazac skutecznie i w miare dyplomatycznie sytuacje? I przede wszystkim-jak pomoc mojemu dziecku?