agnes83_b
21.09.11, 21:05
Witam! Tydzien temu wróciłam do pracy. Moją 8,5 miesięczną córeczką opiekuje się moja mama. Specjalnie w tym celu zamieszkala ze mna, ma sie nia zajmowac przez pol roku, a potem po woli bedziemy ja oswajac z prywatnym przedszkolem.
Moj maz zostawil mnie gdy bylam w ciazy, teraz po prawie roku przeprasza i chce wrocic. Zanim to sie stalo byl fajnym facetem i mam wrazenie, ze jakis kryzys spowodowal ta zmiane, ale teraz juz nie chce z nim byc. Nie potrafie mu ponownie zaufac. Wiem, ze odszedl do innej kobiety, boje sie, ze to sie potworzy...Cos sie we mnie wypalilo. Poza tym interesuje sie dzieckiem tylko telefonicznie, nie ma dla niej faktycznie czasu.
W kazdym razie urlop macierzynski spedzialam sama w odleglym miescie, ale chyba z 1/3 spedzilam u rodzicow w rodzinnym miescie. Drugie tyle oni odwiedzali mnie u mnie. Zalezalo mi by dziecko rozwijalo sie wsrod ludzi.
Zawsze staralam sie dostosowac do corki, bo nie ma sensu walczyc z tak malym dzieckiem. Nosilam ja w chuscie zajmujac sie obiadem, praniem itp. bawilam sie z nia, karmie dalej piersia. Byla fajnym ulozonym dzieckiem, smiala rezolutna, malo plakala, madra.
Jednak ja z natury, jestem raczej bardzo spokojna, nie potrzeba mi wiele rozrywek cenie spokojny regularny tryb zycia. Natomiast moja mama zawsze byla szalona i aktywna, zwariowana, jakby 20 latka. Wydaje mi sie, ze charakter mojej mamy bardziej spasowal mojej corce.
Moja corka ja uwielbiala od zawsze.
Wrocilam do pracy, a corka jakby sie na mnie obrazila, nie chce bym u mnie na rekach, poplakuje, czego praktycznie wczesniej nie robila (ale rozumiem, ze to stres zwiazany ze zmiana), jest jakby rozbita. Ingoruje mnie, jak ja wezme od razu wyciaga rece do babci. Po dwoch godzinach jest jakby lepiej, znowu zachowuje sie bardziej jak kiedys, ale potem znow za dwie godziny idzie spac i rano ja musze zostawic.
To wszystko sprawilo, ze zaczelam kwestionowac swoja postawe jako matki, moze to normalne i tak reaguje na rozstanie, a moze ja cos robilam zle? Czasami mam wrazenie, ze malej byloby lepiej gdyby moja mama wziela ja do siebie do rodzinnego miasta i sama sie nia zajela.
Mam metlik w glowie, rozsadek walczy z uczuciami. Jesli moje dziecko potrzebuje teraz babci to ok, ja sobie ze swoimi uczuciami poradze, tylko czy ja cos dotad robilam zle? Czy tez takie zachowanie jest normalna reakcja na rozstanie. Bo spodziewalabym sie jednak placzu gdy wychodze do pracy, albo gdy tam jestem, a nie po powrocie...
Sama nie wiem co o tym myslec.