Problem na spacerze

01.10.11, 07:48
Synek ma 2 lata i 5 m-cy, przechodzi straszny bunt 2 -latka. Na spacerach robi aferę, gdy ma dać rękę przed przejściem dla pieszych, ale ostatnio, gdy w końcu da tę rękę, siada, klęka na środku pasów, muszę go siłą ściągać z ulicy, bo nie pójdzie dalej. Proszę i tłumaczę, co może się stać, ale to nie działa, następne przejście i znowu to samo! Najchętniej po takim numerze wróciłabym do domu za karę, ale nie mogę sobie z nim poradzić fizycznie. Wierzga, wrzeszczy, nie mogę go utrzymać, bo jest duży (100 cm i 17 kg, a ja 42kg). Co robić, takie zachowanie mnie strasznie denerwuje, a do tego ci śmiejący się ze mnie/z nas ludzie...
    • morekac Re: Problem na spacerze 01.10.11, 08:02
      Akurat to nie jest sytuacja, w której tłumaczenie i prośby są wskazane. Zażądaj, nakrzycz, w ostateczności ściągnij siłą z pasów. Ewentualnie spacer z inną osobą dorosłą, która ci pomoże.
    • scher Re: Problem na spacerze 01.10.11, 08:12
      senait napisała:

      > do tego ci śmiejący się ze mnie/z nas ludzie

      Pewnie wyolbrzymiasz, tak ci się tylko wydaje, że ludzie nie mają nic innego do roboty, tylko się z was śmiać.
      Zawsze można też powiedzieć:
      - Łatwo się śmiać, a może by pan mi pomógł ściągnąć dziecko z ulicy?
    • moyyra Re: Problem na spacerze 01.10.11, 09:57
      to kup takie szelki z regulowaną smyczą, dzieckak bedzie biegał na luzie a ty bedziesz miec go pod kontrolą

      mało które dziecko w tym wieku lubi chodzi za rękę
      moje drugie to latało niczym błędna owca na oślep
    • mama_myszkina Re: Problem na spacerze 01.10.11, 15:47
      Znalazłam link z dyskusją o szelkach:

      www.zapytajpolozna.pl/forum/dziecko/wychowanie/zabawki-dla-dziecka/4369-szelki-dla-dziecka-za-czy-przeciw.html
      Najwyraźniej są różne modele, które wcale nie muszą wyglądac jak te szelki na fotce (np. plecaczek z zapięciem na szelki)

      Nie wiem, co na to pani Ekspert, ale sytuacja jest raczej ekstremalna, bo chodzi o bezpieczeństwo dziecka.
      • senait Re: Problem na spacerze 02.10.11, 07:36
        Ale co mają szekli do siadania na ulicy? Szelki są odpowiednie dla dziecka, które ucieka. On nie ucieka, po chodniku nie chodzi za rękę, wymagam tego tylko przy przechodzeniu przez ulicę. Najpierw nie chce przejść, a potem siada na pasach. Mam mu założyć szelki, żeby go za nie ściągać z tej ulicy?? Poza tym widziałyście dziecko, które według wielu wygląda na prawie 4 lata w szelkach?? Inna sprawa, że mój buntownik w życiu nie dałby sobie tego założyć.
        • morekac Re: Problem na spacerze 02.10.11, 08:18
          Ja widziałam. Na oko 5-latka, na lotnisku. Sama wtedy żałowałam, że nie mogę mojej 5 latki jakoś do siebie przytroczyć.
          I nie za bardzo się przejmujesz, co pomyślą inni na widok dziecka w szelkach?

          On nie ucieka, po chodniku nie chodzi za rękę, wymagam tego tylko pr
          > zy przechodzeniu przez ulicę. Najpierw nie chce przejść, a potem siada na pasac
          > h.
          Spróbowałaś wrócić w tym momencie do domu?

          Inna sp
          > rawa, że mój buntownik w życiu nie dałby sobie tego założyć.
          Skąd wiesz, skoro nie próbowałaś? Możesz dać mu wybór: jeśli nie będzie ci dawał ręki, na każdy spacer, od chwili wyjścia z domu będzie chodził w szelkach... Albo jechał w wózku (jeśli jeszcze używacie).
    • el_elefante Re: Problem na spacerze 03.10.11, 00:21
      Sytuacja nie jest ekstremalna, proponuję nie dramatyzować. I nie robić z takiego zachowania dziecka afery, bo to tylko pogarsza sprawę. Dziecko się złości, ty się denerwujesz, ludzie się oglądają, robi się cyrk.
      Nie chce przed przejściem dać ręki - pod pachę go i przenieść. Siada na jezdni - pod pachę i przenieść. Prosty i krótki komunikat - przez ulicę przechodzimy za rękę dobrowolnie albo cię przenoszę. Tu miejsca na tłumaczenie i nauki nie ma. Wyjaśniać można przy innej okazji, na spokojnie, w zabawie. Przy przejściu tylko odwołać się do zasady: "a pamiętasz jak myszka z misiem przechodziła..."
      A jak jest w innych sytuacjach? Chodzi w ogóle za rękę? Bierzesz go za rękę gdy zwyczajnie spacerujecie gdzieś? Jeżeli tak, to może odpuścić, niech pozostanie tylko jeden związek: ulica-ręka. Ze względu na bezpieczeństwo po prostu.
      Przygotuj się na żmudną naukę i poświęć na to specjalne spacery, taka nauka nie wychodzi gdy wracasz ze sklepu z siatami albo spieszysz się gdzieś. Wtedy się złościsz i wszystko idzie się wozić. Ucz go na spokojnie i konsekwentnie. Zrozumie.
      Pomysł z szelkami jak dla mnie nie do przyjęcia. Szelki przy nauce chodzenia - no, powiedzmy. Incydentalnie, w jakiejś wyjątkowej sytuacji - no trudno, bezpieczeństwo jest ważne. Ale wyprowadzanie dziecka codziennie jak na smyczy jest delikatnie mówiąc dziwne. Delikatnie.
      Gapiów olej. To normalne, że się gapią, ktoś głośno kichnie i się oglądają, zwyczajna rzecz. Nie zwracaj uwagę na otoczenie, skoncentruj się na twojej relacji z dzieckiem. Istniejesz tylko ty i dziecko i problem, z którym oboje musicie sobie w danej chwili poradzić. Reszty nie ma. To ważne.
      I tyle. Taka nauka potrwa tydzień, miesiąc, może nawet trzy. A może za dwa dni synek poda ci rękę przed przejściem a tobie szczęka opadnie.
      • a.nancy Re: Problem na spacerze 03.10.11, 11:32
        > Nie chce przed przejściem dać ręki - pod pachę go i przenieść. Siada na jezdni
        > - pod pachę i przenieść. Prosty i krótki komunikat - przez ulicę przechodzimy z
        > a rękę dobrowolnie albo cię przenoszę. Tu miejsca na tłumaczenie i nauki nie ma
        > . Wyjaśniać można przy innej okazji, na spokojnie, w zabawie. Przy przejściu ty
        > lko odwołać się do zasady: "a pamiętasz jak myszka z misiem przechodziła..."

        100/100 :)
        dzieci lubią rytuały, ustalone zasady - pod warunkiem, że są "czytelne" z punktu widzenia dziecka. my się dużo bawimy samochodzikami, odgrywamy scenki w domu, przy okazji ćwicząc zasady ruchu drogowego :) (teraz jest czerwone światło, samochody stoją, lalki przechodzą przez ulicę... a tu jest przejazd kolejowy, itp.). na spacerze tłumaczę, pokazuję że jedzie samochód, trzeba zaczekać, rozejrzeć się, teraz można przejść, itd., itp.
        - w efekcie dziecko ma niezłą zabawę przy przechodzeniu przez jezdnię, i jeszcze mnie poucza, żebym uważała bo mnie samochód przejedzie :)
      • justyna_dabrowska Re: Problem na spacerze 03.10.11, 16:11
        Zgadzam się w całości z el-elefante.
        Pozdrawiam
        jd
    • kachape Re: Problem na spacerze 04.10.11, 09:11
      do wypowiezi el elefante bym tylko dodała jeden sposób. Kiedy już wiesz, że zaraz światła, wołasz, kucasz i mówisz, że światła. że tylko za rękę można przejść, a jeśli nie chce, to na ręce już wcześniej bierzesz. Albo stoisz przed przejściem do czasu aż da rękę.
      niech siła spokoju będzie z Tobą, bo faktycznie w danym momencie na pewno czujesz, że to dramat i koszmar ale naprawdę jest tu rozwiązanie
      powodzenia!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja