Problem w obecności mamy

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.11, 11:58
Mój syn ma 7 lat. Jest jedynakiem. Najwięcej czasu "uczuciowego" zawsze poświęcały mu kobiety (ja jako mama, babcie, ciocia). Tata też przytulił, ale najczęściej był od "konkretów". Nie wiem, czy z tego wynika problem, czy przyczyna tkwi gdzie indziej, ale aktualnie syn, gdy jest sam na sam z tatą, kolegami, to zachowuje się normalnie (wiem to z relacji męża). Natomiast gdy tylko ja się pojawiam w zasięgu jego wzroku, to po pierwsze zmienia mu się głos na bardziej piskliwy (dziecinny), a po drugie zaczyna gadać tak jakby za chwilę ktoś miał mu obciąć język i gada niemal non stop dla samego gadania (ta "dziecinność głosu" została zauważona przez osoby obce). Wtrąca się do mojej rozmowy z inną osobą dorosłą, przerywa rozmowę swoimi trzema groszami. Zachowuje się tak, jakby chciał podkreślić, że jestem jego mamą, a skoro jestem to nikt nie ma prawa anektować mnie i mojego czasu dla siebie, bo ma on być przeznaczony cały jedynie dla niego.

Co robić, jak postępować, żeby zachowanie syna nie było uzależnione od osób mu towarzyszących?
    • Gość: lib Re: Problem w obecności mamy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.11, 13:05
      Wszyscy zachowujemy się różnie przy różnych osobach. Dlaczego twój syn miałby robić inaczej? Może czuje, że przy tobie może być dzieckiem i może się wygadać, a przy innych nie?
      • Gość: Niewinna Re: Problem w obecności mamy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.11, 13:27
        Wszystko byłoby ok, gdyby swoim zachowaniem - np. tym przerywaniem rozmowy - nie przeszkadzał mnie i osobie, z którą rozmawiam. A jest to BARDZO uciążliwe i naprawdę wygląda jak dziecięca zazdrość o mamę, a jakby nie było on ma 7 lat!! Dodam, że nagadać może się ze mną do woli np. w domu, podczas wspólnych spacerów itd. Nie odmawiam mu pogadanek o wszystkim i o niczym (może za bardzo jestem "dla niego"...?) Ale mnie też się należy mozliwość porozmawiania ze znajomymi bez jego wtrętów.
        • jedynybasek5 Re: Problem w obecności mamy 03.10.11, 13:53
          A czy jasno i wyraźnie komunikowałaś synowi, że nie życzysz sobie przerywania rozmowy z innym dorosłym, jeśli sprawa nie jest absolutnie nie cierpiąca zwłoki ( wymienić- wybiłeś sobie zęba, złamałeś nogę ;)) bo to jest niegrzeczne. I że Ty też starasz się nie przerywać jemu kiedy mówi. ( o ile tak jest :)) Dla mnie przerywanie rozmowy przez dziecko jest zawsze strasznie irytujące, i dlatego swoją córę chcę uczyć, że nie wolno, kiedy ktos mówi - przerywać.
          • Gość: Niewinna Re: Problem w obecności mamy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.11, 14:12
            Tak, BARDZO JASNO I WYRAŹNIE. Postęp i tak jest w porównaniu z tym co było, ale proces jest niezmiernie powolny, a otoczenie się irytuje:-( Ja synowi nie przerywam wypowiedzi (pod warunkiem, że on mi nie wszedł w słowo podczas mojej rozmowy z kimś, bo wtedy NIE SŁUCHAM GO, co nie zmienia faktu, że urywa mi się wątek mojej rozmowy i wszyscy są zdenerwowani). Ale zauważyłam, że wielu dorosłych przerywa jemu chcąc coś powiedzieć do mnie, uznając, że on i tak dużo mówi. Jest nawet jedna osoba, która rozmawiając z nim potrafi przerwać rozmowę podczas jego wypowiedzi i zaczyna rozmawiać z kimś innym. Raz nawet, gdy syn chciał coś powiedzieć do mojej znajomej, ta powiedziała do niego "Nie interesuje mnie, co chcesz mi powiedzieć" i zaczęła (NIE KONTYNUOWAŁA!!!) rozmowę ze mną. Nie ukrywam, że w obecności syna zripostowałam to przy najbliższej nadarzającej okazji (riposta była "na korzyść" syna) Otoczenie się irytuje, a jednocześnie działa na niekorzyść mojej pracy wychowawczej:-(

            Tylko wciąż zastanawia mnie, dlaczego syn w mojej obecności jest inny, a w obecności męża inny. Jest co prawda zodiakalnym Bliźniakiem;-), ale aż tak odmienne osobowości?
    • justyna_dabrowska Re: Problem w obecności mamy 03.10.11, 14:22
      To zachowanie jest naturalne. Dzieci się regresjonują (czyli trochę "cofają" w rozwoju) w obecności mamy bo w ten sposób "ładują akumulator". Jeśli Pania to irytuje wystarczy powiedzieć: widze że chcesz żebym sie toba zajmowała troche tak jak maluchem". I tyle. Odzwierciedlanie, zauważanie bardzo wiele dla dzieci znaczy. CZuja sie wtedy widziane. Bez nagradzania, chwalenia, a tym bardziej karcenia. Wystarczy sam znak, że pani widzi jego wysiłki.
      Z czasem to minie ( w tej postaci).

      pozdr
      jd
      • Gość: lib Re: Problem w obecności mamy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.11, 14:29
        Zgadzam się z panią ekspert. Dodam tylko, że to nie twoje dziecko ma dwie osobowości (doszukujesz się jeszcze czegoś w znakach zodiaku???). To ty i mąż jesteście dwiema osobowościami.
        • Gość: Niewinna Re: Problem w obecności mamy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.11, 14:42
          Ja też zgadzam się Panią Ekspert i dziękuję za opisanie "jak to jest":-). Rozwiązanie zdaje się byc banalnie proste. Zastosuję Pani radę i zobaczę jakie będą efekty i jak szybko będą widoczne.

          Natomiast co do znaku zodiaku, to ja z zasady nie łączę osobowości człowieka z gwiazdami, jednakże wiele osób zwraca mi uwagę na tego "Bliźniaka";-) - nie tylko w tej opisanej problematycznej sytuacji;-) I choć traktuję zodiaki z mocnym przymrużeniem oka, to jednak tak sobie czasem myslę, że być może coś w tym jest;-)
          • jedynybasek5 Re: Problem w obecności mamy 03.10.11, 15:28
            Mi też wypowiedź eksperta na pewno się przyda :) Bo pomimo tego, że chciałabym, aby moje dziecko dało mi normalnie chwilkę porozmawiać, to chciałabym również budować jego poczucie wartości a te rady na pewno pomoga :)
            ps. Córa też jest bliźniakiem, oj będzie się działo ;)
    • el_elefante Re: Problem w obecności mamy 04.10.11, 11:48
      Opisujesz problem w dość silnym odniesieniu do otoczenia. Otoczenie się irytuje, otoczenie się denerwuje, syn jest uciążliwy dla otoczenia, otoczenie ocenia syna ect. Czy nie przejmujesz się czasem trochę za bardzo tym otoczeniem? Jego opiniami i reakcjami, które zbytnio bierzesz do siebie? Mam na myśli oczekiwania otoczenia odnośnie twojego dziecka, które przekładają się na twoje wobec dziecka relacje (reakcje)? To wygląda trochę tak, jakby otoczenie odbierało twojego syna jako nie okazującego należytego szacunku rozmówcom, a za chwilę podajesz karygodne przykłady braku szacunku otoczenia wobec syna.

      Dzieci uczą się obserwując.
      • Gość: Niewinna Re: Problem w obecności mamy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.11, 12:25
        Odniosłam się do otoczenia, bo w gronie rodziny łatwiej pracować nad zachowaniami syna, bo jest więcej czasu na cierpliwość. Tymczasem otoczenie "chce załatwić co ma do załatwienia" i nie zamierza patyczkować się z czyimś "niewychowanym dzieciorem". Teraz syn niejednokrotnie odezwie się "Przepraszam, teraz ja mówię", ale jak widzę jest to jeszcze gorzej odbierane, bo... jak taki "7-letni smarkacz" w taki sposób może odezwać się do dorosłej osoby??;-) Nie są to sytuacje i zachowania nagminne, jednak jest w naszej okolicy kilka osób tak odbierających mojego syna. Jednakże ja coraz mniej się tym przejmuję, bo zapewne za kilka/kilkanaście lat te same osoby powiedzą, że ten to sobie poradzi w życiu, bo nie da sobie w kaszę dmuchać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja