hanulllka
06.10.11, 14:26
Witam,
nie wiem, czy to odpowiednie forum i czy znajdę tu jakąś radę, ale w akcie desperacji, spróbuję...
Córka (niedługo kończy czwarty rok życia) od dawna korzysta z toalety. Potrafi załatwić się zarówno do nocnika, jak i do ubikacji bez problemu. Przy czym wykazuje się dużą samodzielnością.
Problem polega na tym, że od dłuższego czasu zdarza jej się zabrudzić majtki. Nie jest to typowe zrobienie kupy w majtki, raczej popuszczenie, czasem mniej, czasem bardziej. Co gorsza, bieganie w zabrudzonej bieliźnie specjalnie jej nie przeszkadza, nie przychodzi, by ją umyć i przebrać, raczej ja wcześniej "wyczuję". Myślę, że się obawia, że będę jej suszyć głowę - nie raz mi obiecywała, że tego nie będzie robić.
Nigdy nie było presji na nocnikowanie, wszystko odbywało się swoim tempem! Jak o tym rozmawiamy, to zasadzie próśb, przekonywania, jakie korzyści są z korzystania z toalety. Wszystko raczej na spokojnie. Zaznaczam, że początkowo, od kiedy zupełnie przestała korzystać z pieluch, problem nie istniał, pojawił się dopiero jakiś czas po przyjściu na świat jej brata. Po prostu w pewnym momencie przestała wołać i zaczęła popuszczać. Jak ją "przyłapię" (widzę, że coś się dzieje po jej zachowaniu) od razu zaprzecza, że jej się nie chce, że nie pójdzie do ubikacji, pojawia się bunt. Czasem zawoła sama, głównie wieczorem i zrobi na nocnik, jednak w ciągu dnia najczęściej jest "wpadka". Nie wiem, co jest powodem, nie chce ze mną o tym rozmawiać. Nie wiem, czy ma to podłoże psychologiczne? Czy może zwyczajnie szkoda jej tracić czasu podczas zabawy na wizytę w toalecie? A może to objaw jakieś choroby (robaki???)?
Spokojne rozmowy, pozytywne wzmocnienia w postaci gratyfikacji różnego rodzaju nie działają. Właściwie żadne argumenty nie skutkują, co najwyżej na 2,3 dni. Początkowo nie traktowałam tego w kategoriach problemu, postanowiłam przeczekać, ale to już się ciągnie drugi rok i coraz bardziej jestem tym zaniepokojona. Z drugiej strony czuję się bezradna. Co mogę zrobić? Jak z nią rozmawiać? Czy w ogóle rozmawiać, czy lepiej bagatelizować sprawę, udawać, że nic się nie dzieje? Może powinnam wykonać jakieś badania lekarskie?
Będę wdzięczna za opinię psychologa i rodziców, którzy zetknęli się z podobnym problemem.