Czy zabawa małych dzieci wymaga nadzoru dorosłego?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.11, 11:45
Ostatnio dużo zastanawiam się czy aby nie za bardzo cackamy się z naszym Młodym (obecnie 15 miesięcy). Np. w klubiku do którego chodzimy raz w tygodniu jestem jedną z niewielu mam które tak się cackają ze swoim dzieckiem. Tam są dwie sale połączone normalnymi drzwiami które są w takim miejscu że z jednej sali nie widać co się dzieje w drugiej. W jednej jest tzw. wyszalnia, ogólnodostępna kiedy nie ma zajęć z grafiku a w drugiej jest kafejka. Bardzo często widzę w tej wyszalni dzieci bawiące się bez żadnego dorosłego i to są często dzieci w wieku około roku nawet, ewentualnie niewiele starsze. W kafejce siedzą w tym czasie mamy i przy kawie oddają się fascynującej pogawędce poszerzającej ich horyzonty intelektualne :)
Pierwszy raz kiedy to zobaczyłam, zmroziło mnie ale kiedy widzę to już po raz n-ty, zaczynam się zastanawiać czy to jednak ze mną nie jest coś nie tak bo ja bym Młodego samego nie zostawiła w takiej wyszalni ;)

Inny obrazek, z placu zabaw z okolicznego przedszkola uważanego za dobre:
Olbrzymi plac zabaw ze starodrzewem, zacisznymi sektorami wydzielonymi wysokim żywopłotem zapewniającym oddzielenie od siebie poszczególnych części placu zabaw. Teoretycznie bajka :) Na tym placu na oko koło 40 dzieci, na oko wiek od najmłodszych do najstarszych. Do tego JEDNA pani stojąca w drzwiach budynku i rozmawiająca z jakimiś dziewczynkami. Pani nie ma żadnych szans na to żeby widzieć wszystkie dzieci bawiące się na placu zabaw, zresztą nawet nie patrzy bo rozmawia. Nie ma żadnych szans zareagować jeśli coś by się działo niepokojącego, chyba że któreś z dzieci przybiegnie jej o tym powiedzieć. Z ciekawości stałam tam koło godziny i przez ten czas sytuacja się nie zmieniła.

Sama nie wiem, może się czepiam, ale jakoś nie wyobrażam sobie puszczenia grupy trzylatków na plac zabaw na żywioł, bez żadnego dorosłego chociaż dyskretnie obserwującego tę zabawę.

Jak to powinno być? Jakie są Wasze doświadczenia? Czy można małemu dziecku dać aż taką swobodę bez nadmiernej obawy o jego bezpieczeństwo?
    • joa66 Re: Czy zabawa małych dzieci wymaga nadzoru doros 09.10.11, 12:07
      Uważam, że zabawa malych dzieci powinna sie odbywac pod nazdorem dorosłego. Nie wiem jak sytuacja wyglądała w klubiku. Byc może był tam ktos z personelu , który pilnował bezpieczeństwa wszystkich dzieci?

      Jezeli chodzi o przedszkole - moim zdaniem jedna opiekunka na 40 dzieci to stanowczo za mało. Wybaczalne w sytuacjach awaryjnych.
      • Gość: tuszeani Re: Czy zabawa małych dzieci wymaga nadzoru doros IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.11, 12:11
        > Byc może był tam ktos z personelu , który pilnował bezpieczeństwa wszystkich dzieci?
        Nie było. Reguły są tam takie że personel jest w tej sali podczas zajęć z grafiku a poza grafikiem po prostu sala jest udostępniana i można przyjść pobawić się z dzieckiem za friko (w praktyce za cenę kawy dla mamy). Gdyby był ktoś z personelu nie miałabym z tym żadnego problemu :)
        • verenne Re: Czy zabawa małych dzieci wymaga nadzoru doros 09.10.11, 12:27
          Ja jestem z tych, co nie siedzą i nie piją kawki. też nie wyobrażam sobie zostawienia takiego malucha bez opieki.
      • joshima Re: Czy zabawa małych dzieci wymaga nadzoru doros 09.10.11, 14:25
        Podejrzewam raczej, że te bardziej wyluzowane mamy liczyły na to, że w razie coś jakaś mniej wyluzowana zareaguje. Chodziłam do różnych klubików z moją córką, kiedy miała tak około roku. Nie chodziłam za nią krok w krok, jeśli nie domagała się zabawy ze mną, ale zawsze miałam ją na oku. Szczególnie, że bawiły się tam również dzieci starsze, sprawniejsze fizycznie i bardziej żywiołowe.
    • Gość: kugorki Re: Czy zabawa małych dzieci wymaga nadzoru doros IP: *.dynamic.chello.pl 09.10.11, 14:51
      Ja z tych nadwrażliwych, ale i mamy nie nadopiekuńcze jak ja z bliskiego otoczenia raczej tak by nie zrobiły.

      W drugim przypadku-ponieważ jest to przedszkole-sytuacja powinna się zmienić, powinien się tym zainteresować ktoś odpowiedzialny. w "moim" przedszkolu czasem jedna pani zajmuje się dwiema grupami, jeśli druga pani musi np. skorzystać z toalety (no, jesteśmy w końcu tylko ludźmi...). Jeśli brakuje personelu a grupy są łączone (np. gdy nauczyciele chorują), grupy często zostają w budynku.
      • Gość: inaczej Re: Czy zabawa małych dzieci wymaga nadzoru doros IP: *.dynamic.chello.pl 10.10.11, 12:25
        ja sie troche wylamie.
        Jesli chodzi o przedszkole to rzeczywiscie kiepska sprawa i nie powinno tak byc

        Ale klubik...
        jesli jest dostosowany dla dzieci, jesli nie ma drobnych rzeczy do polkniecia, nie ma jakis kantow, wielkich wzniesien.... to ja osobiscie nie pilonowalabym non stop.
        Pewnie chodzilabym i zagladala co robi, a nie stala.
        Odnoszac sie do tej konkretnej sytuacji (badz podobnych): co wlasciwie mogloby sie stac? Mogloby sie przewrocic. Jak matka jest to i tak sie przewroci, chyba ze jest sie z tych co moja tesiowa, co nosi dziecko na rekach "bo przeciez sie przewraca". Uderzyc o cos? no jesli sala jest dostosowana to nie powinno. Inne dzieci - wejda takie maluchy w rozne interacje, ale krzywdy sobie nie zrobia specjalnej.
        Oczywiscie dochodzi kwestia samego dziecka, jak sobie radzi z tym, ze nie widzi mamy, ze jej nie ma. Czy potrafi sie sam bawic i jak dlugo.

        Wiem, ze ja swojego starszego zostawiam na krotkie okresy, jesli wiedzialam, ze otoczenie w ktory sie znajduje, jest bezpieczne. No i chodzilam do niego zagladac co robi, jak sobie radzi, zeby on tez wiedzial, ze nie zostawilam go samego sobie
        • Gość: tuszeani Re: Czy zabawa małych dzieci wymaga nadzoru doros IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.11, 12:42
          Kwestia dostosowania pomieszczenia dla maluchów to prawdopodobnie sprawa subiektywna. Według mnie pomieszczenie o którym piszę, nie jest w pełni dostosowane, ponieważ:
          - ma niezabezpieczone kontakty na wysokości dostępnej dla dziecka,
          - ma zwykłe żeberkowe kaloryfery o które można sobie rozwalić łeb,
          - ma drzwi wychodzące na klatkę schodową ze schodami które co chwila są otwierane przez starsze dzieci, nie zawsze dzieci pamiętają potem o zamknięciu.

          Możemy przyjąć że sprzęty wyszalni same z siebie nie stanowią zagrożenia bo są odpowiednio pomyślane (jeśli się nie bać spadnięcia dziecka z ok. metra wysokości na drewnianą podłogę) ale już np. swobodnego plątania się roczniaka pomiędzy kilkuletnimi dziećmi naparzającymi się takimi piankowymi makaronami nie uważam za sytuację bezpieczną i ja bym swoje dziecko zabrała kilka metrów dalej.
        • joshima Re: Czy zabawa małych dzieci wymaga nadzoru doros 10.10.11, 13:07
          Gość portalu: inaczej napisał(a):

          > Odnoszac sie do tej konkretnej sytuacji (badz podobnych): co wlasciwie mogloby
          > sie stac? Mogloby sie przewrocic.
          Myślę, że chodzi nie tylko o to, że dziecko się przewróci albo zrobi sobie krzywdę. Raczej o to, że inne, bardziej energiczne i żywiołowe, może je walnąć drewnianym samochodem w głowę, przydusić i zrobić milion innych potencjalnie groźnych rzeczy.

          > Wiem, ze ja swojego starszego zostawiam na krotkie okresy, jesli wiedzialam, ze
          > otoczenie w ktory sie znajduje, jest bezpieczne.
          Otóż sądzę, w sali zabaw, gdzie buszują np trzylatki nie jest tak do końca bezpiecznie dla roczniaków.
    • hanulllka Re: Czy zabawa małych dzieci wymaga nadzoru doros 10.10.11, 13:28
      Piszę generalnie.
      Według mnie to wszystko zależy od dwóch podstawowych czynników. Pierwszy to przystosowanie lokalu/miejsca, w którym bawią się dzieci. Klubiki, przedszkola są urządzone zazwyczaj tak, że dzieciom jest o wiele trudniej zrobić sobie krzywdę. Podobnie, jak w domu, w którym mieszkają dzieci - kontakty zabezpieczone, kanty usunięte, niebezpiecznie przedmioty poza zasięgiem dziecka, to nie to samo, co dom starszej ciotki, czy bezdzietnej przyjaciółki, w której wszystko jest "na wierzchu". Jeśli miejsce jest dostosowane to ok, można dziecko zostawić (pod warunkiem kontrolowania sytuacja raz na jakiś czas, tak dla świętego spokoju).
      Sytuacja jednak zmienia się diametralnie, kiedy w pokoju zaczyna przebywać więcej niż jedno dziecko, a z każdym kolejnym niebezpieczeństwo wzrasta - to ten drugi czynnik. Ponieważ, o ile dziecko bawi się na bezpiecznym terenie, to już reakcji jednego dziecka na drugie się nie przewidzi - i tu już stały nadzór musi być, po to by unikać walki o zabawkę, wyrywania sobie włosów i wydłubywania oczu oraz całej masy innych niekontrolowanych przejawów agresji, jakże typowej dla grupy wiekowej 1-10 ;).

      Reasumując - swoje dzieci jestem w stanie pozostawić same w pokoju na dłuższą chwilę, kiedy jestem w pokoju obok. Na placu też nie krążę za nimi jak cień, choć cały czas mam je w zasięgu wzroku. Zupełnie inaczej wygląda sprawa, jeśli miałabym opiekować się obcymi dziećmi - nie wiem czemu - chyba kwestia poczucia większej odpowiedzialności plus nieznajomość zwyczajów, zachowań i rożnych tendencji nieswoich dzieci.
      • Gość: tuszeani Re: Czy zabawa małych dzieci wymaga nadzoru doros IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.11, 14:14
        Ja też w domu zostawiam Młodego na chwilę w pokoju, jak np. muszę iść do toalety albo zrobić coś w kuchni a on akurat bawi się czymś w przedpokoju.

        Wydaje mi się jednak, że to nie jest tak że dom jest w 100% zabezpieczony, chociażby pozostaje kwestia wykorzystania zabawek w sposób niezgodny z przeznaczeniem ;) Np. Młody ma taki samochód - jeździk, na zdjęciach na pudełku dzieci sobie siedzą na tym samochodziku okrakiem i są z tego powodu bardzo zadowolone :) Nasz Młody włazi na siedzenie tego samochodu i uprawia tam woltyżerkę, robi jaskółki, podskakuje i wyczynia jeszcze różne inne cuda które nawet trudno sobie wyobrazić ;) Nie mówiąc o tym że podjeżdża tym samochodem do różnych wysokich mebli i używa go jako drabiny. Nie bronię mu tego, bo uważam że to też jest element rozwoju, ale samego z tym samochodem nie zostawiłabym. Prawdopodobnie zabawki które w swojej naiwności uważam za bezpieczne również można kreatywnie wykorzystać w celu zrobienia sobie krzywdy ;)
    • esr-esr Re: Czy zabawa małych dzieci wymaga nadzoru doros 10.10.11, 14:48
      ja uważam, że małe dziecko do zdrowego rozwoju potrzebuje również chwil samotności. myślę, że zaglądanie do dziecka co kilka minut jest ok. nie wyobrażam sobie sytuacji gdy non stop siedzę przy dziecku i je pilnuję. po pierwsze dziecko nie nauczy się samodzielności (a musi się tego nauczyć bo mamy może kiedyś nie być przy nim, bo może się pojawić w domu drugie dziecko, bo to, bo tamto). po drugie mama musi się nauczyc samodzielności (moim zdaniem odciąć pępowinę od strony matki jest trudniej). po trzecie nie przesadzajmy, że taki kaloryfer żeberkowy jest śmiertelnym zagrożeniem dla dziecka - w życiu bym czegoś takiego nie uznała za zagrożenie. guza można sobie nabić nawet o ścianę, a tego już nie usuniesz z sali.
      tak, uważam że współcześni rodzice są przewrażliwieni na punkcie swoich małych dzieci co z jednej strony prowadzi do braku samodzielności u dzieci, z drugiej strony obserwuję masę takich przewrażliwionych rodziców nastolatków którzy nagle przypominają sobie o swoim życiu i zlewają dorastające dzieci, które przeżywają szok i zaczyna się bunt. uważam że pokolenie naszych rodziców było zbyt wyluzowane względem bezpieczeństwa dzieci, a pokolenie nas rodziców aktualnych jest zbyt przewrażliwione.
      • joshima Re: Czy zabawa małych dzieci wymaga nadzoru doros 10.10.11, 15:43
        esr-esr napisała:

        > po trzecie nie przesadzajmy, że taki kaloryfer żeberko
        > wy jest śmiertelnym zagrożeniem dla dziecka
        Nawet jeśli trzylatek popchnie z całej siły w jego stronę roczniaka? Naprawdę uważasz to za bezpieczne?
        • Gość: tuszeani Re: Czy zabawa małych dzieci wymaga nadzoru doros IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.11, 15:52
          Zgadzam się całkowicie z tym że do rozwoju dziecka potrzebne są również chwile samotności i zgadzam się również z tym że pewien poziom ryzyka wpisany jest w życie i nie ma sensu dziecka chronić przed absolutnie wszystkim.

          Wydaje mi się natomiast że jedną z ról rodziców jest roztropnie decydować, kiedy ta samotność jest dla dziecka dobrodziejstwem a kiedy zagrożeniem. Jak już mówimy o tych żeberkowych, to w domu mam je również i nie mam problemu z tym, żeby Młody sam się bawił w ich okolicy (co prawda problemem może być to że w zimie są tak gorące że aż można się nieźle sparzyć), ale już tak jak pisze joshima w sali gdzie bawi się samodzielnie kilkoro dzieci w różnym wieku, ten sam kaloryfer może być zagrożeniem.
          • Gość: inaczej Re: Czy zabawa małych dzieci wymaga nadzoru doros IP: *.dynamic.chello.pl 10.10.11, 20:16
            z tym, ze wypadki zdarzaja sie niezaleznie od tego czy rodzic jest i patrzy czy tez nie.
            Nie mowie tu o jakis powaznych rzeczach, ale moja dwojka nawet stojac obok mnie potrafi sie "pobic". TO jest sekunda jak starszy sie zamachnie i trzepnie mlodszego.

            Nie mowie, zeby od razy pozwalac i wychodzic z zalozenia, ze jak cos ma sie stac to i tak stanie, ale... sa sytuacje na ktore nie mamy wplywu. i nie damy rady zareagowac.

            Bezpieczenstwo miejsca jest subiektywne i rozwoj dziecka, wiec kazdy sam powinien ocenic czy w danym miejscu moge na chwile zostawic moje dziecko
            • Gość: neo Re: Czy zabawa małych dzieci wymaga nadzoru doros IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.11, 22:27
              A ja jestem za nadzorem..
              To kazda z Was ktorej dziecko bedzie miec 4 lata, wypusci je samo na dwor juz bo doroslo ?
              Nie boicie sie roznych dziwnych zdarzen ?
              U mnie na osiedlu jest norma, ze dzieciaki, male takie 4 lata biegaja bez dozoru samopas.
              Ale potem bedzie rozpacz jak sie cos zlego stanie ? czy zrobi sie drugie ?

              • esr-esr Re: Czy zabawa małych dzieci wymaga nadzoru doros 11.10.11, 10:09
                naprawdę uważasz że pozwalanie na samodzielną zabawę dziecka w klubiku dla malucha jest tożsame z puszczaniem go samopas na ulicę?
              • hanulllka Re: Czy zabawa małych dzieci wymaga nadzoru doros 11.10.11, 12:12
                a kto napisał, by czterolatki samopas puszczać?
        • esr-esr Re: Czy zabawa małych dzieci wymaga nadzoru doros 11.10.11, 10:07
          wiesz co, myśląc w ten sposób to nic nie jest bezpieczne. masa ludzi ma w domu kaloryfery żeberkowe, są też w przedszkolach i szkołach i szpitalach i generalnie nie są uznawane za śmiertelne zagrożenie dla dzieci.
          w podanym przez Ciebie przykładzie większym zagrożeniem jest trzylatek niż kaloryfer sam w sobie, bo może popchnąć na tyle niefortunnie że dziecko skręci/złamie rękę upadając na podłogę, ale to też nie oznacza że mamy dzieci izolować od towarzystwa. nie jestem fanem tekstów typu "w czasach naszego dzieciństwa", ale wszyscy wychowaliśmy się w domach z kaloryferami żeberkowymi, albo nawet piecami w każdym pokoju, i jakoś żyjemy.
          ja po prostu uważam, że doszukiwanie się zagrożenia wszędzie dookoła nie jest dobre - powoduje nerwicę zarówno u matek, jak i dzieci.
          • Gość: tuszeani Re: Czy zabawa małych dzieci wymaga nadzoru doros IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.11, 10:18
            Hej, żadna z nas nie napisała że powinno się zabronić dziecku zabawy w okolicy kaloryfera i nie napisała też że nie powinno się dziecka zostawić samego koło takiego kaloryfera.
            To co napisałyśmy, to że rozbrykany trzylatek w okolicy takiego kaloryfera skłania nas do bacznego obserwowania roczniaka bawiącego się tam :)

            Pisałam już ale jeszcze powtórzę: też mam domu takie kaloryfery i Młody bawi się przy nich samodzielnie, ale gdybym zaprosiła do domu trzyletnie dziecko którego zwyczajów i reakcji nie znam, wolałabym żeby bez dyskretnej obserwacji przez kogoś dorosłego sami się przy tym kaloryferze nie bawili.
          • joshima Re: Czy zabawa małych dzieci wymaga nadzoru doros 11.10.11, 19:10
            esr-esr napisała:

            > w podanym przez Ciebie przykładzie większym zagrożeniem jest trzylatek niż kalo
            > ryfer sam w sobie,
            Czytając Twój komentarz dochodzę do wniosku, że umiejętność czytania ze zrozumieniem nie dana jest niestety wszystkim. Zatem EOT.
    • justyna_dabrowska Re: Czy zabawa małych dzieci wymaga nadzoru doros 10.10.11, 22:24
      Patrzyłabym z oddali, czy nie dzieje sie nic niepokojącego - tak by dziecko miało swobodna przestrzeń do działania ale bym ja także czuła sie bezpiecznie i wiedziała że zdążę zareagować gdyby była taka potrzeba...
      pozdr

      jd
      • Gość: kot Re: Czy zabawa małych dzieci wymaga nadzoru doros IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.11, 10:54
        Ja zauwazylam ze moja starsza corka nigdy nie bawila sie sama (moze ja nie dawalam jej takiej szansy), a młodsza, teraz 1.5 roku, doskonale bawi się sama. Czasem nawet wychodzi z pokoju gdzie ja jestem, i idzie do innego, gdzie zajmuje się np usadzaniem lal przy stole, albo klockami.

        Przy czym dla mlodszej naturalnie mam mniej czasu niz dla starszej mialam, i jak to przy drugim, mniej sie cackam.

        Co nie znaczy, ze zaniedbuje młodszą. raczej przy starszej przeginałam:). ale chyba taka kolejnosc jest naturalna:)

        pozdraiwam,
        kot
    • noname2002 Re: Czy zabawa małych dzieci wymaga nadzoru doros 11.10.11, 17:47
      NIE zostawiłabym bez nadzoru dwójki lub większej ilości dzieci poniżej 4 roku życia razem nawet w najbezpieczniejszym miejscu, widziałam trzylatka duszącego poduszką niemowlaka(dziecko oczywiście sobie nie zdawało sprawy z konsekwencji), dwulatkę spychającą roczniaka z krzesła i inne podobne sytuacje, w których młodsze dzieci mogły doznać naprawdę poważnych obrażeń gdyby nie interwencja dorosłych.
    • e-emma-e Myślę, że to znak naszych czasów 11.10.11, 21:22
      Dawniej nie wyobrażano sobie, by poświęcać wyłącznie dziecku swój czas (w sensie nic innego wtedy nie robić lub, jak tu, chodzić z dzieckiem do klubiku, żeby się pobawiło). Teraz niektórzy nie wyobrażają sobie, jak można spuścić z oczu trzy-czterolatka na dłuższą chwilę, będąc w tym czasie w pomieszczeniu obok.
      • noname2002 Re: Myślę, że to znak naszych czasów 11.10.11, 23:12
        Dawniej było więcej dzieci w jednej rodzinie i starsze się opiekowały młodszymi, więc też nie zostawiano młodszych zupełnie samych.
      • Gość: tuszeani Re: Myślę, że to znak naszych czasów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.11, 09:45
        Do pewnego stopnia się z Tobą zgadzam, ale w środowisku moich rodziców i teściów nie przypominam sobie opowieści o najmniejszych dzieciach bawiących się samodzielnie bez nadzoru rodziców albo istotnie starszego rodzeństwa.
        Ja np. miałam kojec w którym siedziałam przez większość dnia z zabawkami a babcia w tym czasie zajmowała się obsługą domu, zaglądając do mnie co dłuższą chwilę. Z kolei mój mąż i jego bracia bawili się w tym pomieszczeniu w którym teściowa miała akurat coś do roboty, samych w pokoju zostawiała ich tylko wtedy kiedy spali i to też tylko po to żeby np. iść do ogrodu rozwiesić pranie.
        Generalnie faktycznie kiedyś nie poświęcało się dzieciom tyle czasu ale sądząc po opowieściach starszego pokolenia, raczej polegało to na tym że robiło się swoje przy asyście dzieci a nie tak jak teraz organizuje się dzieciom cały czas ZABAWĘ z towarzyszeniem dorosłych.

        To jest zresztą temat który pośrednio przewija się przez wiele wątków: gdzie znaleźć złoty środek pomiędzy zabawą w zabawy narzucone przez dziecko a włączeniem dziecka w codzienną obsługę domu. Moim zdaniem ważne jest i jedno i drugie.

        A w chodzeniu z dzieckiem do klubików nie widzę nic złego pod warunkiem że się ma świadomość jaki ma się w tym cel. Mój cel np. jest taki że chcę żeby Młody od małego uczył się funkcjonowania wśród innych dzieci (to można też w piaskownicy) i w zorganizowanej grupie (z tym już gorzej). Właściwie rodzaj zajęć jest dla mnie sprawą drugorzędną, byle byłyby dla Młodego interesujące, ważne w tym wszystkim jest towarzystwo innych dzieci i to że są w programie stałe punkty typu że wszystkie dzieci stają na chwilę w kółeczku albo w tym samym czasie wytrzymują chwilę w określonym miejscu. Ja miałam z tym bardzo duży problem i w efekcie do przedszkola praktycznie nie chodziłam, co później się wielokrotnie odbijało czkawką w moich relacjach z rówieśnikami. Dlatego też taką wagę przykładam do wczesnego przygotowania Młodego do przedszkola, tak żeby w wieku 3 lat był w stanie w dobrym przedszkolu się gładko zaadaptować.

        A, jeszcze jeden prozaiczny cel. Mamy bardzo małe zagracone mieszkanie a Młody ma energii za dziesięciu, nawet na tych zajęciach w klubiku się tym wyróżnia spośród innych dzieci. Nie mam poza klubikiem w którym są obszerne sale i odpowiednie wyposażenie, gdzie go wyszaleć w przypadku kiepskiej pogody. No pewnie, mogłabym go zaprowadzić do jakiejś przestronnej galerii handlowej, ale z tych dwóch opcji jednak wybieram klubik ;)
        • joshima Re: Myślę, że to znak naszych czasów 12.10.11, 12:25
          Gość portalu: tuszeani napisał(a):

          > Do pewnego stopnia się z Tobą zgadzam, ale w środowisku moich rodziców i teśció
          > w nie przypominam sobie opowieści o najmniejszych dzieciach bawiących się samod
          > zielnie bez nadzoru rodziców albo istotnie starszego rodzeństwa.
          Zgadza się. U nas tez tak było.

          > To jest zresztą temat który pośrednio przewija się przez wiele wątków: gdzie zn
          > aleźć złoty środek pomiędzy zabawą w zabawy narzucone przez dziecko a włączenie
          > m dziecka w codzienną obsługę domu. Moim zdaniem ważne jest i jedno i drugie.
          Kiedy moja córka miała około półtora roku, przyłapałam się na tym, że mam ochotę przyłączyć się do zabawy nawet jeśli ona sama sobą się zajęła. Kiedy zdałam sobie z tego sprawę pilnowałam się, żeby się jednak nie narzucać i tylko obserwowałam z boku. Jak musiałam coś w domu zrobić to albo korzystałam z tego, że ona się bawi sama, albo proponowałam jej, że mi pomoże, ewentualnie zlecałam jakieś bardzo ważne zadanie. Dla mojego dziecka to było atrakcyjne.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja