irytacja na dziecko..

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.11, 12:43
hej,
nie pisalam tu nigdy, ale sporo czytam i
chciałam zapytac to piszacych, a jak sie zorientowowalam, madrych i doswiadczonych mam:)...

-w jakich sytuacjach małe dziecko (wiec małe sprawy) wzbudza Waszą złość/irytację?

Ja mam w domu 4.5 latke, i 2 latka, zauwazylam, ze niestety zdarza to sie coraz czesciej i nie wiem, czy mam prawo do takich uczuc, i nie wiem tez, co z nimi zrobic....
czy moje odczucia sa normalne? wiem, przeciez, ze to tylko dzieci i ich zachowania sa dzieciece, jestem dorosla, powinnam umiec to przyjac, skorygowac, ale bez nerwow...
a nie umiem!!
kurcze, co z tym zrobić? ile mozna zagryzac zeby, liczyc do 10?? Tak bym chciala byc, dojrzałą, spokojną matką. teorie znam, tylko jak pracować nad wlasnymi reakcjami?
dodam, ze jestem zajeta, mam mało czasu, ale nie jestem przeciazona, mam wsparcie meza.

irytuja mnie drobne rzeczy: glupie miny, wywalanie jezyka, glupie gadanie (typu "łołoło, blleee" u starszego), wygłupianie sie przy chodzeniu typu wygibasy, dzidziusiowanie, przytulanie z 'naskoku/rozbiegu' powodujące zachwianie, albo nagle uwieszenie sie, ze tracę rownowage, plucie, dlubanie w usnach/zebach...

-strajki/ociaganie sie przy ubieraniu ("nałóż mi buty, nie umiem"), choc dobrze wiem, ze umie i gdy chce doskonale sobie radzi

-wolanie mnie jak idzie do kibelka, choc sam doskonale sie obsluguje (zapal mi swiatlo, podetrzyj, rozbierz, ubierz)

-"pobaw się ze mną, choc tu": w sytuacji, gdy akurat jestem zajęta, np obiadem (nie czesto, raczej dzieci maja priorytet w moim grafiku), albo gdy rozmawiam przez telefon

-na placu zabaw, gdy wymagaja niemozliwego -jedno -hustaj mnie, drugie (mlodsze )na zjezdzalni

Robi się groznie (gotuję się:):

- gdy płaczą/jeczą/marudzą oba na raz

-USYPIANIE - robi to Tata, bo ja jestem na granicy mordu dzieci wtedy

-gdy maluję (czasem sobie na ten luksus pozwalam, 2-4 razy w roku robie sobie 2-3 dni dla mojej niespełnionej duszy artysty:))), a tu co 10 min 'MAAAMOOO!!!", a mi kurcze rozmieszana farba z trudem uzyskanym odcieniem schnie...

-gdy sprzątam pokoj dzieci (robie to, bo starsza jest raczej OK i na swoją skalę i mozliwosci stara sie, Maluch za to wywala wszystko, my w tym pokoju tez spimy, wiec biorę robitę Malucha na siebie) Jednak robota to straszna i zawsze oczekuje udzialu dzieci w prostych zadaniach("schowaj te zabawki co tu ulozylam do szufladki z naczynkami", odnies te ksiazki do duzego pokoju"). Mało co udaje mi sie wyegzekwowac bez bycia BARDZO stanowczą :-(.

Ale zauwazylam tez, ze gdy mam jedno pod opieką, to jest super i daję radę. irytacja sie nie pojawia, ja wzorowo spedzam czas i wzorowo reaguje..

co tu zrobic, by bylo lepiej?

dzieki za rady?

    • rulsanka Re: irytacja na dziecko.. 17.10.11, 12:55
      Dzieci chodzą do przedszkola?
      Jeżeli nie, to masz odpowiedź. Dzieci są irytujące,wydają dziwne dźwięki i w zbyt dużych ilościach i natężeniu, nawet niewinne zachowania potrafią zdenerwować, gdy człowiek chce spokojnie pomyśleć. Bo gotować, czy sprzątać się da, ale myśleć w dziecięcym towarzystwie jest ciężko. Higiena psychiczna wymaga okresowego zresetowania się w samotności lub tzw. świętym spokoju.
      Czasem jak kipię z irytacji, to rozładowuję sytuację łaskotkami, albo kładąc się na dywanie. Jak mam powód, to krzyknę. Staram się nie robić tego bez powodu. Poza tym jak czuję, że jestem zła, to mówię to domownikom, wtedy są bardziej wyrozumiali.
      Chyba za dużo od siebie wymagasz.
    • joshima Re: irytacja na dziecko.. 17.10.11, 13:42
      Gość portalu: ludzinka napisał(a):

      > -w jakich sytuacjach małe dziecko (wiec małe sprawy) wzbudza Waszą złość/irytac
      > ję?
      W takich, kiedy zachowanie dziecka znacznie odbiega od moich oczekiwań, a ja jestem za bardzo zmęczona, żeby moje oczekiwania zweryfikować, usłyszeć czego właściwie potrzebuje moje dziecko i wykrzesać więcej cierpliwości.

      > czy moje odczucia sa normalne?
      Jeśli jesteś aniołem albo nadludziem, to nie. Jeśli jesteś człowiekiem to tak. Odczuwanie negatywnych emocji jest naturalne, choć zapewne w dzieciństwie wmawiano Ci coś zgoła przeciwnego.

      > kurcze, co z tym zrobić?
      Oddychać (zagryzanie zębów to kiepski pomysł). Czasem burknąć zawczasu, zanim się zbiorą emocje grożące większym wybuchem. Zweryfikować swoje oczekiwania i wygospodarować czas na odpoczynek od dzieci.

      > irytuja mnie drobne rzeczy: glupie miny, wywalanie jezyka, glupie gadanie (typu
      > "łołoło, blleee" u starszego),
      No to faktycznie bardzo błahe rzeczy Cię irytują. Wiesz chociaż dlaczego? Ja bym od tego zaczęła.

      > -gdy sprzątam pokoj dzieci (robie to, bo starsza jest raczej OK i na swoją skal
      > ę i mozliwosci stara sie, Maluch za to wywala wszystko, my w tym pokoju tez spi
      > my, wiec biorę robitę Malucha na siebie)
      A czemuż to młodsze nie jest zaganiane do pomocy?

      > Mało co udaje m
      > i sie wyegzekwowac bez bycia BARDZO stanowczą :-(.
      A co złego w byciu od czasu do czasu bardzo stanowczą w kilku kluczowych kwestiach?

      > co tu zrobic, by bylo lepiej?
      Wyluzować nieco?
      • verdana Re: irytacja na dziecko.. 17.10.11, 13:46
        Dzieci mnie irytowały samą swoją obecnoscia, gdy domagały się uwagi, a ja chciałam robic co innego. Irytowały mnie typowo dziecinne zachowania, hałas, niesamodzielność, zbytnia samodzielność, nie słuchanie poleceń, ruszanie sie - czyli innymi słowy absolutnie wszystko. Zalezało to o wiele bardziej od mojego humoru i stanu zmęczenia, niz od dziecka.
        • jagabaga92 Re: irytacja na dziecko.. 17.10.11, 14:10
          a co wtedy robiłaś? Wszak sama identyfikacja przyczyn irytacji dziećmi to nie wszystko, skoro nie tak łatwo tej irytacji sie pozbyć.
          • verdana Re: irytacja na dziecko.. 17.10.11, 14:19
            Ja? Od próby wytumaczenia samej sobie, ze dziecko nie jest winne temu, ze jestem zmęczona i wypełnieniu prośby dziecka z milym usmiechem, poprzez poproszenie dziecka, aby zeszło z mych oczu, jesli chce pozostać żywe, do wydarcia sie na biedne dziecko. O zelazna konsekwencję prosze mnie nie podejrzewać.
    • jagienka_77 Re: irytacja na dziecko.. 17.10.11, 14:26
      Dobrze,że miałas odwage to napisac. Wiele z nas przechodzi podobne stany, emocje, tylko wiekszość mysli, że jest z nią cos nie tak.
      A dzieci bywaja strasznie irytujące, mimo, że kocha się je nad zycie.

      Mi wystarcza raz na jakiś czas przyjrzenie sie zachowaniu innych dzieci w wieku moich - w szkole, na placu zabaw... Tam dopiero widuje "przypadki", wredne to może z mojej strony, ale wtedy doceniam własne dzieci. Bo ogólnie - grzeczne są. A zę wspinają się na tapczany, robią głupie miny, bekają, szarpią się i kłoca... to ich dzieciecy, ba, chlopiecy (tym bardziej trudny do zrozumienia dla mnie) świat.
      Gdy namolnie chca cos ze mna robic a ja jestem coraz bardziej poirytowana, probuje sobie uswiadomic, ze powinnam cieszyc sie, ze chca jeszcze spedzac ze mna czas, ze dopominaja sie o to. Za pare lat moze byc inaczej...

    • el_elefante Re: irytacja na dziecko.. 17.10.11, 16:09
      Jest bardzo prawdziwy żart o tym, że przez pierwsze dwa lata życia dziecka rodzice dokładają starań aby nauczyć je chodzić i mówić a przez kolejne kilkanaście modlą się tylko aby wreszcie usiadło i się zamknęło :)

      Całość polega na wykształceniu umiejętności dzielenia spraw na fundamentalne, ważne, średnio ważne, mało ważne i nieistotne. Tym pierwszym należy poświęcić należytą uwagę, przejmować się nimi, szukać rozwiązań i podejmować wysiłki. WSZYSTKIE POZOSTAŁE należy spuścić na drzewo, zachowując spokój ducha. Większość z nich i tak sama się rozwiąże bez naszego udziału, a te nieliczne, które się nie udadzą... no cóż, wszak nikt nie jest doskonały.

      Nie przejmuj się wywalaniem języka i wygibasami. To bez sensu.
    • justyna_dabrowska Re: irytacja na dziecko.. 17.10.11, 17:52
      Irytacja na każdego bliskiego człowieka jest rzeczą zupełnie normalną. Właśnie dlatego się irytujemy, że bliski, że mamy wobec niego oczekiwania i wobec siebie też. Że mamy w głowie jakis idealny obraz tej relacji - jak ona ma wyglądać. Bo jesteśmy pod obstrzałem mediów, ksiązek, poradników i wszyscy nam mówią jak to powinno wyglądać...
      A tymczasem złośc jest rzeczą ludzką. Pytanie - co z nia robimy? W zasadzie złośc jest sygnałem który mówi nam "chcę to zmienić", "tak jak jest, jest mi źle"...
      Czy umiem zdefiniowac z czym mi źle? Z tej historii która PAni opisuje wnioskuję, że może być PAni źle nie tylko z własnymi oczekiwaniami (że ma PAni byc wzorową mamą) ale także po prostu z realiami - fizycznym zmeczeniem, monotonią, nudą nawet, chaosem jaki dzieci wprowadzają, brakiem kontroli itp itd
      Co tu mozna zrobić?
      Przede wszystkim pogodzic sie z tym, że się złościmy i że to jest naturalne. To nie znaczy że jesteśmy okrutnikami, tylko zwykłymi ludźmi. Od tego mamy słowa by tę złośc nimi opisywać - mozna przeciez powiedzieć: wiecie co, mam na chwile dość tych waszych jęków, dajcie mi na chwile spokój bo straciłam cierpliwość...
      Po drugie, warto się odciązać czyli uzywać tyle zdrowego egoizmu ile sie da. Praca w domu z dziećmi to naprawdę duży wysiłek - trzeba prosic bliskich o pomoc a jak się da to poszukac niani choćby na chwile by wyjść i odetchnąć.
      Ja strasznie lubie moje dzieci i to, że się pojawiły na świecie to jest najlepsze co mi sie wydarzyło w zyciu ale lubie tez być bez nich i to w niczym nie umiejsza moich do nich uczuć:)

      pozdr
      jd
    • asia_i_p Re: irytacja na dziecko.. 17.10.11, 19:24
      Nie da się być dojrzałą spokojną matką, jak się jest przemęczoną na wskroś. Może czas, żeby dzieci jednak przestały mieć ten priorytet? To już nie niemowlęta. Może czas, żeby na "maaaamo" usłyszały "Teraz nie chcę (nie "nie mogę" ale właśnie "nie chcę") się bawić, bo maluję/ gotuję obiad". I fajnie, żeby to samo usłyszał partner (jeśli jest).
      Gdzieś czytałam, że złość to sygnał, że twoje granice są naruszane i trzeba się zastanowić, jak sobie pomóc, a nie jak ją stłumić.
      • limonka_a Re: irytacja na dziecko.. 18.10.11, 21:13
        asia_i_p napisała:

        > > Gdzieś czytałam, że złość to sygnał, że twoje granice są naruszane i trzeba się
        > zastanowić, jak sobie pomóc, a nie jak ją stłumić.

        fajne zdanie:)

        ja często się denerwuję, jak baardzo chcę akurat coś zrobić (np. przy kompie) albo wyjść, a mała jojczy i jojczy. a ostatnio cały dzień drepta za mną trzymając się moich spodni;)

        na szczęście mąż bardzo pomaga, a to co mogę to odkładam na tę porę, gdy mała śpi..
        ty masz troszkę trudniej, bo dwójkę,
        trzymam kciuki:))
        • Gość: ludzinka Re: irytacja na dziecko.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.11, 08:51
          Dziekuje Wam, bardzo pomogły mi Wasze wypowiedzi. Troche sama nakręcałam się tutaj, bo chyba na koniec się sama wkurzałam, ze się wkurzam.
          Jak zaczełam akceptować te odczucia i szukać przyczyny i ją likwidowac, to te 2-3 dni jest lepiej. Daję sobię sama wiecej praw i wolnosci, do herbaty, kawy,cieplego obiadu i SMSa do kolezanki:), nawet kosztem jednej bajki obejrzanej przez dzieci wiecej (nasz dzien zaczyna sie o 16, ja z pracy, dzieci od niani i z przedszkola).
          Chcialabym dojsc do momentu, ze dzieci są w moim poczuciu odrebnymi istotami, i funkcjonujemy jako rodzina. Tymczasem ja ciagle mysle, co POWINNAM z nimi teraz robic i co one powinny robić (koniec bajek, niech rysują, bawią się, ja powinnam im poczytac, a teraz powinny zjesc, nie to, tylko tamto, bo zdrowsze, etc). To chyba nasza narodowa choroba mam:)). O ile w przypadku malucha, to jeszcze ma uzasadnienie,t o 4 latka powinna juz chyba poza jakimis ramami dnia, funkcjonowac juz jako na skale mirko samostanowiacy domownik, prawda? a jak ma te 4h po przedszkolu w domu, gdzie intensywnie spedzala czas, to niech i sobie obejrzy bajke, czy pogra na yummy.pl jesli jej to sprawia przyjemnosc i relaksuje, zwlaszcza, ze nie to pora dnia, gdy ma baterie na wyczerpaniu....

          • anula36 Re: irytacja na dziecko.. 19.10.11, 09:02
            wydaje mi sie nawet ze czterolatka moze przez chwile z sukcesem pozabawiac dwulatke, chocby na czas tej cherbaty kawy, czy smsa - talk zeby miec je na oku,ale zeby nie wisialy na Tobie fizycznie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja