Gość: Beata
IP: *.ssp.dialog.net.pl
17.10.11, 14:47
Witajcie,
od jakiegoś czasu borykam się z problemem wychowania mojej córki. Jestem po rozwodzie, córka mieszka ze mną. Od swojego ojca nauczyła się jedynego "słusznego" sposobu na załatwianie spraw - litość. Jestem już tym zmęczona, nie wiem co robić. W podstawówce szybko stała się outsiderem, stała na uboczu, była skonfliktowana z większością klasy. Myślałam, że jak zmieni szkołę (w podstawówce została dołączona do istniejącej 3 klasy) to się coś zmieni. Wybrałyśmy kameralną szkołę, gdzie jest niewiele klas i niewieli uczniów. Przez jakiś czas było dobrze, ale ostatnio okazało się, że demony przeszłości powróciły. Najpierw brała na litość mnie i męża (chcąć wymusić np. zwolnienie z obowiązków domowych oraz nauki). Dzisiaj byłam w szkole, okazało się że zaczęły się powtarzać sytuacje z podstawówki.
Co robić??? Ponieważ Kasia lubi czytać, pomyślałam, że podsunę jej książki, które może przekażą jej, czego ja nie pogtrafię - o tym jak współżyć z ludźmi, żeby się nie zamykać i że porażki nie przekreślają niczego. Podpowiecie mi?? Proszę!!!!