drugie dziecko w domu... smutno

18.10.11, 11:14
Witam
Chciałabym się trochę pożalić i poszukać jakiś słów wsparcia, bo optymizmu i zapału już mi braknie. Jestem mamą dwóch córeczek 3-letniej i 2-miesięcznej. O ile młodsze jest niemowlakiem mało wymagającym i łatwo obsługowym (brak kolek, spokojny charakter, pogodność) to starsza obecność młodszej siostrzyczki znosi źle. Nie mogę sobie poradzić z jej napadami głupawki (zaczyna szaleć, krzyczeć rzucać zabawkami) w momencie gdy mam coś do zrobienia przy młodszej. Próby zaangażowania jej w pomoc nie działają, nie chce, nie słucha. Gdy bawię się z nią w pokoju (staram się jak najwięcej) to i tak spokój jest chwilę bo szybko zabawą się nudzi, po czym biegnie albo obudzić młodszą gdy ona śpi albo polizać ją lub szarpnąć za rączkę czy główkę gdy leży przy nas na leżaczku. Najgorzej jest gdy muszę coś zrobić w domu typu obiad czy pranie wtedy starsza biega jak opętana i albo wysypie ziemię z doniczki, albo rozleje coś, albo coś zrzuci, albo znowu dokucza młodszej.
Nie pomaga tłumaczenie spokojne, krzyk, klaps ( gdy już kompletnie wysiadam), nawet jak jest mąż i dzielimy się opieką nad dziewczynkami to i tak ona szaleje.
Kompletnie czuje się już bezradna po takim dniu walki.
Czy to minie, czy ja coś robię nie tak proszę o rady i pocieszenie bo wysiadam.
    • verdana Re: drugie dziecko w domu... smutno 18.10.11, 11:26
      Jeśli będziesz karać dziecko za takiezachwanie, to raczej nie minie. Bardzo Ci współczuje, absolutnie rozumiem złość, rozumiem rozgoryczenie, ale twoje starsze dziecko, ktore naprawde jest jeszcze bardzo małe, zachowuje się tak, bo nie moze sobie poradzić z tą sytuacja. Możesz wymierzyc karę najweyzej za bezposredni atak na siostrę, a nie za to,z e dziecko jest zdenerwowane.
      cóż, zastanów się, czy bylabyś w stanie zachowywać się spokojnie i niczym nie rzucać, gdybys dowiedziałasie,z e maż Cię nadal kocha, ale kochanke kocha tak samo... I popatrz na swoje dziecko jako na osobę, której wydaje się, że została zdradzona i teraz szuka trochę potwierdzenia, czy ją kochacie, czy nie. wszelkie kary, odsuwanie od siebie itd. potwierdzaja tylko podejrzenia starszej - że dobrze czuje, iż mlodsza jest ważniejsza, bardziej kochana, na nią się nie krzyczy i nie ma do niej pretensji.
      U mnie bardzo dobrze działały pretensje wygładzane do niemowlęcia (ktremu jest wszystko jedno...) "Dlaczego płaczesz? Jestem już zmęczona, nie móglabys przestać". albo "Kiedy wreszcie będziesz taka duża i madra jak...".
    • caro_lina78 Re: drugie dziecko w domu... smutno 18.10.11, 13:25
      Ja rozumiem że to chęć zwrócenia naszej uwagi. Z mojej strony staram się jej każdą wolną chwilę poświęcić, jak ma chwile łągodności dla siostry to chwalę jaka z niej super starsza siostra czasem za super zachowanie dostaje nagrodę niby od wróżki która widzi jak ona sobie świetnie radzi z siostrą.
      Jak długo taka adaptacja trwa? A może juz zawsze będą ze sobą walczyć. Ja jestem jedynaczką w sumie nie wiem jak to jest w rodzeństwie a chciałąbym żeby dziewczynki się lubiły na dokładkę czeka nas jeszcze przeprowadzka młodszej do pokoju starszej bo takie akurat mamy warunki mieszkaniowe.
      • kikimora78 Re: drugie dziecko w domu... smutno 18.10.11, 13:50
        chyba lepiej nagradzać dziecko "od siebie" a nie "od wróżki".
        ja bym wolała, żeby moje dziecko wiedziało, że ja widzę jej dobre zachowanie, ja doceniam, ja pochwalam i ja nagradzam a nie jakaś tam wróżka.

      • morekac Re: drugie dziecko w domu... smutno 18.10.11, 16:30
        A może juz zawsze będą ze sobą walczyć. Ja jeste
        > m jedynaczką w sumie nie wiem jak to jest w rodzeństwie a chciałąbym żeby dziew
        > czynki się lubiły
        Cóż, mam wrażenie, że się z siostrą nawet lubimy. Tłukłyśmy się równo jeszcze po maturze... Wiem, że rodzice powinni to wyłapać i uczyć nas hm, mniej siłowego rozwiązywania problemów, ale tłukłyśmy się dyskretnie i nie wiedzieli o tym.
        Moje córeczki też są w permanentnym konflikcie - dopóki któreś z rodzicieli nie przyczepi się do jednej. Wtedy ta druga staje się rzecznikiem prasowym i adwokatem pierwszej.
        Nie jestem pewna, czy
        nie walczą = lubią się
        i czy
        walczą = nie lubią się.
        Być może jako jedynaczka masz po prostu zbyt idealistyczne podejście do rodzeństwa.
        • verdana Re: drugie dziecko w domu... smutno 18.10.11, 19:37
          Moje rodzeństwo czasem tłucze sie nadal, choć już lajtowo. Oboje sa na doktoranckich...
          Okres adaptaci trwa czasem anwet rok. Dwa miesiące to sam poczatek, na pewno za krótko dla zaakceptowania sytuacji.
          • majan2 Re: drugie dziecko w domu... smutno 19.10.11, 09:11
            Absolutnie cie rozumiem, ze jest to trudne i dla Ciebie i dla dziecka. Niestety 2 miesiące to jeszcze mało. Przeprowadzka do pokoju moze podziałac bardzo dobrze, pomoc nawiązać jakąś wieź miedzy dziećm,: my dzieci razem, dorosli razem. i. Moje po 3 latach od urodzenia młodszej nadal walcza ze soba, ale i umieją sie bawić, niestety starsza jest b trduna, ale ten typ tak ma.
    • dulle_griet Re: drugie dziecko w domu... smutno 20.10.11, 12:27
      Rozmuiem cię dobrze, mam 2 dzieci w wieku: trzy lata , drugie - 4 miesiace. Krzyki i klapsy niestety przedłużą okres adaptacji starszej córki do nowej sytuacji, musisz sie opanować, choć wierzę ci, że nieraz graniczy to z cudem. U nas - przy próbach szczypania, czy też uderzania młodszej - był krótki komunikat "nie bij siostry, bo ją boli", małą brałam na ręce, mówiąc coś w stylu "braciszek cie uderzył i boli, to ja cie teraz pocieszę" i przez chwilę cała uwaga skupiona była na małej, starszy był ignorowany. Przy budzeniu małej przez starszaka, też brałam ją na ręce mówiąc "braciszek cię obudził, to ja cię ponoszę i pocieszę, bo pewnie jesteś zmęczona i chcesz spać". Starszy szybko załapał, że nie opłaca mu sie budzic młodszej i teraz nawet nas (rodziców) ucisza jak mała śpi w drugim pokoju. Oczywiście, gdy np. on sie uderzył a miałam małą na rekach, odkładałam ją mówąc głośno," musisz teraz poleżeć, bo twój braciszek się uderzył i muszę go pocieszyć". Często opwiadałam małej o osiagnięciach braciszka, np. "twój brat juz sam umie pieknie jeść, ubierać sie itp. a ty jeszcze nie umiesz a pewnie byś chciała. Starszak bardzo lubił te opiwieści, sam sie domagał, żebym opowiadała sostrzyczce, jak to on coś wspaniale robi (je, rysuje, spiewa).Starsze dziecko trzeba po prostu przekonać swoim zachowaniem, że w kwestii uczuć do niego nic sie nie zmieniło, że jest kochane i ma prawo do złości. Obenie - po ponad czterech miesiącach jestem pozytywnie zaskoczona zachowaniem starszaka, który potrafi okazywać troskę w stosunku do małej, mówi nawet gdy ona płacze, żebym wzięła ją na ręce i pocieszyła.
    • justyna_dabrowska Re: drugie dziecko w domu... smutno 20.10.11, 19:34
      Zachowanie dziecka jest zupełnie normalne i naturalne. Jest zaniepokojona zmianą, zazdrosna a może nawet wściekła i ma do tego pełne prawo. Oczywiście co innego jest czuć a co innego realizowac te uczucia w działaniu. Ale póki nie robi mniejszej krzywdy - to wszystko jest do zaakceptowania. Obawiam się, że pani chce trochę na skróty "spacyfikować" złość starszej (być może ma PAni wyrzuty sumienia wobec niej?).
      Złości spacyfikowac się nie da, trzeba na nią się zgodzić i pozowlic dziecku dac jej wyraz a także spóbować zaspokajać POTRZEBY dziecka (byc może ona wcale się nie chce z PAnią bawić tylko np przytulać lub "wyzłaszczać"?)

      Radziłabym przyjrzec się na spokojnie temu o co "woła" swoim zachowaniem dziecko i na to spróbowac odpowiadać tak dalece, jak to możliwe. Z czasem zazdrość nieco się wyszumi (choć nie całkiem) i dziecku będzie łatwiej. I Pani także.

      POzdrawiam
      jd
    • Gość: aniko Re: drugie dziecko w domu... smutno IP: 195.85.196.* 31.10.11, 16:15
      Możesz nagradzać dobre zachowanie starszej wobec młodszej ale przede wszystkim nagradzaj/ chwal starszą za to jaka jest "sama z siebie", że ładnie rysuje, że jest mądra, muzykalna, super wygląda itp. Jeżeli chwalisz ją za zachowanioe wobec malucha to raczej trafiasz kulą w płot bo widzisz starszą w optyce jej zachowanie wobec młodszej a przecież nie o to chodzi. U mnie różnica wieku to 7 lat i stosunki miądzy dziećmi są bardzo dobre. Starszy nie mógł wprost doczekać się na rodzeństwo i "od zawsze" był bardzo opiekuńczy bez cienia zazdrości o cokolwiek. Jasne, że często się tarmoszą ale traktują się nawzajem b. dobrze. Chociaż młodsza jest większą "zadziorą".
    • Gość: moonik1 Re: drugie dziecko w domu... smutno IP: *.warszawa.vectranet.pl 31.10.11, 17:49
      U mnie podobnie jak u Verdany - działały "pretensje i żale" do młodszego. Ale u nas młody był kolkowiec, wiszący na mnie 24/h przez pierwsze 3 mce i naprawdę miałam go niekiedy serdecznie dosc. Raz nawet starszy pocieszał niemowlaka po moim wywodzie, że mam dosc ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja