w cieniu brata

IP: *.79-160-104.customer.lyse.net 31.10.11, 22:14
doradzcie madrze...
corka 3,5 i syn 2,5 latka. gdzie sie nie ruszymy mala slyszy, ze
-jaki brat jest slodki
-jaki jest piekny
-jaki calusny
-jaki madry
-moze on zostanie u nas
Po ostatnie wizycie u rodziny dziec mnie zapytal czemu nie chcieli, zeby to ona zostala.
Ech...razem sa w przedszkolu, po wyjsciu, z ktorego moga sie pozbijac, tam przecudowni wobec siebie. Przedszkolanki(przy niej) chwala brata, nie wspominajac o niej.
Myslicie, ze to moze miec duzy wplyw na ich relacje. niestety rodzenstwa miec juz nie beda i chce, zeby mieli siebie bez zbednej nienawisci i konkurowania...Chyba, ze przesadzam...
    • verdana Re: w cieniu brata 31.10.11, 22:39
      Ale to chyba robi rodzina, a nie cakiem obcy ludzie na ulicy? Bliskim powiedzialabym, ze absolutnie nie życzę sobie faworyzowania. I to bardzo zdecydowanie, ochrazniając za kazdym razem, gdy chwala syna, zapominając o córce. Z przedszkolankami można porozmawiac o tym, ze córka źle się czuje w sytuacji, gdy chwalony jest tylko brat. czy chodzą do jednej grupy? lepiej byloby, aby nie byli razem.
    • jagienka_77 Re: w cieniu brata 31.10.11, 23:49
      Biedna dziewczynka, zgadzam się z Verdana. Chociaz ty zawsze pamietaj, żeby i ja pochwalić, nawet jesli nie zachowała sie tak wspaniale jak brat. I z rodzina ustal zasady.
    • justyna_dabrowska Re: w cieniu brata 03.11.11, 06:20
      A nie mozna by w ogóle odpuścić sobie tego "chwalenia" i oceniania? To sie zrobiła jakaś nowa epidemia...nadmierne chwalenie jest czyms w rodzaju manipulacji bo jak je wycofujemy to tak jakbysmy karali dziecko. Naprawde wystarczy po prosu cieszyć się tym, że nasze dziecko jest na świecie, jest z nami, jest obok - nie trzeba chwalić. W chwaleniu jest cos protekcjonalnego - jak byśmy sie czuły gdyby facet po powrocie z pracy do domu mówił "ach jak ty pieknie dzis tu posprzątałaś, ładniej niz wczoraj, i jakie ładne te kwiatki w wazonie, jak ładnie dobrane do zasłonek!" czy też: "jak ładnie napisałas ten referat, ile tu mądrych słów, jaki jestem dumny z ciebie..."
      Ja bym zaprotestowała przeciwko chwaleniu w ogóle, a jak juz musi być to bez faworyzowania.
      pozdr
      jd
      • verdana Nie!!! 03.11.11, 09:06
        Nie, no przepraszam. Jak facet wraca z pracy i mowi - nie codziennie, ale zgodnie z prawdą "Ach, jaki pyszny obiad ugotowalaś" - to jest mi bardzo miło. Nie stosujmy prawa wahadła - albo chwalimy bez przerwy, albo wcale. Czasem dziecku, a i doroslemu nalezy się pochwała, tyle że za cos konkretnego. I pochwał nie nalezy dewaluować.
        Ostatnio bardzo pochwaliłam 6-latka za nie przypomnienie mi o obietnicy - dałam ją dzień przed utrata części zarobkow. Nastolatek, ktoremu bardzo zalezało, siedział cicho przez parę miesiecy, a niesmiało przypomniał, gdy znalazłam nową pracę. Nie nalezało go pochwalić?
        • mskaiq Re: Nie!!! 03.11.11, 10:55
          Masz rację. Nigdy nie można dewaluować dobra. Trzeba doceniać wysiłek
          innej osoby.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • Gość: kara_mia Re: Nie!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.11, 11:48
            Trochę się zgadzam z Pania Ekspert.
            Dla mnie takie "ach jakie śliczne kwiatuszki narysowałaś, ach jak wspaniale tańczysz, ależ z ciebie śliczna dziewczynka - są po prostu nieautentyczne i tak nie odnosiłam się do dziecka.
            Co innego docenienie tego co zrobiły dobrze i córka i jej brat - na pewno robią coś dobrze obydwoje!
            Np dziękuje, że wytarłaś stół.
            I to nie : "ach jak ładnie, że wytarłaś stół"
            "ach jaka z ciebie duża dziewczynka , że wytarłaś sama stół"
            tylko zwykłe "dziękuje."
            Tak jak zrobiła verdana - "dziękuje , ze mi nie przypominałeś o obietnicy przez tak długi okres czasu"
            Dziękuję to nie jest chwalenie. Zamiast chwalenia po prostu dziękujmy. Wtedy dziecko się poczuje docenione - i będzie to osobiste "coś" od mamy - uczciwe - bo od jej serca a nie takie "egzaltowane "ciotkowe" jaka śliczna niunia w tej sukience!!!"
            Jestem za tym, żeby w ogóle nie chwalić, a zamiast tego dziękować.

            PS "ciotkowe"to taki skrót - nie oznacza, że każda ciotka z definicji zachowuje się do dziecka jak do pekińczyka... ;)

            a autorce wątku poradziłabym żeby po prostu ucinała krótko taki dziubdzianie
            - jaki brat jest slodki - chyba nie, ani syn ani jego siostra cukrzycy nie maja...
            -jaki jest piekny - cieszę, że Ci się podoba, wydawało mi się, że o mężczyznach mówi się przystojny - piekna to jest moja córka
            -jaki calusny - może i całuśne bywają pekińczyki - moje dzieci są normalne
            -jaki madry - że tez tak szybko to zauważyłaś, to dopiero ciekawe co powiedziałabyś o mojej córce po półgodzinnej rozmowie?
            -moze on zostanie u nas - jak sobie urodzisz takie dzieci jak moje będziesz mogła mieć nawet pięcioro... ( tu nie bywałam grzeczna - na takie teksty zawsze pokazywałam kły)

            Może i nie są to najmilsze odpowiedzi, ale:
            - ustawia rodzinę na większy dystans
            -jak usłyszy je syn - to nabędzie tez dystansu do takiego głupkowatego gadania ( bo to głupkowate gadanie a nie żadne uczciwe komplementy)
            -córka tez się poczuje, ze panujesz nad sytuacja i żadne głupkowate gadanie nie powoduje, ze widzisz ją gorzej od brata.

            jeżeli zaś ty byś chciała , żeby o twojej córce też tak durnie pierniczyli ... no nie nie wierze. .. nie chcesz...
            ;)
            • Gość: basca Re: Nie!!! IP: *.ghnet.pl 03.11.11, 16:09
              Ja w sumie mam mieszane uczucia co do tego dystansowania rodziny - chyba nie to jest celem autorki wątku.
              Ja jednak zaczęłabym od prośby (nie przy dzieciach) żeby nie faworyzować syna, bo córce jest smutno - rodzina może tego po prostu nie dostrzegać, a nie robić specjalnie. Proponowane przez Ciebie "dystansowanie" wprowadziłabym, gdyby rodzina nie posłuchała prośby.
              Po drugie nie wiem czy bym wykłócała się o całkowite ukrócenie chwalenia. IMO rodzina może nie zrozumieć intencji, zresztą jest to dyskusyjna sprawa. No i czy nie wynika to z potrzeby całkowitego kontrolowania przestrzeni dziecka. Moim zdaniem samo chwalenie nie jest takie groźne, jeśli zdarza się co jakiś czas. A dla rodziny to swoisty sposób na wyrażenie radości z oglądania dziecka, tak samo jak nadmiar czułości.
            • scher Re: Nie!!! 04.11.11, 08:38
              Gość portalu: kara_mia napisał(a):

              > Może i nie są to najmilsze odpowiedzi

              Też jestem przeciwnikiem nadmiernego chwalenia za byle co, ale proponowane reakcje są zdecydowanie chamskie.
        • morekac Re: Nie!!! 03.11.11, 18:12
          Chyba 16-latka?
        • joa66 Re: Nie!!! 03.11.11, 19:14
          Nie nalezało go pochwalić?

          6 latka czy 16 latka? Bo jezeli 16 latka to ..Chyba nie. Wystarczyło mu podziekowac za cierpliwośc i zrozumienie (rozumiem, że sprawa obietnicy została w międzyczasie obgadana z inicjatywy obietnicoczyńcy)

          16 latek to taki młody dorosły - w podobnej sytuacji mężowi, przyjaciółce , itp podziekowałabym a nie pochwaliła.

          Uważam, że komplementy typu "całuśny" jezeli są serwowane przez osoby dalsze emocjonalnie dziecku i niezbyt często - da się przeżyc , tak jak McDonalda.

          Problemem jest brak wrażliwości niektórych dorosłych na uczucia drugiego dziecka - chyba zostaje rozmowa wprost z winowajcami.
          • verdana Re: Nie!!! 03.11.11, 20:14
            Dlaczego nie pochwaliła? Doroslych też sie chwali - podziękowac można za konkretne działanie, ja pochwalilam charakter, bezinteresowność i umiejętność rezygnacji z czegoś, na czym bardzo zalezy.
            Wcale nie jestem pewna czy "mlody dorosly" jest w stanie zawsze ocenić swoje dobre strony i czasem trzeba pochwałą, dotyczącą osoby, a nie czynu, o tym przypominać.
            • joa66 Re: Nie!!! 03.11.11, 21:30
              Wiem, że dorosłych też się chwali. Nie jestem tylko pewna czy w takim kontekście. Z tego co piszesz chłopak wykazał się cierpliwością i zrozumieniem (nie wiem czy slowo bezintersowność tu pasuje, ale nie znam szczegółow i nie o to chodzi). Moim zdaniem gdyby się chcialo pochwalić człowieka a nie czyn warto byłoby się w tej rozmowie/chwaleniu odwolac do wczesniejszego podobnego doświadczenia - "odwołać" = przypomniec wprost, a nie liczyć na pamięc nastolatka. Oczywiście nie mówię o sytuacjach kiedy spontanicznie wyrywa nam sie okrzyk "jesteś bezintereswony, cierpliwy" :). Obawiam się, że zwłaszcza nastolatki mogłyby poddać w wątpliwośc (nawet tylko w swojej głowie) jakośc takiej pochwały. A z drugiej strony serdeczne podziekowanie za coś, co nastolatek nie tylko faktycznie zrobił, ale jest tego swiadomy tu i teraz, też wzmacnia tę część osobowości, którą wzmacniają dobre pochwały. Nastolatki na ogół potrafia sobie jakos radzić z "tłumaczeniem" różnych sygnałów, np podziękowań, a nawet np próśb, na obraz samego siebie. Z tym, że jest to proces a nie działanie na zasadzie bodziec - oczekiwany efekt.

              Nie upieram się, że w opisywanej przez Ciebie sytuacji pochwała była z założenia zła i niewłaściwa, bo nie znam szerszego kontekstu, codziennego sposobu komunikacji , szczegołów sprawy, itd




              • verdana Re: Nie!!! 03.11.11, 23:01
                Ale za co miałabym dziękować? Za dobry charakter, czy za nie narazenie mnie na wydatki?
                Wydatek byl na tyle maly, ze nie bylby problemem i tak - nastolatek jednak uznał, ze nie jest to moment na niekonieczne wydatki. Za to trzeba wlasnie pochwalic - bo nie jest wazne chcę podziękowac za unikniecie wydatku, tylko pochwalić za cenna cechę charakteru.
                Podobnie pochwalilam kiedys córkę za stanięcie w obronie bitego kolegi - dziękować tez nie bylo za co. Dziękowac mógł kolega.
                Pewnie, ze pochwała nie odbywa się "Drogi synu, chciałabym cię pochwalić za to, ze takie dobre dziecko jesteś". Powiedziałam po prostu, że to jest coś, czego długo nie zapomnę. Nie oczekuję efektu, niechwalę dla uzyskania efektu, tylko dlatego, że ktos zrobił coś szczególnego, co na uznanie zasługuje.
                • joa66 Re: Nie!!! 04.11.11, 07:23
                  Ale za co miałabym dziękować? Za dobry charakter, czy za nie narazenie mnie na
                  > wydatki
                  ?

                  Moim zdaniem - tak jak pisałam - za cierpliwośc i za zrozumienie. Nie za uniknięcie wydatku.
                  Ale trudno mi pisac cokowiek o tej sprawie, bo nie bardzo ją rozumiem i nie wiem co takiego zrobił Twój syn - sam przyszedł i powiedział, że poczeka, wszyscy dyskretnie milczeli i on też, bardzo przyzwoicie zareagował na Twoje wytłumaczenie? Przypuszczam, że od tego by zależało czy ja bym pochwaliła czy podziekowała i kiedy.


                  Przypadek z córką jest zupełnie inny i moim zdaniem pochwała a nie podziękowanie było jak najbardziej na miejscu.

                  To nie ja napisałam, że trzeba dziękować zamiast chwalić i naprawdę nie uważam, że nastolatków ani dorosłych nie nalezy chwalić. Po prostu przykład moim zdaniem był niefortuny (albo niejasny)
                  • joa66 Re: Nie!!! 04.11.11, 09:43
                    Po chwili namysłu:

                    Wiem dlaczego Twoja pochwała za bezinteresowność (Twoje słowa) wydała mi się protekcjonalna. Po pierwsze nie widziałam w opisanej sytuacji bezinteresowności (ani nawet miejsca na wykazanie się nią) tylko przyzwoite zachowanie nastolatka, odpowiednie do wieku, ale za które jednak nałeży się podziękowanie. W sumie nie wiadomo za co ta pochwała charakteru, a nastolatki głupie nie są.


                    To co moim zdaniem zasługiwało na pochwałę, a co pominęłaś w swoim wpisie (ale być może nie w życiu) to nie żadna bezinteresowność, tylko wrażliwość na uczucia innych i delikatność. Syn domyślał się , że sytuacja nie jest komfortowa dla Ciebie, nie powracał do tematu a to liczenie się z Twoimi uczuciami a nie Twoim budżetem jest ważniejsze.

                    A więc to nie tymczasowa rezygnacja z czegoś zasługuje tu na pochwałę a wrażliwość na uczucia innych.
                    • joa66 Re: Nie!!! 04.11.11, 10:23
                      Tak to jest jeżeli robi się tysiąc razy na raz. Przepraszam.

                      Faktycznie w pierwszym poście wspomniałaś, że pochwaliłaś za nieprzypominanie . Ja bym to nazwała inaczej i za nieprzypominanie bym podziękowała a pochwaliła za empatię. Ale to niuanse.

                      Dopiero potem pojawiała się pochwała za bezinteresowność i rezygnację z czegoś, co było moim zdaniem lekko protekcjonalne.

                      Najważniejsze, żeby i podziękowania i pochwały były szczere i na temat , a reszta to kwestia stosunków panujących w rodzinie i to jak takie podziękowania czy pochwały są odbierane jest tego konsekwencją.
    • mskaiq Re: w cieniu brata 03.11.11, 10:06
      Bardziej szkodliwe jest to działanie dla tego młodszego. On się może do tego
      przyzwyczaić i bedzie mu tego brakowało. Nie można z nienormalnej sytuacji
      robić normalnej. Bo kiedy będzie starszy i znikną zachwyty to może się czuć
      opuszczony, bezwatościowy.
      Starsza może akceptować ze brat jest taki wyjątkowy co nie przeszkadza. Może
      być zawistna co już jest mniej porządane ale jak wyglądają związki pomiędzy
      nimi w domu to wiesz sama.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • Gość: alishou Re: w cieniu brata IP: *.dynamic.chello.pl 04.11.11, 11:40
        wiesz co, ja mam podobna sytuacje, z tym ze poki co dzieciaki maja 10 m-cy i 2 lata.
        Niestety wiem, ze to o czym piszesz, bedzie i u mnie, bo juz sie zaczyna.

        Ja moze jestem troche przewrazliwiona, ale wiem, ze jesli teraz na cos pozwole, to za dwa lata bedzie mi trudno to zmienic, wiec juz teraz reaguje.
        Jak tos przychodzi z prezentem dla jednego, to i dla drugiego cos musi byc.
        Jak sie zachwyca jednym to po prostu pytam sie, a co z długim?
        Niestety mistrzynia jest moja tesciowa :?
        Jak slysze, ze mlodszy to takie zlote dziecko, bo nie placze itp (durne, wiem :/ ), to sie pytam czy starszy coś zrobił nie tak, albo, ze starszy tez super potrafi sie bawic.
        Raz kupila starszemu prezent po powrocie z jakiegos wyjazdu, mlodszemu nie i powiedziala, ze " on taki malutki to nie kupowala" (argument - rewelacja:/ ). To powiedzialam, ze jak tak uwaza to ok, a do starszego, ze to jest prezent i dla niego i dla Malego. Od razu podlapal i przyszedl pokazac Mlodszemu. Co z tego, ze nie zalapie Mlody teraz, Starszy zalapie i bedzie pamietal (mam nadzieje, ze i tesciowa).

        A chwalenie - nie popadajmy w przesade, ale kazdego warto chwalic jak robi cos dobrze lub po prostu mowic mile rzeczy. Jak chwale starszego, to po prstu mu mowie, ze zrobil cos bardzo fajnie, bardzo ladnie i ze jestem z niego dumna (uczy sie np. mowic "dziekuje" i jak powie sam z siebie to mu mowie, ze mi bardzo milo, ze pamieta itp, jak mu wejdzie w krew - przestane). Mlodszemu tez mowie jak np. wrzuci klacek we wlasciwy otwor, albo pokarze kaczke, jak ladnie zje.
        To sa ich osiagniecia - wiec czemu nie?

        W nawiazujac do wczeniejszych - jak maz mowi, ze zrobilam cos dobrze - to w koncu mi tez milo. Jestem w domu i to jest moja prac, jesli ktos potrafi ja docenic, to jest mi po prostu milo i jest to motywujace w pewnym sensie
        • Gość: basca Re: w cieniu brata IP: *.ghnet.pl 04.11.11, 17:50
          > i ze jestem z niego dumna (uczy
          > sie np. mowic "dziekuje" i jak powie sam z siebie to mu mowie, ze mi bardzo mi
          > lo, ze pamieta itp, jak mu wejdzie w krew - przestane).

          Nie będzie Ci już miło jak zacznie mówić dziękuję regularnie ;)?
          Może wystarczy odpowiadać "proszę".
          Wbrew pozorom dzieci same mają wewnętrzną motywację do zdobywania kolejnych osiągnięć. Czy dołączając naszą ciągłą motywacje nie odbieramy im ich własnej satysfakcji i demotywujemy? Bo przecież po co same mają się motywować, skoro inni to za nie robią?

          Co innego szczere, spontaniczne komplementy raz na jakiś czas:)
    • rycerzowa Re: w cieniu brata 05.11.11, 10:29
      Słuchajcie, a co, jeśli i ten mały naprawdę jest śliczny, mądry, "całuśny", jednym słowem uroczy? Są takie dzieci, są tacy ludzie - budzą zachwyt.
      Pamietacie, to Piotruś Niechciców był taki, że gdzie się pojawił, słyszał "zostań z nami".
      Nie da się ludziom obrzydzić chłopaczka, nie da się zabronić zachwytów.
      Może to "groźne" dla niego, ale niewiele da się z tym zrobić.

      Siostra musi się nauczyć z tym żyć, trzymać dystans. Na reakcję otoczenia (szczególnie obcego) wpływu nie mamy, ale można małą np. super ubierać, stylowo. W domu wystarczy dzieci traktować sprawiedliwie, widzieć dobre strony każdego, postarać się, by dziewczynka miała jakieś obiektywne sukcesy, np. w nauce gry na instrumencie. Ja bym posłała do różnych grup w przedszkolu. Jak najmniej pola do rywalizacji.

      Co do chwalenia dzieci, to one z jednej strony potrzebują codziennych zachwytów, że są "całuśne", kochane i wspaniałe, bo po prostu są. Ale jeśli są chwalone za konkretne osiągnięcia, to muszą to być osiągnięcia prawdziwe. Budowanie wysokiej samooceny dziecka nie odbywa się poprzez nieustanne chwalenie go za wszystko, tylko za spowodowanie, by dziecko miało się czym pochwalić, no i dostrzeganie każdego, choćby małego sukcesu.
      • barbert Re: w cieniu brata 05.11.11, 15:34
        Szczerze mówiąc trudny temat i ciężko coś doradzić.
        Mam już synka i za jakiś czas myśle może dojdzie kolejny członek rodziny, i boję się własnie takich reakcji ludzi, bo wiadomo zawsze do tego malutkiego będą ludzie zagadywać,zaczepiać, a ten starszy jest troszke na uboczu. Ale duzo milości rodzicow i rowne traktowanie moze sprawic ze dziecko nie bedzie zle odbiralo intencji znajomych i rodzicow.
        • Gość: dimma Re: w cieniu brata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.11, 08:27
          Dziwny dla mnie jest ten wątek i strasznie sztuczny. nie chwalic dziecka? to skad ma wiedziec, ze robi dobrze, ze cos mu się udaje? nie chwalic, tylko dziekowac? nie chwalic doroslych?
          gotuje obiad, cos nowego- wyszlo fajnie- maz ma mi dziekowac??? a jakby wyszlo zle, to co>? to ma nie dziekowac?

          Pewnie, ze nie ma co chwalic bezsensownie, za nic.
          Ale doceniciac - jak najbardziej. I wyrazać to.
          • Gość: sprucexl Re: w cieniu brata IP: *.79-160-104.customer.lyse.net 08.11.11, 09:47
            dziekuje za odpowiedzi.
            nie wiem czy bede mogla cos zrobic z tymi zachwytami obcych, chyba nic. z rodzina sie uporam.
            maly jest faktycznie, ze tak napisze ladny i wzbudza zachwyt( dla mnie jest moim dzieckiem, nie pieknym chlopczykiem)
            chodzi mi o corke. nigdy nie byli i nie sa wyrozniani przez nas. mam nadzieje, ze nie bedzie sie czula gorsza.
            pozdrawiam
            • an_o Re: w cieniu brata 13.11.11, 17:55
              Hmm..., mam corcie troszke ponadtrzyletnia i dziewieciomiesiecznego synka i tez sie znajomi synkiem zachwycaja, ale poniewaz sami maja dzieci, to mamy to szczescie, ze wiedza, jak sie nim zachwycac. Mowia np 'alez masz slicznego braciszka, a jest taki sliczny, bo jest bardzo podobny do Ciebie, 'Twoj brat jest sliczny jak krolewicz, ale to nic dziwnego, bo Ty jestes sliczna jak ksiezniczka' itp., itd. Rodzina tez sie zachowuje w porzadku.

              Na miejscu autorki watku z rodzina i blizszymi znajomymi bym pogadala na ten temat, ale bez nerwow - nie ma sensu nikogo obrazac. Moze oni nie zdaja sobie po prostu z tego sprawy, ze faworyzuja jedno dziecko, a drugiemu moze byc przykro.


              Z innymi blizszymi lub dalszymi znajomymi, lub nieznajomymi zawsze dodawalabym swoj komentarz w stylu 'tak, i synek i corcia sa strasznie calusni - nie moge sie powstrzymac przed zacalowywaniem ich' i sprzedalabym calusy jednemu i drugiemu i usciskala. A na teksty typu 'zostan z nami' reagowalabym stanowczym 'nic z tego, ja nie mam zamiaru oddac zadnego z moich dzieci, bo je bardzo kocham'.

              Gorzej z tlumaczeniem kumatej juz 3.5letniej dziewuszce dlaczego znajomi/rodzina chca zatrzymac brata a nie wlasnie ja - mysle, ze tlumaczylabym jej, ze nawet tego nie proponuja, bo juz dawno temu im powiedzialas, ze nigdy przenigdy nikomu jej nie oddasz. Moze to troszke Wam pomoze. I uwazam, ze jesli dzieciaki chodza do jednej grupy w przedszkolu, to niestety nie jest dobry pomysl.
          • joa66 Re: w cieniu brata 08.11.11, 11:54
            Przecież to jasne. Za niektóre rzeczy się chwali , za inne dziękuje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja