driszti
04.11.11, 15:37
Moja córeczka w grudniu skończy 3 lata. Chciałam wrócić do pracy, więc pod koniec sierpnia rozpoczęliśmy adaptacje w przedszkolu. Do przedszkola chodziła przez cały wrzesień (z tygodniową przerwą na chorobę). Niestety nie zaaklimatyzowała się. Bardzo płakała, rozpaczała, tęskniła do mamy, nie chciała w przedszkolu zostać sama. Pojawiły się nocne koszmary. Mówiła, że nie chce chodzić do przedszkola, boi się, bo tam dzieci płaczą. Dlatego zawiesiliśmy przygodę z przedszkolem i w dalszym ciągu jestem z nią w domu na urlopie wychowawczym.
Zaobserwowałam, że po tej przedszkolnej przygodzie moje dziecko się zmieniło. Jej zachowanie trochę mnie niepokoi. Z kontaktowej, otwartej i śmiałej dziewczynki, jaką była dotychczas niewiele zostało. Córeczka boi się większych grup dzieci. Gdy np: w sali zabaw jest więcej niż 2 dzieci, nie chce się bawić, mówi że się boi. Stoi przy mamie/ tacie i tylko obserwuje nie uczestnicząc w zabawie. Ośmiela się i zaczyna zabawę dopiero wtedy, gdy dzieci wyjdą i zostanie sama, ewentualnie z 1 max. 2 dzieci.
Drugi - chyba większy problem to jej reakcja na płacz i negatywne zachowania, emocje innych. Właściwie od urodzenia była wrażliwa na płacz dzieci, zawsze reagowała lekkim niepokojem, ale to co się dziele teraz trochę mnie przeraża. Gdy jakieś dziecko zaczyna płakać np. na placu zabaw z obojętnie jakiego powodu ona wpada w histerię i zaczyna płacząc piszczeć - Nie! Nie! Macha przy tym rękoma tak jakby chciała to dziecko uderzyć, odepchnąć od siebie. Raz nawet uderzyła gdy taki płaczący chłopczyk był wynoszony przez tatę z sali zabaw i przechodzili obok niej :(
Boi się też książek oraz bajek gdzie są przedstawiane płaczące dzieci, niegrzeczne dzieci, jakieś złe zachowania, negatywne emocje, nieprzyjemne sytuacje itd. Gdy w książeczce natkniemy się na coś takiego już nigdy więcej nie chce jej czytać. Gdy widzi to w bajce z płaczem przybiega do rodziców i prosi żeby ją wyłączyć. Zaznaczam, że nie są to żadne drastyczne sceny, tylko normalnie przedstawione problemy jakie mogą być w książeczkach dla trzylatków i w bajeczkach typu Miś Uszatek. Przykład: jedno dziecko zabrało drugiemu klocki w przedszkolu, popchnęło, niemowlak płaczący przy zmianie pieluszki i tym podobne sytuacje.
Nie bardzo wiemy z mężem jak postępować, jak "oswajać" ją z tymi negatywnymi sytuacjami i emocjami jakie spotykają nas w życiu. Staramy się jej tłumaczyć że płacz, złość to jest coś naturalnego, normalnego, że dzieci płaczą z różnych powodów i nie trzeba się tego bać. Tłumaczymy jej to od ok. 2 lat ale to nie pomaga. I widzę, że moje dziecko sobie z tym nie radzi :(
Co możemy jeszcze zrobić? Może Pani nam coś doradzi? A może powinniśmy wybrać się do psychologa?
Dziękuję i pozdrawiam