Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 3,5 l

IP: *.lodz.mm.pl 09.11.11, 14:06
Chcialabym zwrocic sie przede wszystkim do Pani ekspert, ale moze osoby, ktore odczuwaly podobne emocje, jak ja, pomoga mi choc troche. Jestem mama 3,5 letniego chlopca i 4,5 - mies. coreczki. Odkad mala pojawila sie na swiecie, a dokladnie - tydzien po moim powrocie z nia ze szpitala zaczely sie problemy z synkiem; czasem zartuje, ze ktos podmienil mi dziecko. Wszystko zaczelo sie od histerii, strasznej, chyba slyszalo go pol osiedla - poniewaz tata stwierdzil, ze juz dosc ogladania bajek na dzisiaj. Odtad przez pierwsze 3 miesiace - dzien bez histerii dniem straconym. Krzys ponadto zrobil sie bardzo agresywny - krzyczy, bije mnie, szczypie. No i tu wlasnie pojawia sie moj problem. Ale po kolei: jestem z dziecmi na wychowawczym, odkad urodzil sie syn - czyli 3,5 roku w domu non stop. Maz pracuje wiele godzin dziennie, wraca okolo 19 do domu - je kolacje i natychmiast bawi sie z pierworodnym, w zasadzie do czasu jego polozenia sie spac, tj. kolo 20. Nie ma w sumie szans wykapac corki, bo Krzys odciaga go od wanienki z blaganiem: tata, pobaw sie ze mna. Jest nam go szkoda, ze zostal zdetronizowany i dzielimy sie: tata, ktorego jest ewidentny deficyt, bawi sie ze starszakiem, ja myje i karmie malutka. Syna ja myje i klade spac (po jakims 5-krotnym wolaniu: przykryj mnie, przytul mnie itp. zasypia), wstaje do niego w nocy oraz rano, bo gdyby zrobil to maz, histeria gotowa.
Generalnie teraz synek jest za siostrzyczka bardzo, przytula ja, widze, ze naprawde ja kocha, ale te uczucia sa z drugiej strony mocno ambiwalentne - czesto ,,wyżywa" sie na niej, krzyczac na nia (uspokoj sie!, przestan!, cicho badz!), sciskajac ja, podszczypujac. Podobnie jak na ludzikach z klockow LEGO (czesto przytrafaiaja sie im wypadki i wzajemnie na siebie krzycza te ludziki ;/).
Moj problem jest nastepujacy: syn mnie kompletnie ignoruje, jesli prosze by cos zrobil, by poszedl siusiu, szedl na drzemke. Albo notorycznie prowokuje mnie tak, abym wybuchla i na niego nakrzyczala. Ostatnio olsnilo mnie, ze on to chyba robi celowo - doprowadza mnie do ostatecznosci, by zwrocic na siebie uwage. Najgorsze jest to, ze ja po. np. wstawaniu do malej w nocy, jego nocnej pobudce np. z powodu checi przytulenia + wstawaniu np. o 6.00 mam mocno nadwyrezony system nerwowy. I niestety: wpadam w szal - dostaje ode mnie klapsy, albo szarpie go, zakrywam mu buzie reka, rzucam na lozko. Kompletnie przestaje nad soba panowac - to jest moment i zaczynam sie gotowac. Przez caly dzien panuje nad soba, prosze, tlumacze, oddycham gleboko, strasze rozga od Mikolaja, obiecuje, ze jak bedzie grzeczny to to i to...i nic. On jest po prostu nie do wytrzymania. Mam go dosc. Prawie codziennie jestem ,,jak obita kijami"- codziennie obiecuje sobie, ze nie pozwole sie juz wyprowadzic z rownowagi, jestem jego mama, musze byc madrzejsza, to ja mu pokazuje swiat i co? Przychodzi kolejny dzien i jest jak w Dniu Swiataka. Krzys np. sciska z calej sily glowe siostry a ja prosze: kochanie przestan, to ja boli. Zero reakcji. Przestan, slyszysz? Zero nadal. W koncu po kolejnym, chyba 5-tym zwróceniu mu uwagi dostaje ataku szalu, wywlekam go z pokoju, ciagne po podlodze do jego pokoju, on dostaje w tym czasie histerii, konczy sie totalna awantura. Co dzien mam wszystkiego dosc. Jestem ogromnie rozczarowana soba, tym, ze nie potrafie sie opanowac i robie krzywde wlasnemu dziecku. Boje sie, ze krzywie mu psychike. Jednoczesnie kocham go nad zycie i mam serdecznie dosc - prosze mi wierzyc - do czasu narodzin ,,konkurencji" poswiecalam mu kazda chwile, nawet teraz - spedzam dzien pomiedzy kuchnia i jego pokojem, caly czas strajac sie spedzac z nim czas. Tylko, ze wszystko jest na nie. Maly testuje mnie jak tylko moze. W zasadzie nie mam szans na chwile dla siebie, bo on monopolizuje jak moze czas moj i meza. I non stop narzeka, nic mu nie pasuje (na spacerze ciagle sie awanturuje i placze, bo zawsze chce robic cos innego niz my, ogladac w tv cos innego niz my). Poza tym ma bardzo silne natrectwa - iles razy musze przewrocic kocyk, zanim go zakryje, w okreslonej kolejnosci powiedziec dobranoc, spij dobrze itp., awanturuje sie, ze on np. zaswieci swiatlo w lazience - jesli ja wczesniej wcisne pstryczek, ,,wyje" pol godziny. Koszmar. Wszystko go wyprowadza z rownowagi. Ciagle mu cos nie pasuje.
Do przedszkola nie chodzi, ze wzgledu na corke - obawialam sie, ze bedzie przynosil wiele chorob, a ona moglaby to ciezko przechorowywac, ze wzgledu na to, ze jest jeszcze niemowleciem. Co ja mam zrobic, zeby go nie zamordowac? Przeraza mnie, ze go krzywdze fizycznie, potem mam strasznego kaca moralnego. Nie mam jak isc na terapie (czasem mysle, ze pomoc psychologa pomoglaby mi, jestem po prostu agresywna - niestety, macierzynstwo chyba wydobywa z nas nie tylko piekno, ale i ciemna strone nas samych) - instytucji babci niet, maz, jak wspomnialam od rana do wieczora w pracy. Moze jakas sensowna fachowa ksiazka pomoglaby mi? Mylse, ze u niego nalozyly sie dwie rzeczy: taka jakas dziwna faza rozwoju (mam racje?) plus zazdrosc o rodzenstwo. Czy mam sie martwic jego ,,akcjami", czy moze to minie i wyrosnie?
    • malabum Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 09.11.11, 14:18
      Jak dobrze znam ten ból...Miałam i jeszcze mam podobne emocje, choć moja młodsza córka ma już półtora roku. Myslę, że lepiej byłoby dla Ciebie gdyby synek był jednak w przedszkolu. Miałabyś czas dla siebie i małej. Kosztem chorób. Niestety coś za coś.
      Ja mam chwile wytchnienia gdy starsza jest w przedszkolu a młodsza śpi i cenię je sobie bardzo. Musisz dbać o kondycje psychiczną, o relaks, choć wiem jak cięzko jest gdy ma się dwójkę małych dzieci i znikąd pomocy.
      Z praktyki mogę Ci tylko doradzić- nie reaguj na krzyk krzykiem, lepiej daj się wykrzyczeć lub przytul. Okazuj dużo miłości, zrób wypad do kina tylko z synkiem. Ten okres adaptacji minie i będzie lepiej, a skończy się szybciej jeśli będziesz mu wsparciem.
      Powodzenia!
    • Gość: kisi_165 Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z IP: 83.218.108.* 09.11.11, 14:24
      Moja Córka miała 2 latka kiedy urodziłam drugą córkę. Była strasznie zła,niegrzeczna. Nawet nie chciała spać zemną w pierwszy dzień kiedy wróciłam.Była zbuntowana(Nawet próbowała się zemną szarpać,bić wtedy ją brałam na ręce przytulałam aż się uspokoi nic nie mówiąc). Nie krzyczałam na nią ponieważ wiedziałam,że była zazdrosna o nowego członka rodziny. Dlatego dzieci traktowałam i tuliłam od samego początku na równi.Pozwalałam jej całować dzidziusia w policzek. Dawałam jej dzidziusia na rączki pod warunkiem,że usiądzie.Prosiłam ją o pomoc-Przynieś pampersa,chusteczki.Była bardzo szczęśliwa,że może mi pomóc.Nawet pokazywałam jej jak się dzidziusia kompie. Efekt był taki,że w ciągu miesiąca powróciło moje stare dziecko.Siostrzyczka już nie była w centrum jej uwagi. Czasem ją tylko pogłaskałą,przytuliła czy pocałowała.BAwiła się tak jak dawniej,nawet ze mną. Dziecko malutkie nie wymaga większej uwagi niż starsze.
    • rulsanka Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 09.11.11, 15:09
      z jednej strony rozumiem i wspolczuje ze masz nerwy w strzepach, ale strasznie mi szkoda tego dziecka. Dla jego dobra idz do lekarza, niech ci da cos uspokajajacego, co bedziesz mogla wziac w chwili, gdy czujesz ze zaraz wybuchniesz.
      Masz racje ze to taka faza rozwojowa plus zazdrosc.
      Musisz, naprawde musisz zakonczyc stosowanie przemocy. Szarpanie, wrzeszczenie, klapsy. Uwierz, ze potrafisz. Musisz tylko bardzo, bardzo chciec plus miec jakies lekarstwo do pomocy.
      Wlaczaj starszaka w opieke nad mala. Wyjdzcie gdzies razem tylko we dwoje. Niech tata kapie corke a wy wyjdzcie.
      Najlepiej byloby go poslac do przedszkola... Dla dobra twojego i synka.
      Jezeli zdarzy ci sie krzyknac lub zrobic cos gorszego (ale juz tego nie zrobisz!) to zawsze przepros. To bardzo wazne.
      • Gość: justa_m1 Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.11.11, 21:50
        straszak do przedszkola. On wśród rówieśników miło spędzi czas, nie nudząc się. Ty odpoczniesz z małą. A to że bedą chorowały to normalne i nie ma co się tego wystrzegać bo przed chorobami się nie ucieknie. Ja mam 3,5 latka przedszkolaka i 3,5 m-cznego brzdąca. Starszak był już przeziębiony młodszy złapał katar, ale przeszło. I pewnie nie raz będzie zakatarzony itp. Takie życie. Pozdrawiam
      • mruwa9 Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 09.11.11, 22:42
        Przy takich scenach zazdrosci wlaczanie starszaka do opieki nad siostra jest ostatnia rzecza, ktora ja bym zasugerowala. On ma siostry dosyc, najchetniej oddalby ja do tego samego szpitala, skad zostala przyniesiona :-P, a na pewno nie uwaza, ze jest slodka, malutka i wszyscy ja kochaja. Bo mlody to akurat raczej nie, bo siostra to nie jest dla niego slodka niunia, tylko wredna konkurencja, ktora zabrala mu mame i tate . I jesli cos trzeba zrobic, to przywrocic dziecku przekonanie, ze jest nadal wazny, najwazniejszy na swiecie dla rodzicow. Smarkateria musi czasem poradzic sobie sama, a mama powinna sie skupic na synku i tylko na nim. Jesli niemowle nie chce lezec w lozeczku ani na kocyku, mozna je wpakowac do chusty i zajac sie starszakiem. Miec czas i cierpliwosc, zeby go wysluchac, pobawic sie z nim, POCHWALIC. Wprasowac sobie w glowe zwroty -tabu, ktorych przy synku (ani do synka) w zadnym wypadku nie wolno uzyc. Na przyklad takie zwroty: nie teraz, bo musze nakarmic mala. Cicho, bo mala spi. Trzeba jej ustapic, bo jest taka mala.
        Zamiast tego sugeruje, zeby czasem, gadajac do niemowlaka, mowic niby do niego, ale na tyle glosno, zeby synek "przypadkiem" uslyszal, cos w stylu: teraz musisz zjesc i szybciutko zasnac, bo ide sie pobawic z twoim bratem, bo mu obiecalam. Nie mozesz plakac, bo przeszkadza to twojemu braciszkowi.
        Oczywiscie niemowle z tych tekstow nic sobie nie zrobi, ale do mlodego dotrze, ze jego potrzeby tez sa zauwazane i ciagle sie licza, a nie sa marginalizowane.
        I koniecznie kazde z was, rodzicow, musi wygospodarowac czas wylacznie dla
        starszaka. Nie tylko tata, ale rowniez mama, przekazac niemowle ojcu i zajac sie synkiem. I tylko nim, na jego zasadach.
    • joshima Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 09.11.11, 15:17
      Gość portalu: mickey napisał(a):

      > Ostatnio olsnilo mnie, ze on to chyba
      > robi celowo - doprowadza mnie do ostatecznosci, by zwrocic na siebie uwage.
      No to skoro już Cię olśniło i odkryłaś przyczynę, to czemu nie możesz zwracać na niego uwagi, kiedy jest grzeczny i spokojny?

      > Najgorsze jest to, ze ja po. np. wstawaniu do malej w nocy, jego nocnej pobudce n
      > p. z powodu checi przytulenia + wstawaniu np. o 6.00 mam mocno nadwyrezony syst
      > em nerwowy.
      A nie lepiej wziąć małą do łóżka. Będzie mniej wstawania i bardziej wypoczęta mama?

      > I niestety: wpadam w szal - dostaje ode mnie klapsy, albo szarpie go, zakrywam mu buzie reka, rzucam na lozko

      Nooo, gratuluję metod. I uważasz, że w ten sposób poprawisz sytuację? Karzesz dziecko za to, że nie panuje nad emocjami a ono jest malutkie i ma prawo być niedojrzałe podczas gdy Ty raczej już powinnaś być i powinnaś sobie jakoś z emocjami radzić.

      > strasze rozga od Mikolaja, obiecuje, ze jak
      > bedzie grzeczny to to i to...i nic.
      Co za durne metody ?!?

      > Krzys np. sciska z calej sily glowe siostry a ja prosze: kochani
      > e przestan, to ja boli. Zero reakcji. Przestan, slyszysz?
      Za dużo gadania za mało działania. Bierze się młodsze na ręce, starszego się odsuwa i po sprawie.

      > do czasu narodzin ,,konkurencji" poswiecalam
      > mu kazda chwile, nawet teraz - spedzam dzien pomiedzy kuchnia i jego pokojem,
      I to jest spędzanie czasu z dzieckiem? A dlaczego on nie może być z Tobą w kuchni i Ci pomagać?

      > Maly testuje mnie jak tylko moze.
      Jakoś po Twoim opisie wydaje mi się, że to nie dziecko Cię testuje, tylko Ty jesteś lekko niestabilna i tu leży główny problem.

      > Poza tym ma bardzo silne natrectwa - ile
      > s razy musze przewrocic kocyk, zanim go zakryje,
      To nie żadne natręctwo tylko jego sprytny sposób na przytrzymanie Cię przy sobie. Widać tego mu brakuje.

      > awanturuje sie, ze on np. zaswieci swiatlo w l
      > azience - jesli ja wczesniej wcisne pstryczek, ,,wyje" pol godziny.
      A nie możesz wyłączyć z powrotem i pozwolić mu włączyć? To niezbyt skomplikowany sposób na uniknięcie zbędnej awantury.

      > Koszmar. Wszystko go wyprowadza z rownowagi.
      Jego, czy Ciebie?

      > Nie mam jak isc na terapie
      A to czemu?

      > Mylse, ze u niego nalozyly sie dwie rzeczy: taka jakas dziwna faza rozwoju (mam
      > racje?) plus zazdrosc o rodzenstwo
      Trzy rzeczy. Do wymienionych przez Ciebie dodałabym jeszcze Twoje wybuchy agresji.
      • jedynybasek5 Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 09.11.11, 19:24
        Joshima... ludzie są tylko ludźmi... jeden wpada w szał kiedy dziecko którys raz z kolei robi coś tam, inny nie potrafi konstruktywnie krytykować bo ma belferskie naleciałości ;) Pozdrawiam :)
        • joshima Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 09.11.11, 20:21
          jedynybasek5 napisała:

          > Joshima... ludzie są tylko ludźmi... jeden wpada w szał...

          Człowiek,. który wpada w szał, bez względu na powody, powinien się czym prędzej ocknąć i szukać porady specjalisty. Dorosły człowiek nie powinien wpadać w szał i być agresywnym.

          A jeśli masz ochotę na personalne wycieczki to zapraszam na priv.
          • aloy72 Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 09.11.11, 22:58
            Joshima
            czy ty masz dzieci??
            jedno? dwójkę?
            podejrzewam, że jednak nie masz jeszcze żadnego, tylko myślisz sobie, jaką byłabyś cudowną i spokojną mamą :(
            bo albo nie masz pojęcia o czym piszesz i piszesz WYŁĄCZNIE z teorii, albo jesteś aniołem...
            wtedy zazdroszczę z całego serca, z całego serca, z całego serca......

            ja nie traktuje fizycznie swoich dzieci, ale bardzo dobrze rozumiem złość, frustrację i niemoc poradzenia sobie z przerośniętymi emocjami starszego dziecka założycielki postu.
            bywało, że płakałam całymi dniami, że trzaskałam drzwiami i wychodziłam zostawiając płaczące dzieci, żeby nie zrobić im krzywdy...
            przerażające, ale prawdziwe niestety :(

            • joshima [OT] Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 10.11.11, 12:57
              aloy72 napisała:

              > Joshima
              > czy ty masz dzieci??
              > jedno? dwójkę?
              > podejrzewam, że jednak nie masz jeszcze żadnego, tylko myślisz sobie, jaką była
              > byś cudowną i spokojną mamą :(

              Jeśli masz coś do mnie osobiście, to pisz na email (może zaspokoję Twoją ciekawość) i nie zaśmiecaj wątków.

              > ja nie traktuje fizycznie swoich dzieci, ale bardzo dobrze rozumiem złość, frus
              > trację i niemoc poradzenia sobie z przerośniętymi emocjami starszego dziecka za
              > łożycielki postu.
              Złość frustracja i inne negatywne emocje są rzeczą naturalną i każdy ich doświadcza. Natomiast nieradzenie sobie z nimi i wyładowywanie ich w agresywny sposób jest po prostu niedojrzałością emocjonalna i tyle.
              • Gość: basca Re: [OT] Problem problem problem - nie wyrabiam j IP: *.ghnet.pl 10.11.11, 13:27
                > Natomiast nieradzenie sobie z nimi i wyładowywanie ich w agresywny sposób
                > jest po prostu niedojrzałością emocjonalna i tyle.

                IMO jest to o tyle prawda, o ile otoczenie nie jest zbyt stresujące. W skrajnie stresującym otoczeniu, kiedy człowiek jest nieustannie zmęczony, nawet dojrzała emocjonalnie osoba zaczyna nie radzić sobie i wyładowywać np. przez agresje.
                Nawet psychiatra nie pomoże, jeśli matka nie będzie miała możliwości odpoczynku.
                • joshima Re: [OT] Problem problem problem - nie wyrabiam j 10.11.11, 14:08
                  Gość portalu: basca napisał(a):

                  > IMO jest to o tyle prawda, o ile otoczenie nie jest zbyt stresujące.
                  IMO nic nie usprawiedliwia agresji, w szczególności skierowanej w stronę słabszego. Jak ktoś musi się wyżyć to polecam ścianę wspinaczkową, zapasy w kisielu, albo wyjście do jakiejś podłej dzielnicy i napranie po pysku jakiegoś karka.
          • jedynybasek5 Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 09.11.11, 23:31
            > Człowiek,. który wpada w szał, bez względu na powody, powinien się czym prędzej
            > ocknąć i szukać porady specjalisty. Dorosły człowiek nie powinien wpadać w sza
            > ł i być agresywnym.

            Jak juz wspomniałam ludzie są tylko ludźmi. A ty chciałabyś, żeby świat był taki jak Ty sobie go wyobrażasz- wyidealizowany. jeden powinien to, drugi tamto. Ktoś wcześniej zadał dobre pytanie. Czy Ty masz dzieci? Życie to nie fizyka- gdzie jedno zjawisko powoduje określone inne. Jak już wczesniej wspominałam, czytam co piszesz, i pomimo tego, że piszesz składnie, ładnie i wydawałoby się- mądrze, to nikomu niestety nie pomagasz. A o to chyba na tych forach chodzi. I nie , nie mam ochoty na personalne wycieczki, widzę jedynie bezsensowność Twoich wypowiedzi.
            • malabum Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 10.11.11, 10:38
              Dokładnie. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Moja teściowa dała klapsa tylko raz własnemu synowi, ale też nigdy nie przechodziła żadnych problemów, nigdy go nie wykąpała sama, nie pamięta kiedy był chory i jakie choroby przechodził w dzieciństwie, po pracy relaksowała się w kawiarni z koleżanką a w domu z była wieczorami, nigdy sama na sam z synkiem.
              Matka pozostawiona na kilkanaście godzin z rozwrzeszczanym kilkulatkiem i niemowlęciem, nie mająca oparcia w rodzinie jest niesamowicie obciążona i powinno się podejść do niej zupełnie inaczej. Nie przykładać do wszystkich matek jednej miary. Owszem iść na terapię, ale kiedy, jak mąż pracuje do 19- tej i nieraz w weekendy, a poza tym jest jedna pensja?
              Zrozumie to ktoś kto tak ma. I można tylko komuś takiemu bardzo współczuć i jego dzieciom tez oczywiście.
              • rulsanka Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 10.11.11, 10:58
                Jak nie na terapie, to po leki uspokajajace. Cos powinna zrobic i pisze to ja - nerwus. Tu nie chodzi o matke, matce mozna wspolczuc i nawet rozumiec, ale to dziecko cierpi najbardziej...
                • malabum Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 10.11.11, 12:11

                  rulsanka napisała:

                  > Jak nie na terapie, to po leki uspokajajace. Cos powinna zrobic i pisze to ja -
                  > nerwus. Tu nie chodzi o matke, matce mozna wspolczuc i nawet rozumiec, ale to
                  > dziecko cierpi najbardziej...
                  Oczywiście, że powinna. Nikt nie mówi inaczej, ja polecam przedszkole i w czasie gdy młodsza spi relaks, relaks i jeszcze raz relaks. Ja mimo wszystko wpółczuję matce i dziecku co nie znaczy, że godzę się na poniżanie i bicie dziecka. Wiadomo, że wszystko odbija się na nim. Piszę tylko,. że nie można takiego rodzica stawiać na równi z rodzicami psychopatami.
                  Leki można ale jak się karmi piersią to też nie bardzo. Ja piłam melisę hektolitrami. Czasami pomagała.
                  • rulsanka Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 10.11.11, 12:51
                    Sa leki uspokajajace, ktore mozna brac przy karmieniu. Poza tym jest wybor mniejszego zla. Ja tez polecam przedszkole. Moj trzylatek przewraca dom do gory nogami gdy nie idzie do przedszkola :)
                    Ja jak sie mocno zdenerwuje, to biore Cardiol, jest bez recepty. Uspokaja ale nie przymula.
                    I duuzo magnezu!
              • joshima Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 10.11.11, 13:00
                malabum napisała:

                > Owszem iść na terapię, ale kiedy, jak mąż pracuje do 19- tej i nieraz w w
                > eekendy, a poza tym jest jedna pensja?
                No masz Ci los. Mieszka na pustyni i nikt poza mężem nie może jej pomóc. Naprawdę w takiej sytuacji pójście na terapie powinno być priorytetem. Nawet jesli miałoby nie starczyć na gwiazdkowe prezenty.
                • malabum Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 10.11.11, 14:38
                  Kogoś może być zwyczajnie nie stać na terapię, tak trudno Ci to zrozumieć, są wydatki, i nie chodzi tu o świąteczne prezenty. Państwowa terapia jest w takich godzinach, w których się pracuje, a mąż nie zawsze może urwać się z pracy by zająć dziećmi w tym czasie.
                  Ja nie żyję na pustyni, ale w dużym mieście, ale jak bym miała iść to albo nie miałabym z kim dzieci zostawić(opcja NFZ), albo nie miałabym za co opłacić przedszkola albo kupić jedzenia, ot co.

                  [url=https://www.suwaczki.com/][img]https://www.suwaczki.com/tickers/relgdf9hknd4ag65.png[/img][/url]
                  • joshima Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 10.11.11, 14:56
                    malabum napisała:

                    > Kogoś może być zwyczajnie nie stać na terapię, tak trudno Ci to zrozumieć,
                    Tak. trudno mi zrozumieć, bo istnieje jeszcze coś takiego jak NFZ. Tylko, że jak ktoś nie chce to zawsze sobie znajdzie wymówkę.
                • agibubu Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 10.11.11, 15:42
                  > No masz Ci los. Mieszka na pustyni i nikt poza mężem nie może jej pomóc. Napraw
                  > dę w takiej sytuacji pójście na terapie powinno być priorytetem. Nawet jesli mi
                  > ałoby nie starczyć na gwiazdkowe prezenty

                  wiele osób tak żyje - np. ja. I nie chodzi o gwiazdkowe prezenty moja droga, tylko o rzeczywistą niemoc. Ja eż sama zajmuję się moimi dziećmi, nie byłam od la na żadnej imprezie, od kilkunastu miesięcy nie byłam w kinie, sama na zakupach - zawsze z dziećmi albo muszę rezygnować, bo wyobraź sobie, że bywają takie rodziny, w których nie ma ŻADNEJ pomocy osób trzecich. I nie ma jej jak zorganizować. Tymbardziej jeśli miałąby być regularna, bo taka erapia chyba jakiejś regularności wymaga.

                  Ale Ty zawsze taka "mondra" jesteś, wiesz? :) podziwiam. Może jak urodzisz drugie dziecko, to wtedy Twoje wypowiedzi będą miały szansę się zobiektywizować.
                  • joshima Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 10.11.11, 15:50
                    agibubu napisała:

                    > bo wyobraź sobie, że bywają takie ro
                    > dziny, w których nie ma ŻADNEJ pomocy osób trzecich.
                    Ja też nie mam rodziny na podorędziu. Tylko ja wychodzę z założenia, że jak ktoś naprawdę chce to znajdzie rozwiązanie. A wokół każdego poza rodziną są jeszcze inni ludzie. Niektórzy naprawdę przychylni i pomocni.

                    > Ale Ty zawsze taka "mondra" jesteś, wiesz? :) podziwiam. Może jak urodzisz drug
                    > ie dziecko, to wtedy Twoje wypowiedzi będą miały szansę się zobiektywizować.
                    Raczej nie zmienię swojego zdania na temat tego, że dojrzały człowiek (a dorosły rodzic, który zdecydował się na dzieci taki powinien być) nie ucieka się do przemocy. A jak sobie nie radzi to powinien zrobić wszystko, żeby skorzystać z jakiejś pomocy.
                • milenahignett Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 02.12.11, 13:55
                  Joshima, naprawde nie pomagasz. Wrecz przeciwnie. I nieprzyjemna jestes na dodatek. Po co? (Czy to przez ta tlumiona agresje?)
            • joshima [OT] Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 10.11.11, 12:58
              jedynybasek5 napisała:

              > Jak juz wspomniałam ludzie są tylko ludźmi. A ty chciałabyś, żeby świat był tak
              > i jak Ty sobie go wyobrażasz- wyidealizowany. jeden powinien to, drugi tamto. K
              > toś wcześniej zadał dobre pytanie. Czy Ty masz dzieci?

              Do Ciebie ta sama uwaga. Jeśli masz coś do mnie osobiście to pisz na e-mail, bo to jednak jest personalna wycieczka. Jeśli nie podobają Ci się moje wypowiedzi nie musisz ich czytać. EOT.
    • Gość: ws Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z IP: 85.222.70.* 10.11.11, 10:46
      "Krzys ponadto zrobil sie bardzo agresywny - krzyczy, bije mnie, szczypie"

      czym to sie różni od Twojego zachowania wobec niego?
      Dzieci uczą sie od nas min jak radzić sobie z frustracją i złością. Czego uczy sie od Ciebie? Moim zdaniem to jedna z najważniejszych nauk jakie człowiek wynosi z domu! Czy masz wobec niego większe wymagania niż od dorosłej kobiety czyli siebie? Mam wrażenie, że zrzucasz całą winę na dziecko za swoje zachowanie/samopoczucie. On nie prowokuje ciebie do wrzasku tylko uwagi. Musisz wypracowac inny model zaspokajania uwagi niz tylko ten polegajacy, ze dziecko ma cie nabuzowana i szarpiaca.

      Co nie zmienia faktu, że są takie dzieci, nad którymi trzeba pracowac w pocie czoła. Również nad swoim zachowaniem. Zaczęłabym od siebie. Zabawa klckami - która ciebie przeraża - pokazuje co dzieje się w domu czyli min ciebie, a nie jego agresywne "fantazje". Warto tez się zasytanowić jakiego posłuszeństwa oczekujesz - dziecko chce zobaczyc coś innego niz ty na spacerach - a co w tym dziwnego? Warto może byś sporządziła sobie na piśmie wymarzony dzień z dzieckiem. Co on by robił...czy np miałby sie zajmowac sam sobą?

      Minusem przedszkola sa choroby i byc moze pojawi sie poczucie u straszego odrzucenia ALE gdyby go przygotowac spokojnie (to nie kara,ze idzie tam bo matke wykancza) i chocby spr na 3-4 g dziennie do obiadu to ciśnienie mogłoby ci sie zmniejszyc. Nikt nie jest robotem. Widocznie za duzo na siebie wziełaś? W moim przypadku cisnienie zmniejszyło się mimo chorób. I skorzystali na tym wszyscy.

      Celowo zadaje pytania na które ty powinnas odp sobie. Nie krytykuje cie , że masz dosc. Nie pochyle sie jednak ze współczuciem jak przedmówczynie nad krzyczeniem i szarpaniem dziecka. Odpowiedzialnosc jest po naszej stronie.

      Może psycholog dziecięcy poobserwuje malego? Razem z dziećmi można pójść na NFZ. Taka wizyta lub dwie czasami wystarczą, żeby coś sobie uświadomić. To nie jest terapia tylko porada.

      Czasami agresja dzieci moze byc związana z jakimś zaburzeniem. Znam taki przypadek: rozczochrana matka (ciągle zajeta rozhisteryzowanym dzieckiem) wiecznie wnerwiona i przytłoczona poczuciem winy, że coś z nią nie tak, a okazało się, że dziecko ma objawy autyzmu.

      ps. mam dzieci i zwiazane z tym rozne odczucia, równiez te niemiłe.
    • Gość: basca Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z IP: *.ghnet.pl 10.11.11, 11:04
      A jak z Twoim wypoczynkiem?
      Czy masz w tygodniu choć 2 godziny tylko dla siebie? Może zostaw w czasie weekandu dzieci z mężem na godzinę lub trzy i wyjdź na spacer SAMA.
      Pomyślałabym też o przedszkolu dla syna.
      • kamila.stempinska Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 10.11.11, 13:33
        Witaj,
        wiele dobrych rad zostało już tu napisanych, ale ja pozwolę sobie dodać coś od siebie.

        "Wszystko zaczelo sie od histerii, strasznej, chyba slyszalo go pol osiedla - poniewaz tata stwierdzil, ze juz dosc ogladania bajek na dzisiaj. Odtad przez pierwsze 3 miesiace - dzien bez histerii dniem straconym. Krzys ponadto zrobil sie bardzo agresywny - krzyczy, bije mnie, szczypie."

        Intuicyjnie dobrze przeczuwasz i zostało to już napisane w tym wątku. Jest to klasyczna zazdrość o młodsze rodzeństwo. Naturalnym jest, że kiedy w domu pojawia się małe dziecko cała uwaga domowników skupia się na nim. Prawdopodobnie Twój syn zdał sobie sprawę z tego, że jedynym sposobem przyciągnięcia Twojej uwagi jest jego złe zachowanie. Wtedy reagujesz i Twoja uwaga skupia się na nim. Dla niego nie ma w tej chwili znaczenia czy jest to uwaga pozytywna czy negatywna, najważniejsze jest to, że przez chwilę ma Cię tylko dla siebie. Pojawiła się już w wątku podpowiedź, co możesz zrobić. Przede wszystkim musisz zauważać syna wtedy, kiedy jest grzeczny, pochwalić go że ładnie zjadł, albo sam posprzątał swoje zabawki. Taka pozytywna uwaga działa na dziecko bardzo silnie i jest duża szansa na to, że jego złe zachowanie, które była gwarantem Twojej uwagi okaże się zbędne.

        " No i tu właśnie pojawia sie moj problem. Ale po kolei: jestem z dziecmi na wychowawczym, odkad urodzil sie syn - czyli 3,5 roku w domu non stop. Maz pracuje wiele godzin dziennie, wraca okolo 19 do domu - je kolacje i natychmiast bawi sie z pierworodnym, w zasadzie do czasu jego polozenia sie spac, tj. kolo 20. Nie ma w sumie szans wykapac corki, bo Krzys odciaga go od wanienki z blaganiem: tata, pobaw sie ze mna. Jest nam go szkoda, ze zostal zdetronizowany i dzielimy sie: tata, ktorego jest ewidentny deficyt, bawi sie ze starszakiem, ja myje i karmie malutka."

        To bardzo ważne, że masz takie wsparcie w mężu i mimo tego, że dużo pracuje to po powrocie potrafi chociaż trochę Cię odciążyć, chociażby bawiąc się ze starszym dzieckiem. Twój synek odciąga tatę od czynności przy córce, ponieważ widzi jak bardzo Ty jesteś zaangażowana w opiekę i chcę mieć chociaż tatę tylko dla siebie. Jest to jak najbardziej naturalne, ale może warto byłoby spróbować zmieniać się. Raz Ty kąpiesz córkę raz tata a wtedy Ty całą uwagę możesz poświęcić synkowi. Raczej odradzałabym sytuacji, kiedy jesteście obydwoje skupieni na czynności pielęgnacyjnych córki, podczas gdy synek bawi się sam. Dobrym rozwiązaniem, co też zostało już powiedziane jest zaangażowanie synka w pomoc przy małej. Prośba o podanie pieluszki, czy butelki a później pochwalenie za dobrze wykonane zadanie może zdziałać cuda. Takie zaangażowanie dziecka w pomoc mamie i tacie podnosi jego pewność siebie i uczy niezależności. Oczywiście prośby muszą być dostosowane do wieku i możliwości dziecka w innym wypadku będzie się ono czuło sfrustrowane, że nie może czegoś zrobić.

        "Generalnie teraz synek jest za siostrzyczka bardzo, przytula ja, widze, ze naprawde ja kocha, ale te uczucia sa z drugiej strony mocno ambiwalentne - czesto ,,wyżywa" sie na niej, krzyczac na nia (uspokoj sie!, przestan!, cicho badz!), sciskajac ja, podszczypujac. Podobnie jak na ludzikach z klockow LEGO (czesto przytrafaiaja sie im wypadki i wzajemnie na siebie krzycza te ludziki ;/). "

        Niestety, dzieci uczą się naśladując. Przez pierwsze lata życia to Rodzice są dla nich wzorem zachowania. Jeśli Rodzic stosuje przemoc fizyczną, krzyczy, bądź kłamie istnieje duża szansa na to, że dziecko będzie zachowywało się podobnie. Zabawa Twojego syna w klocki LEGO jest tylko odzwierciedleniem sytuacji w domu. Musisz zmianę zachowania swojego dziecka zacząć od siebie. Kiedy Ty przestaniesz krzyczeć i przede wszystkim bić synka on również nie będzie tego robił. Dziecko Cię naśladuje, jesteś jego wzorem, to jest ogromna odpowiedzialność i warto nad sobą pracować, żeby uniknąć problemów w przyszłości.

        "Moj problem jest nastepujacy: syn mnie kompletnie ignoruje, jesli prosze by cos zrobil, by poszedl siusiu, szedl na drzemke. Albo notorycznie prowokuje mnie tak, abym wybuchla i na niego nakrzyczala. Ostatnio olsnilo mnie, ze on to chyba robi celowo - doprowadza mnie do ostatecznosci, by zwrocic na siebie uwage. "
        "Krzys np. sciska z calej sily glowe siostry a ja prosze: kochanie przestan, to ja boli. Zero reakcji. Przestan, slyszysz? Zero nadal. W koncu po kolejnym, chyba 5-tym zwróceniu mu uwagi dostaje ataku szalu, wywlekam go z pokoju, ciagne po podlodze do jego pokoju, on dostaje w tym czasie histerii, konczy sie totalna awantura."

        Zdecydowanie tak, on robi to po to by zwrócić na siebie Twoją uwagę. Moje pytanie jest takie, czy poza zwracaniem mu uwagi by coś zrobił lub by czegoś nie robił stosujesz jakiś system kar i nagród. Domyślam się, że nie. Każde dobre zachowanie trzeba wzmacniać, chociażby dobrym słowem. Każde złe karać. Rodzaj kary powinien być dostosowany do rodzaju przewinienia, ale kara powinna wystąpić zawsze, kiedy nie chcemy, aby jakieś zachowanie się powtórzyło. Nie można mówić dziecku pięć razy z rzędu, że czegoś nie wolno bo ono nigdy nie zareaguje. Trzeba powiedzieć raz, wytłumaczyć dlaczego nie wolno tego robić i uprzedzić o karze. Jeżeli zachowanie się powtórzy, zastosować karę i należy być w tym bardzo konsekwentnym. W innym wypadku cała nasza praca pójdzie na marne.

        "Do przedszkola nie chodzi, ze wzgledu na corke - obawialam sie, ze bedzie przynosil wiele chorob, a ona moglaby to ciezko przechorowywac, ze wzgledu na to, ze jest jeszcze niemowleciem"
        Z przedszkolem bym uważała i nie chodzi mi o choroby. Nie jestem pewna czy posłanie go tam nie zwiększyłoby u niego poczucia odrzucenia. Jeżeli jednak zdecydujesz się na przedszkole to powinnaś dobrze go do tego przygotować. Na pewno unikałabym sformułowań w stylu: musisz iść do przedszkola, bo muszę więcej czasu poświęcić Twojej siostrze. Zdecydowanie skupiłabym się na pozytywach i przedstawienia tego jako nowej, fascynującej przygody.

        Podsumowując, staraj się sprawiedliwie dzielić czas między obydwojgiem dzieci i róbcie jak najwięcej rzeczy razem (angażuj synka do pomocy przy małej). Z mężem, w miarę możliwości dzielcie się obowiązkami. Dużo chwal swojego syna i dawaj mu do zrozumienia, że go widzisz nawet wtedy (zwłaszcza wtedy) kiedy grzecznie bawi się sam. Wzmacniaj pozytywne zachowanie zawsze wtedy, kiedy spełni Twoją prośbę lub wykona polecenie. Pracuj nad sobą i staraj się panować nad swoją złością, jeśli Tobie się to uda Twój synek na pewno weźmie z Ciebie przykład.
        Mam nadzieję, że moje rady chociaż trochę Ci pomogą. Jeśli masz jakieś pytania pisz śmiało. Jestem psychologiem i od kilku lat zajmuje się tematyką problemów wychowawczych we wczesnym dzieciństwie, więc chętnie służę pomocą.
        Powodzenia :)
    • dulle_griet Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 10.11.11, 12:28
      Musisz znaleźć jakiś sposób na swoją agresję, nie wiem wychodź z pokoju, wal w poduchę czy coś...Mój prawie trzyletni synek też potrafił podszczypywać swoją malutką siostrę, ale starałam sie nie dopuszczac do takich sytuacji, a jak juz doszło, to małą brałam na ręce, pocieszałam a syna przez chwilę ignorowałam. Wydaje się, że to działa - obecnie (mala na 5 miesiecy )nie robi jej krzywdy, a nawet wykazuje sporą troskę - jak mała zaczyna płakac to sam mówi, że trzeba ja wziąc na rece i pocieszyć. A początki też nie były łatwe, zdarzały się histerie. Z tym, że jeżeli trwała histeria, to ja albo mąż mówilismy mu (jak juz cos do niego docierało), że rozumieny, że jest zdenerownay albo zmęczony i jeżeli tylko będzie chciał to może sie przytulić. U ciebie jest ten problem, ze jesteś prawie cały dzień sama z dwójką dzieci, u mnie synek chodzi do żłobka i bardzo dobrze mu to robi. Co do literatury, to polecana była nieraz na tym forum książka "Rodzeństwo bez rywalizacji " Adele Faber, Elaine Mazlish -jeszcze nie czytałam, ale mam zamiar
    • agibubu Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 10.11.11, 15:47
      współczuję, wiem że Ci ciężko

      pomyśl jednak o przedszkolu
      i gdy mały dokucza siostrze, zajmuj się siostrą, a nie starszym dzieckiem - starszego po prostu ignoruj, bierz młodsze na ręce i oddalaj się

      ja nie do końca zgadzam się z opinią, żeby wszystko przelewać teraz na starsze dziecko, a młodszemu wciskać jakieś bzdury o tym, że ma być cicho, bo mama będzie się bawić z bratem - młodsze zacznie w końcu kiedyś rozumieć, a starsze słuchając tego już teraz nauczy się, że ma prawo tego od młodszego wymagać - czy samo ustali sobie właściwy moment, w którym to wymaganie będzie bez sensu? nie jestem pewna.
      • mruwa9 Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 10.11.11, 21:57
        jest duza roznica: stan zastany przez mlodszego to obecnosc rodzenstwa w domu. Sytuacja od zawsze, nigdy innej nie znal i bedzie to dla niego oczywiste od momentu,w ktorym zacznie kumac, ze poza nim sa inni domownicy. Za to starsze dziecko zostalo zdegradowane z pozycji jedynaka i te degradacje odczuwa bardzo bolesnie, bo jego zachowanie nie jest niczym innym, jak manifestowaniem niezadowolenia i zazdrosci.
        No i nie widze nic zlego w okazaniu starszakowi, ze starszemu wolno wiecej; no bo wolno- bedzie mu wolno bawic sie zabawkami i ruszac przedmioty, niedozwolone dla malutkich dzieci. Bedzie mogl pozniej chodzic spac, ogladac inne programy w tv, itd, itp. To nie grzech okazac, zwlaszcza takiemu zazdrosnemu maluchowi, ze bycie starszym bratem miewa tez dobre strony, a nie tylko: ustap, bo mlodszy.
        Ja jakos przetestowalam te taktyke przy trojce dzieci i zjawisko zazdrosci po urodzeniu mlodszego rodzenstwa jest mi totalnie obce. Nie znam go, nie doswiadczylam.
    • triss_merigold6 Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 10.11.11, 18:47
      Starszak powinien być zapisany i chodzić do przedszkola zanim urodziło się rodzeństwo.
      Dziecko do przedszkola, Ty leki uspokajające + na parę godzin w tygodniu opiekunka. Po to, żebyś mogła pobyć chwilę sama, całkiem sama, jak dorosły człowiek.

      Ja mam siedmiolatka i 4-miesięczne niemowlę, z oczywistych powodów starszak jednak chodzi do szkoły niezależnie od tego czy przynosi wirusy czy nie.
    • duszka01 Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 15.11.11, 17:30
      Witaj współczuję Ci takiej sytuacji . Też mam dwoje dzieci - 3 lata i 1.4 roku . Jesteś sama przez większość dnia i nie ma się co dziwić że puszczają Ci nerwy . Pomyśl tak dokładnie czy napewno nie masz nikogo kto mógłby Ci pomóc ? Może porozmawiaj z mężem jak stoicie finansowo i może jakaś emerytka by się zajęła na troche synkiem a Ty byś odpoczęła ? A czemu nie robicie czegoś razem w kuchni ? Ja np jak robię ciasto to sadzam starszego przy stole , daję mu mąkę , koparkę i przez chwilę jest spokój , młodsze możesz posadzić do krzesełka . Z agresją też sama mam problem ale staram się reagować wcześniej jak widzę że starszy zbliża się z podejrzanym wzrokiem - wtedy mówię ,, o zobacz '' , on się zatrzymuje i zapomina co chciał zrobić . Naprawdę pomyśl nad pomocą , nie wstydź się o nią poprosić ! Wyjdzie to na dobre Tobie i dzieciom . Powodzenia !


    • aleksandra1357 Re: Problem problem problem - nie wyrabiam juz z 02.12.11, 22:20
      Jakbym czytała o sobie.
      Niestety, niestety zachowuję się tak samo.
      Mam takie pytanie: czy jak nie było młodszego dziecka i byłaś bardziej wypoczęta, to nie miałaś ataków agresji? No i pytanie terapeutyczne: jakie było Twoje dzieciństwo? Zastanów się nad tym, skąd ta agresja. Ona jest w Tobie. To nie zmęczenie jest winne i nie to, że dziecko jest nieznośne. Dziecko ma prawo być nieznośne, a zmęczenie może skutkować nerwowością, ale można opadać z sił, a nie być agresywnym.
      Ja poszłam na terapię, na darmową terapię, raz w tygodniu. Znalazłam opiekę do dziecka i chodzę już rok.
      Dobra wiadomość: Będzie lepiej. Rok temu miałam tak jak Ty, identycznie. Teraz dzieci podrosły, bawią się same, 3,5-latek "zmądrzał", ciut lepiej śpią (pobudka tylko co dwie godziny).
      Zła wiadomość: moja agresja przy mniej absorbujących, grzecznych dzieciach zmalała tylko nieznacznie. Wiem, że gdybym nie chodziła na terapię, to za rok szarpałabym i biła już dwójkę dzieci, a nie tylko to starsze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja