Gość: lilly
IP: *.cdma.centertel.pl
14.11.11, 13:42
Pani Justyno, proszę o pomoc! Chodzi o 3,5-letniego chłopca. Do tej pory mieliśmy lepszy lub gorszy kontakt, jak broił to było tłumaczenie, jakaś tam kara (brak bajki, słodkiego, ot normalne zabiegi wychowawcze). Ostatnio wyjechałam z dziećmi na tydzień do rodziców(bardziej pozałatwiać sprawy), mąż nie mógł zwolnić się z pracy więc z nami nie pojechał. Dziadkowie zapracowani, małym opiekowałam się tylko ja, więc widziałam co się z nim dzieje - nie miał jakiejś "rozpusty", normalny tryb dnia, plac zabaw, wspólne zakupy w spożywczym, porządek dnia mniej więcej jak w domu. Pod koniec było widać po nim, że tęskni do taty.
Ale po powrocie (tydzień temu) zamienił się w jakiegoś potworka, nie ma z nim kontaktu, nie sprząta zabawek, nie chce jeść obiadu, uparcie domaga się słodyczy, w przedszkolu ucieka, nie bierze udziału w żadnych zajęciach, pani go nie poznaje. Szczerze mówiąc cieszyłam się, jak szedł do przedszkola, bo miałam czas żeby psychicznie od tego odpocząć i nabrać sił na walkę z nim do wieczora. Wczoraj pojechaliśmy rodziną na wycieczkę do lasu i musieliśmy zaraz wracać, bo zrobił piekło-darł się, nie dało się pospacerować.
Mamy jeszcze raczkujące bliźniaczki. Mały zawsze je kochał. oczywiście zdarzało się, że popchnął czy coś, ale dało się to opanować, potem przeprosił i starał się pilnować. Teraz muszę pilnować żeby nie zrobił im krzywdy i dziś nie upilnowałam, przytrzasnął małej palec. (Dziś nie poszedł do przedszkola ze względu na przeziębienie)Może nie było to celowe ale jest to wynik tego, że nie umiem nad nim zapanować, biega, trzaska wszystkim co mu wpadnie w ręce. Czasem jest taki przebłysk dawnego mojego synka, pośmiejemy się, wydaje się że minęło a za godzinę z powrotem to samo.
Nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Gdyby nie fakt, że cały czas miałam go przy sobie na wyjeździe, pomyślałabym chyba że ktoś mu tam coś złego zrobił. Ale wygląda na to, że to "wina" tego, że nie było przy nim taty przez tydzień. Co mam robić? Już ma odcięte bajki (czasem w nagrodę wieczorynka jest) i słodycze, wyniosłam połowę zabawek bo nimi rzucał, a większe kary wydaje mi się że będą zwiększały przepaść między nami. Jak dam jakąś nagrodę, to domaga się więcej, i potem jest gorzej... Pomocy!!!