Niezdrowe "współzawodnictwo"

IP: 188.191.220.* 18.11.11, 17:13
Córka chodzi do klasy pierwszej.
Przyjażni się z dziewczynką, która ma wszystko
a nawet trochę więcej;-)
Jest najlepiej ubrana, ma najlepsze zabawki itp.
Dotychczas nie było problemów, ale ostatnio
córka zadaje pytania: ile to kosztuje albo
że jej przyjaciółka ma taką a taką zabawkę,
ma najlepsze buty, ma najładniejsze włosy i tak
w kółko.
Wczoraj córka dostała prezent i była
zawiedziona do potęgi, bo to była zabawka
inna niż ta co ma kolezanka.
A moim rozwiązaniem było to, żeby
do koleżanki powiedzieć że ta zabawka, którą
dostała jest super. Córka tak zrobiła, a mąż
mi nagadał, że ucze dziecko okłamywać.

Przyznam się że nie wiem jak postępować.
Sami nie jesteśmy "markowi", w domu nie rozmawiamy
o pieniądzach, nie jesteśmy materialistami.
    • verdana Re: Niezdrowe "współzawodnictwo" 18.11.11, 17:17
      Jesteście - gdybyście nie byli, nie przejmowalibyscie się w ogóle problemem. A dziecko , nawet zazdroszcząć zabawki, pytałoby raczej, czy mozecie ją kupic, niz ile kosztuje - widocznie sporo sie jednak w domu mowi o pieniądzach i cenie przedmiotów.
      Zastanawiam się też, jak dziecko zauważylo, ze kolezanka jest "najlepiej ubrana" - dzieci widzą rzeczy, ale nie ceny. Najładniej - to bym zrozumiała.
      Poza tym mąż tez najwyraźniej uwaza, ze tania zabawka nie moze być super...
      • Gość: jj-14 Re: Niezdrowe "współzawodnictwo" IP: 188.191.220.* 18.11.11, 17:32
        Pytanie ile to kosztuje - uznaję za dojrzewanie.

        A faktycznie się pomyliłam córka mówi najładniejsze, a nie najlepsze.

        O cenach rozmawiamy normalnie tzn. tego nie kupie bo za drogie, a to kupię bo się opłaca;-)
        Rozmawiamy normalnie i nie robimy z tego "halo", a rozmawiać trzeba nawet jak się nie jest
        materialistą.
        • verdana Re: Niezdrowe "współzawodnictwo" 18.11.11, 18:47
          Nie, nie rozmawiacie o cenach normalnie. Nigdy w swoim zyciu nie powiedziałam małemu dziecku,że nie kupie , bo za drogie - automatycznie bowiem rodzi to myśl, że gdyby bylo tansze, to bym kupila, a cena jest jedyną barierą. Wtedy oczywiście pieniądze stają się dla dziecka niezwykle ważne. Oczywiscie, ze starszym już to mówilam, ale dotychczas wychowywaliście chyba przedszkolaka, ucząc go, ze miedzy przedmiotem jego poządania, a posiadaniem barierą są tylko pieniadze.
          A nie są. Nie kupujemy dziecku także wielu rzeczy, na które nas stać, z bardzo róznych wzgledów. Nie tylko z powodu pieniędzy. Wcale nie trzeba akurat rozmawiać o braku pieniędzy z przedszkolakiem.
          • Gość: ja Re: Niezdrowe "współzawodnictwo" IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 18.11.11, 19:29
            Verdana, nie do końca zgadzam sie z Twoja wypowiedzia...

            ale pytanie takie:
            skoro nie mowi sie dziecku " nie kupie Ci tego bo jest za drogie" to jakch Ty bys uzyła argumentów za kazdym pojsciiem do sklepu chcac odmowic dziecku kupienia czego tylko chce ?
            • verdana Re: Niezdrowe "współzawodnictwo" 18.11.11, 19:38
              A musze za kazdym razem używać argumentu? Nie kupię nie zawsze wymaga uzasadnienia. Zazwyczaj zresztą to slynne "mama nie ma pieniązkow" wcale nie jest prawdziwe. ma, tylko uwaza, ze siódma lalka dziecku niepotrzebna, ze nie można dawać dziecku wszystkiego, o co poprosi, że dziecko nie powino się domagać czegos za kazdym razem.
              Dziś nie kupujemy zabawek - powinno wystarczyć.
              • mama303 Re: Niezdrowe "współzawodnictwo" 19.11.11, 19:37
                verdana napisała:

                > Dziś nie kupujemy zabawek - powinno wystarczyć.

                Chyba jakiemus niemyslącemu dziecku, albo bojącemu powiedzieć, co mu sie na myśl nasuwa.
                Nie mówimy o przedszkolaku tylko o pierwszoklasiście. Moja by zapewne drązyła dalej: a dlaczego? a jutro kupimy? itd. Przydałby sie jednak sensowny powód.
          • mama303 Re: Niezdrowe "współzawodnictwo" 19.11.11, 19:34
            verdana napisała:

            > Nie kupujemy dziecku także wielu rzeczy, na które nas stać, z bardzo
            > róznych wzgledów. Nie tylko z powodu pieniędzy. Wcale nie trzeba akurat rozmawi
            > ać o braku pieniędzy z przedszkolakiem.

            Jeżeli akurat dziecku nie kupujemy czegoś jedynie z powodu pieniedzy to nie widze powodu aby o tym powiedzieć, kiedy z innego powodu, też nie widze potrzeby aby o tym powiedzieć.
            • verdana Re: Niezdrowe "współzawodnictwo" 19.11.11, 20:10
              Siedmiolatek, a nawet znacznie młodzy dziecial powinien wiedzieć, ze prezent dostaje się czasami. Gdy bez przerwy o cos prosi w sklepie, nalezy wlasnie wytłumaczyć,z ę prezenty nie są kupowane codziennie. Powodem nie są pieniadze, ale obyczaj.
              Owszem, czasami, gdy dziecko naprawde chce czegoś drogiego, nie "ot tak", ale marzy o czyś, można powiedzieć, ze zal nam, ale to jest zbyt drogie. Tymczasem rodzice uzywaja argumentu finansowego bezustannie.
              • mama303 Re: Niezdrowe "współzawodnictwo" 20.11.11, 17:10
                verdana napisała:

                > Siedmiolatek, a nawet znacznie młodzy dziecial powinien wiedzieć, ze prezent do
                > staje się czasami.

                No czasami, nie codziennie, akurat dziesiaj np. ;-)i nie koniecznie prezent. Nigdy sobie czy komus nie kupujesz czegos bez okazji?

                Gdy bez przerwy o cos prosi w sklepie, nalezy wlasnie wytłum
                > aczyć,z ę prezenty nie są kupowane codziennie.

                Nie było chyba mowy o tym , że bez przerwy

                > Tymczasem
                > rodzice uzywaja argumentu finansowego bezustannie.

                Ja używam wtedy, gdy jest to prawda.
          • Gość: paszczakowna1 Re: Niezdrowe "współzawodnictwo" IP: *.chem.uw.edu.pl 21.11.11, 16:28
            > Nie, nie rozmawiacie o cenach normalnie. Nigdy w swoim zyciu nie powiedziałam m
            > ałemu dziecku,że nie kupie , bo za drogie - automatycznie bowiem rodzi to myśl,
            > że gdyby bylo tansze, to bym kupila, a cena jest jedyną barierą. Wtedy oczywiś
            > cie pieniądze stają się dla dziecka niezwykle ważne.

            Nie widzę zależności. Ja owszem, mówię, że za drogie - nie tłumacząc, że nie mam pieniędzy (bo mam), ale że cholerne petszopy mają fatalny stosunek ceny do jakości. I owszem, mówię, że kupić ewentualnie mogę, jeśli będzie przecena 75%, bo najwyżej tyle jest to badziewie warte. (Warto, IMO, wychowywać świadomego konsumenta.) Nie zauważyłam, by dla dziecka jakoś szczególnie ważne stawały się pieniądze (aczkolwiek skuteczności argumentu też nie zauważyłam, bo dziecko rozumiało tyle, że mama petszopów nie kupi, więc trzeba uderzyć do babci).
            • verdana Re: Niezdrowe "współzawodnictwo" 21.11.11, 16:37
              Widzisz, a moje nie uderzały. Uznawały argumenty (fakt, rzeczywiscie czasem, w stosunku do bardzo drogiego badziewia mowiłam "nie warto za taka cenę i tak się rozwali") pozapieniężne.
              I udało mi się wychować nastolatki, ktore niczego ode mnie sie nie domagają, co wydaje mi się jednak raczej rzadkim zjawiskiem.
      • jagienka_77 Re: Niezdrowe "współzawodnictwo" 18.11.11, 22:27
        Nieprawda, te słowa o niczym nie świadczą. Przejmowanie sie problemem nie musi byc oznaka materializmu. Zbyt ostro podsumowujesz, Verdano, autorke watku i wysuwasz daleko idace wnioski w sumie wiedzac o niej niewiele.
        Dzisiejsze dzieci orientują się doskonale w tym, co jest drogie a co nie, co markowe, co "trendy". Mój dzieć ma z tym problem, ale koledzy z jego klasy już nie. Dzieciaki potrafia sie przechwalac, smiac z innych, które nie maja takich samych markowych gadżetów, i nie jest łatwo wytłumaczyć własnemu dziecku, że to nie jest istotne, że nie tak mierzy się wartość człowieka. Dziecko to tylko dziecko, chce miec to samo co inni, chca tez byc "na topie".
        • morekac Re: Niezdrowe "współzawodnictwo" 19.11.11, 10:33
          Dzieciaki potrafia sie przechwalac, smiac z innych, które nie maja takich sa
          > mych markowych gadżetów, i nie jest łatwo wytłumaczyć własnemu dziecku, że to n
          > ie jest istotne, że nie tak mierzy się wartość człowieka. Dziecko to tylko dzie
          > cko, chce miec to samo co inni, chca tez byc "na topie"
          Bo dzieciom się tylko wydaje, że jak już będą miały ten cudny gadżet, to wszyscy będą je lubili i o nie zabiegali. A to wcale nie tak działa.
          • verdana Re: Niezdrowe "współzawodnictwo" 19.11.11, 14:34
            Cóż, zawsze miałam wrazenie, ze to chwalenie się "marka" - a nie rzeczami jako takimi, bo to bardziej naturalne - jest nakrecane przede wszystkim przez rodziców.
            • mama_myszkina Re: Niezdrowe "współzawodnictwo" 19.11.11, 15:57
              Verdano, masz rację.

              Miałam watpliwą przyjemność chodzić do szkoły podstawowej, w której takie zawody były na porządku dziennym. Ja niestety (tzn 'stety', ale to widze dopiero dziś) nie brałam w nich udziału z powodu braku odpowiednich gadżetów. Ale jak sobie przypomnę tych rodziców przychodzących do dzieci i ich 'mądrości' wygłaszane przy każdej okazji, to już rozumiem, dlaczego moi rówieśnicy mieli w głowie sieczkę.

              Pamietam jak kolega, z którym poszłam do liceum i trafiliśmy do jednej klasy stwierdził, że on będzie prawnikiem, bo jego ojciec jest i na wszystko moze sobie pozwolić. Inny z tego samego względu chciał zostać lekarzem. Może to po części tłumaczy zanik tzw. 'powołania' wśród zawodów, które tradycyjnie go wymagają?
            • jagienka_77 Re: Niezdrowe "współzawodnictwo" 19.11.11, 19:01
              Pewnie po trosze przez rodziców, ale także przez reklamy czy media w szerszym znaczeniu. Nie zmienia to faktu że dzieci ucza sie tez od siebie nawzajem, chca miec to co inni i najlepiej takiej samej firmy i nie zawsze jest to wina rodziców.
    • yola_d Re: Niezdrowe "współzawodnictwo" 18.11.11, 19:15
      Czy Ty troche nie ... "demonizujesz" problemu ?
      Twoja corka ma tylka jedna kolezanke?
      Moja corka ma 7 lat i kilka kolezanek; odwiedza je w ich domach i zaprasza do siebie. Zauwazylam, ze po kazdej wizycie u ktorejkolwiek z nich ZAWSZE mowi, ze ta kolezanka ma zabawki, gry itp. lepsze niz jej wlasne ;)
      Ale od rodzicow kolezanek wiem, ze dziala to w obie strony :)
      Czy to Anglicy maja powiedzenie, ze "trawa u sasiada jest zawsze zielensza" ?
      • Gość: jj-14 Re: Niezdrowe "współzawodnictwo" IP: 188.191.220.* 18.11.11, 19:46
        Ma kilka koleżanek z którymi się wzajemnie odwiedza, ale tylko o tej
        jednej mówi przyjaciółka.
        I najbardziej lubi właśnie przyjaciółkę.
        • verdana Re: Niezdrowe "współzawodnictwo" 18.11.11, 20:21
          OK. To w czym problem? Mówicie teraz, ze rzeczywiście, rodziców przyjaciółki stac na więcej niz Was. I tyle.
    • Gość: domza2 Re: Niezdrowe "współzawodnictwo" IP: *.rzeszow.vectranet.pl 19.11.11, 11:59
      Trochę mnie zdziwiło, że "dyktujesz" córce co ma mówić o swoim prezencie do koleżanki. Mówić, że prezent jest super, chociaż wg córki nie jest, czyli "pokazać się" - świadomie lub nie wchodzicie sami w te niezdrową (zupełnie naturalną w tym wieku) rywalizację. To raz. A dwa - gdyby mi dziecko strzeliło focha, że zabawka nie taka, to mówię: to zabieram i już. Może brutalne , ale działa.
      Zawsze znajdzie się ktoś, kto ma lepsze/większe/ładniejsze. Dziecko dopiero zaczęło szkołę, więc to dopiero początki. Od początku warto pokazywać dziecku, że są inne wartości oprócz przedmiotów - oczywiście, jeśli dla nas są, wtedy obywa się bez moralizowania, a dziecko uczy się tego zupełnie naturalnie.
      • mama_myszkina Re: Niezdrowe "współzawodnictwo" 19.11.11, 16:00
        Właśnie. Przeciez jeśli córka naprawde nie chce zabawki, można ją chyba oddać do sklepu albo do domu dziecka itp? Zamiast kazać jej rywalizować z przyjaciółką (bo nakaz mówienia,ze zabawka jest super to takie zawody moim zdaniem, które sama nakręcasz).

        Jak mawiała moja mama, jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. I kropka. :P
    • mama303 Re: Niezdrowe "współzawodnictwo" 19.11.11, 19:41
      Może spróbuj, że to obciach małpowac po koleżance. U mojej córki wśród koleżanek jest taki trend :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja