cattti
20.11.11, 18:41
Witam,
Mam problem z bratem. Spróbuje opisać całą sytuację. Mój brat ma skończone 15 lat. Mieszka z rodzicami w domu. Jest impulsywny (najpierw mówi, później myśli), bardzo wrazliwy (kiedyś najprawdopodobniej miał myśli samobójcze - w nocy popisał parapet za oknem ujawniając swoje myśli typu: życie jest bez sensu, nikt mnie nie rozumie itp ), bardzo towarzyski do rówiesników - jest bardzo lubiany wśród znajomych. Dusza towarzystwa. Taki dobry duszek. Jak się układa na dzień dzisiejszy z rodzicami? Zaczne od tego, że jest nas trójka - ja 23 lata i starszy brat 26 i brat. Mama zawsze bardziej sie nami interesowała, miała z nami dobry kontakt. Potrafiła z nami tak rozmawiać, że trafiało to nas (a nie wylatywało drugim uchem). Nie zawsze mówiła tak. Nie na wszystko nam pozwalała. I nie zawsze nam ulegała. Zarówno starszy brat jak i ja przechodzilismy okres dojrzewania - dość burzliwy. Były krzyki, wagarowanie, żłe oceny w szkole, nieposłuszeństwo wobec rodziców. Brat ma nnienajlepsze stosunki z tata w tym momencie. Kiedyś grał w piłkę, chodził do sportowej szkoły - tato bardzo się zaangażował w całą jego klasę i w syna. "Syn ma marzenia , więc postaram sie mu pomóc". Jezdzili razem na zawody itp. Ale w pewnym momencie brat powiedział, że nie chce juz grać w piłke i chce zmienić szkołę (to było rok temu i myslę, że nie chodziło o to, że nie chciał juz grac w piłkę, bo teraz znowu gra, tylko cos się wydarzyło w szkole, ale tego sie nie dowiedzielismy od niego.) Więc rodzice po wielu rozmowach przeniesli go do innej szkoły. Do bardzo dobrej klasy - uczniowie średnia 5.0. Mój brat ma problemy z nauka - nie jest najzdolniejszym uczniem, jest przeciętny. I jest po prostu leniem. Od kiedy zmienił szkołę tato przestał sie tak angażować. Wyrażnie to widać. Jak brat zaczął znowu grać, to nie ma zaangazowania z taty strony, bo uwaza, że bratu juz na piłce nie zalezy. A on chce być piłkarzem, albo trenerem. To jest jego marzenie i cel do którego chce dążyć. Tak mówi. Na dzień dzisiejszy nie jest najlepiej. Brat powiedział, że chce być samodzielny, dorosły, chce wyprowadzić się z domu do innego miasta - do Krakowa gdzie ja mieszkam. Chodziłam do liceum w Krakowie (150 km oddalony od miasta rodzinnego) i mieszkałam w internacie. Nie było lekko. On o tym wie, a jednak podjął decyzje i zakomunikował rodzicom, że chce sie wyprowadzić, chce chodzic do liceum w Krakowie i tam dostac się do bardzo dobrego klubu, żeby mieć szanse na zaistnienie i zrobienie kariery. Dzisiaj wydarzyła się bardzo nieprzyjemna sytuacja w domu. Mama zabrała bratu komputer (bo miał nieodrobione lekcję) i brat dostał histerii, białej gorączki (myslę, że ma problem równiez z uzależnieniem od komputera). Powiedział mamie, żeby mu oddała komputer, ale jak mama odmówił, tłumacząc kiedy bedzie mógł z niego skorzystać, zdenerwował się i pwoiedział mamie " jak tak, to spier*****". Dostał w twarz od mamy. Po czym poszedł do pokoju i zaczął sie pakować, krzycząc, że ucieknie z domu. Mój tato całkiem odpuścił wychowanie brata. Nie ingeruje w nie. Nie interesuje się synem. Nie potrafi z nim rozmawiać. Jak już zmusi się (tak, tata musi się zmuszać do powaznej rozmowy ) do rozmowy z synem, to i tak konczy się to awanturą. Jest wybuchowy.
Co mam zrobić? Nie ma mnie na miejscu(rozmawiam z bratem przez tel, skype, gg), studiuję psychologię, ale to jest tak delikatna sprawa, że boje się stanowczo, konkretnie podjąć działanie.
Wymysliłam, że skoro jego marzeniem jest grać w piłke, to może niech spróbuje dostać sie w Krakowie do klubu w którym chce zaistnieć, wtedy ja mu znajde internat i szkołe w której bedzie miał szanse duzo sie nauczyc i dobrze zdac mature. Uwazacie, że to dobry pomysł?
Bardzo prosze o jakies rady. Jak z nim rozmawiać? Jak zapobiec ewentualnej ucieczce z domu? On jest zbyt wrazliwy i boje sie, że na prawde może sobie coś zrobić. Powinien tutaj zadziałać psycholog? Pozwolic mu na samodzieln