Zbuntowana 7 latka i nasza bezradność

IP: *.adsl.inetia.pl 01.12.11, 13:01
Nasza 7 letnia córka od najmłodszych lat lubiła postawić na swoim, złościła się jak jej coś nie wychodziło, natomiast mieliśmy nadzieję, że z wiekiem nauczy się radzić sobie z emocjami, tymczasem skończyła już 7 lat, chodzi do I klasy i jest coraz gorzej, a my nie wiemy już co robić i jak reagować te te jej "wybryki". Zaczyna się już od rana kiedy ma się ubrać, jest wtedy jęczenie, zawodzenie lub krzyki, że wszystko jest niewygodne, przy czesaniu też jest wrzask, że ją boli, no i tak się nakręca, że w złości krzyczy do mnie lub męża, że nas nienawidzi lub, że jesteśmy głupi.
Jeżeli jest weekend mówimy jej wprost, że nie życzymy sobie, żeby tak się zachowywała i każemy jej iść do swojego pokoju i jak się uspokoi to może wrócić, no i przychodzi za jakiś czas mówiąc przepraszam i zachowuje się "normalnie", aż do kolejnej sytuacji kiedy coś ją znowu zdenerwuje, bo nie wyszedł jej np. rysunek, no więc znowu jest wrzask lub wyzywanie nas od głupków, że to przez nas jej nie wyszło (chociaż np. stałam w drugim końcu pokoju) Staramy się jej spokojnie tłumaczyć, że nam też nie wszystko wychodzi, że rozumiem, że ją to zdenerwowało, ale nie może od razu krzyczeć, w końcu gdy miarka się przebiera i spokojna rozmowa nie skutkuje tak, że wszyscy "wychodzimy już z siebie" i trudno nam zachować spokój mówię, np., że do końca dnia nie będzie np. oglądała bajki lub jadła słodyczy lub kiedy planowaliśmy wyjazd na basen jest najpierw ostrzeżenie, że jeszcze jedno takie zachowanie, a nie jedziemy na basen, no i jesteśmy konsekwentni, bo rzeczywiście nie jedziemy. Kolejną jej reakcją jest tzw. "odbijanie piłeczki", czyli jak mówię: nie będziesz oglądała bajki, to ona do mnie: to ty nie będziesz oglądała wiadomości lub to ty nie dostaniesz prezentu od Mikołaja (bo to teraz na czasie). Kiedyś konsekwentnie przez kilka dni nie oglądała bajek i nie dostawała słodyczy to pewnie przyjęła to za normę i pomimo tej kary i tak nie zachowywała się lepiej. Reasumując próbowaliśmy już chyba wszystkich sposobów, tzn. jak nie prośbą to groźbą, jak nie spokojną rozmową, tłumaczeniem to wypraszaniem do jej pokoju i dalej jest tak samo, wieczne krzyki w domu. W szkole jest jedną z najlepszych uczennic, jest bardzo ambitna, nie zachowuje się w ten sposób, czasami tylko jak ktoś ją nawet niechcący popchnie to ona "oddaje" nie dostrzegając, że to było niechcący, jest pewną siebie dziewczynką, która zdaniem wychowawczyń "poradzi sobie w życiu", no tylko my sobie z nią nie radzimy i nie wiemy jak jej pomóc, żeby nauczyła się radzić sobie ze swoimi emocjami...
    • morekac Re: Zbuntowana 7 latka i nasza bezradność 01.12.11, 13:36
      atomiast mieliśmy nadzieję, że z wiekiem nauczy s
      > ię radzić sobie z emocjami
      No, ale w jaki sposób ma się nauczyć, skoro nie ma rozmów o uczuciach, tylko są kary?
      Sami też 'wychodzicie z siebie' - może po prostu jesteście wszyscy trochę nerwusami?
      Zamiast wdawać się w licytację (imo durną), kto, za co i jaką będzie miał karę, lepiej spróbować do niej dotrzeć w inny sposób.
      Jak dla mnie oczekujecie, że dziecko nie będzie się denerwowało. A nawet 7-latek ma powody do zdenerwowania. Dla was nieistotne, dla niej - poważne.

      więc znowu jest wrzask lub wyzywanie nas od głupków, że to przez nas jej
      > nie wyszło (chociaż np. stałam w drugim końcu pokoju) Staramy się jej spokojni
      > e tłumaczyć, że nam też nie wszystko wychodzi, że rozumiem, że ją to zdenerwowa
      > ło, ale nie może od razu krzyczeć,
      Spróbuj może powiedzieć "Przykro mi, że tak mówisz"/"Porozmawiamy o tym, jak przestaniesz krzyczeć"./"Nie wyszedł ci rysunek. Zdenerwowało cię to?".
      Resztę sobie daruj, ze szczególnym uwzględnieniem pouczeń, że nie wszystko zawsze się udaje, wrzaski zignoruj, nie karz za nie.

      Zaczyna się już od rana kiedy ma się ubrać, jest wtedy jęczenie, zawodzenie
      > lub krzyki, że wszystko jest niewygodne, przy czesaniu też jest wrzask, że ją
      > boli, no i tak się nakręca, że w złości krzyczy do mnie lub męża, że nas nienaw
      > idzi lub, że jesteśmy głupi.
      Przede wszystkim: czy dziecko się wysypia? Jeśli jest sową, może jej być trudno wstawać wcześnie. Poza tym niektóre dzieci nie lubią niektórych ubrań - coś tam drapie, uwiera i ogólnie wszystko jest do kitu. A czesanie długich włosów może być okropne.
      • Gość: Gość Re: Zbuntowana 7 latka i nasza bezradność IP: *.adsl.inetia.pl 01.12.11, 14:25
        Trudno opisać wszystko w jednym poście, dlatego może nie o wszystkim pisałam, a o uczuciach jak najbardziej rozmawiamy, tylko jest tak, że jak przez dłuższy czas stosowania jednaj metody, np. rozmowa o uczuciach ona nie skutkuje to próbujemy czegoś innego. Wiem, że może wkradło się w to wszystko za dużo chaosu i przez to czujemy się bezsilni, ale pisząc ten post liczyłam na to, że może ktoś był w podobnej sytuacji i pomoże nam to jakoś uporządkować lub poradzi coś na co jeszcze nie wpadliśmy. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że to, że "wychodzimy z siebie" też nam nie pomaga, bo córka widzi, że my tracimy cierpliwość i też na nią krzyczymy, ale trudno zachować stoicki spokój kiedy się gdzieś spieszymy, np. do szkoły, a na każdą prośbę, żeby już poszła do łazienki, czy się ubrała słyszymy "czekaj" i nie pomaga tłumaczenie, że spóźni się na lekcję. I tak wstaje już o 6.00, więc trudno, żebyśmy budzili ją jeszcze wcześniej.
        > Spróbuj może powiedzieć "Przykro mi, że tak mówisz"/"Porozmawiamy o tym, jak pr
        > zestaniesz krzyczeć"./"Nie wyszedł ci rysunek. Zdenerwowało cię to?".
        Setki razy tak do niej mówiłam, no i pojawiało się tu "odbijanie piłeczki". Kiedy zaczynałyśmy rozmawiać jak się już uspokoiła jak gdyby nigdy nic mówiła już spokojnie o tym co się stało, a następnego dnia znowu były krzyki.
        > Przede wszystkim: czy dziecko się wysypia? Jeśli jest sową, może jej być trudno
        > wstawać wcześnie. Poza tym niektóre dzieci nie lubią niektórych ubrań - coś ta
        > m drapie, uwiera i ogólnie wszystko jest do kitu. A czesanie długich włosów moż
        > e być okropne.
        Córka jest rannym ptaszkiem, od urodzenia najdłużej pospała do 7.00 rano, a przeważnie nawet w weekendy budzi się ok. 6.00, no ale w tygodniu jak ma iść do szkoły to oczywiście nie chce jej się ruszyć z łóżka. Jeżeli chodzi o ubrania to już "ustaliłam", że są to jej fanaberie, bo np. jednego dnia wrzeszczy, że nie ubierze jakichś spodni, bo są okropne, a następnego dnia sama wybiera te spodnie do ubioru. W tym temacie jakoś sobie radzimy, bo czasami działa jak pozwolimy jej zadecydować co chce ubrać do szkoły, chociaż czasami zimą uprze się, że chce krótki rękawek, no i wtedy trzeba interweniować...
        • morekac Re: Zbuntowana 7 latka i nasza bezradność 01.12.11, 14:50
          Setki razy tak do niej mówiłam, no i pojawiało się tu "odbijanie piłeczki"
          Bo może za dużo mówiłaś? Przekonujesz ją do prawd wszelakich, a może wystarczy puścić krótki komunikat, że owszem, widzisz, że się coś dzieje.
          Dajesz się wkręcać w dyskusje. Spróbuj ignorować to 'odbijanie piłeczki.' Przy czym - jeśli nie będziesz stosowała kar, młoda nie będzie miała co odbijać.

          a na każdą prośbę, żeby już poszła do łazienki, czy się ubr
          > ała słyszymy "czekaj" i nie pomaga tłumaczenie, że spóźni się na lekcję
          Bo to nie powinna być prośba, tylko polecenie służbowe. A być może masz typ, który 'musi się' spóźnić. Bo tak ma.
          Poza tym to ona spieszy się do szkoły - i to powinien być jej problem, a nie - twoje zmartwienie.

          ednego dnia wrzeszczy, że nie
          > ubierze jakichś spodni, bo są okropne, a następnego dnia sama wybiera te spodni
          > e do ubioru. W tym temacie jakoś sobie radzimy, bo czasami działa jak pozwolimy
          > jej zadecydować co chce ubrać do szkoły,
          Moim zdaniem 7-latek już raczej sam powinien decydować w kwestii ubioru. Duża jest. Jeśli upiera się przy krótkim rękawku, niech wkłada pod kurtkę jakąś bluzę, i tyle.
          • Gość: Gość Re: Zbuntowana 7 latka i nasza bezradność IP: *.adsl.inetia.pl 01.12.11, 16:00
            No ale przecież nie moge dopuścić do tego, żeby spóźniła się do szkoły, chociaż może wartoby było spróbować jak zareaguje jak się spóźni, może będzie jej głupio i kolejnego dnia będzie się szybciej uwijać.... Z drugiej strony odwozi ją mąż, który potem spieszy się do swojej pracy, więc sam by się spóźnił dla eksperymentu, który nie wiadomo, czy by pomógł....
            Piszesz, żeby ignorować te złe zachowania, też tak robiliśmy przez pewien czas. Zastanawiam się też, czy w sytuacji kiedy sama już nie wytrzymuję powinnam ją po tym wszystkim przeprosić z komentarzem "widzisz też się zdenerwowałam", żeby miała poczucie, że ma prawo do złości - próbowałam już też iść w tym kierunku, natomiast na innych forach znalazłam gdzieś kiedyś komentarz na ten temat, że po takiej akcji jak mnie zwyzywa od głupich powinnam się na nią śmiertelnie obrazić i nie odzywać- to też próbowałam, no i efekt był taki, że wracała skruszona ze swojego pokoju, a za 5 minut było to samo...
            • morekac Re: Zbuntowana 7 latka i nasza bezradność 01.12.11, 16:36
              No ale przecież nie moge dopuścić do tego, żeby spóźniła się do szkoły, chociaż
              > może wartoby było spróbować jak zareaguje jak się spóźni,
              Możesz. Tylko wam się tak wydaje, że jest to nierealne.

              Z drugiej strony odwozi ją
              > mąż, który potem spieszy się do swojej pracy, więc sam by się spóźnił dla ekspe
              > rymentu, który nie wiadomo, czy by pomógł....
              To tata nie może wyjść bez dziecka? Potem zaś dziecię (z drugim rodzicem dla towarzystwa) będzie przedzierało się przez zaspy, nikt nie napisze jej usprawiedliwienia itp. ;-) - jest na to szansa?
              Naprawdę nie ma motywacji do niegrzebania się - jej niezaistniałe spóźnienia to jest wasz problem, a nie jej.

              Zastanawiam się też, czy w sytuacji kiedy sama już nie wytrzymuję powinnam ją
              > po tym wszystkim przeprosić z komentarzem "widzisz też się zdenerwowałam", żeby
              > miała poczucie, że ma prawo do złości -

              Może zanim się zdenerwujesz i nawrzeszczysz na nią, po prostu powiedz: "Jestem zdenerwowana i nie chcę teraz z tobą rozmawiać", tudzież ewakuować się.
              A jeśli już się zdenerwujesz, to nie mów "widzisz też się zdenerwowałam" - bo ci odpowie, że ona i tak bardziej ;-) - tylko może "Jestem zdenerwowana, zła,wściekła. " Bez 'widzisz' i 'też'.
              No i nikt nie broni ci przeprosić za swoje zachowanie - ale nie rób tego ze względów wychowawczych, tylko dlatego, że masz taką potrzebę.

              ak mnie zwyzywa od głupich powinnam się na nią śmiertelnie obr
              > azić i nie odzywać
              Jak mi dzieciątka puszczały teksty typu "głupia jesteś"/"nienawidzę cię", to mało pedagogicznie im odpowiadałam, że nie dyskutujemy teraz o moich wadach i zaletach, tylko o niesprzątniętym pokoju itp. Śmiertelne obrażanie się nie sprawi, że młoda cokolwiek zrobi - dziecię usiłuje w ten sposób zmienić temat na mniej niewygodny. Rezultat jest taki, że jako nastolatki nawet nie próbują takich tekstów, bo i tak wiedzą, że nic nie załatwią.
            • morekac Re: Zbuntowana 7 latka i nasza bezradność 01.12.11, 17:34
              A poza tym - jeśli dziecko się wścieka, bo coś jej nie wyszło, to może powiedz jej "I tak cię kocham".
      • asia_i_p Re: Zbuntowana 7 latka i nasza bezradność 01.12.11, 19:56
        > Spróbuj może powiedzieć "Przykro mi, że tak mówisz"/
        Działa tylko z bardzo łagodnymi egzemplarzami. Riposta mojej trzyletniej siostry, nadzywaczaj jak na trzylatkę celna, brzmiała "I o to chodzi".
        • morekac Re: Zbuntowana 7 latka i nasza bezradność 02.12.11, 06:35
          Ech, to powtórzyć raz jeszcze. Kiedyś dotrze. A jak egzemplarz upiorny, odpowiadać "mądrzejsza/lepsza nie będę, ubieraj się.".
    • mskaiq Re: Zbuntowana 7 latka i nasza bezradność 01.12.11, 21:35
      U dziecka kiedy coś mu nie wychodzi może pojawiać sie wiele emocji z którymi
      nie umie sobie poradzić. Wtedy zwykle potrzebuje kogos kto mógłby dziecku
      pokazać jak to rozwiązać. To działa o wiele lepiej niż tłumaczenie które zwykle
      w sytuacjach emocjonalnych rzadko dociera do dziecka.
      W taki sposób uczy się dziecko że można rozwiązywać problemy inaczej niż
      przez placz, krzyk czy złość.
      Serdeczne pozdrowienia.

    • mama_myszkina Re: Zbuntowana 7 latka i nasza bezradność 01.12.11, 23:02
      Ja tam myślę, że dobrze poszukać terapeuty dziecięcego i wybrać się z dzieckiem na wizytę. Na pewno nie zaszkodzi, jak fachowiec oceni Wasze relacje jako rodziny i zachowanie dziecka w tym kontekście. Sama piszesz, że już nie masz pomysłów, a terapia to bardzo dobry pomysł.

      Możliwe,że w rodzinie coś szwankuje albo jest jakieś źródło napięcia i stąd to zachowanie.
    • an_o Re: Zbuntowana 7 latka i nasza bezradność 02.12.11, 02:16
      1. na zloszczenie sie nie ma rady, bo kazdy sie zlosci. Ja do mojej panny mowie np. 'ale sie rozzloscilas, ja tez czasami sie zloszcze, kazdy sie czasami zlosci'.
      2. noo, rozumiem Twoja desperacje w sprawie rannego guzdrania sie - moja cora tez ma czasami tak, ze nie sposob jej ubrac, bo ma milion innych rzeczy do zrobienia - wtedy delikatnie ja przytrzymuje, zeby mi nie odeszla dopoki sie nie ubierze i mowie, zeby sie skupila na jednej czynnosci zanim zacznie robic druga typu 'skup sie corcia, najpierw sie ubierzemy a potem jeszcze chwile sie bedziesz mogla pobawic', czy co tam chce robic.
      3. czesanie - hmm... moja dziewuszka tez za nim nie przepada - jesli sie nie bedziesz spieszyc moze nie bedziesz jej tak ciagnac - pokaz jej wtedy 'widzisz corciu, jak robimy powoli to wtedy Cie nie ciagne, a Ty sie nie denerwujesz'.
      4. na teksty typu 'jestes glupia' itp nie odpowiadalabym wcale, ze jest Ci przykro, tylko w stylu 'ja Ciebie nie obrazam i zabraniam Ci tak do mnie mowic', albo 'jakos przezyje ta Twoja opinie o mnie', albo po prostu wzrusz ramionami z mina pt 'gucio mnie to obchodzi' - jak panna sie zorientuje, ze nie robi to na Tobie zadnego wrazenia, to moze odpusci.
      • Gość: iwona Re: do autorki IP: *.dynamic.chello.pl 02.12.11, 10:10
        ech, ja mam takiego 7latka w domu:(
        dokladnie przechodzimy to samo. najgorzej jest teraz, gdy poszedl do szkoly.
        my poszlismy do pordani pedagogicznej. na razie byla tylko jedna wizyta, ale za kilka dni idziemy na kolejna. wtedy pani psycholog ma zbadac u syna emocje. nie wiem jak to bedzie wygladalo ale z tego co pani mi wstepnie mowila, to badanie ma ocenic jego umiejetnosc mowienia o emocjach/uczuciach, wiedze o zachowaniach spolecznych itp. potem ma wystawic opinie do szkoly oraz wskazowki do dalszej pracy w szkole i w domu. jest tez szansa ze syn bedzie bral udzial w terapii grupowej dla dzieci z zaburzeniami w sferze uczuc i emocji.
        bardzo na to licze, bo sama nie umiem ani pomoc jemu ani sobie, zeby nie popadac w bledne kolo.
    • Gość: monika Re: Zbuntowana 7 latka i nasza bezradność IP: *.ip.jarsat.pl 02.12.11, 12:06
      pierwsze lata w szkole to jak dla mnie duzy wstrzas dla malego czlowieka i nie oczekiwalabym poprawy roznych zachowan tylko dlatego, ze dziecko robi sie starsze. jak patrze na swoje dzieci, to widze wielka dawke nowych rzeczy do okielznania. takze mysle, ze dziecko ma pelne prawo do stania w miejscu albo stworzenia nowych problemow. szczegolnie dzieci, ktore emocjonalnie zawsze byly pobudzone.
      zawsze warto zasiegnac rady u psychologa, bo moze pewne sprawy mozna pooddzielac i nie wrzucac to jednego wora. np. niechec do porannego wstawania i caly cyrk to po porstu tylko niechec do wstawania wczesnie, a reakcje w czasie rysowania to zupelnie inna historia.
      na pewno takie czeste karanie dobija malego czlowieka i poglebia bunt w srodku i tez zabiera nadzieje, ze cokolwiek sie zmieni. dziecko przestawia sie w taki tryb obojetny, po co cos zmieniac, jak zawsze jest to samo. na pewno nie chcecie jej "zlamac" tymi karami. poszukajcie jakos przyczyn tej wysoko postawionej poprzeczki. no i zawsze jest tak, ze cokolwiek sie zmienia, trzeba dac dziecku czas na poprawe i popelnianie bledow z przyzwyczajenia, zawiesic karanie. to tak jakby sie z dnia na dzien kazalo doroslemu rzucic palenie ;-) mozna spodziewac sie "wzmozonej nerwowosci" raczej ;-)
      tez mysle, ze jak rozmawiacie z nia duzo, to powtarzanie tego samego po raz kolejny, nawet na spokojnie - nie ma do konca sensu. 7latka juz wszystko pamieta.
      ona moze byc z natury taka: nerwowa, ambitna, wrazliwa i zagubiona, nie jest jej z tym super-fajnie. moze tez byc zwyczajnie rozpieszczona. ale, jezeli jestescie konsekwentni, tym bardziej corka moze czuc sie beznadziejnie, bo sama ze soba sobie nie radzi, a na Wasza konsekwencje moze liczyc... moze jest tez tak, ze ona ma podobna nature i jej "konsekwencja" jest w genach.
      poszukajcie przyczyn, nalepiej z pomoca kogos po fachu.
      • Gość: Gość Re: Zbuntowana 7 latka i nasza bezradność IP: *.adsl.inetia.pl 03.12.11, 22:38
        Bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Wiem, że córka nie jest sama z siebie negatywnie nastawiona i zła, przyczyn takiego zachowania szukamy cały czas w sobie, tylko niestety wszystkie wnioski, do których dochodziliśmy i próbowaliśmy wprowadzić w życie nie działały. Dużo rozmawiam z córką o emocjach, mówię, że np. jest mi przykro, ale wtedy jest odbijanie piłeczki, że jej jest jeszcze bardziej przykro. Na początku jej zwracanie się do nas "głupi, głupia" ignorowaliśmy, ale kiedy nie przynosiło to efektu zaczęliśmy mówić, że właśnie nam przykro, że tak mówi, a potem, ja np. mówiłam "zabraniam Ci tak mówić o tacie, tatę trzeba traktować z szacunkiem, itp.", z tym, że za każdym razem nie byłam pewna, czy tak powinnam reagować i w tym pewnie problem. Byliśmy już u psychologa, córka była z nami, tylko bawiła się w innym pomieszczeniu i czasami do nas przychodziła. P. psycholog stwierdziła, że mamy świetną, pewną siebie córkę, że nie widzi u nich żadnych zaburzeń i że przyczyn takiego zachowania musimy poszukać w sobie, zasugerowała, że może ja jestem zbytnia perfekcjonistką i że czasami powinnam odpuścić (tu akurat trafiła), ale poza tym, że zmobilizowała nas po tej wizycie do autorefleksji to właściwie nie otrzymaliśmy żadnych wskazówek jak z nią postępować, jak reagować na jej odzywki, żeby jej pomóc poradzić sobie z emocjami, bo moim zdaniem w tym jest problem.
        Myślę, że autorka ostatniego postu Monika trafiła pisząc: ona moze byc z natury taka: nerwowa, ambitna, wrazliwa i zagubiona. Dokładnie tak to widzę. Zawsze chce być we we wszystkim najlepsza, chociaż p. psycholog stwierdziła, że widać, że dałam jej dużo miłości i najważniejszą pracę już wykonaliśmy, że na pewno w życiu sobie poradzi, to samo powtarzają nauczycielki, najpierw w przedszkolu, teraz w szkole, no ale my niestety sobie nie radzimy! Z pewnością ma tez takie predyspozycje w genach po tatusiu :-) Wizyta u psychologa niewiele nam dała, ale nie pomyślałam o wizycie w poradni pedagogicznej... Może pójdziemy jeszcze tym tropem, bo czasami najzwyczajniej nie wiemy jak reagować na jej zachowanie, żeby je łagodzić, a nie dodatkowo pogarszać sytuację.
        • mama303 Re: Zbuntowana 7 latka i nasza bezradność 04.12.11, 08:58
          Gość portalu: Gość napisał(a):

          >Może pójdziemy jeszcze tym
          > tropem, bo czasami najzwyczajniej nie wiemy jak reagować na jej zachowanie, że
          > by je łagodzić, a nie dodatkowo pogarszać sytuację.

          Może być tez tak, że ona w domu czuje sie na tyle swobodnie, że może się wreszcie "wyżyć" na kimś czyli na rodzicach :-) Poza domem jest spięta bo jest perfekcjonistką a w domu daje upust złym emocjom.....
          W każdym razie nie możecie pozwolić, żeby stac sie workiem treningowym jej złych emocji bo może wejśc w nawyk. trzeba gadać na temat emocji: czemu jesteś wściekła? co się wydarzyło dzisiaj? cos Cie wszkole wkurzyło? itd.
          Wiem co mówię bo mam podobny egzemplarz. Poza domem idealne, lubiane przez wszystkich dziecię, w domu daje upust złym emocjom.
        • morekac Re: Zbuntowana 7 latka i nasza bezradność 04.12.11, 18:53
          jest mi przykro, ale wtedy jest odbijanie piłeczki, że jej jest jeszcze bardziej przykro.
          a dlaczego nie potraktować tego nie jak odbijania piłeczki, tylko jak komunikat i jej uczuciach?
          I wykorzystać ten moment na rozmowę o nich. Nie o twoich uczuciach, ale o jej uczuciach. Ale chyba przestudiuj najpierw klasyków czyli "jak mówić" - nie po to, żeby zasuwać tekstami prosto z owej księgi, ale po to, żeby nie wpakować się w oczywiste pułapki.

          a potem, ja np. mówiłam "zabraniam Ci tak mówić o tacie, tatę trzeba traktować z szacunkiem, itp.",
          To nie jest najlepszy tekst. "Mam inne zdanie na ten temat."
          • verdana Re: Zbuntowana 7 latka i nasza bezradność 04.12.11, 19:48
            Tekst o tacie budzi u mnie agresję, a co dopiero u 7-latki. Brzmi jak wyrwany zywcem z pouczającej czytanki.
            Znacznie lepszym komunikatem jest "Nie mów tak!". Albo "Wiesz, jestem wsciekła, przestań natychmiast", albo "Wyjdź!". Albo nawet "Naprawdę sądzisz, ze tata jest zramolałym kretynem? Dlaczego?".
            Cokolwiek nie tak bezosobowego i nie tak moralizatorskiego.
    • noname2002 Re: Zbuntowana 7 latka i nasza bezradność 04.12.11, 11:11
      A ja mam wrażenie, że u Was nie jest do końca jasne kto jest rodzicem a kto dzieckiem.
      Ja bym się na Waszym miejscu starała ukrócić stanowczo teksty 'jesteś głupia/głupi' albo mówienie przez córkę, że to Wy nie będziecie oglądać Wiadomości czy czegoś tam. Córka ma prawo się denerwować czy złościć ale nie ma prawa Was obrażać czy czegokolwiek Wam zabraniać.
      Też mam takiego niepokornego osobnika i dużo lepiej się dogadujemy odkąd jasno ustaliłam role.
      • mama303 Re: Zbuntowana 7 latka i nasza bezradność 04.12.11, 12:24
        noname2002 napisała:

        > Też mam takiego niepokornego osobnika i dużo lepiej się dogadujemy odkąd jasno
        > ustaliłam role.

        znaczy, że nie jest taki niepokorny ;-)
        • 71tosia Re: Zbuntowana 7 latka i nasza bezradność 04.12.11, 13:07
          a czy Mala ma kogos w rodzinie do kogo ma duze zaufanie? Moze jakas babcia lub ciocia, ktora moze z nia porozmawiac i pomoc jej spokojnie ocenic i zroumien wlasne zachowanie? Czasami taka osobo troche stojaca z boku ale znajaca dziecko i do ktorej dziecko ma zaufanie jest swietnym mediatorem i trafia nawet z tymi samymi argumentami ('rodzicom jest przykro') bardziej do dziecka niz rodzice ze swymi naturalnymi w tej sytuacji emocjami.
    • Gość: mama.zosi Re: Zbuntowana 7 latka i nasza bezradność IP: *.um.warszawa.pl 08.12.11, 11:22
      Też miewalismy takie sceny, ba, nadal je miewamy, choc jest juz nieco lepiej. Zanim córa poszła do przedszkola, bardzo sie obawialismy, jak sobie da rade w grupie równeisników, tym bardziej, ze do tej pory była taką "wychuchaną" jedynaczką. Jako ze mieszkamy w Warszawie, przedszkoli multum, musielismy zrobic niezłe rozeznanie, gdzie by tu nasza Młodą ulokowac. Wybralismy przedszkole prywatne, takze i w nadziei, że mniejsza grupa, bardziej indywidualne podejscie do dziecka etc. I to był strzał w dziesiątke, bo, o dziwo, Młoda w przedszkolu zaczęła sie zachowywac całkiem niezle, polubiła "Żyrafę" od początku. Jedynie pierwsze tygodnie były problematyczne, Młoda starała się rządzić i urządzac fochy, ale na szczescie trafiła na panią z duzym doswiadczeniem zawodowym, kótra bagatelizowała ( ale w sposób mądry ) te wystąpienia. Mielismy tez szczescie, ze w przedszkolu był psycholog, kóry na bieżąco pomagał w rozwiązywaniu takich problemów. Dobra współpraca psychologa, wychowawców i nas, rodziców, ( bylismy w stałym kontakcie) przyniosła efekty. No, moze Młoda aniołem nie jest, ale jest o niebo lepiej.

      Moze powinniscie porozmawiac z jej wychowaczynią, pedagogiem szkolnym? Albo poszukac pscyhologa dzieciecego?
      • Gość: miła Re: Zbuntowana 7 latka i nasza bezradność IP: *.rudaslaska.vectranet.pl 25.01.12, 11:09
        Też jestem mamą 7 latki, która ma problemy z emocjami. Deneruje się gdy coś jest nie po jej myśli, nie słucha nauczycieli ba nawet czasami się źle do nich odzywa. Nie ma problemów w nauce, na poczatku były oczywiście problemy z robieniem zadań, siedziałysmy godzinami.. w tej chwili jest problem, że często jest zrobionych więcej niz powinno byc. Ma problemy z rówieśnikami, często są konflikty, jest zlośliwa, dokucza innym. Wie, że to złe zachowanie, czasami wlasnie przez to jest odtrącana z grupy. Podczas rozmów tłumaczę, że powinna przeprosić gdy się źle zachowa i robi to sama. Czasami gdy jej chcę coś wytłumaczyć to mówię coś celowo, a ona na to ' ja wiem, że ty to mówisz specjannie żeby mi pokazać jak to jest'. U nas największy problem to zachowanie ; w stosunku do nauczycieli, do kolegów. Często pokazywana jest złość, zdarzają się popychanki. Jak coś jest nie po jej myśli to się obraża, złości. Czy ktoś miał podobny problem ? I ma jakąś dobrą radę ?
        • morekac Re: Zbuntowana 7 latka i nasza bezradność 25.01.12, 16:31
          Większość dzieci jest czasami złośliwa, ale potrafi nadrobić miłym zachowaniem w innym momencie. Chociaż dziewczynki raczej się nie tłuką nadmiernie (ten sposób 'rozwiązywania' konfliktów jest raczej bardziej popularny wśród płci męskiej), za to obgadują się na potęgę... Raz się przyjaźnią z jedną, raz z drugą, w jednym tygodniu są śmiertelnie pokłócone na wieki, w innym przyjaciółkami po grób...

          Jak coś je
          > st nie po jej myśli to się obraża, złości.
          Bo dzieci tak mają. Panowanie nad nerwami przychodzi z czasem. Jeśli jest konflikt z innymi dziećmi, to ja bym poprosiła najpierw córkę, żeby opowiedziała, jak to było jej zdaniem. Bo może i tamto drugie dziecko za święte nie było. Niech opisze, co czuła - może uda się jej dociec, dlaczego była taka zła. I może sama wpadnie na pomysł, jak mogłaby inaczej reagować. Oraz że powinna przeprosić.
          Moja młodsza córka często wrzeszczała - fakt, że w domu - z byle powodu - okazało się, że czasem po prostu miała fatalny dzień w szkole... Julka była złośliwa, pokłóciła się z Natalią, szczypała się z Patrycją, a pani jeszcze nie doceniła radosnej twórczości plastycznej. Koszmar po prostu. ;-)
          Co do niesłuchania nauczyciela - wyłącza się czy z założenia zamierza ich nie słuchać?
    • Gość: KARA_MIA Re: Zbuntowana 7 latka i nasza bezradność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.12, 14:35
      zdanie pani psycholog : Ze widać, że dałam jej dużo miłości i najważniejszą pracę już wykonaliśmy, że na pewno w życiu sobie poradzi, to samo powtarzają nauczycielki, najpierw w przedszkolu, teraz w szkole, no ale my niestety sobie nie radzimy!

      skoro fachowcy mówią, że córka jest OK, i że sobie poradzi, a wy sobie nie umiecie radzić, to raczej wy macie problem a nie córka i chyba wy powinniście udać się po pomoc psychologiczna a nie córka...?

      tak na logikę.
    • jakalina Re: Zbuntowana 7 latka i nasza bezradność 16.02.12, 23:04
      Podbiajam temat bo mam podobny problem z córką. Moja ma 5 lat i jej zachowanie jest po prostu upiorne. Można je podsumować krótko, rano wrzask bo ubieranie, przy wychodzeniu z przedszkola wrzask bo ubieranie i jak idziemy do domu to nie chce do domu, jak na spacer to nie chce na spacer itp. Ogólnie oprócz wiecznego jęczenia o wszystko jest dzieckiem ciągle niezadowolonym. nic jej nie cieszy. sam wygląd, sposób chodzenia to suma wszystkich nieszczęść. nie potrafię zrozumieć jak w tak małym dziecku może brakować odrobiny radości. Jak przychodzę po nią do przedszkola już widzę niezadowoloną minę i nos na kwintę. W domu pytam dlaczego krzyczała to mi odpowiada, np że ona nie chciała żebym się uśmiechała (albo co gorsze, że ubranie mi śmierdziało -chodzi mam nadzieję o zapach perfum ;-) NIe ma żadnych hamulców.
      Ostatnio próbuje nawet uderzyć mnie albo męża (oczywiście nieskutecznie). Próbowałam nie reagować, być bardziej stanowcza (czyli nie prosić a wydawać polecenia), zakazywać, dawać kary. Problem polega na tym, że to mało skutkuje. Ile można dziecko karać, upominać, tłumaczyć itd. Komplikacji calej sprawie dodaje fakt, że jest jedną z bliźniaczek i zauważyłam, że zaczyna się u obu dziewczynek kształtować świadomość, że jest dobre dziecko (siostra) i złe czyli ona i co za tym idzie twierdzenia Ty Julę bardziej kochasz itp. Jula nie ma kary itp.
      Najgorsze jest to, ze prawie zawsze mam je dwie i to utrudnia sprawę. Gdyby byłą sama i po przedszkolu powiedziała że nie chce na spacer, wpakowałabym do auta i do domu ale nie chcę aby druga cierpiała a i tak cierpi bo musi słuchać wiecznego krzyku (mamo już nie chcę tego sluchać, niech ona tak nie jęczy). Boję się, ze druga córa stanie się takim przezroczystym dzieckiem, które nie sprawia żadnych problemów, jest zadowolone ze wszystkiego i niewiele jej potrzeba więc uwaga rodziców skupia się na "niegrzecznej" siostrze.
      Pomysły mi się kończą i poważnie zastanawiam się nad wizytą u specjalisty...
      Może dodam jeszcze, że jest do mnie b. przywiązana i nie chce za nic zostać w domu z tatą, czy u babci itp. (płacz na zawołanie i mami nie idź. ratunku mami, błagam nie idź i histeria).
      P.S. Co ciekawe potrafi się pięknie bawić, ma ogromny talent plastyczny, wyobraźnię i w przedszkolu panie nie mogą się jej nachwalić.
      Macie jakieś pomysły?
      • Gość: Kuk Re: Zbuntowana 7 latka i nasza bezradność IP: *.aster.pl 17.02.12, 14:51
        Ja bym w takiej sytuacji wprowadziła twardą politykę równościową. Jasne zasady, konkretne nagrody i kary, nieuchronne egzekwowanie. Nie ma, że ten nie chce, temu nie w smak, ów się obraził, a tamten zawsze musi i mamie nie wolno się śmiać.
        Nie ma przyzwolenia na popuszczanie wodzy wybujałym emocjom (muszą takie być, gdy trzy kobiety spokrewnione najbliżej jak się da mają sobie układać relacje;), są: cele, zadania, konkrety.
        Ja bym jakoś (ale jak?) zniwelowała w rodzinie znaczenie nastrojów, humorów, sympatii i antypatii. Bo jak dziewczyny podrosną, i dojdą jeszcze miłości, koleżanki i która ma ładniejszy nos, to nic, tylko zwariować!
        Trzeba chyba przestawić energię panien z przeżywania na działania. Jakiś sport, jakieś absorbujące zajęcia, żeby Julietta się zdrowo zmachała i nie miała czasu na terroryzowanie rodziny swym czarnym humorem..;)
        Oczywiście łatwo doradzać, trudniej to sprawić. Ciepło pozdrawiam! :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja