Gość: Gość
IP: *.adsl.inetia.pl
01.12.11, 13:01
Nasza 7 letnia córka od najmłodszych lat lubiła postawić na swoim, złościła się jak jej coś nie wychodziło, natomiast mieliśmy nadzieję, że z wiekiem nauczy się radzić sobie z emocjami, tymczasem skończyła już 7 lat, chodzi do I klasy i jest coraz gorzej, a my nie wiemy już co robić i jak reagować te te jej "wybryki". Zaczyna się już od rana kiedy ma się ubrać, jest wtedy jęczenie, zawodzenie lub krzyki, że wszystko jest niewygodne, przy czesaniu też jest wrzask, że ją boli, no i tak się nakręca, że w złości krzyczy do mnie lub męża, że nas nienawidzi lub, że jesteśmy głupi.
Jeżeli jest weekend mówimy jej wprost, że nie życzymy sobie, żeby tak się zachowywała i każemy jej iść do swojego pokoju i jak się uspokoi to może wrócić, no i przychodzi za jakiś czas mówiąc przepraszam i zachowuje się "normalnie", aż do kolejnej sytuacji kiedy coś ją znowu zdenerwuje, bo nie wyszedł jej np. rysunek, no więc znowu jest wrzask lub wyzywanie nas od głupków, że to przez nas jej nie wyszło (chociaż np. stałam w drugim końcu pokoju) Staramy się jej spokojnie tłumaczyć, że nam też nie wszystko wychodzi, że rozumiem, że ją to zdenerwowało, ale nie może od razu krzyczeć, w końcu gdy miarka się przebiera i spokojna rozmowa nie skutkuje tak, że wszyscy "wychodzimy już z siebie" i trudno nam zachować spokój mówię, np., że do końca dnia nie będzie np. oglądała bajki lub jadła słodyczy lub kiedy planowaliśmy wyjazd na basen jest najpierw ostrzeżenie, że jeszcze jedno takie zachowanie, a nie jedziemy na basen, no i jesteśmy konsekwentni, bo rzeczywiście nie jedziemy. Kolejną jej reakcją jest tzw. "odbijanie piłeczki", czyli jak mówię: nie będziesz oglądała bajki, to ona do mnie: to ty nie będziesz oglądała wiadomości lub to ty nie dostaniesz prezentu od Mikołaja (bo to teraz na czasie). Kiedyś konsekwentnie przez kilka dni nie oglądała bajek i nie dostawała słodyczy to pewnie przyjęła to za normę i pomimo tej kary i tak nie zachowywała się lepiej. Reasumując próbowaliśmy już chyba wszystkich sposobów, tzn. jak nie prośbą to groźbą, jak nie spokojną rozmową, tłumaczeniem to wypraszaniem do jej pokoju i dalej jest tak samo, wieczne krzyki w domu. W szkole jest jedną z najlepszych uczennic, jest bardzo ambitna, nie zachowuje się w ten sposób, czasami tylko jak ktoś ją nawet niechcący popchnie to ona "oddaje" nie dostrzegając, że to było niechcący, jest pewną siebie dziewczynką, która zdaniem wychowawczyń "poradzi sobie w życiu", no tylko my sobie z nią nie radzimy i nie wiemy jak jej pomóc, żeby nauczyła się radzić sobie ze swoimi emocjami...