koleżanka córki -niczym huba

12.12.11, 06:16
Moja córka ma 6 lat, jest w szkolnej zerówce. Razem z nią chodzi corka naszych sąsiadów, wczesniej chodziły razem do przedszkola 2 lata (moja córka zaczęła rok wcześniej). Tamta to najmłodsza z rodzeństwa, ma juz dorosle siostry, moja ma 2 letnią siostrzyczkę. Od zawsze było tak, że jak moja coś opowiedziala to tamta mówiła tą samą historię ze sobą w roli głównej. Myślałam, że ucieka w świat fantazji, bo rodzice nie mają dla niej czasu (ojciec pracuje a po prazy stoi pod sklepem z piwem, matka łapie się dorywczo czego może, siostry w pracy lub z narzeczonymi), ale im są starsze tym sytuacja jest coraz gorsza. W przedszkolu tamta opuszczała większość dni w tyg, bo np nie chciało jej sie wstać, albo jak wstała to fajna bajka w tv była to nie szła. Moja to mądra, uzdolniona (czytała w wieku 4 lat) buntowniczka, typ władczy, ale jest lubiana przez dzieci i nauczycielki. Tamta nauczyła sie wykorzystywać swoją nieśmiałość i dzieki temu dostawała wszelkie nagrody które jej sie nie należały -nawet parę razy na zebraniu pani powiedziała, że X dostała nagrodę w konkursie na obrazek, bo po co ma jej być przykro i po co ma płakać, to tylko dziecko. Moja sie starała, tak jak inne, ale wygrała X. Nie ważne, nie chcę żeby wyszło, że uważam tylko swoje dziecko za najważniejsze -poszkodowana była cała grupa. Poszły do szkoły i problem rośnie. X płacze jak jej mama sie spóźni 2 min by ją odebrać i wtedy dostaje na pociechę czerwoną kropkę, a reszta klasy musi bardzo sie starać by tą kropkę zarobić. Albo np pani prosi o sprzątanie, każdy ma co innego sprzątać. Jak pani nie widzi X wysypuje klocki/itp i sprząta na nowo, podczas gdy reszta już skończyła i znów ma kropkę, bo miała najwięcej do sprzątania. Rozmawiam z innymi mamami i okazuje sie, że każde dziecko się na to skarży. Ja rozumiem, że pani może chce dobrze, bo widzi, że X zahukana a reszta radzi sobie dość dobrze, ale czy to jest dobre? Moja zaczyna narzekać, że nie chce iść do szkoły bo jest jej przykro, że X znów niesprawiedliwie dostanie pochwałę.
Rozmowa z mamą X nic nie da, kobieta jest lata świetlne za teraźniejszością, ma prawie 50 lat i nie idzie z nią normalnie pogadać.
    • Gość: rulsanka Re: koleżanka córki -niczym huba IP: *.ip.netia.com.pl 12.12.11, 09:21
      No normalnie jak z bajki jedna zła (głupia.. brzydka) a druga dobra, mądra, tylko biedna i niedoceniana. Nie martw się, w końcu doczeka się na księcia na złotym koniu i będą żyli długo i szczęśliwie.
      A na serio. Czas pogodzić się z tym, że twoje dziecko ma swoje własne życie i wiążą się z tym zarówno zwycięstwa jak porażki, rozczarowania, konflikty. A pośrodku jest mnóstwo normalnego, zwykłego życia w towarzystwie różnych ludzi. Z kim miałabyś rozmawiać na ten temat i po co? Tylko z córką... jeśli ona sama zacznie temat. Być może kwestia koleżanki jest przez ciebie wyolbrzymiana. Naucz dziecko olewać takie sytuacje, jak ta z klockami.
    • joshima Re: koleżanka córki -niczym huba 12.12.11, 09:54
      1margot1 napisała:

      > ale czy to jest dobre?
      A czy życie jest sprawiedliwe. Sądzę, że w tym wieku rolą rodzica nie jest trzymanie dziecka pod kloszem i ustawianie wszystkiego wkoło tak, żeby chronić swoje dziecko. Chodzi raczej o to, żeby je przygotować na to, że w życiu nie zawsze jest sprawiedliwie. Że można mieć lepsze kwalifikacje i wykształcenie niż kolega a mimo to pensję niższą o 25%.
      Oczywiście warto o tym porozmawiać z nauczycielką i zwrócić jej uwagę, że może się trochę zapędziła i zniechęca inne dzieci do pracy, ale bez przesady.

      > Rozmowa z mamą X nic nie da
      Oczywiście, że nic nie da, bo jakiż ona może mieć wpływ na postępowanie nauczycielki?
      • Gość: 1margot1 Re: koleżanka córki -niczym huba IP: *.152.147.219.dsl.dynamic.t-mobile.pl 12.12.11, 10:26
        Chodzi mi o to, że tamta ma fory bo tata pije, a mama z innej epoki! Nie napisalam, że brzydka i głupia. Nie jestem nowobogacką panienką, nie wychowuję dziecka w przekonaniu, że jest najlepsze na świecie. Tylko żal mi, że sie stara i nic i obawiam się że za chwilę przejmie zachowanie tamtej i będzie olewać wszystko, bo po co sie starać. I podkreślam raz jeszcze, że to nie tylko moja opinia, ale przynajmniej 10 innych mam dzieci z tej klasy.
        • joshima Re: koleżanka córki -niczym huba 12.12.11, 10:30
          Gość portalu: 1margot1 napisał(a):

          > Chodzi mi o to, że tamta ma fory bo tata pije, a mama z innej epoki! Nie napisa
          > lam, że brzydka i głupia.
          Ja tez tak nie napisałam.

          > Tylko żal mi, że sie stara i nic
          To je wspieraj i ucz sobie radzić z takimi sytuacjami, bo taka jest szkoła i takie jest życie.

          > będzie olewać wszystko, bo po co sie starać.
          A Ty nie masz żadnej możliwości motywowania własnego dziecka? Jedyną możliwość jaką widzisz to usuwanie przeszkód?

          > I podkreślam raz jeszcze, że to nie tylko moja opinia, a
          > le przynajmniej 10 innych mam dzieci z tej klasy.
          Ale jakie to ma znaczenie?
        • mskaiq Re: koleżanka córki -niczym huba 12.12.11, 10:48
          Wygrywanie rywalizacji to bardzo częsta motywacja dzieci do działania, nauki, czy
          zrobienia zadania. To działa kiedy dziecko wygrywa, ale kiedy nie wygrywa to
          zniechęca zaqmiast motywować do działania.
          Czy nie lepiej motywować zabawą, frajdą w robieniu jakiegoś projektu czy zadania ?
          Serdeczne pozdrowienia.
          • anula36 Re: koleżanka córki -niczym huba 12.12.11, 11:23
            Jak sama piszesz ta dziewczynka nie ma za wielu osob ktore na nia zwracaja uwage, wiec nauczyla sie perfekcyjnie to osiagac,
            Rozumiem Cie bo sama jestem uczciwa do bolu i niestety pozostaje mi tylko pozazdroscic sprytnym manipulatorom, bo czasem bardzo sie to w zyciu przydaje.
        • Gość: basca Re: koleżanka córki -niczym huba IP: *.ghnet.pl 12.12.11, 12:06
          Czy to rzeczywiście sprawiedliwe, ze jedne dzieci są nad wyraz mądre i kochane, a inne mają ojców pijaków? I nie żal ci tej dziewczynki?
        • kozica111 Re: koleżanka córki -niczym huba 23.12.11, 11:20
          To może też zacznijcie pić?
    • mama_myszkina Re: koleżanka córki -niczym huba 12.12.11, 11:38
      Może przestań zyć zyciem swojej córki a zacznij własnym.

      W przedszkolu tamta opuszczała większość dni w tyg, bo np nie chciało jej sie wstać, albo jak wstała to fajna bajka w tv była to nie szła. Moja to mądra, uzdolniona (czytała w wieku 4 lat) buntowniczka, typ władczy, ale jest lubiana przez dzieci i nauczycielki. Tamta nauczyła sie wykorzystywać swoją nieśmiałość i dzieki temu dostawała wszelkie nagrody które jej sie nie należały -nawet parę razy na zebraniu pani powiedziała, że X dostała nagrodę w konkursie na obrazek, bo po co ma jej być przykro i po co ma płakać, to tylko dziecko. Moja sie starała, tak jak inne, ale wygrała X.

      Gołym okiem widać, że polaryzujesz relacje pomiędzy dziećmi do przesady. To naprawdę aż śmieszne. Twoja córka jest idealna, a tamta to manipulantka. A fe!

      Jak przeczytałam Twoją póxniejsza wypowiedź, że 'tamta ma fory, bo tata pije a mama z innej epoki', to aż się skrzywiłam. Nie wiem, jak bardzo trzeba być uposledzonym emocjonalnie, żeby uważać, że 'tamta' ma lepiej. Uwazasz, że jakas durna kropka w przedszkolu wynagrodzi temu dziecku fakt, że rodzice je olewają? Jak Ci tak zalezy na wyrównywaniu szans, to co Ci szkodzi wziąć małą po zajęciach do siebie i pokazać, że może być inaczej?
      • domza2 Re: koleżanka córki -niczym huba 12.12.11, 13:42
        Brawo Mama Myszkina!
        Zdrową reakcją dorosłego człowieka, który dba o własne dziecko i zapewnia mu dobry, normalny dom jest chyba współczucie i chęć pomocy innemu dziecku, które się zna, a które nie ma tego wszystkiego. Ja bym się też skupiła na tym jak pomóc tamtej dziewczynce albo - jeśli się nie ma chęći na pomaganie - nie skupiałabym się w ogóle.
        • verdana Re: koleżanka córki -niczym huba 12.12.11, 14:14
          No bo jak to - nie najlepsze własne dziecko dostaje nagrody, tylko nagradza się jakies tam dziecko pijaka? Wiadomo, patologia, a patologii nie nalezy zachęcać do działania, czy brać pod uwagę ciezkiej sytuacji domowej - tylko traktować tak samo jak wychuchaną coreczkę z dobrego domu. ma pięć lat? I co z tego - ma się nauczyć,że nie ma zmiłuj, ma być tak samo dobra jak te dzieci, wspierane przez rodziców, bo sprawiedliwość musi być.
          Tylko czy to jest sprawiedliwość?
          • mondovi Re: koleżanka córki -niczym huba 13.12.11, 11:50
            > Tylko czy to jest sprawiedliwość?
            Byłam przedszkolakiem, kiedy poskarżyłam się Tacie na sytuację w przedszkolu, nie pamiętam, o co miałam żal, a Tata mi odpowiedział - w życiu nie ma sprawiedliwości, a ty się musisz tego nauczyć. Zapamiętałam to do teraz.
            Nie mam nic przeciwko temu, żeby dziecko zaniedbane dostawało więcej nagród, pozytwynych bodźców w przedszkolu, niż dziecko wychuchane. Dopieszczone dziecko da sobie radę, dla opuszczonego emocjonalnie to może być jedyna opoka.
    • rokosowska Re: koleżanka córki -niczym huba 12.12.11, 14:24
      no wlasnie..to jest bardzo dobra lekcja dl Twojej corki ,czas nauczyc ja ze nie zawsze najwazniejsza jest nagroda,ze czase sama zabawa i zaangazowanie w cos co sie robi jest wazniejsze.I ze nie nalezy zazdroscic innym...
    • fantagiro30 Re: koleżanka córki -niczym huba 12.12.11, 15:25
      Jak dorosła osoba może złościć się na 6-letnie dziecko, które ze wszystkich sił próbuje poczuć się ważne i potrzebne??? Taką metodę dziewczynka odkryła, nie inną. Ona sama nawet nie jest w stanie ocenić, czy to "sprawiedliwa" metoda, czy nie. Ważne, że w końcu czuje się doceniana...Tak trudno to zrozumieć?
      • joshima Re: koleżanka córki -niczym huba 12.12.11, 16:04
        Mi tej małej to już szkoda. Ona tę swoją metodę bardzo szybko odpokutuje. Zdaje się, że już się nawet zaczęło skoro jest tak silnie piętnowana przez rodziców kolegów. Za chwilę dzieciaki (nie bez wpływu rodziców) przejada się po niej.
    • rokosowska Re: koleżanka córki -niczym huba 12.12.11, 16:15
      dorosli ucza swoje dzieci zawisci,tego ze JA,MOJE jest najwazniejsze
      • mawitka Re: koleżanka córki -niczym huba 12.12.11, 18:24
        Po pierwsze gratuluje. Udalo Ci sie zbuntowac przeciwko temu biednemu dziecku juz 10 mam. Proponuje by dziewczynke hube (swoja droga pieknie ja okreslilas) wydalic z miasta albo chociaz na inne osiedle przeniesc by Wasze cudowne dzieci nie musialy zadawac sie z rodzinami pijakow.
        Po drugie nie rozumiem problemu. O co tak naprawde Ci chodzi? Moze idz do pracy, mezem sie zajmij, hobby znajdz i przestan rostrzasac i wypytawac co sie zdarzylo w szkole Twojego dziecka. Ty szkole (przynajmniej podstawowa) juz dawno skonczylas.
        I na koniec: jestes typem niezyczliwej i zawistnej plotkary. Z takimi jak Ty nie chce miec nigdy do czynienia. Juz wole pijaka i jego niezyciowa zone.
    • mmk9 Re: koleżanka córki -niczym huba 12.12.11, 18:53
      1margot1 napisała:
      Rozmowa z mamą X nic nie da, kobieta jest lata świetlne za teraźniejszością, m
      > a prawie 50 lat i nie idzie z nią normalnie pogadać.

      To pogadaj o tym, jak do tak późnej starości zachować zdrowie rozrodcze - dziś rzecz rzadka.
      • Gość: 1margot1 Re: koleżanka córki -niczym huba IP: *.152.145.109.dsl.dynamic.t-mobile.pl 13.12.11, 10:29
        Proszę nie nazywać mnie publicznie "głupawą i prymitywną"!
        Nie buntowałam innych mam -każda widzi jaka jest sytuacja. Nie każde dziecko jest w wieku 6 lat tak mądre, by zrozumieć jak źle mieć ojca alkoholika, skoro w domu nikt nie pije. A czerwona kropka to w tym wieku największa radość i motywacja do dalszej pracy. Denerwuje mnie podejście niektórych ludzi do rodzin patologicznych "mają gorzej, to dać im kasę z MOPsu bo im się należy". Taka rodzina wychowuje dzieci w takim samym przekonaniu -po co sie starać, po co cokolwiek robić jak można się obijać a i tak zawsze ktoś pomoże.
        Ja rozumiem, że może komuś być ciężko, bo mimo pracy dochód za niski na utrzymanie rodziny. Ale jak ktoś każdego dnia może sobie pozwolić na papierosy i kilka piw to raczej ma je z czego kupić.
        Ale burzę wywołałam
        • mama_myszkina Re: koleżanka córki -niczym huba 13.12.11, 10:37
          Coś z Twoim dzieckiem jest nie tak, jesli czerwona kropka to dla niej największa radość i motywacja. Jesteś pewna, że nie wychowujesz małego potworka nastawionego wyłącznie na rywalizację?

          Swego czasu z racji pracy miałam do czynienia z grupą sześciolatków. Kropki i inne badziewia nie robiły na nich wrażenia, liczyła się dobra zabawa na lekcji. No, chyba, że uczysz swoje dziecko, że jedyną wartością jest wygrana?
          • Gość: mawitka Re: koleżanka córki -niczym huba IP: 195.200.212.* 13.12.11, 10:58
            Nie rozmawiamy o tym jak zyje sie rodzinom patologicznym w PL tylko o malej dziewczynce. Zrozum ona nie ma wplywu na to jak zyja jej rodzice. Tak jak Twoje dziecko nie ma wplywu na to jak bardzo zyjesz jej zyciem (jakies niespelnione ambicje?)
            Nazwalas dziecko huba czyli pasozytem. Dla mnie jestes wybitnie niezyczliwa i ograniczona osoba.
        • Gość: jaja Re: koleżanka córki -niczym huba IP: 83.70.151.* 13.12.11, 10:57
          Nie każde dziecko je
          > st w wieku 6 lat tak mądre, by zrozumieć jak źle mieć ojca alkoholika, skoro w
          > domu nikt nie pije.

          A w twoim wieku to chyba mozna zrozumiec jak to jest, prawda?

          Piszesz jakbys sama miala 6 lat. Powaznie. Jeszcze polec na skarge do dyrektora bo dziecko pijacego faceta i oderwanej od rzeczywistosci niemlodej matki zostalo pochwalone przez pania w pierwszej klasie troche na wyrost. Kurcze, nie wiem co napisac.

          Zycie nie zawsze jest sprawiedliwe, a tamta dziewczynka doswiadcza tej niesprawiedliwosci w o wiele wiekszym wymiarze niz twoja corka.








        • Gość: basca Re: koleżanka córki -niczym huba IP: *.ghnet.pl 13.12.11, 11:08
          Zgadzam się z Mamą Myszkina. Czerwona kropka największa radością i motywacją? A gdzie frajda z pracy, z samej zabawy??????????? Czy wychowanie polega tylko na koncentracji w kierunku rozwoju dziecka, czy również zwróceniu uwagi na potrzeby innych. Po za tym 6-latka to nie 2-latka. Już wiele rzeczy potrafi zrozumieć.

          Możesz nie pochwalać sposobu wychowania, gospodarowania pieniędzmi tych rodziców, ale co ma do tego dziecko? Ono nie ponosi odpowiedzialności za nich. ups, właściwie już ponosi... Tylko czy to sprawiedliwe?

        • morekac Re: koleżanka córki -niczym huba 13.12.11, 11:39
          A czerwona kropka to w tym wieku największa radość i motywa
          > cja do dalszej pracy.

          Współczuję. Twojemu dziecku tej motywacji. Porozmawiaj może z panią, żeby doceniła też czasem twoje dziecko - niekoniecznie tą kropą, ale może jakąś pochwałą, jeśli widzisz, że córka jest zdemotywowana. W każdym dziecku jest coś, co można docenić. I ty też to doceniaj. Zauważ, czasem pochwal, ale o kropkach zapomnij.
          • 1margot1 Re: koleżanka córki -niczym huba 13.12.11, 11:53
            No ok, za hubę przepraszam. A co do mojego dziecka -przez 2 lata nosiła za tamtą to, co do przedszkola mieli przynieść i matkowała koleżance, więc ma tego dość, co nie znaczy, że wychowujemy ją na egoistkę! I skoro piszecie, że mam nauczyć dziecko innej motywacji niż czerwona kropka, to może poradzicie jakiej motywacji ma użyć pani by tamta przestała łzami i sytuacją rodzinną wyrabiać sobie opinii zdolnej itp. Mamy w klasie chłopca, który jest półsierotą i jakoś nie ma taryfy ulgowej, mimo, że mamy nie ma i ojciec go sam wychowuje.
            • noname2002 Re: koleżanka córki -niczym huba 13.12.11, 12:02
              'I skoro piszecie, że mam naucz
              > yć dziecko innej motywacji niż czerwona kropka, to może poradzicie jakiej motyw
              > acji ma użyć pani by tamta przestała łzami i sytuacją rodzinną wyrabiać sobie o
              > pinii zdolnej itp. Mamy w klasie chłopca, który jest półsierotą i jakoś nie ma
              > taryfy ulgowej, mimo, że mamy nie ma i ojciec go sam wychowuje. "
              Kobieto, przecież to co piszesz to jakieś chore jest, nie widzisz tego? to przecież zerówka czy I klasa a Ty się zachowujesz jakby tamtą dziewczynkę na prestiżowe studia przyjęli zamiast Twojej córki.
            • morekac Re: koleżanka córki -niczym huba 13.12.11, 12:03
              A co cię obchodzi, jak pani motywuje tamtą? Poproś panią, żeby motywowała bardziej twoje dziecko, bo jej motywacja siadła. I sama też to rób. Zauważ, że się stara, że jest w czymś lepsza niż tydzień temu (to a jest teraz takie proste, dużo szybciej czytasz) - bez porównywania z innymi dziećmi. Porównuj ją z nią samą.
              A jeśli twoja córka nie ma ochoty kolegować się z tą czy tamtą koleżanką - to przecież nie musi tego robić. Jeśli to jednak robi - to może lubi tamtą dziewczynkę - tak po prostu?
            • Gość: jaja Re: koleżanka córki -niczym huba IP: 83.70.151.* 13.12.11, 12:58
              >wyrabiać sobie opinii zdolnej itp.

              No tak mala 6 letnia cwaniara wyrabia sobie opinie zdolnej. Dobrze kombinuje na przyszlosc. Jakos jeszcze przez pare miesiecy poplacze o te kropki to do konca liceum poleci na opini... wez sie obudz! Pani dziecku z byle jakiego domu chce zapewnic jakies mile doswiadczenie, zachete do nauki, wlac troche wiary w siebie

              >to może poradzicie jakiej motyw
              > acji ma użyć pani by tamta przestała łzami i sytuacją rodzinną wyrabiać sobie o
              > pinii zdolnej itp.

              Poradz pani aby chwalila twoja bo tamta jest cwaniara i manipulatorka i do tego ojciec popija pod budka z piwem, i tak z niej nic nie bedzie wiec pani te kropki marnuje. Do tego to niesprawiedliwe, a ty jestes z tych wrazliwych i niesprawiedliwosc cie razi. Milego zycia.
              • verdana Re: koleżanka córki -niczym huba 13.12.11, 19:02
                Ależ nie, droga Autorko, motywacją dla Twojego dziecka nie są czerwone kropki - to by jeszcze nie bylo tak źle. Motywacja Twojego dziecka, starannie przez Ciebie holubioną, jest poczucie, ze ono ma czerwoną kropke, a inne dzieci nie - bo przecież boli ją nie to, ze kropek nie dostaje, tylko to, ze dostaje ktoś inny - a nalezy się przecież JEJ.
                Wspaniała motywacja - zazdrość...
                • joa66 Re: koleżanka córki -niczym huba 13.12.11, 19:49
                  A ja nie rozumiem na czym polega problem...

                  Autorka tematu jest rozsądna, "idzie z nią pogadać", tamtą rodzinę zna i zna problemy tamtej dziewczynki. Na dodatek jej córka jest MĄDRA. Wiemy czego mniej więcej się spodziewac po mądrych ludziach w podobnych sytuacjach.

                  chyba, że jeden lub więcej elementów tej bajki nie są prawdziwe....


            • mama303 Re: koleżanka córki -niczym huba 13.12.11, 22:59
              1margot1 napisała:

              > to może poradzicie jakiej motyw
              > acji ma użyć pani by tamta przestała łzami i sytuacją rodzinną wyrabiać sobie o
              > pinii zdolnej itp.

              Poważnie, myslisz że to mozliwe? łzami, opinie zdolnej sobie wyrabiać? A może rzeczywiście jest zdolna i do tego sprytniejsza niż Twoja bo umie sobie innych urabiać. Takie życie!
    • domza2 Re: koleżanka córki -niczym huba 13.12.11, 20:08
      Najbardziej spodobał mi się powyższy tekst JAJA, że "pani te kropki marnuje". Ja też nie wyobrażam sobie, jak można tak bezmyślnie marnować kropki - ja wiem, że w naszym kraju jest sporo marnotrawstwa na każdym kroku, ale z tak bezmyślnym rozdawnictwem - kropek - jeszcze się nie spotkałam:((
    • Gość: alicja_z Re: koleżanka córki -niczym huba IP: *.static.korbank.pl 15.12.11, 23:14
      pochodzę z rodziny patologicznej. od najmłodszych lat miałam pod górkę, "bo z niej i tak nic nie będzie". na moje nieszczęście (!) byłam bardzo zdolnym dzieckiem (a teraz całkiem zdolną dorosłą osobą - na szczęście). pamiętam, jak na radzie pedagogicznej wspólnie uradzono, aby na koniec roku z wuefu dać mi 3, bo tym sposobem uniknęłam otrzymania świadectwa z paskiem. dzieci z dobrych rodzin nie dostały takiego świadectwa, więc ja, córka alkoholika, nie mogłam go dostać tym bardziej. oczywiście, mogłabym mnożyć tego typu przykłady z czasów mojej edukacji szkolnej.
      to było 30 lat temu.
      sądziłam, że ten klimat bezinteresownej zawiści już minął. myliłam się.
      • tabakierka2 Re: koleżanka córki -niczym huba 16.12.11, 07:23
        Gość portalu: alicja_z napisał(a):

        pamiętam, jak na rad
        > zie pedagogicznej wspólnie uradzono, aby na koniec roku z wuefu dać mi 3, bo ty
        > m sposobem uniknęłam otrzymania świadectwa z paskiem. dzieci z dobrych rodzin n
        > ie dostały takiego świadectwa, więc ja, córka alkoholika, nie mogłam go dostać
        > tym bardziej.

        powiedz, że żartujesz... :(
        • joshima Re: koleżanka córki -niczym huba 16.12.11, 08:34
          tabakierka2 napisała:

          > powiedz, że żartujesz... :(

          Obawiam się, że takie rzeczy się działy.
          • malabum Re: koleżanka córki -niczym huba 16.12.11, 11:53
            oj działy działy. Mnie nauczycielka tylko dlatego, że byłam córką sprzątaczki w szkole, stawiała zawsze 3+ z pracy klasowej, a była na 5. Kiedyś moja matka po prostu zrobiła jej zadymę i powiedziała przy całej klasie" Proszę mi pokazać i powiedzieć dlaczego ta praca jest na 3+??. Baba zbladła, powiedziała, że się pomyliła i postawiła 5. Takich sytuacji miałam mnóstwo. Począwszy od oceny za czytanie w 1 klasie. gdyby nie ingerencja mojej matki, która jest z tych co nie dadzą sobie w kaszę dmuchać, nauczyciele gnoili by mnie na każdym kroku. Musiałam bardzo ciężko pracować na dobre oceny. Nauczyciele dopiero w granicach 6 klasy SP zaczęli mnie doceniać. Świadectwo z czerwonym paskiem dostałam dopiero w 8 klasie. Takie rzeczy się działy, oj działy. Pamiętam jak lekceważono mojego kolegę z klasy z wielodzietnej rodziny i jak nauczycielka natrzaskała go po twarzy za nic, aż płakał i miał czerwone ślady. Te czasy na szczęście mijają.. ale ja osobiście do profesji nauczyciela szacunku nie mam.

            [url=https://www.suwaczki.com/][img]https://www.suwaczki.com/tickers/relgdf9hknd4ag65.png[/img][/url]
            • jagienka_77 Re: koleżanka córki -niczym huba 16.12.11, 12:01
              Dla mnie cały ten wątek, od pierwszego posta do ostatniego, to jest poprostu szok.
              Najbardziej gruboskórna i krótkowzroczna postawa autorki wątku.
              Historie sprzed 30 lat bardziej dziwią, niż szokują, ale że ludzie dziś myślą wciąż 'tamtymi' schematami, jak nieżyczliwi i zawistni potrafią być, jakie pokolenie egoistów wychowują to już poprostu w głowie się nie mieści.

              Autorce wątku przydałoby sie małe dośwadczenie - zamiana na miesiąc z tamtą dziewczynką miejscami. Ciekawe, czy spodobałoby jej sie takie życie, w nim nie nie próbowałaby sobie radzić inaczej.
              • jagienka_77 Re: koleżanka córki -niczym huba 16.12.11, 12:04
                wcieło mi kawałek zdania - czy nie próbowałaby sobie radzić w nim inaczej.
                To trochę tak, jakby mieć pretensje o koperty dla niepełnosprawnych przed supermarketami... W końcu przez to inni, sprawni, często maja trochę dalej do wejścia, prawda?
            • joshima Re: koleżanka córki -niczym huba 16.12.11, 12:20
              Wiem i to jeszcze całkiem niedawno. Moja chrześnica w podstawówce jakieś 6-10 lat temu zawsze miła pod górkę, bo jej ojciec jest alkoholikiem i awanturnikiem i matka się rozwiodła. Poza tym matka też z rodziny jakoś nieszczególnie poważanej w okolicy, więc siłą rzeczy dzieci gorzej traktowane w szkole.

              Obawiam się, że takie rzeczy dzieją się ciągle.
          • demonii.larua Re: koleżanka córki -niczym huba 16.12.11, 17:12
            > Obawiam się, że takie rzeczy się działy.
            A ja obawiam się, że po pierwsze dziewczyna nie miała szans wiedzieć co się działo, a po drugie może już nie pamięta dlaczego miała tą 3.
            Jestem córką alkoholika, mieszkałam na wsi i miałam co roku świadectwo z paskiem.
            • demonii.larua Re: koleżanka córki -niczym huba 16.12.11, 17:15
              co się działo na radzie pedag. miało być.
            • joshima Re: koleżanka córki -niczym huba 17.12.11, 10:37
              demonii.larua napisała:

              > Jestem córką alkoholika, mieszkałam na wsi i miałam co roku świadectwo z paskie
              > m.
              To nie dowodzi, że takie rzeczy się nie zdarzały, tylko najwyżej tego, że się tobie nie przytrafiło.
            • malabum Re: koleżanka córki -niczym huba 17.12.11, 10:51
              demonii.larua napisała:


              > A ja obawiam się, że po pierwsze dziewczyna nie miała szans wiedzieć co się dz
              > iało, a po drugie może już nie pamięta dlaczego miała tą 3.
              Jasne, dziewczyna owszem pamięta, miała 12 lat nie 7. Chodziło o historię. Nauczycielka w konfrontacji z matką, ocenę poprawiła na 5. To mówi samo za siebie. Takich sytuacji miałam sporo i gdy inni w klasie "jechali na opinii" ja na 5 musiałam ciężko pracować. A Tobie można tylko pozazdrościć, że nie znalazłaś się w takiej sytuacji.
              • kazia4 Re: koleżanka córki -niczym huba 24.12.11, 13:06
                Chyba chodziło raczej o wpis alicji-z: "pamiętam, jak na radzie pedagogicznej wspólnie uradzono, aby na koniec roku z wuefu dać mi 3, bo tym sposobem uniknęłam otrzymania świadectwa z paskiem. dzieci z dobrych rodzin nie dostały takiego świadectwa, więc ja, córka alkoholika, nie mogłam go dostać tym bardziej. oczywiście, mogłabym mnożyć tego typu przykłady z czasów mojej edukacji szkolnej."

                Być może tak było, ale faktycznie zastanawia wiedza na temat tego, co na radzie pedagogicznej "uradzono"...
                • joshima Re: koleżanka córki -niczym huba 25.12.11, 22:37
                  kazia4 napisała:

                  > Być może tak było, ale faktycznie zastanawia wiedza na temat tego, co na radzie
                  > pedagogicznej "uradzono"...
                  Otóż warto pamiętać o tym, że rada pedagogiczna to nie jest tajne zebranie masonów, z którego nic nigdy nie wycieka.

                  A poza tym podejrzewam, że ocena końcowa była niewspółmierna do ocen cząstkowych.
                • Gość: Aceronia Re: koleżanka córki -niczym huba IP: *.mtm-info.pl 31.12.11, 22:59
                  > Być może tak było, ale faktycznie zastanawia wiedza na temat tego, co na radzie
                  > pedagogicznej "uradzono"...

                  Co to znaczy uradzono? To nauczyciel od wf wystawia ocenę, nie cała rada pedagogiczna.
        • sabciasal Re: koleżanka córki -niczym huba 16.12.11, 12:38
          niestety wierzę w to.
      • Gość: aceronia Re: koleżanka córki -niczym huba IP: *.mtm-info.pl 31.12.11, 22:56
        pamiętam, jak na rad
        > zie pedagogicznej wspólnie uradzono, aby na koniec roku z wuefu dać mi 3, bo ty
        > m sposobem uniknęłam otrzymania świadectwa z paskiem. dzieci z dobrych rodzin n
        > ie dostały takiego świadectwa, więc ja, córka alkoholika, nie mogłam go dostać
        > tym bardziej.

        Skąd to wiesz? Podsłuchiwałaś pod drzwiami? Miałaś jakiegoś zaufanego/bliskiego nauczyciela? Dlaczego ten nauczyciel-bliska osoba nie wstawił się za Tobą?
    • rycerzowa Re: koleżanka córki -niczym huba 16.12.11, 14:03
      No, dostało się autorce wątku, trochę słusznie, trochę nie do końca, bo może niezbyt jasno przedstawiła problem.
      Od razu zaznaczę, że czym innym jest faworyzowanie w szkole dzieci z tzw. lepszych rodzin, a czym innym to, o czym pisze margot - "niezasłużone" pochwały wobec dzieci w jakikolwiek sposób słabszych.

      Bo tak już jest, że nauczyciel dostrzega ( a przynajmniej powinien) każdy wysiłek, każdy mini sukces, każdą próbę działania dziecka np. z dysfunkcyjnej rodziny, dziecka chorego, mniej zdolnego, nieśmiałego - dla zachęty. To wszystko w nadziei, że pochwała zmobilizuje, mini sukces uskrzydli, doda wiary w siebie.
      Jak się "Hubę" pochwali za choćby próbę sprzątania, to może nauczy się porządku, a w ogóle to dobrze, że cieszy się z pochwał "za dobre". Dla wielu dzieci z pijackich rodzin uznanie nauczyciela to obciach, "czerwona kropka" za grzeczność jest śmiechu warta.
      Takie rzeczy Margot, jako osoba dorosła, powinna rozumieć.

      Ale dzieci nie zawsze rozumieją. Nie tyle obruszają się za niesprawiedliwość, ile są już na tyle dojrzałe, by widzieć, że te czerwone kropki nie są po to, by odzwierciedlić osiągnięcie, ale - by zachęcić.

      Pamiętam rozmowy na ten temat z moją 7-letnią córeczką, która przestała zwyczajnie wierzyć w wartość pochwał. Co z tego, że jej rysunek jest na wystawie, skoro jest tam też bohomaz kolegi, któremu pierwszy raz udał się głowonóg, i pani to doceniła umieszczając rysunek na wystawie. Moje dziecko niby to rozumiało i też cieszyło się z sukcesu kolegi, ale jednocześnie wątpiło w wartość swojego obrazka. No, bo skoro wyróżnieni i są wszyscy, to nie jest wyróżniony nikt.
      Trochę to jeszcze potrwało, zanim dziecko nauczyło się rozróżniać pochwały, a przede wszystkim uniezależnić się od szkolnych ocen.

      Margot też radzę dużo rozmawiać z dzieckiem, aby umiało widzieć, że nie każde dziecko ma jednakowy potencjał, że dlatego wymagania się różnicuje. Skoro ona taka zdolna, to na czerwoną kropkę musi bardziej się starać, niż przeciętna koleżanka.
      Przecież gdy sprząta klocki w domu wespół z małą siostrzyczką, to 2-latka zasłuży na pochwałę za mniejszą liczbę klocków. A chwalić trzeba, by maluda chciała w ogóle uczyć się się sprzątać.
      Tak samo ona sprzątnie mniej, niż tata, a pochwałę dostanie może nawet większą.

      Nie należy jednakże budzić w dziecku litości wobec koleżanki. Litość to paskudne uczucie.
      Po prostu zrozumienia, że tamta mała nie dostała pewnych darów ani od natury ani od losu.
      Dlatego wszystko ją więcej kosztuje, więc powinno być docenione.
      • Gość: kika Re: koleżanka córki -niczym huba IP: *.adsl.inetia.pl 26.12.11, 22:46
        Rycaerzowa -doskonały post.
        Ja się autorce wątku wcale nie dziwię. Taka tablica z kólkami była też u mojego syna i to jest podobno bardzo motywujacy nowoczesny wynalazek. I to na dzieciaki mocno działa. Więc niesprawiedliwość w takim przypadku jest odbierana bardzo mocno.
        I nauczycielka powinna o tym wiedzieć. Można przecież dostosować reguły tak, aby były pod tę dziewczynkę i pozwalały jej odnieść sukces (np kropka dla kogoś kto ma mniej spóźnień w danym miesiącu niz miał w poprzednim) itp itd- wtedy reguły są jasne. Jest naprawdę wiele metod pedagogicznych.

        Ja też miałam problem jak zrobić, zeby syn słuchał nauczyciela, i zachowywał się z odpowiednim szacunkiem, ale nie uważał że zawsze nauczyciel ma rację. Podobnie z ocenami- mają być jak najlepsze, ale nie świadczą o wiedzy i wysiłku.
        Takie wychowanie-czyli motywacja do odnoszenia sukcesów i pracy, ale też traktowanie tych wyników z dystansem trwa przez cała edukację.
        • green-monkey margot1 jestem z Tobą! 27.12.11, 19:54
          też mam dzieci w wieku szkolny, tablice z czarnymi kropkami bądź kwiatuszkami były przerabiane. Ja się skupiłam na własnych dzieciach. Nie z egoistycznych pobudek, ale po kilku latach obcowania z innymi mamami zauważyłam, że jednak instynkt macierzyński przeważa świadomie, czy nieświadomie i dla większości nas i w sumie co się dziwić nasze własne dziecko i jego dobro powinno być najważniejsze! O tym, że niesprawiedliwość na tym świecie panuje, córka twa dowiedziała się wcześnie i niestety powinna się z tym pogodzić, ale nazywajmy rzeczy po imieniu, czyli powiedz córce co jest grane, ona zrozumie wbrew pozorom, że jest mała, frustracja nie będzie narastać, a Ty nie będziesz musiała kłamać w ramach pocieszania córki. Druga sprawa przygotuj się, to dopiero zerówka, a lata edukacji dopiero przed wami. Później się zacznie, niektórzy uczniowie będą potrzebować korepetycji, innych mamusie będą ciągle parkować pod domem Pani wychowawczyni, nauczyciel "wcale nie będzie" oceniać dzieci po ubiorze a po wiedzy hahaha! Więc ogólnie olej ten system albo wiele jeszcze gorzkich pigułek przed Tobą. A wszystkie takie wrażliwe mamusie tu piszące to albo nie miały jeszcze dziecka w szkole albo wielu rzeczy nie chcą zobaczyć. A przede wszystkim walcz o dobro dla córki jak tygrysica nikt za Ciebie nie załatwi Twoich spraw. Idź porozmawiaj z wychowawczynią, zobaczysz, że córka zostanie wyróżniania i wiesz dlaczego? Nie dlatego, że będzie najlepsza, tylko dlatego, że nauczyciele jak ognia boją się rodziców, którzy mają swoje zdanie! Spróbuj to działa na 100%!
          • Gość: 1margot1 Re: margot1 jestem z Tobą! IP: *.152.146.88.dsl.dynamic.t-mobile.pl 31.12.11, 05:34
            Dziękuję Ci, green.
          • mskaiq Re: margot1 jestem z Tobą! 31.12.11, 10:16
            W kazdym człowieku istnieje poczucie sprawiedliwości ale także lęk
            przed niesprawiedliwiością.
            To lęk zmienia ludzi, przestają wierzyć w sprawiedliwość, zaczynają
            życ w urojonym swiecie niesprawiedliwości.
            Wtedy swiat jest niesprawiedliwy, wszystko wtedy nie ma sensu,
            wszystko trzeba wygrać, wymusić, odebrać innym, wszystko załatwić
            na boku lub przekupić.
            Ale sukcesu dziecka, czy dorosłego nie da się kupić bo o sukcesie
            decyduje praca, zamiłowanie do tego co się robi, wiara w to że można
            być docenionym i uznanym.
            Jeśli takiej wiary nie ma wtedy swiat staje się wrogi i bez sensu, życie
            przekształca się w znajomosci i kombinacje. Za tym postępują problemy
            psychiczne bo zaprzecza się poczuciu sprawiedliwości które jest podstawą
            prawdziwego "ja".
            Bez takiego poczucia sprawiedliwości ludzkie prawdziwe "ja" nie jest w
            stanie funkcjonować prawidłowo. Zamiast ufności dominuje strach a
            zamiast przychylności podejrzliwość.
            Serdeczne pozdrowienia.

    • zolla78 Re: koleżanka córki -niczym huba 30.12.11, 12:08
      Uważam, że nieładnie przedstawiła autorka wątku dziewczynkę i jej podejście do tematu jest jeszcze mniej fajnie i świadczy o niej równie źle, co ona źle pisze o dziewczynce. Owszem jej postępowanie nie jest fajne, ale to tylko dziecko, ma taki a nie inny przykład z domu, taki sposób znalazła by uzyskać choć trochę akceptacji i zainteresowania ze zewnątrz, którego w domu nie ma i nie ma nikogo kto by pokazał jej, że można inaczej. I pisać o tym tak oskarżycielsko wobec tej dziewczynki, żenujące. Podobnie jak prośba o potwierdzenie, bo tym jest ten post, że autorka powinna iść i kazać nauczycielce przestać "faworyzować" dziewczynkę.

      Ja bym porozmawiała z nauczycielką, ale nie żeby przestała doceniać "niesprawiedliwie" tą dziewczynkę, bo moje dziecko się skarży, ale w kontekście udzielenia małej większej pomocy i nauczenia jej, że zasłużony sukces jest dużo fajniejszy niż uzyskany oszustwem (sytuacja ze sprzątaniem) czy wzbudzaniem litości. Mądry pedagog nie będzie miał z tym problemu.
    • mynia_pynia Re: koleżanka córki -niczym huba 31.12.11, 23:35
      U mnie w byłej pracy były takie huby ;)
      Laski nauczyły się narzekać jak im ciężko, źle, że daleko od domu.
      Ja nie lubię dzielić się swoją sytuacją życiową, rodzinną i nie narzekałam .
      Jak się okazało że dziewuszki dostają premie x2 bo takie biedne to zrobiłam awanturę na pół firmy i już było sprawiedliwie.
    • fruzia01 Re: koleżanka córki -niczym huba 01.01.12, 18:11
      jeśli bardzo ci ta sytuacja przeszkadza, może przepisz córkę do innej klasy? obecna nauczycielka chyba nie jest zbyt błyskotliwa, skoro nie widzi (może udaje że nie widzi) oszukiwania, promuje takie nieuczciwe zachowania i daje nagrody dziecku bo mama się spóźniła; myślę, że mądry pedagog znalazłby taką kategorię, w której ta dziewczynka naprawdę byłaby dobra i zasługiwała na uznanie, może oceniałby postępy a nie efekty pracy? zresztą mała pewnie głupia nie jest, niedługo zorientuje się, że te kropeczki nijak mają się do jej faktycznych osiągnięć i zamiast cieszyć i motywować będą podkopywać jeszcze bardziej niskie poczucie wartości; stawiam nawet tezę, że w ten sposób pani nauczycielka wychowuje kolejne pokolenie kombinatorów, którzy będą chodzić od instytucji do instytucji o wsparcie prosić, ale do pracy, uczciwym wysiłkiem pieniądze zarobić, nie pójdą;
      • 1margot1 Re: koleżanka córki -niczym huba 02.01.12, 10:40
        No wreszcie znalazł się ktoś, kto rozumie mój problem. Dzięki.
    • saguaro70 Re: koleżanka córki -niczym huba 02.01.12, 13:26
      Warto porozmawiać z nauczycielką na ten temat. Dlaczego tego nie zrobiłaś?
      Widzisz, świat nie jest sprawiedliwy. Twoje dziecko spotka na swojej drodze róznych ludzi. I złych, i dobrych. I nieraz będzie płakała.
      Mnie, ale to moje zdanie nie przyszło by do głowy nad tym się zastanawiać.
      Ciesz się, że tamte dziecko bierze z Twojego przykład. Znaczy, że dobrze wychowujesz swoją córkę i z tego powodu bądź szczęśliwa.
      A, że ktoś uzurpuje sobie prawo do osiągnięć Twojej córki? Jego sumienie bedzie gryzło. Albo i nie. Zycie jest sprawiedliwe. Taka osoba w dorosłym zyciu będzie miała problemy, bo ktoś się na niej pozna.
      Pozdrawiam cieplutko :):)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja