mądra, rezolutna, wygadana, ale...

IP: *.adsl.inetia.pl 19.12.11, 01:44
łobuz nieprzeciętny. Córka ma 2,5 roku, od 3 miesięcy chodzi do przedszkola, małego, prywantego także często mam okazje pogadać z jakąś panią opiekunką. Córka ma niespożytą energię, jest jak na 2,5 roku b. sprawna fizycznie(ku mojemu przerażeniu skacze z łóżka na podłgę, robi fikołki zjeżdza ze jeżdzalni w każdej możliwej pozycji, łącznie głową w dół sprawnie biega i skacze) do tego ma szalone pomysły. O ile rozumiem że 1,5 dziecko wiele rzeczy musi sprawdzić o tyle chyba 2,5 latka może zapamiętać sobie, że nie można na okrągło rozwijać rolek toaletowych z toalety po całym domu, wyciągać chusteczek hignienicznych z pudełka do ostatniej, latać na golasa po domu i nie chceć się ubrać i przede wszystkim reagować na słowo NIE przy każdej próbie nowego pomysłu. W jej przypadku niestety nie wychodzi. Ignoruje wszelkie reguły i prośby. niestety panie w przedszkolu również się skarżą, że córka bardzo się nie słucha a do tego jest prowodyrem do głupot np grzebania rękami w zupie podczas obiadu. Inne dzieci ją naśladują. Na leżakowaniu nie chce spać (choć tak przez 1,5 miesiąca spała i to było zbawienne) tylko urządza sobie trampoline z leżaka albo robi fikołki i nie daje spać innym dzieciom. w przedszkolu wykłóca się co chce robić, jeśli akurat zajęcia zorganizowane przez panie jej nie odpowiadają. Jest uparta i nieprzejednana. Natomiast jeśli jest coś co ona uznaje za atrakcyjne to jest bardzo samodzielna i precyzyjna. Dobrze pamięta reguły wszelkich zabaw z dziećmi i bardzo je lubi. Jest wygadana, dzięki temu że poszła do przedszkola poznała bardzo dużo piosenek widze że się rozwineła. Dodam że jest w grupie dzieci 2,5-4 lat. Dzieci przerabiają jakiś program i codziennie mają zajęcia 15 minut. Córka chociaż chce zajmować się czymś innym i "nie uważa" i tak dobrze wie o czym jest mowa, ma dobrą. Ogólnie panie ją chwalą ( choć wiem dobrze że nie mają z nią lekko), tylko jak popracować nad tym posłuszeństwem, bo ciągłe upominanie po prostu nie działa.Ponoszenie jakby konsekwencji za np. to że szaleje i się przewróci albo potłucze też na nią niedziałają (jakoś nieprzeciętnie szybko przestaje ją wszystko boleć, nawet jak zleciała z krzesła i sobie język zębami rozcieła to po godzinie już jej wszystko przeszło). Jakie nagrody lub kary można zastosować u dwuipółlatki?
    • Gość: Forumowiczka.to.ja Re: mądra, rezolutna, wygadana, ale... IP: 77.87.160.* 19.12.11, 09:17
      Dziecko robi to, na co pozwalają mu rodzice. Oczywiście zawsze dziecko stara się "naginać" reguły pod siebie, testować cierpliwość rodziców, ale żelazne zasady, jeśli od początku są wprowadzane, to będą respektowane.
      Sprawa kolejna, nie wymagaj od 2,5 latki za wiele. Jeśli nie chcesz, żeby rozwijała papier czy wyciągała chusteczki to je po prostu pochowaj. Dziecko w tym wieku często respektuje tylko barierę fizyczną, czyli nie zrobi czegoś jeśli fizycznie nie jest w stanie. I tak, nie weźmie czegoś jeśli jest to w miejscu niedostępnym itp.
      O ile znam przedszkolanki, to one umieją poradzić sobie z trudniejszymi egzemplarzami, mają swoje patenty. Więc jeśli nie radzą sobie z Twoją córką, to musi być po prostu mega rozpuszczona.
    • joshima Re: mądra, rezolutna, wygadana, ale... 19.12.11, 09:24
      Gość portalu: mama2ipół napisał(a):

      > O ile rozumiem że 1,5 dziecko wiele rzeczy musi sprawdzić o tyle chy
      > ba 2,5 latka może zapamiętać sobie, że nie można na okrągło rozwijać rolek toal
      > etowych z toalety po całym domu
      Oj. Chyba za dużo jeszcze wymagasz :) dziecko w tym wieku postrzega świat inaczej niż rok wcześniej i rozwijanie rolek niestety znów jest atrakcyjne.

      > wyciągać chusteczek hignienicznych z pudełka do ostatniej, latać na golasa po domu i nie chceć się ubrać

      Kurcze, ale o co chodzi? Dziecko ma dość nieskomplikowane zabawy i co najważniejsze niekosztowne.

      > i przede wszystkim reagować na słowo NIE przy każdej próbie nowego pomysłu
      Zamiast nie spróbuj komunikatów pozytywnych. Zamiast 'nie rusz', powiedz 'zostaw' itp. Dzieci reagują na to znacznie spokojniej.

      > Na leżakowaniu nie chce spać
      Może już nie potrzebuje.

      > nie daje spać innym dzieciom
      To powinna być w innej sali.

      > Jest wygadana, dzięki temu że poszła do przedszkola
      A może jednak za wcześnie? Może jeszcze nie dorosła?

      > bo ciągłe upominanie po prostu nie działa.
      No bgo to z definicji nie działa.

      > Jakie nagrody lub kary można zastosować u dwuipółlatki?
      IMO nagrody i kary tez nie działają. A nie można jej tych zajęć odpuścić jeszcze?
    • morekac Re: mądra, rezolutna, wygadana, ale... 19.12.11, 09:31
      Jakie nagrody lub kary można zastosować u dwuipół
      > latki?
      Żadne. Poza pilnowaniem papieru toaletowego i łapaniem jej na dole zjeżdżalni właściwie niewiele możesz zrobić.
      Ale mnie jakoś nie przerażają 2-3 latki biegające na golasa po domu, unikające spania po południu i grzebiące łapami w talerzu (to atrakcyjne zajęcie dla ludzi w wieku przedszkolnym, w przeciwieństwie do jedzenia zup - inaczej nie miałaby naśladowców :-) ).
      A na 15-minutowe zajęcia może być jeszcze za mała.
      • fruzia01 Re: mądra, rezolutna, wygadana, ale... 19.12.11, 10:21
        czyli, jak rozumiem, 2,5 latka nie wychowujemy, bo w zasadzie nic w tym wieku nie jest skuteczne? Dziecko robi co chce i wychowuje się samo? Jeśli tak, to wg ciebie, od którego momentu w życiu dziecka można wprowadzić jakiekolwiek działania wychowawcze i np jakie?
        • morekac Re: mądra, rezolutna, wygadana, ale... 19.12.11, 12:00
          Proponuję trochę odpuścić. Dziecko nie zachowuje się jakoś strasznie nietypowo - założenie, że wszystkie 2,5 są grzeczne, nie paprzą, nie wspinają się się na regały/kanapy/zjeżdżalnie celem oddania niebezpiecznego skoku i śpią grzecznie po południu jest nieprawdziwe. Bo z moich osobistych obserwacji wynika, że większość 2,5 latków właśnie taka jest. A potem im mija.
          Co do zachowania w przedszkolu - to niech panie w przedszkolu tym się zajmą. Są na miejscu, łatwiej im reagować. 2,5-latka, żeby nie wiem jak wygadana, inteligenta i rezolutna będzie miała zerowe pojęcie, za co została ukarana, jeśli karę zafunduje się jej po powrocie do domu. I 2,5 latka może być za mała na 15 minutowe zajęcia wymagające skupienia ze starszymi dziećmi. Tak normalnie i po prostu. Poza tym uważam, że nie można mieć pretensji do dziecka w tym wieku, że inne je naśladują. Zwłaszcza jeśli robią to starsze.
        • joshima Re: mądra, rezolutna, wygadana, ale... 19.12.11, 14:22
          Wychowywanie nie jest tożsame ze stosowaniem kar i nagród. To jest tylko jedna z metod. Niestety jak się okazuje niezbyt skuteczna.
        • morekac Re: mądra, rezolutna, wygadana, ale... 19.12.11, 16:01
          Jakoś nie znam tłumów dorosłych biegających na golasa, rozwijających papier toaletowy i jedzących zupę łapami - a znane mi 2-latki tak właśnie robiły. Wszystkie. Z tych zachowań z reguły się wyrasta. :-)
    • maesstra Re: mądra, rezolutna, wygadana, ale... 19.12.11, 11:10
      chyba nie jest tak że przy 2,5 letnim dziecku mam rzeczy trzymać w pawlaczach, żeby nie miała pokus. Oczywiście wiadomo są rzeczy które z reguły pochowane są ponad głowami dorosłych, ale to środki chemiczne czy leki, ostre narzędzia. Tak się zastanawiam to ona nie jest tak do końca rozpuszczona, nie urządza dzikich wrzasków tylko mam wrażenie że jak łamie określone reguły to nie odczuwa tego konsekwencji. ciężko opiasć słowami, podam parę przykładów, może to są jednak typowe zachwania 2,5 letniego dziecka.
      daje jej do zabawy ciastolinę wraz z pudłem zabawek do ciastoliny foremki wyciskarki itp, córka zaczyna się bawić ja jej tłumacze że tu przy stoliku ma się bawić i że to są zabawki do ciastoliny i chwile się z nią bawie pokazuje co i jak, odchodzę na chwile a tam przyniesione klocki i wypchane ciastoliną, albo na stoliku wysypane pół kilo mąki (tak tak mąka była na dole w szafce) bo córka z ciastoliny piecze ciasto. Inny, daje jej nożyczki, kartki, rurki do pocięcia, córka "gotuje z tego zupę" tłumaczę że tylko TO może pociąć, oczywiście mam ją cały czas na oku, ale i tak wpadnie na pomysł pociąć sobie podkoszulek ;/. Zostawiam ją w wannie z wodą wychodzę z łazienki prosząć żeby myła nóżki, brzuszek, po chwili wracam a tam córka w drobny mak rozszarpała gąbkę do mycia, ona nie może tak wszystkiego w kółko dewastować. Wydaje mi się że jestem konsekwentna, zawsze zabieram narządzie zbrodni, pokazuje co się stało i że jest to np niedwracalne jak pocięty podkoszulek, zepsuta zabawka itd. Niestety nie przemawia to do jej wyobrani. "pceciez telaz mozna to zszyc", "pocenstuj sie placuskiem, upiekłam ci, lubis placuski" itd, itd. W przedszkolu od razu usłyszałam że widać że córka jest bardzo samodzielna i nie była wyręczana, ona umie sama jeść, ubrać się, skorzystać z toalety, w domu angażowałam ja w wiele robót domowych, ale właśnie ok 2 roku życia córaz bardziej zaczeła przekraczać granice. Dodatkowo ja czuję że ona wie że je łamie.

      Odnosząc się jeszcze do wcześniejszych wpisów. Co do leżakowania to kiedy wpadła w rytm spania w przedszkolu ok 30-1 h dziennie, znacząco lepsze miała samopoczucie, brak takiej psychicznej regenaracji sprawia że jest jeszcze bardziej pobudzona...
      Oczywiście jak nie uśnie to panie wyprowadzają ja do starszaków.
      • pompi-dompi Re: mądra, rezolutna, wygadana, ale... 19.12.11, 12:06
        Nie jestem ani doświadczoną mamą, ani psychologiem. Ale akurat czytałam o tym ostatnio w książkach (np. "Magic Years", Selma H Fraiberg - ale na pewno jest też sporo polskich na ten temat).

        Dziecko w tym wieku (do ok. 3 lat) już zaczyna rozumieć, że pewne zachowania są niewłaściwe, nieakceptowane. Nie umie natomiast jeszcze kontrolować swoich popędów. Dziecko w tym wieku widzi mąkę, myśli sobie "Chcę zrobić ciasto!", przypomina sobie, że kochana mama nie lubi, jak się rozsypuje mąkę, toczy wewnętrzną walką - i przegrywa. Nie jest w stanie jeszcze wygrać pozostawione samo sobie wygrać - choć gdyby mama była blisko i powiedziała "Nie", to pewnie byłoby wystarczające, żeby przechylić szalę ku zadowoleniu mamy.

        To co jest ważne, to że pomimo iż dziecko nie jest jeszcze w stanie się kontrolować, należy cały czas wskazywać mu jakie zachowania są właściwe, a jakie nie. Okazywać niezadowolenie z rozyspanej mąki, pociętej koszulki itp. Nie lekceważyć tego, co robi, nie dawać do zrozumienia, że może robić cokolwiek.

        Natomiast nie zaleca się karania w takiej sytuacji. Karanie będzie pewnie "skuteczne" w tym sensie, że dziecko nie rozsypie już dalej tej mąki - bo strach jest silną motywacją. Ale w wychowaniu chodzi nie o to, żeby dziecko nie robiło czegoś, bo się boi, tylko o to, żeby się nauczyło kontrolować świadomie, co robi ("nie rozsypię mąki, bo mama będzie smutna/zła"). A do tego niestety trzeba cierpliwości ze strony rodzica. Pozwolenia dziecku na takie wewnętrzne wojny. I na nieuniknione przegrane, pogodzenia się z tym, że przez kilka miesięcy będzie się mówiło w kółko z dezaprobatą: "Papier nie jest do zabawy". Ale ponoć takie podejście się opłaca :)

        Pozdrawiam,

        p-d
      • morekac Re: mądra, rezolutna, wygadana, ale... 19.12.11, 12:10
        chyba nie jest tak że przy 2,5 letnim dziecku mam rzeczy trzymać w pawlaczach,
        > żeby nie miała pokus.
        Lepiej trzymaj, będziesz miała znacznie mniej sprzątania. :-) Mam wrażenie, że masz całkiem nieadekwatne oczekiwania w stosunku do wieku dziecka - dzieci dlatego są dziećmi i wymagają opieki rodziców, bo są impulsywne, nieprzewidujące i łatwo ulegają pokusom.
        Zrobienie totalnego bałaganu i używanie substancji brudząco-klejąco-paprzących niezgodnie z przeznaczeniem to norma, tak samo jak wycinanie otworów wentylacyjnych w ubraniu. Dzieci tak mają, a potem im mija i zaczynają przekraczać całkiem inne granice. ;-)
        Co do spania - pewnie rzeczywiście jest zmęczona, ale są dzieci, które przestają spać w tym wieku (chociaż są potem strasznie zmęczone) - dziecko nie robi tego złośliwie, ty też przecież nie zasypiasz na rozkaz.
        • verdana Re: mądra, rezolutna, wygadana, ale... 19.12.11, 12:59
          Problem jest w tym, ze masz nadmiernie wgadaną i rezolutną córkę. Przez to nie dostrzegasz tego, kim jest - a jest malutkim dzieckiem, które nie potrafi jeszcze samo się kontrolować. rodzice 2,5 latkow , ktore słabo mowią nie mają zazwyczaj problemu ze zrozumieniem,z ę ich dziecko po prostu jeszcze jest zbyt małe na to, aby umieć się powstrzymać przed impulsywnymi zachowaniami. W wypadku Twojej córki rozwój intelektualny wyprzedza wiek - i dlatego traktujesz ją jak dziecko sporo starsze.
          To, co robi Twoja córka jest absolutnie typowe dla tego wieku. Nie próbuj oczekiwac,z ę dla Twojej wygoddy corka bedzie zachowywać sie jak dużo starsze dziecko, to po prostu niemożliwe.
      • joshima Re: mądra, rezolutna, wygadana, ale... 19.12.11, 14:27
        maesstra napisała:

        > tylko mam wrażenie że jak łamie określone reguły to nie odczuwa tego
        > konsekwencji. ciężko opiasć słowami, podam parę przykładów, może to są jednak
        > typowe zachwania 2,5 letniego dziecka.
        No ale co takiego strasznego jest w rozwinięciu rolki papieru. Zrozumiałabym to 25 lat temu gdy papier toaletowy był materiałem deficytowy. Ale teraz? Ludzie kupują dzieciom zabawki za stówę albo nawet kilka, bez mrugnięcia okiem a robią aferę o rolkę papieru czy paczkę chusteczek.


        > , odchodzę na chwile a tam przyniesione klocki i wypchane ciastoliną,
        No i co z tego?

        > Zostawiam ją w wannie z wodą wychodzę z łazienki...
        No to jest raczej niebezpieczne. ja bym się nie odważyła.

        > Niestety nie przemawia to do jej wyobrani.
        Alez przemawia. A do Twojej może przemówi pewien artykuł:

        wswieciezyrafy.blogspot.com/2011/12/to-nie-ja.html
      • morekac Re: mądra, rezolutna, wygadana, ale... 19.12.11, 16:14
        aje jej do zabawy ciastolinę wraz z pudłem zabawek do ciastoliny foremki wycis
        > karki itp, córka zaczyna się bawić ja jej tłumacze że tu przy stoliku ma się ba
        > wić i że to są zabawki do ciastoliny i chwile się z nią bawie pokazuje co i jak
        > , odchodzę na chwile a tam przyniesione klocki i wypchane ciastoliną, albo na s
        > toliku wysypane pół kilo mąki (tak tak mąka była na dole w szafce) bo córka z c
        > iastoliny piecze ciasto.

        W czymś to ciasto trzeb upiec, nie sądzisz? Klocki widocznie robiły za brytfanki (aczkolwiek szlag może trafić przy sprzątaniu). Mąkę trzymaj poza zasięgiem dziecka - dziecko z dostępem do mąki z reguły robi straszny bałagan. ;-)

        Zostaw
        > iam ją w wannie z wodą wychodzę z łazienki prosząć żeby myła nóżki, brzuszek, p
        > o chwili wracam a tam córka w drobny mak rozszarpała gąbkę do mycia, ona nie mo
        > że tak wszystkiego w kółko dewastować
        Nie powinnaś tego robić. To nie jest bezpieczne. Dziecko może po prostu się utopić.

        Inny, daje jej nożyczki, kartki, rurki do pocięcia, có
        > rka "gotuje z tego zupę" tłumaczę że tylko TO może pociąć, oczywiście mam ją ca
        > ły czas na oku, ale i tak wpadnie na pomysł pociąć sobie podkoszulek
        Straty muszą być. Jak nie w ludziach, to w sprzęcie.

        ale wła
        > śnie ok 2 roku życia córaz bardziej zaczeła przekraczać granice.
        Dzieci dorastają dzięki temu i rozwijają się. Chciałabyś mieć dziecko, które nigdy nie przekroczyło żadnej granicy? Nigdy nie zrobiło niczego szalonego i głupiego czy też nie miało odwagi, żeby się wyłamać z grupy?
      • a.nancy Re: mądra, rezolutna, wygadana, ale... 19.12.11, 20:02
        > jak łamie określone reguły to nie odczuwa tego
        > konsekwencji.

        oczywiście że nie :) tzn. odczuwa, ale inaczej, niż byś chciała :)
        wypychanie klocków ciastoliną jest fajne. pieczenie placuszków dla mamy jest mega fajne - frajda z takich zabaw jest najbardziej bezpośrednio odczuwaną "konsekwencją". nawet karę można czasem znieść w imię dobrej zabawy :)
        takie zachowania są samonagradzające się - są taką frajdą, że dziecko nie może pojąć, czemu ma tego nie robić.

        > ciężko opiasć słowami, podam parę przykładów, może to są jednak
        > typowe zachwania 2,5 letniego dziecka.

        być może gdzieś 2,5 letnie dzieci, które grzecznie się bawią tak, jaka mama pokazała, że można... ale zaczynam podejrzewać, że to tylko legendy :)

        co robić? pilnować. w drobnych sprawach (klocki z ciastoliną) odpuścić, w większych (mąka) pilnować. nie zostawiać samej w wannie (i cieszyć się, że tylko gąbkę zniszczyła, podejrzewam, że moje dziecko zdążyłoby zalać całą łazienkę wodą albo rozbić sobie głowę próbując skakać w wannie).
        nie oczekiwać, że 2,5 latka będzie się zachowywać odpowiedzialnie.
        tłumaczyć nawet jak pozornie nie dociera, nie spuszczać z oka, wyjmować z rączki to, czym nie wolno się bawić, chować.
        przeczekać.
    • maesstra Re: mądra, rezolutna, wygadana, ale... 19.12.11, 13:58
      przyjmuję do wiadomości że w/w zachowania są całkowicie typowe dla 2,5 letniego dziecka. ok, zwalam to na karb kreatywności, fantazji i rozwoju. Jedank z jakiś przyczyn niektóre dzieci wyrastają na nieokiełznanych kilkulatków. Zgadzam się też że odkąd zaczeła mówić pełnymi zdaniami i logicznie odpowiadać na pytania sprawia wrażenie bardziej "dorosłej". Chciałabym też aby nabrała respektu do próśb dorosłych, tak na przyszłość. Na razie tłumaczenia całkowicie do niej nie przemawiają.

      • verdana Re: mądra, rezolutna, wygadana, ale... 19.12.11, 14:31
        Nie tłumacz, jesli Ci na czymś naprawde zalezy. Wydawaj krótkie, stanowcze polecenia i tyle.
        Tłumaczenia tylko rozmywają sprawę - dziecko w tym wieku musi pewne rzeczy zrobic "bo tak" - potem, gdy juz wykona polecenie możesz ewentualnie wytlumaczyć, po co to zrobilo. Czyli "Umyj rece" i tyle , a nie "Umyj rece przed obiadem, bo do jedzenia trzeba miec czyte raczki, od brudnych można zachorować".
      • morekac Re: mądra, rezolutna, wygadana, ale... 19.12.11, 15:57
        Na razie tłumaczenia całkowicie do niej nie
        > przemawiają.
        Bo używasz za dużo słów. Verdana ma rację: chyba lepsze jest na razie krótkie 'polecenie służbowe'. Jeśli dziecko ma umyć ręce, to ma umyć -np. nie zje, dopóki nie umyje. Nadmierne gadanie może powodować, że zanim dojdziesz do końca swej wypowiedzi, dziecko jest już zainteresowane bakteriami i zapomniało, że ma umyć ręce.
        Proponuję jednak mieć przeorganizowane nadal mieszkanie tak, aby dziecko było bezpieczne, a ty - żebyś nie miała za dużo sprzątania (czyli jak dajesz ciastolinę, to chowasz klocki ;-), zaś strategiczne zapasy papieru toaletowego trzymasz poza zasięgiem potomstwa). Zachowania niebezpieczne spróbuj uniemożliwiać - ale dziecko trzeba w takich miejscach pilnować, a nie liczyć, że jest na tyle duże i rozsądne, że się nie utopi zostawione samo w wannie, nie spadnie z wysokiej drabinki na placu zabaw itp.

        Jedank z jaki
        > ś przyczyn niektóre dzieci wyrastają na nieokiełznanych kilkulatków.
        Gdyby było to takie proste, już dawno byłby wymyślony przepis na wychowanie okiełznanego dziecka.
    • mskaiq Re: mądra, rezolutna, wygadana, ale... 19.12.11, 20:58
      Ona tak funkcjonuje, więc ani kary ani nagrody nic nie pomogą. U niej
      dominują emocje i to one decyduja o takim czy innym zachowaniu,
      dlatego reguły tak mało dla niej znaczą.
      Serdeczne pozdrowienia.

    • saguaro70 Re: mądra, rezolutna, wygadana, ale... 20.12.11, 09:36
      Chciałaś się chyba wygadać, bo moim zdaniem Twoje dziecko nie robi złego. Chce się zwyczajnie bawić i chce poznawać świat. Jeśli denerwuje Cię rozwijanie rolek, wyciaganie chusteczek- chowaj w miejscu niedostępnym. Tak samo szuflady, szafki- kup zabezpieczenia.
      Nie chce spać w dzień, bo może od tego odchodzi. Nie wszystkie dzieci mają ochotę na drzemkę. Córkę zwyczajnie roznosi energia :D
      Co do zachowania. Jak czytam fora internetowe to stwierdzam, że rodzice zamiast myśleć swoim rozumem, kierują się radami pseudoekspertów, którzy stawiają na wygode rodziców a nie dzieci. Stosowanie konsekwencji dla samej konsekwencji jest do bani. Dziecko jak ma karę to musi mieć alternatywę. Zabronisz tv., I co dalej? Chyba nie czekasz, aż dziecko usiedzi spokojnie? U mnie jak nie ma bajek czy komputera to jest rysowanie, wyklejanie, masa solna. Rodzice stosują bzdurne metody, bo myślą, że jak popuszczą dziecku to wyrośnie łobuz. Nic bardziej błędnego, moja córka nie wyrosła. Mamy te same charaktery, więc gdyby się jej nie ustąpiło w wielu kwestiach to byłaby wojna na całego. Często musze przerywać gotowanie, pranie bo akurat córka mi pokazać jak pięknie ubrała konia na grach w laptopie.
      Wczoraj lepiła ze mną ciasto na pizzę. A, że dużo było na podłodze? Sprzątnęło się bez gadki i już.
      Moje dziecko ma prawie 5 lat i lubi polatac na golasa. Widzisz coś w tym złego? Bo ja nie.. Dla mnie, jak mama pisze, co zrobić, bo dziecko lata nago trąci pruderią.
      Wielu rodziców robi z dzieci dorosłych. Tego nie wolno, tamtego nie rusz. Więc nie dziwmy się, że dzieciaki się buntują. Moja córka wlazła wszędzie. Wywalała z szafki bieliznę, ubrania, przymierzała wszystko. Wyalała garnki, drewniane łyżki, pokrywki i urzadzała koncert. Ma pozwolone na wiele.. Bo jest tylko dzieckiem. Dziecko trzeba wychowywać mądrze i zgodnie ze swoimi przekonaniami. A nie na podstawie Superniani, którą jak widzę to dostaję szału.
      Pozdrawiam cieplutko :):)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja