princy-mincy
22.12.11, 20:44
Niecałe dwa miesiące temu przeprowadziliśmy się z dzieckiem do nowego domu.
Dotąd mieszkaliśmy w bloku, córką zajmowała się zaufana niania, którą nasze dziecko bardzo lubiło.
Niestety, niania nie mogła się dłużej opiekowac córką- odległość zbyt duża, by codziennie dojeżdżac. Córka poszła do żłobka.
Wiem, że wywróciliśmy jej życie do góry nogami, ale myślałam, że po tych prawie dwóch miesiącach wszystko będzie ok.
Ale nie jest tak- córka bardzo lubi nasz dom, świetnie się tu czuje. Natomiast nie lubi wychodzenia poza dom a już wyjście rano do żłobka to płacz i spazmy, czasami na granicy histerii.
Tłumaczymy, że mamusia i tatuś idą do pracy, że odbierzemy ją, gdy tylko skończymy pracę, zawsze wybiera sobie jakąś zabawkę, którą bierze do żłobka. W żłobku spędza max 8h30 min, czasami krócej. W okresie adaptacji do żłobka chodziła na 4 godziny dziennie, bez spania.
Wiem, że wiele dzieci płacze w czasie odprowadzania/ odwożenia do żłobka i pewnie moja córka nie jest wyjątkiem. Ona jeszcze w kurtce i butach, zapłakana, biegnie już do dzieci, wg wychowawczyń jej płacz nie trwa długo, nie ma problemów z jedzeniem, dziecko chętnie się bawi z innymi dziećmi, bardzo lubi wychowawczynie- często o nich mówi używając ich imion, zwłaszcza jednej z nich.
Problemem jest za to spanie- córka na początku spała w żłobku tak jak inne dzieci.
Od 2 tygodni albo śpi bardzo krótko i płytko albo nie śpi wcale. Skutek- o 18.30 dziecko już jest właściwie nie do życia, marudne, zmęczone, wszystko jest na nie, jakiś drobiazg i już jest okropna awantura na granicy histerii.
Jesteśmy bardzo zmartwieni, boimy się, by nie zabawiła się jakiegoś trwałego urazu, widzimy, że jest jej potrzebny ten sen w czasie dnia, z którego ona zrezygnowała- choć nie wiemy czemu nie chce spać w żłobku.
Proszę o poradę, co robić.
Bierzemy nawet pod uwagę poszukiwania nowej niani i rezygnację ze żłobka, choć nie wiemy, czy i to córka zaakceptuje.