Moja wina, moja wina...

27.12.11, 13:35
Synek (2,5) często tak ma, zwłaszcza rano przed naszym wyjściem do pracy, że tylko mama i mama. Bywa, że 'denerwuje' (nie ma krzyków, ale mówię trochę poirytowanym głosem) się na męża, że nie potrafi go zająć, odciągnąć uwagi ode mnie (chcę pójść do łazienki; bardzo często idzie ze mną, ale są chwile, że chciałabym być tam sama).
Myślę, że synek wyczuwa to moje zdenerwowanie i tym bardziej do mnie lgnie.
Czy może być taka prawidłowość - im bardziej ja się 'wkurzam' na męża, tym bardziej syn idzie do mnie? Obwiniam się już... Wiem, że nie powinnam, ale...
    • joshima Re: Moja wina, moja wina... 27.12.11, 14:43
      asienka95 napisała:

      > Czy może być taka prawidłowość - im bardziej ja się 'wkurzam' na męża, tym bard
      > ziej syn idzie do mnie?
      No oczywiście, że tak. Im większe napięcie i im bardziej nerwowa sytuacja tym bardziej dziecko szuka ratunku u matki. A poza tym to może warto się powstrzymywać i niesnaski załatwiać kiedy dziecko śpi?
      • Gość: asienka95 Re: Moja wina, moja wina... IP: *.gb.pl 27.12.11, 14:53
        Wkurzam się bezgłośnie, ale się wkurzam. Taka mądra to ja też jestem, żeby załatwiać pewne sprawy, jak dziecię śpi. ;-) Ale czasami emocje biorą górę. Dziś jak przyszła ukochana niania (mnie już nie było), to synek zaczął mówić, że tylko tata i tata (co mu się nie zdarzało do tej pory), więc on trochę też testuje nas, na ile może nami podyrygować. ;-)
        A poza tym jest super, jest radosny, szaleje. Tylko te poranki... od niedawna zresztą, odkąd muszę wychodzić wcześniej.
    • justyna_dabrowska Re: Moja wina, moja wina... 27.12.11, 14:54
      DZiecko czuje sie mniej bezpiecznie więc szuka ukojenia u mamy. Może Pani sie czuje przytłoczona opieką nad dzieckiem?
      Może warto rozejrzec sie za jakąs pomocą? MOże warto porozmawiac z mężem (nie w obecności dziecka) o tym, co sie dzieje w waszej relacji?

      pozdr
      jd
      • Gość: asienka95 Re: Moja wina, moja wina... IP: *.gb.pl 27.12.11, 14:58
        Pani Justyno,
        ale synek już od rana mówi: mama, mama, ma się bawić, ma karmić itp. Zazwyczaj.
        Zanim jeszcze poproszę męża, żeby 'coś zrobił'.
        Albo jak np. jesteśmy u babci, to synek też mówi czasami: mama ubierze, tylko mama.
        Nie wiem więc, czy to nie jest też tak, że on po prostu chce mnie, że nie zawsze to musi mieć związek z tym, że 'wysylam instrukcje mezowi'.
        • joshima Re: Moja wina, moja wina... 27.12.11, 15:19
          Gość portalu: asienka95 napisał(a):

          > Pani Justyno,
          > ale synek już od rana mówi: mama, mama, ma się bawić, ma karmić itp. Zazwyczaj.

          Dzieci mają takie fazy. Chyba najlepiej jest po prostu przeczekać. To mija.
    • saguaro70 Re: Moja wina, moja wina... 28.12.11, 19:40
      Dziecko jest jak barometr i doskonale wyczuwa emocje doroslych. Dlatego pewnych spraw nie załatwia się przy nim, ale na osobności.
      Jak jesteś zdenerwowana, to syn lgnie do Ciebie mysląc, że zrobil cos złego i szuka akceptacji dla siebie.
      Pozdrawiam cieplutko :):)
    • Gość: aniko Re: Moja wina, moja wina... IP: 193.109.212.* 29.12.11, 14:32
      Zamiast się "bezgłośnie" wkurzać, wyartykułuj jasno i dobitnie swoje oczekiwania wobec męża i związany z nimi podział obowiązków. Jeżeli potrzebujesz 15 min dla siebie powiedz o tym mężowi i ustalcie, że np. to on ubiera dziecko, albo ubiera i daje płatki na śniadanie albo po prostu przejmuje je w momencie gdy ty wchodzisz do łazienki.
    • olka_only Re: Moja wina, moja wina... 31.12.11, 12:09
      wydaje się to całkiem prawdopodobne.
      W końcu to Ty jesteś najważniejszą osobą dla dziecka i ono jak gąbkę chłonie Twoje emocje, również złość, jaką masz do innych.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja