mmisiaaa
02.01.12, 18:43
Po dzisiejszym dniu jestem w szoku. ale od początku. Mój Synek ma prawie 3 latka. Rok temu poszedł do przedszkola, do grupy żłobkowej ale od miesiąca siedzi w domu bo często chorował i lekarka zaleciła nam żeby zrobić mu małą przerwę. Dogadałam się z sąsiadką i przychodzi do nas i opiekuje się moim Synkiem. Synek bardzo polubił nianię. Czasem niania bierze mojego synka do siebie na chwilę. Jak wracaliśmy z mężem do domu to Synek był "trochę rozpieszczony" i musiało minąć trochę czasu, żeby "doszedł" do siebie. Rozmawiałam z nianią i prosiłam żeby nie pozwalała mu "wchodzić na głowę", przytaknęła mi i powiedziała, że zwróci na to uwagę. Ale dziś poprostu była tragedia, bo jak wróciłam do domu , to mój synek uciekał ode mnie, krzyczał, że On nie chce do mnie iść, że wogóle nie tęsknił i chce zostać u cioci. Został na chwilę i po chwili niania go przyprowadziła, ale przykleił się do niej i mnie zaczął kopać i bić. Niania tłumaczyła mu że tak nie wolno. Próbowałam spokojnie przez jakiś do niego podchodzić aż wkońcu wzięłam go od niej "na siłę", a On mnie bił kopał i darł się jakby go ze skóry obdzierali no i krzyczał że mnie zabije i chce do cioci i że się boi Potem kazałam jej iść i zostawiłam Synka w pokoju żeby się uspokoił i poszłam do łazienki (oczywiącie ryczałam potem przez pół godziny).
Wiem że dzieciaki w jego wieku jeszcze nie są na tyle świadome, żeby wiedzieć że robią źle.
Ale to było staszne, czy ja coś źle robię???
Proszę o pomoc, bo oszaleję.