Gość: Mama1984
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.01.12, 13:36
stwierdziłam, że w ogóle nie radze sobie z dzieckiem... on chyba mną rządzi a nie ja nim.... ma 3 lata... ja naprawdę staram się być wyrozumiała i spokojna... jak już nie wytrzymuję podniosę głos, powiem ostrym tonem ALE NIE BIJĘ... za to dziecko bije mnie i kilka innych osób z otoczenia... próbowaliśmy naprawdę wszystkiego, ale nie pomaga... Syn wie, że źle robi... przychodzi, przeprasza, mówi jak bardzo kocha a za 10 minut sytuacja się powtarza... i on znowu przeprasza i tak w kółko. Na razie z powodu choroby moje dziecko jest w domu i opiekuje się nim babcia, jak ona wychodzi to syn wpada w istną histerię. Nie idzie zrobić przy nim kompletnie NIC. Przez około godzinę nie daje się przebrać, kopie, bije, krzyczy, płacze, woła babcie. W nocy potrafi nawet obudzić się i zapłakany wołać babcie. Mówi, ze mnie nie kocha... Jak wracam z pracy to każe mi wyjść i jest obrażony, ze w ogóle wróciłam do domu, bo on chce być tylko z babcią. Dla niego mogłabym nie istnieć... PO około godzinie sytuacja wraca do normy. Synek się uspokaja, jest normalny, że tak napiszę. Wszystko jest między nami dobrze.... do czasu jak rano babcia przychodzi... Dla mnie jedyne wyjście to izolacja od babci.. ale się nie da! bo ja sama wychowuje dziecko i nie mam nikogo innego do pomocy. Nie zarabiam na tyle dużo, żeby wynająć niańkę... Co ja mam robić... Ja myślę, nawet o wizycie u psychologa, bo to może coś ze mną jest nie tak... Ale z drugiej strony wiem, ze babcia pozwala mu dosłownie na wszystko i dziecko nią rządzi a ona robi co on chce. Mnie babcia w ogóle mnie nie słucha jak proszę ją żeby zmieniła zachowanie do synka, że robi na jego niekorzyść, ona tego nie widzi! i wiem, ze to się nie zmieni, póki ona nie zrozumie, że postępuje źle... CO ja mam robić? pomóżcie mi