Gość: Ksia 1985
IP: 89.167.62.*
10.01.12, 17:24
Witam!
Jestem mama 9 miesiecznej dziewczynki. Mała już niexle raczkuje, w ciągu dnia robi kilometry na czworaka po mieszkaniu. Oczywiście dom jest przygotowany na takiego szkraba- zabezpieczone kontakty, szafki, szuflady itp. Córa uwielbia te podróże a i mnie jest lżej, bo już się nie nosimy tak czesto, moge zostawić ją w kuchni na podłodze z zabawka i sama w tym czasie przygotowywac obiad.
Ponadto kończę własnie studia i z córeczką zostaje wtedy moja babcia. Jest w doskonałej formie jak na swój wiek, lubo zostawac z prawnuczką, jest tylko jeden mały problem. Nie daje jej raczkować, tzn. nie puszcza jej w ogole na podłogę z obawy, ze Małej stanie sie krzywda, przeziebi sobie pęcherz itp. Moge to oczywiście zrozumiec, bo martwi sie o nia, ale córa potrzebuje ruchu, musi poznawac świat na czworakach, a prababcia podczas mojej nieobecności albo ją nosi albo trzyma na kolanach cały czas (nawet gdy córa sie wyrywa i chce na dywan) albo zostawia na kanapie (jest to niebezpieczne bo wiadomo, ze Mała może spaść).
Wydaje mi się, że to co mówię nie trafia do moejej babci, bo już wiekszym autorytetem co do wychowania mojego dziecka jest dla niej moja starsza siostra (która nomen omen dzieci nie posiada).
Nie wiem co robić. Może to nie jest jakis wielki problem, ale babci tez byłoby lżej, gdyby po prostu z kanapy czy fotela patrzyła jak Mała bawi się na podłodze czy dywanie (jest zawsze ubrana w gdube dresowe spodnie więc o chorobie nie ma mowy) niz gdyby nosiła swoja prawnuczke non stop.