Rozmowy przy dziecku...

11.01.12, 22:38
Od dawna mam takie wątpliwości, wyśmiejcie je, jeśli możecie.
Średnio raz w miesiącu spotykam się z jakąś bliską, dzieciatą koleżanką. Dzieci się bawią albo siedzą nam na kolanach, a my rozmawiamy. No właśnie, rozmawiamy. Rozmawiamy o mężach, jak nie pomagają, o naszych mamach, że nas krytykują, że nie mamy wychodnego i siedzimy z tymi dziećmi jak w więzieniu itd. Takie trochę narzekanie, trochę dzielenie się ciężarem życia. A dzieci (moje prawie 4 lata) słuchają uważnie.
Mam poczucie, że mój syn nie powinien słuchać takich rozmów, bo może wysnuć jakieś błędne wnioski - że tata jest zły, że babcia jest zła, że ja nie kocham dzieci itd. Ale z drugiej strony dzieci nie chcą się bawić w innym pokoju, a ja lubię rozmawiać, potrzebuję tego i nie mogę nie rozmawiać o problemach.
Czy jestem przewrażliwiona czy coś jest na rzeczy? Czy Wy dzielicie się problemami życiowymi w obecności przedszkolaków?
    • anula36 Re: Rozmowy przy dziecku... 11.01.12, 22:48
      na babskie, lub inne pogaduszki doroslych wysylamy jednak mloda ( rok starsza niz twoje dziecko, prawie 5 lat), do innego pokoju ( nie ma oporow) lub zapewniamy inna rozrywke. Nie widze sensu zeby sluchala jak napieprzam na jej bliskich, tym bardziej ze dzieci slysza i rozumieja wiecej niz nam sie wydaje. Bywa tez ze zgrabnie dziela sie ta wiedza z zainteresowanym ( np lekko obgadana sasiadka), nam sie to zdarzylo:)
    • forumowiczka.to.ja Re: Rozmowy przy dziecku... 11.01.12, 22:49
      Nie rozmawiaj przy dzieciach o takich sprawach, bo dzieciaki choć nawet mega zajęte rejestrują wszystko perfekcyjnie.
      Naucz dzieci, że mają sę bawić w innym pokoju, nawet jak nie chcą, to chyba wiesz jak użyć swojego autorytetu żeby poskutkowało.
      Co innego kilka słów przy obiedzie, a co innego regularne ploty z koleżanką.
    • joshima Re: Rozmowy przy dziecku... 11.01.12, 23:18
      aleksandra1357 napisała:

      > A dzieci (moje prawie 4 lata) słuchają uważnie.
      No ja bym przy dziecku w tym wieku takich rozmów nie prowadziła.
      • rulsanka Re: Rozmowy przy dziecku... 11.01.12, 23:45
        ... głównie z obawy że potem wypeple w najmniej odpowiednim momencie :)
        • anula36 Re: Rozmowy przy dziecku... 11.01.12, 23:51
          otoz to, bogu dzieki ze skrytykowalismy tylko sposob i jakosc zywienia sasiedzkiego kota:P
    • aleksandra1357 Re: Rozmowy przy dziecku... 11.01.12, 23:58
      Kurczę, macie rację, ale tak ciężko się powstrzymać, jak nie ma jak inaczej pogadać. Muszę zmienić zwyczaje :(
    • el_elefante Re: Rozmowy przy dziecku... 12.01.12, 10:12
      Wyobraź sobie, że gotujesz zupę, a twoje dorosłe dzieci siedzą przy stole i nadają: na ciebie, na twojego męża, jak to muszą się tobą opiekować, że są przez ciebie uwiązane w domu, że twój mąż ci nie pomaga, że twoja mama źle cię wychowywała ect, ect.

      Chyba pomijalnym zupełnie problemem jest co twoje dziecko kiedy komu wypaple...
    • asienka95 Re: Rozmowy przy dziecku... 12.01.12, 10:38
      Ja staram się nie rozmawiać nawet przy 2,5-latku.
      On wszystko rozumie! :)
    • rowenaaa Re: Rozmowy przy dziecku... 12.01.12, 11:41
      Wydaje mi się, że Panie przesadzacie.
      Zawsze tak było, że kobiety narzekały na mężów, na swoje rodziny, na życie.
      Kobiety narzekały, robiły domowe prace a dzieciaki bawiły się obok, trochę słuchając, trochę pewnie mając to gdzieś.
      Ludzie fiksują na punkcie "poprawności w zachowaniu", niestety nie tam gdzie by się to rzeczywiście przydało.
      W życiu codziennym nie da się zadbać o to, aby dzieci zupełnie nie słyszały o sprawach dorosłych i BARDZO DOBRZE.
      Wyobraźcie sobie, że wasze dzieci podrastają, mają swoje żony, swoje pociechy.
      I nagle te ich żony zaczynają narzekać, biadolić i krytykować. Przybiega ich dzieciak i powtarza co powiedziała mama koleżance.
      Nigdy czegoś takiego wasze dzieci nie słyszały (waszych narzekań, bo przecież wasza poprawność w wychowywaniu nie pozwoliła Wam - rodzicom na takie zachowania przy dziecku ;) ) - dopiero mogą się przerazić, że w ich małżeństwie dzieją się rzeczy straszne!
      • rulsanka Re: Rozmowy przy dziecku... 12.01.12, 11:46
        No dlatego nie widzę nic szczególnego w rozmowie o mężu czy teściowej- jedyne ryzyko to że dziecię wygada.
        Za to przy dziecku - o dziecku - mówimy tylko dobrze!
      • el_elefante Re: Rozmowy przy dziecku... 12.01.12, 11:48
        Tu nie chodzi o jakąś modną poprawność, ale o zwykły szacunek dla człowieka, choćby i małego. I o kształtowanie jego szacunku wobec innych osób, np. jego ojca. Jak matka w obecności dziecka będzie złorzeczyć na swojego męża, to jaki wizerunek ojca powstanie w głowie dziecka? Dziecko bierze wszystko co mu się poda na poważnie, warto mieć to na uwadze, wygłaszając o nim lub o kimś innym nieprzychylne sądy.
        • joshima Re: Rozmowy przy dziecku... 12.01.12, 12:22
          el_elefante napisał:

          > Tu nie chodzi o jakąś modną poprawność, ale o zwykły szacunek dla człowieka, ch
          > oćby i małego. I o kształtowanie jego szacunku wobec innych osób, np. jego ojca
          Otóż to. Facet może być kiepskim mężem, z wielu powodów, a jednocześnie świetnym ojcem. To samo jeśli chodzi o babcię, ciocię, czy sąsiadkę. Nie ma sensu mącić dziecku w głowie, tylko dlatego, że osobiście coś do kogoś mamy.
      • joshima Re: Rozmowy przy dziecku... 12.01.12, 12:20
        rowenaaa napisał:

        > Zawsze tak było...
        Może w takim środowisku się obracasz. Ja jednak wcale nie uważam, że zawsze i wszędzie tak było. To po pierwsze. Po drugie często to co jest uznawane za normę, pod hasłem: zawsze tak było wcale nie jest dobre i niewarte zmieniania. Gdyby zawsze stosować Twój tok myślenia, Afrykańczycy byliby po dziś dzień niewolnikami a kobiety nie mogłyby się kształcić, pracować i brać udziału w życiu publicznym, bo kiedyś zawsze tak było.

        > W życiu codziennym nie da się zadbać o to, aby dzieci zupełnie nie słyszały o s
        > prawach dorosłych i BARDZO DOBRZE.
        A ja wcale nie uważam, że to bardzo dobrze. Oczywiście z dziećmi trzeba rozmawiać o różnych sprawach i trzymanie pod kloszem nie jest dobre. Wcale to jednak nie oznacza, że obgadywanie kogokolwiek przy dziecku, które na dodatek siedzi na kolanach i z rozdziawioną paszczą słucha, jest dobre.
        • yoma Re: Rozmowy przy dziecku... 13.01.12, 14:12
          A zwłaszcza tegoż dziecka.
          • joshima Re: Rozmowy przy dziecku... 13.01.12, 14:21
            Hm???
            • yoma Re: Rozmowy przy dziecku... 13.01.12, 14:56
              > że nie mamy wychodnego i siedzimy z tymi dziećmi jak w więzieniu itd.
    • saguaro70 Re: Rozmowy przy dziecku... 12.01.12, 13:39
      Nie możesz tego już robić. 4 latek to rezolutne dziecko. W tym wieku jego umysł jest jak gąbka, chłonie wiedzę. I nawet jak go nie ma w pobliżu to usłyszy co mówisz do kumpeli.
      Jeśli chodzi o pomoc męża- to trzeba cały czas rozmawiać i dawać do zrozumienia, że robi dobrze. Nawet jak nie wyjdzie powiedzieć- drugim razem bedzie lepiej.
      Pozdrawiam cieplutko :):)
    • ophelia78 Re: Rozmowy przy dziecku... 12.01.12, 21:39
      Absolutnie nie prowadzę takich rozmów przy dziecku. Właśnie z wymienionych już powodów: to, że ja myslę o kimś zle (np. o teściowej) wcale nie znaczy, że dziecko musi o tym wiedzieć. No i że powtótzy też bym się obawiała.

      Jeśli już straszne mnie język świerzbi i MUSZĘ kolezance to coś koniecznie powiedzieć, przechodzę na angielski :-) Zazwyczaj w sytuacji, gdy coś kumpeli opowaidam, już mam pzrechodzić do pointy, a tu się dziecię zjawia, a ja chcę dokończyć kwestię. Ale baaardzo rzadko to robię, bo to brak szacunku jednak, własnie do dziecka. Ja bym nie chciała, żeby ktoś przy mnie celowo rozmawiała w obcym języku, zebym nie rozumiała.
    • triss_merigold6 Re: Rozmowy przy dziecku... 13.01.12, 09:28
      Czasem rozmawiałam ściszając głos ale najczęściej wypraszałyśmy dzieci do innego pokoju, żeby tam się bawiły albo przynajmniej, żeby bawiły się parę metrów dalej. Powtarzałam i powtarzam też jak mantrę "nie przeszkadzaj, teraz rozmawiamy". Czterolatki mogą spokojnie bawić się samodzielnie i nie siedzieć non stop na kolanach u dorosłych.
      • gizmo-to-ja Re: Rozmowy przy dziecku... 15.01.12, 16:51
        Już nie chodzi o to,że dziecko coś powtórzy ale o sam szacunek do dziecka...Dziecko kocha ojca,babcię czy ciocię i wujka którzy są dla niego dobrzy i wspaniali i nagle słyszy jak ty mówisz o nich w sposób,który jest krytyczny lub może krzywdzący(na pewno masz rację gdyż relacje miedzy dorosłymi są inne) i jak myślisz nie burzysz jego bezpieczeństwa,nie nakręcasz go przeciwko tym osobą,nie robisz mu mętliku w głowie...Pozwól mu kochać ludzi tak jak widzi i odbiera w rzeczywistych relacjach z nim,szczególnie jeśli to są bliskie osoby:tata,babcia,dziadek itd. To że Tobie się nie układa z szwagierką czy teściową to nie znaczy,że nie kochają twojego dziecka, Uważam,że krytyczne uwagi pod adresem taty nigdy nie są na miejscu,dziecko chce szanować i mamę i tatę i nie róbmy mu krzywdy takimi uwagami bo wtedy ono naprawdę cierpi...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja