czy mozna nauczyc sie cierpliwosci??

IP: *.198.189.109.customer.cdi.no 14.01.12, 14:22
jestem mama 3 dzieci.Najmlodsze ma 1,5 roku,najstarsze 6. Z dwojka starszych dzieci nie mialam ZADNYCH problemow.Do najmlodszego nie mam cierpliwosci.Zle mi z tym. Jest bardzo zywym,ciekawym swiata dzieckiem ale i bardzo impulsywnym.Od urodzenia duzo plakal,zloscil sie nawet jako niemowle kiedy odkladalam go do lozeczka.Jest bardzo uparty i jesli np nie moze siegnac zeby wziac kubek zlosci sie,krzyczy,wscieka.Kiedy robie mu jesc stoi i krzyczy,kiedy zabiore noz po ktory ma zamiar siegnac-wsieka sie. Przyznam szczerze,ze po raz pierwszy spotykam sie z taka silna osobowoscia malego czlowieczka poniewaz moja dwojka dzieci byla i jest raczej spokojna. Jestem zmeczona nim.moze bardziej psychicznie i jednoczesnie zla na siebie za brak cierpliwosci.Spedzam z nim duzo czasu,okazuje milosc,przytulam,bawie sie ale nie mam sily na jego histerie,zlosci,krzyki,ktore nie sa wynikiem jakiegos buntu poniewaz od malenkosci byl wlasciwie `wiecznie niezadowolony`,niecierpliwy ,wrzeszczacy.(Chodzilismy nawet po lekarzach poniewaz bardzo duzo plakal.)poradzcie cos jak sie wyciszyc,nauczyc cierpliwosci do maleniego czlowieczka...
dodam,ze maz mi duzo pomaga po powrocie z pracy
    • joshima Re: czy mozna nauczyc sie cierpliwosci?? 14.01.12, 14:43
      Moim zdaniem cierpliwości można się nauczyć. Cierpliwość do małego dziecka bierze się z wyrozumiałości. Natomiast wyrozumiałość ze zrozumienia i zaakceptowania dziecka, jego potrzeb.

      Poza tym uważam, że trzeba przede wszystkim nauczyć się rozpoznawania, przeżywania i okazywania własnych negatywnych emocji. Mały człowiek nie potrzebuje, żeby mama przy nim swoje złe emocje tłumiła i ukrywała (to grozi wybuchem, który nastąpi prędzej czy później), ale żeby umiała w sposób bezpieczny dla niego okazać swoje zniecierpliwienie czy dezaprobatę a nawet złość.
    • Gość: bebe Re: czy mozna nauczyc sie cierpliwosci?? IP: *.198.189.109.customer.cdi.no 14.01.12, 14:52
      w takim razie,jak myslicie,skad bierze sie az taka zlosc u malego dziecka doslownie na wszystko. Czy to charakter czy moze moje bledy?czy moze przez to,ze mi brakuje cierpliwosci? mam wrazenie,ze on sie caly czas wscieka,nawet jak jest moment,ze sie bawi to za chwile piszczy,krzyczy i rzuca zabawkami. Dziwne wydaje mi sie to,ze czasem mam wrazenie,ze on robi mi na zlosc,np.jesli zabiore noz po ktory siega to otwiera szuflade i patrzac na mnie bierze ile zdola lyzeczek w garsc i wywala na podloge. :(
      • joshima Re: czy mozna nauczyc sie cierpliwosci?? 14.01.12, 17:11
        Gość portalu: bebe napisał(a):

        > w takim razie,jak myslicie,skad bierze sie az taka zlosc u malego dziecka doslo
        > wnie na wszystko. Czy to charakter czy moze moje bledy?
        To etap rozwoju. Dzieci w pewnym wieku zaczynają odczuwać negatywne emocje a nie mają umiejętności radzenia sobie z nimi. Dopiero muszą się nauczyć póki się to nie stanie radzą sobie jak umieją.

        > czy moze przez to,ze mi brakuje cierpliwosci?
        Nie jest wykluczone, ze dziecko radzi sobie w sposób zaobserwowany u mamy. Chociaz ja się nie wściekałam i u mnie w domu dziecko nie miało szans pewnych zachowań zaobserwować a mimo wszystko wyrażało swoją złość bardzo ekspresyjnie (z dotkliwym gryzieniem włącznie).

        > Dziwne wydaje
        > mi sie to,ze czasem mam wrazenie,ze on robi mi na zlosc
        Im szybciej wyleczysz się z takiego myślenia tym lepiej dla Ciebie i dla dziecka.
      • rulsanka Re: czy mozna nauczyc sie cierpliwosci?? 14.01.12, 18:04
        Bebe- może być tak, że twój brak cierpliwości wynika ze zmęczenia. Masz na głowie 3 małych dzieci, w tym 1 w wieku nienegocjowalnym. Może najmłodszy ma typowy charakter, być może to starsze dzieci były wyjątkowo spokojne?
        Przykład z nożem wydaje się potwierdzać tą możliwość.
        "Dziwne wydaje mi sie to,ze czasem mam wrazenie,ze on robi mi na zlosc,np.jesli zabiore noz po ktory siega to otwiera szuflade i patrzac na mnie bierze ile zdola lyzeczek w garsc i wywala na podloge. :( "
        Otóż ja mojemu synowi NIGDY niczego nie mogłam tak po prostu zabrać...
        Uważam że w tym wieku to typowe, że dziecko histeryzuje i robi różne rzeczy "na złość" bo czegoś mu zabroniono. Być może starsze dzieci były jednak wyjątkowo spokojne.
        Ja musiałam się nauczyć, że:
        - jeżeli nie chcę dziecku czegoś dać, to chowam to poza zasięg jego wzroku
        - jeżeli już bierze coś co z jakiś względów zapomniałam schować np. nóż, to nie zabieram ot tak, bo to brak szacunku wobec dziecka. (jak byś się czuła, gdy znajdziesz na ulicy 100 zł, a ktoś podbiega i ci zabiera?). Podchodzę biorę dziecko na kolana i mówię, ojej, widzę że chciałbyś coś pokroić? Chodź, dam ci inny nóż, ten jest za ostry, dotknij czubka delikatnie, prawda że ostry? I daję plastikowy lub obiadowy nożyk, do tego banana do krojenia i konflikt zażegnany.
        "mam wrazenie,ze on sie caly czas wscieka,nawet jak jest moment,ze sie bawi to za chwile piszczy,krzyczy i rzuca zabawkami. "
        Dzieci w ten sposób przeżywają frustrację, że coś im się nie udało, albo po prostu odreagowują zmęczenie, nadmiar bodźców. Na pewno ciężej jest wychowywać małego złośnika niż małego śmieszka (wiem jak to jest, bo mój syn ogólnie jest cudowny, ale miał okresy złości o wszystko i wiem, jakie to jest wykańczające psychicznie i intelektualnie - cały czas trzeba przewidywać co ma nastąpić i zapobiegać w porę, negocjować, wymyślać argumenty)
        • Gość: bebe Re: czy mozna nauczyc sie cierpliwosci?? IP: *.198.189.109.customer.cdi.no 14.01.12, 19:03
          rulsanka z tym nozem oczywiscie to jest tak,ze mam pochowane ale kiedy cos robie w kuchni a on podchodzi i potrafi nie wiadomo kiedy go zlapac :) tlumacze,ze nie wolno bo ostry,pokazuje dokladnie jak Ty napisalas. to byl tylko przyklad. Moje starsze dzieci nigdy nie reagowaly histeria na zabronienie czegos,jakos wierzyly mi na slowo,ze cos jest niebezpieczne ;) Maly natomiast jest jak huragan.Bardzo latwo go rozsmieszyc,rozbawic ale bardzo latwo tez wpada we wscieklosc.Nawet nie zlosc, a wscieklosc. I to w sytuacjach dla mnie zaskakujacych.Np kiedy nalewam wody do wanny,wszystko musze robic szybko bo on stoi i sie drze :)

          co do robienia na zlosc-wiedzialam,ze zostanie to w ten sposob skomentowane ale doslownie to tak wyglada. Jakby dobrze wiedzial,ze tego nie wolno robic,czasem w tej swojej zlosci powywala cos patrzac na mnie,na moja reakcje i ucieknie.Inaczej tego nie moge opisac,ale tak to wlasnie wyglada.
          Nie stosuje kar,nie pozwalam jedynie tego,co jest niebezpieczne dla dzieci. Maly czesto przebywa ze mna w kuchni,uwielbia mi pomagac.taplac sie w wodzie,przelewac w zlewie wode z kubka do kubka,je samodzielnie zupki i sprawia mu to radosc, wiec nie uwazam,zebym jakos go ograniczala ale irytuje mnie to,ze kazda proba zakonczenia zabawy wywoluje histerie u malego i czesto konczy sie np celowym wywaleniem czegos na podloge z obserwowaniem mojej reakcji :) i do tego wlasnie nie mam cierpliwosci bo rozumiem,ze dziecko moze sie zdenerwowac,ze mu sie cos nie uda,ze jest cos nie po jego mysli,ze sobie nie radzi sam z emocjami ale na Boga,zeby wsciekac sie doslownie o wszystko?ze woda w kubeczku sie skonczyla i juz nie leci? ;)

          to,ze to etap rozwoju dziecka rozumiem-ale jak pisalam,zlosnikiem byl juz jako noworodek :)
          • joshima Re: czy mozna nauczyc sie cierpliwosci?? 14.01.12, 19:20
            Gość portalu: bebe napisał(a):

            > rulsanka z tym nozem oczywiscie to jest tak,ze mam pochowane ale kiedy cos robi
            > e w kuchni a on podchodzi i potrafi nie wiadomo kiedy go zlapac :)
            Pewnie się wkurzysz, ale to napiszę. Powinnaś dbać o to, by go jednak nie był w stanie sięgnąć. Miałaś spokojniejsze starsze dzieci i nie wyrobiłaś sobie pewnych nawyków. Teraz jest na to najwyższa pora. Tak jak wyrobienie sobie nawyku odstawiania gorących naczyń poza zasięg rąk dziecka i jeszcze paru innych.

            > Moje starsze dzieci nigdy nie reagowaly histeria na zabronienie czegos,
            A to jest inne i jakoś trzeba to przeżyc :P

            > I to w sytuacjach dla mnie zaskakujacych.Np kie
            > dy nalewam wody do wanny,wszystko musze robic szybko bo on stoi i sie drze :)
            Sądzę, że popełniasz pewien zasadniczy błąd w rozumowaniu. Nie musisz robić czegoś tylko dlatego, że dziecko się drze. Owszem, jestem zwolennikiem ustępowania dziecku jeśli tylko jest to możliwe i zapobieganiu atakom histerii jeśli tylko jest to możliwe. Jednak jeśli z jakiegoś powodu nie mogę dziecku ustąpić to trudno, jestem gotowa znieść jego wrzaski, skoro ono jeszcze nie umie denerwować się inaczej.

            > i czesto konczy sie np celowym
            > wywaleniem czegos na podloge
            A może najwyższy czas zacząć wyciągać wnioski. Ja uważam, że matka powinna być sprytniejsza od dziecka. Skoro wiesz jak to się na ogół kończy to równie dobrze możesz zrobić coś, by tamu zachowaniu zapobiec. Możesz również zmienić sposób w jaki kończysz zabawę. Spróbować trochę mniej wprost a trochę bardziej podstępnie. A możesz też zastanowić się, czy naprawdę musisz tę zabawę przerywać.

            > to,ze to etap rozwoju dziecka rozumiem-ale jak pisalam,zlosnikiem byl juz jako
            > noworodek :)
            Widać taki ma temperament.
            • Gość: bebe Re: czy mozna nauczyc sie cierpliwosci?? IP: *.198.189.109.customer.cdi.no 14.01.12, 19:30
              no kiedys musze przerwac przelewanie wody :) chocby dlatego,ze musze jechac odebrac dzieci ze szkoly,przedszkola :)

              nie wkurze sie za to,ze napisalas ze czas najwyzszy pochowac wszystko z zasiegu rak dziecka bo jak slusznie zauwazylas,przy 2 starszych dzieci juz sobie wyrobilam ten nawyk jak i rowniez ze stawianiem goracego kubka wysoko

              i trzecia rzecz- nie ustepuje dziecku w kazdej sytuacji,przyklad ktory podalam z nalewaniem wody do wanny mial pokazac,ze musze zrobic to szybko bo maly jest taki niecierpliwy,ze sama czynnosc przygotowania wanny do kapieli jest dla niego za dluga :)

              no nie da sie w paru slowach wyjasnic o co mi chodzi chyba,dziekuje za odpowiedzi
              naprawde probuje miec wiecej cierpliwosci i sily i spokoju do trzeciego dziecka ale nie jest latwo. Moze chcialam sie wyzalic i uslyszec,ze nie jestem taka zla matka za jaka sie uwazam :(
              • joshima Re: czy mozna nauczyc sie cierpliwosci?? 14.01.12, 19:56
                Gość portalu: bebe napisał(a):

                > no kiedys musze przerwac przelewanie wody :) chocby dlatego,ze musze jechac od
                > ebrac dzieci ze szkoly,przedszkola :)
                To jest konkretny powód. Wtedy trzeba uruchomić odpowiednią strategię. Skoro komunikat "koniec zabawy" wywołuje histerię, to należy go unikać, szczególnie, że histeria podobnie jak dalsze przelewanie wody uniemożliwia Ci sprawne wyjście z domu :) Pora szukac innych sposobów.

                > i trzecia rzecz- nie ustepuje dziecku w kazdej sytuacji,
                No ale napisałaś, coś co kazało mi myśleć, że czujesz taką presję.

                > naprawde probuje miec wiecej cierpliwosci i sily i spokoju do trzeciego dziecka
                > ale nie jest latwo.
                Wiem :)

                > Moze chcialam sie wyzalic i uslyszec,ze nie jestem taka zl
                > a matka za jaka sie uwazam :(
                Nie jesteś. A jak z Twoim wyrażaniem i przezywaniem negatywnych emocji?
          • rulsanka Re: czy mozna nauczyc sie cierpliwosci?? 14.01.12, 20:13
            "tlumacze,ze nie wolno bo ostry,pokazuje dokladnie jak Ty napisalas. "
            Ale czy dajesz coś w zamian?
            Dzieci (i nie tylko) nie lubią słowa nie wolno. Lepiej mówić co wolno. Wolno bawić się tępym nożem i kroić nim banana na stole. :)

            "że woda w kubeczku sie skonczyla i juz nie leci? ;) "
            No to jest bardzo dobry powód do wścieknięcia się :)
            Mój syn się wściekał o takie rzeczy i np. o to, że przekroiłam jabłko a on chciał sam... (a jako niemowlak był spokojny). Być może trochę syna zaszufladkowałaś i to się samo nakręca. On nerwowo, ty nerwowo, to on jeszcze bardziej nerwowo.
            Jeśli chodzi o zakończenie zabawy, to najlepiej poczekać, aż dziecku się trochę znudzi i zaproponować coś innego. Z tym, że w kwestii przelewania wody, to ja pozwalałam synowi lać i godzinę. Wszystko było mokre, ale on się dobrze bawił, nie przeszkadzał i z całą pewnością się czegoś uczył. W wieku 2 lat etap myj myj się skończył i tylko sporadycznie te zabawy wracają.
            • rulsanka Re: czy mozna nauczyc sie cierpliwosci?? 14.01.12, 20:18
              Doczytałam teraz o tym przelewaniu, że musisz skończyć bo macie wyjść z domu.
              Są takie możliwości:
              - nie dopuszczać do zabawy w mycie w czasie przed wyjściem
              - informować dziecko z wyprzedzeniem o końcu zabawy - np nastawić budzik i jak zadzwoni, to jeszcze minutka i wychodzicie (dobrze jest koniec podzielić na 2 etapy, wtedy dziecko samo się przygotuje psychicznie do końca zabawy)
              - połączyć wyjście po starszaka z jakąś przyjemnością dla malucha. Mówisz wtedy "chodź pooglądamy motory na parkingu/koparkę na budowie" i dziecko będzie miało swój własny cel w wyjściu z domu.
              • Gość: bebe Re: czy mozna nauczyc sie cierpliwosci?? IP: *.198.189.109.customer.cdi.no 15.01.12, 16:50
                dzieki za rady :)
                rulsanka- synek jest jeszcze za maly na takie tlumaczenie,ze poogladamy koparki.ma dopiero 1,5 roku.Tak samo z budzikiem,To dziala na mojego 3-latka.

                Byc moze masz racje,ze sie nakrecam,czasem poprostu jest taki dzien,ze sie `boje` jego wrzaskow,piskow,jestem zmeczona i zniecierpliwiona.byc moze to ma wplyw tez na jego zachowanie.Czasem radze sobie lepiej,czasem mam mniej cierpliwosc.
                wszystkie sposoby jakie padajecie sa fajne,ale niestety czasem nic nie dziala :( Maly czasem kladzie sie na podlodze i sie drze.Zazwyczaj to przeczekuje a jak wstaje to go biore na rece i przytulam i staram sie spokojnie mowic do niego

                jeszcze raz dziekuje za zrozumienie :)
        • asia_i_p Re: czy mozna nauczyc sie cierpliwosci?? 16.01.12, 10:51
          Podchodzę biorę dziec
          > ko na kolana i mówię, ojej, widzę że chciałbyś coś pokroić? Chodź, dam ci inny
          > nóż, ten jest za ostry, dotknij czubka delikatnie, prawda że ostry? I daję plas
          > tikowy lub obiadowy nożyk, do tego banana do krojenia i konflikt zażegnany.
          Nie z każdym dzieckiem konflikt zażegnany. I nie z każdym tak się da - wyszłoby z moją córką, na przykład, ale już nie z moją siostrą, kiedy miała 2-3 lata, bo wtedy przed końcem przemowy wyciągałabym nóż z siebie albo z niej. A moja córka nadrabiała uporem, więc podejrzewam, że jednak chodziłoby o TEN nóż. Czasem niestety liczy się szybkość, czasem dziecko ma silne przekonanie, co chce - i wtedy nie da się uniknąć awantury.
          • Gość: tuszeani Re: czy mozna nauczyc sie cierpliwosci?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.12, 11:21
            Zgadzam się w całej rozciągłości :) U nas (1,5 roku) też w takich sytuacjach chodzi o TEN nóż :)
            Ale konflikt daje się zażegnać (na ogół) w inny sposób, np.:
            - O, ale fajny nóż znalazłeś, mamusia też go bardzo lubi! Zobacz, jaki jest ostry (tu kontrolowane dotknięcie paluszkiem ostrza), świetnie się nim kroi ale bardzo łatwo się skaleczyć i wtedy bardzo boli! Nie powinien tu leżeć, jego miejsce jest w szufladzie, chodź, razem go schowamy.
            - O, ale fajny nóż znalazłeś! Ale wiesz co? Tatuś go teraz bardzo potrzebuje, zaniesiemy mu go razem (w przypadku rzeczy mniej niebezpiecznych jeszcze lepiej działa: zaniesiesz mu go sam?)?

            Generalnie chodzi o to żeby nie zabrać tak po prostu tylko coś z tą rzeczą razem zrobić, Młody jest strasznie porządnicki, więc argument że coś leży nie na miejscu i trzeba schować trafia do niego bardzo celnie ;)
            • joshima Re: czy mozna nauczyc sie cierpliwosci?? 16.01.12, 11:43
              Gość portalu: tuszeani napisał(a):

              > Generalnie chodzi o to żeby nie zabrać tak po prostu tylko coś z tą rzeczą raze
              > m zrobić, Młody jest strasznie porządnicki, więc argument że coś leży nie na mi
              > ejscu i trzeba schować trafia do niego bardzo celnie ;)
              O tak, "odłóżmy to na miejsce" u mnie najlepiej się spisywało w przypadku telefonów i pilotów. Bardzo szybko córka zaczęła mnie strofować, że nie leżą na miejscu.
            • Gość: bebe Re: czy mozna nauczyc sie cierpliwosci?? IP: *.198.189.109.customer.cdi.no 16.01.12, 11:45
              no wlasnie, to jest bardzo dobry sposob bo moj maly tez jest porzadkowy i lubi klasc na miejsce wszystko co znajdzie (niekoniecznie na swoje miejsce wiec czesto znajduje np smoczek w mojej komodzie ) ale tu wlasnie chodzi o ten brak cierpliwosci.Czasem jej nie mam na takie `zabawy` i kólko sie zamyka.i czasem poprostu zabieram brutalnie bo nie mam sily choc wiem,ze bedzie wrzask.zwlaszcza,jak nie mam czasu. Ze starszym synkiem bylo tak,ze wystarczylo,ze powiedzialam,ze nie wolno tego brac bo to ostre i mozna sie skaleczyc i obywalo sie bez awantur :) Maly nie poddaje sie tak latwo :(
              moj problem to brak cierpliwosci,sily,czasu na takie wieczne zabawy choc bym chciala.I tu prowadze walke sama z soba :(
              • Gość: tuszeani Re: czy mozna nauczyc sie cierpliwosci?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.12, 11:51
                No cóż, mogę Cię tylko pocieszyć, że nasz Młody dokładnie pasuje do Twojego opisu :) I nam też czasami brakuje cierpliwości, czasami (szczególnie mężowi) zdarza się na niego krzyknąć przy takich awanturach "o nic" ale zawsze się chwilę później reflektujemy, przytulamy i mówimy że mamusia/tatuś się zdenerwowali i dlatego krzyknęli ale bardzo Młodego kochają :)

                Natomiast nie zgodzę się z tym co napisałaś gdzieś wyżej, że w wieku 1,5 roku jeszcze za wcześnie na tłumaczenie: nasz Młody doskonale to nasze tłumaczenie rozumie, a że na ogół niewiele z tego wynika na przyszłość to już inna bajka ;)

                Mam nadzieję że z czasem tej cierpliwości nauczy się też i Młody, jak był niemowlakiem, błogosławiłam to że karmię piersią a nie muszę w nocy szykować mm, bo jak się budził głodny to minuta czasu potrzebna na przyszykowanie jedzenia to było przynajmniej o 59s za długo ;)
                • Gość: bebe Re: czy mozna nauczyc sie cierpliwosci?? IP: *.198.189.109.customer.cdi.no 16.01.12, 12:00
                  z tym tlumaczeniem to chodzilo mi o to,ze nie zrozumie ze cos bedzie za jakis czas (pojdziemy zaraz na dwor i obejrzymy koparke itp), on chce tu i teraz :)

                  mam wyrzuty sumienia,ze na starsze dzieci nie denerwowalam sie tak,nie irytowalam,choc byli ogolnie spokojni w wieku malego to jednak dzieci wiec wiadomo,ze roznie bywalo jednak ich zachowanie nigdy nie denerwowalo mnie tak,jak malego. Jestem pewnie zniecierpliwiona i przewrazliwiona co do niego i zdaje sobie sprawe,ze gdybym miala tylko jego wiecej bym sie nad nim rozczulala. Smutno mi,ze mam takie odczucia,nie umiem sobie poradzic i chyba zaczynam sie wpedzac w poczucie winy.Bo wlasnie to,ze on od urodzenia byl takim `krzykaczem` i `awanturnikiem `nie pozwala mi na takie rozczulanie sie nad nim jak nad maluszkiem,ktory jest slodkim bobaskiem,Nie wiem,czy wiecie o co mi chodzi,boje sie,ze traktuje go inaczej niz pozostale dzieci,bardziej surowo i jestem moze bardziej wymagajaca w stosunku do niego.
              • joshima Re: czy mozna nauczyc sie cierpliwosci?? 16.01.12, 15:14
                Gość portalu: bebe napisał(a):

                > moj problem to brak cierpliwosci,sily,czasu na takie wieczne zabawy choc bym ch
                > ciala.I tu prowadze walke sama z soba :(
                Zamiast prowadzić walkę, która wycieńcza, spróbuj sobie jakoś pomóc :)
                • Gość: bebe Re: czy mozna nauczyc sie cierpliwosci?? IP: *.198.189.109.customer.cdi.no 16.01.12, 15:20
                  wlasnie probuje :)
                  napisalam na forum
                  • joshima Re: czy mozna nauczyc sie cierpliwosci?? 16.01.12, 16:18
                    No to się dowiedziałas co robić a nie jak znaleźć na to siłę :P
    • Gość: domza2 Re: czy mozna nauczyc sie cierpliwosci?? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 15.01.12, 22:11
      To z pewnością zmęczenie - 3 dzieciaków to przecież nie przelewki i z pewnością doskonale dajesz sobie z tym radę. Swietnie rozumiem presję o której piszesz ( szybkość wykonywania czynności) i ekwilibrystykę - żeby dziecię się nie wściekło. MOże nie mam "małego złośnika", ale bardzo pewną siebie 2,5 -latkę, która lubi zarówno słuchać się mnie ( z zadowoleniem obserwuję, że jestem dla niej autorytetem), jak i się mnie nie słuchać (opisane przez Ciebie przykłady ze złością u nas występują najczęściej ze zmęczenia i głodu, kiedy dziecię ma pełny brzuch i jest wyspane to raczej współpracuje). Myślę, że to wszystko jest zupełnie naturalne - zachowanie Twojego brzdąca i Twoje zmęczenie tym zachowaniem. U mnie naprawdę rzadko bywa, by dziecię szło coś zrobić, bo tak zarządziłam. Zawsze muszę być jakimś lwem czy innym wymyślonym dziwadłem i gadać dziwnym głosem, to może pójdzie:)) Nie jest łatwo, oj nie jest, a ja mam tylko córkę, a nie trójkę dzieci. Ja bym doradziła Ci maksimum odpoczynku od dzieci (dziecka:)), dania sobie PRAWA do tego, że ten odpoczynek Ci się należy, PRAWA do tego, że możesz mieć dość, być zła, przemęczona. Nie jest to łatwe, ale można się tego nauczyć (u mnie czasem się udaje:)) pozdrowienia!
    • Gość: mamuśka2chłopców Re: czy mozna nauczyc sie cierpliwosci?? IP: 83.238.5.* 16.01.12, 11:54
      Myślę, że przez to wszystko przebija zmęczenie. Masz szczęście, że mąż Ci pomaga, więc trochę możesz odpocząć psychicznie. Zresztą przy 3-ce dzieci jest co robić... Nie wiem, czy cierpliwości można się nauczyć, też się nad tym zastanawiam. Mam dwoje dzieci - dwóch chłopców 5 i 7 lat, którzy ledwie otworzą oczy, a już zaczyna się jazda! Poświęciłam im dużo i jest tak nadal. Mąż mi nie pomaga, bo wiecznie go nie ma, dużo pracuje i jakby się komuś wydawało, że mając firmę jest lżej, to nie jest. Teraz mamy ferie, dzisiaj pierwszy dzień, a już miałam "jazdę" od rana. Nie pracuję, prowadzę dom tzn. jestem przysłowiową "kurą domową" i mam dość. Do pracy nie mam szans iść, bo chłopaki chorują jeden przez drugiego, więc raz dwa mogłabym się z nią pożegnać. Muszę się trochę wyżalić, bo nie mam z kim pogadać, nic nie mogę zrobić dla siebie, bo nie mam kiedy. Żaden basen, kino itp. itd.
      Młodszy od około miesiąca urządza wieczorne histerie, nad którymi nie mogę zapanować! To nie chce się myć, to nie chce spać pod kołdrą, to nie chce tego, to chce tamto i mam dość. Czasem myślę, że tego dłużej nie wytrzymam!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja