wpływ kolegów z przedszkola a zakupy

17.01.12, 10:22
od 2 miesiecy syn (3 lata 8 miesiecy) z wypiekami opowiada o 'samochodach z broniami' - myślalam ze coś wymyśla na bazie obserwacji kolegow z przedszkola az wreszcie doszłam do tego, ze chodzi o bohaterow Auta 2

marzy o takim samochodzie

a ja mam zagwostkę wychowawczą, co robić? co jest wychowawcze i co byście zrobiły?

- kupić z okazji, ze tak bardzo chce i żeby sie z grupy nie wyróżniał (to w zasadzie pierwsza zabawka o którą prosi, na której mu zależy, bo jest tym co wzbudza zainteresowanie u kolegów) - nie do konca mam poczucie czy to wychowawcze, zwlaszcza, ze swoje prośby często, bardzo często wystosowuje w formie rozkazu (wczoraj wieczorem: jak wstanę to mc queen ma stać o tu na półce

- nie kupić - niech się uczy, ze nie będzie mial zawsze tego samego co koledzy (hmmm, czy to nie za ambitne na początek... przecież ma troche ponad 3,5 lat - moze najpierw niech wejdzie w grupę, odnajdzie się również dzięki temu że się orientuje w temacie czyli ma zabawkę, wrrr

- kupić ale na urodziny (to dopiero za 4 miesiace)

- kupić ale jak zrozumie, ze od rodziców nie żąda się (jak ma to zrozumieć jeśli kupię mu bo żąda). i przy okazji nie nauczyć, ze jak ładnie poprosi to dostanie to co chce

syn ma dużo zabawek (uzbierało się od gości oraz z racji okazji typu święta, urodziny) ale i tak zawsze najlepiej bawił się korzystając z wyobraźni

nie wiem którą opcję wybrać, zeby nie przedobrzyć. nie przegiąć w żadną stronę.

jakie macie opinie?
    • beata.koralik Re: wpływ kolegów z przedszkola a zakupy 17.01.12, 10:44
      ja mam takie zdanie,ze jak bardzo chce to kupic bez dopatrywania sie w tym czegokolwiek.
      Uwielbiam sprawiac radosc mojemu dziecku i jesli marzy o jakiejs zabawce ktora lezy w zasiegu moich mozliwosci finansowych i jest warta kupienia to kupuje. A uczyc dzieko,ze nie powinno sie mowic,ze rodzic cos MA lub Musi zrobic mozna przy kazdej okacji :)
    • el_elefante Re: wpływ kolegów z przedszkola a zakupy 17.01.12, 11:13
      Można poczekać do urodzin, choć dla niespełna czterolatka cztery miechy to wieczność niewyobrażalna :) Można tez kupić teraz, ale nie że żąda i ma. Ja bym zabrał do sklepu pooglądać na początek, żeby doprecyzować o co tak właściwie chodzi. Może niech tato zorganizuje męską wyprawę pod tytułem: Jedziemy do sklepu oglądać auta z broniami. Z wcześniejszym przygotowaniem syna, że na razie jedzie tylko oglądać, nic nie będziemy kupować, tylko popatrzeć co jest i ile kosztuje. Poszukałbym też na tej wyprawie książeczki o autach 2 (jeżeli to o nie chodzi), do poczytania w domu. I można wtedy obiecać, że w czwartek, jak tato będzie wracał z pracy, to kupi wymarzone auto.
      Rzecz w tym, żeby syn wyczekiwał, ale przez czas, który jest w stanie ogarnąć. Żeby mógł opowiedzieć w przedszkolu, że "tato mi w czwartek kupi". Żeby była obietnica i radość obopólna z jej spełnienia. Nacieszcie się tym autem wszyscy, nie tylko syn. Dorobienie otoczki po prostu i okazja do potrenowania pewnych rzeczy :)
    • Gość: tuszeani Re: wpływ kolegów z przedszkola a zakupy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.12, 11:18
      A czy jest coś innego co mu kupujesz (z czego się cieszy) i na co mogłabyś zamienić ten samochód, choćby lizaki czy jakieś żelki? Może sensownie byłoby zagrać jakoś tak:
      "Widzę że Ci na tym samochodzie zależy. Chcę Ci go kupić ale na zabawki/przyjemności mamy ograniczone możliwości. Do tej pory kupowałam Ci <cośtam>, możemy w tym miesiącu zamienić to na samochód, ale wtedy nie dostaniesz już tego co zwykle. Co wolisz?".

      Ja bym chyba tak pojechała. Sama byłam podobnie wychowywana i wiele mnie to nauczyło. Tylko nie wiem, czy dziecko w tym wieku nie jest jeszcze za małe na takie decyzje (mam młodsze dziecko i jeszcze tego nie przerabialiśmy).
      • beata.koralik Re: wpływ kolegów z przedszkola a zakupy 17.01.12, 11:24

        ale z postu autorki nie wynika,zeby dylemat byl podyktowany brakiem mozliwosci kupna. Wiec czemu nie kupic?Jesli jest to konkretna zabawka o ktorej marzy dziecko?Nie zastapia jej zadne zelki czy lizaki (i bardzo dobrze).Kupilabym zabawke a zelkow nie!!nawet jak moj syn widzi je w reklamie i pyta czy kupie to mowie,ze nie kupie i nie kupuje.zabawke zdecydowanie bym kupila.
        co do poogladania w sklepie i nie kupienia dla mnie idiotyczny pomysl.Wyobrazam sobie jak ten chlopiec by sie czul.Sama nie cierpie chodzic po sklepach i ogladac ciuchow jesli nie moge ich kupic.
        • el_elefante Re: wpływ kolegów z przedszkola a zakupy 17.01.12, 12:23
          >Sama nie cierpię chodzić po sklepach i oglądać ciuchów jeśli nie mogę ich kupić
          I dlatego sobie nie wyobrażasz.
          Aut "z broniami" z filmu Auta 2 jest trochę, w cenach od kilkunastu do kilkuset zł. Już samo to skłania, żeby się upewnić o jakie auto chodzi, a w przypadku gdy chodzi o drogie, warto sprawdzić, czy nie będzie istotnie taniej gdzie indziej (wyprzedaż w innym markecie, allegro, ceneo...). Dla mnie to nie jest idiotyczne, raczej normalne i nawet bardziej edukacyjne niż zwykłe "chcesz, to masz". Nie widzę problemu w pójściu do sklepu w celach informacyjno-rozrywkowych. No ale ja zawsze trochę dziwny byłem.
          • beata.koralik Re: wpływ kolegów z przedszkola a zakupy 17.01.12, 12:34

            Nie uwazam,zeby bylo to akurat edukacyjne dla 3,5 letniego dziecka. Nie zrobilabym nigdy w ten sposob swojemu synkowi. Zeby obejrzec pojechalabym sama ja lub tatus. Czytajac post autorki odnioslam wrazenie,ze nic nie stoi na przeszkodzie kupna zabawki o ktorej marzy jej dziecko tym bardziej,ze jak zaznaczyla,jest to jego pierwsze zabawkowe marzenie. Nie sadze,ze 3,5 letnie dziecko chce jakas zabawke tylko po to zeby nie odstawac od grupy,to absurd.Wiec nie doszukiwalabym w tym niczego poza tym,ze synek marzy o jakiejs zabawce tak poprostu.
            Gdyby chodzilo o papier toaletowy z hello kity bo jakas dziewczynka ma,nie byloby wogole gadania ;) zabawka to co innego.

            ja ucze swoje dzieci,ze `nie wszystko mozna miec co sie chce` jesli widze,ze rzecz o ktora prosza jest niewarta kupna,za droga,szkaradna itp lub w przypadku reklam tv
            • Gość: tuszeani Re: wpływ kolegów z przedszkola a zakupy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.12, 12:42
              Mimo wszystko uważam że to nie wystarczy.

              Wydaje mi się że cenne jest jeśli dziecko wchodzi w dorosłe życie z umiejętnością samokontroli konsumpcyjnej, dotyczącej nawet rzeczy wartościowych i wartych zakupu.

              W życiu jest tak że raz się jest na wozie a raz pod wozem, mam kilka koleżanek i kuzynek które powiedziały mi że zazdroszczą mi tego że wyniosłam taką samokontrolę z domu, one były przyzwyczajone do tego że na rzeczy wartościowe zawsze kasa się znalazła i teraz nie umieją sobie poradzić w dorosłym życiu z tym że nie na wszystkie potrzebne i wartościowe rzeczy je stać.
              • beata.koralik Re: wpływ kolegów z przedszkola a zakupy 17.01.12, 12:47

            • el_elefante Re: wpływ kolegów z przedszkola a zakupy 17.01.12, 13:10
              Ale czego byś nie zrobiła, bo nie rozumiem. Przecież nie robię dziecku krzywdy, nie zwodzę go, nie okłamuję, do niczego nie zmuszam ani niczego mu nie zabraniam. Umawiam się z synem, że idziemy pooglądać zabawki, on pokaże mi o jakie auto chodzi (nawet jeżeli wiem, o jakie), zobaczymy ile kosztuje. Problem może być tylko wtedy, jeżeli dla dziecka wejście do sklepu i wyjście bez zabawki która sobie akurat upatrzy, kończy się scenami i histerią. No to wtedy rzeczywiście nie polecam mojego sposobu.
              To co proponuję, wiąże się z okazaniem zainteresowania marzeniem dziecka i poświęceniem uwagi i czasu na jego spełnienie, a potem na wspólne cieszenie się i zabawę. To jest cały proces czynności i emocji, oczekiwania i spełnienia, a samo kupienie zabawki jest tylko jednym jego elementem.
        • Gość: tuszeani Re: wpływ kolegów z przedszkola a zakupy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.12, 12:29
          Chodziło mi o co innego, jak rozumiem autorce zależy na tym żeby z jednej strony zaspokoić dziecka potrzebę dotyczącą tego samochodu a z drugiej strony, nauczyć że w życiu nie jest tak że wszystko można mieć na zawołanie. Realne możliwości finansowe mają tu drugorzędne znaczenie. Ale masz rację, żeby nie wprowadzać zamętu, zamiast o możliwościach można powiedzieć dziecku np. o zwyczajach panujących w domu.
          Nie uważam żeby kupowanie dziecku wszystkiego na co mnie stać było wychowawczo słuszne, nawet jeśli mam wagony kasy, wolałabym raczej uczyć że w celu spełnienia jakiegoś marzenia trzeba zrezygnować z czegoś tam innego (żelki czy lizaki były tylko przykładem, w większości domów coś tam się dziecku kupuje czasami dla przyjemności z czego można zrezygnować na rzecz wymarzonego samochodziku).
          • beata.koralik Re: wpływ kolegów z przedszkola a zakupy 17.01.12, 12:38

            tak,pytanie tylko czy akurat to jest dobry moment na taka nauke?Jesli dziecku tak naprawde bardzo zalezy? Zostawilabym ta edukacje na okolicznosc,kiedy widzialabym ze synek chce jakas zabawke ot tak niekonicznie mocno :) zreszta pisalam juz wyzej. Dzieci sa bombardowane reklamami zabawek.slodyczy i mysle,ze to jest fajny moment na taka edukacje.ja tak przynajmniej robie.
    • Gość: aniko Re: wpływ kolegów z przedszkola a zakupy IP: 193.109.212.* 17.01.12, 14:28
      Przecież autorka napisała, że dzieciak marzy o samochodzie już od 2 miesięcy!! Jeszcze Wam mało czekania, odkładania, rezygnowania z czegoś innego? Kup mu zabawkę, niech ma frajdę, a nie doprowadzasz go do granic wytrzymałości uporem i "zasadami", których nawet ne potrafisz nazwać. Dlaczego ma z czegoś rezygnować aby dostać zabawkę albo chodzić i "lizać" szyby, tzn. upewniać się że jest ale ... dzisiaj jeszcze nie. To absolutnie nie jest wychowawcze. Moje dzieci nie dostają regularnie słodyczy czy innych "fanrów". Dlaczego małabym zmuszać je do rezygnacji z czegoś tam aby "zasłużyły" na zabawkę. Sama pochodzę z domu dość zamożnego ale ograniczającego potrzeby dzieci. Tak wyszło, że w dorosłym życiu nie muszę się finansowo ograniczać ale samokontrolę i oszczędzanie mam tak wpojone, że musiałam uczyć się wydawania pieniędzy i sprawianie sobie przyjemności.
      • Gość: tuszeani Re: wpływ kolegów z przedszkola a zakupy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.12, 20:04
        Po zastanowieniu się zmieniam zdanie. Skoro marzy od 2 miesięcy to znaczy że to nie jest impuls, chwilowy kaprys itp. Kupiłabym bez większych ceregieli mówiąc że kupuję dlatego że widzę że mu na tym tak strasznie zależy, może co najwyżej ubrałabym w jakiś ceremioniał wspólnego świętowania spełnienia marzenia :) Ale równocześnie uprzedziłabym że następna zabawka będzie dopiero na urodziny i byłabym konsekwentna w razie kolejnych żądań.

        A tak poza tym podoba mi się pomysł który gdzieś tam znalazłam (u nas jeszcze nie stosowany): kiedy przybywa jakaś nowa zabawka, razem wybieramy inną którą oddajemy jakiemuś potrzebującemu dziecku.
        • joa66 Re: wpływ kolegów z przedszkola a zakupy 17.01.12, 20:40
          A tak poza tym podoba mi się pomysł który gdzieś tam znalazłam (u nas jeszcze nie stosowany): kiedy przybywa jakaś nowa zabawka, razem wybieramy inną którą oddajemy jakiemuś potrzebującemu dziecku

          Moim zdaniem - okropny pomysł. Czemu to ma służyć?

          Aż strach o czyms marzyć.....
          • Gość: tuszeani Re: wpływ kolegów z przedszkola a zakupy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.12, 21:58
            Cele widzę przynajmniej dwa: nauka dzielenia z innymi i zapobieżenie zawalenia mieszkania zabawkami którymi już dziecko się nie bawi bo ma inne nowsze i bardziej adekwatne do jego wieku. Może też trzeci ale to już dla większych ascetów: nie wyrabianie przyzwyczajenia do posiadania zbyt dużej liczby rzeczy.

            Ok, nieprecyzyjnie się wyraziłam. Chodzi o sytuację kiedy dziecko ma dużo zabawek, w tym sporo takich którymi się już nie bawi. My się staramy dyscyplinować znajomych i rodzinę, sami też nie przesadzamy, a i tak Młody ma tych zabawek tyle że byłoby czym obdzielić z troje dzieci.
            Nie chodzi o sytuację kiedy dziecko ma trzy zabawki i dostaje czwartą, choć i w takiej sytuacji warto uczyć dzielenia się (wdowi grosz i te sprawy).

            Ja się tak staram robić ze swoimi ciuchami: jeden przychodzi, jeden wychodzi (bo nadmiernie zniszczony i wtedy wyrzucam na szmaty albo bo nadmiarowy i wtedy oddaję komuś).
            • joa66 Re: wpływ kolegów z przedszkola a zakupy 17.01.12, 22:17
              Nie trzeba stosować automatu - jedna zabawka przychodzi , inna odchodzi. Zwłaszcza, że de facto jest to odbieranie dziecku rzeczy, które mu się kiedyś podarowało. Zakładam, że w stosunku do siebie też nie stosujesz zasady : kupiłam sobie biustonosz, to spódnicę oddam ubogiej kuzynce. Oddajesz kiedy sama uznasz, że tej rzeczy już nie potrzebujesz? A może się mylę? A wyobrażasz sobie sytuację, że mąż daje Ci w prezencie perfumy i jednocześnie dodaje, że w zamian musisz wybrać ze swoich rzeczy coś co odddasz "bardziej potrzebującym"?

              Naprawdę mozna nauczyć dzieci dzielenia się z innymi bez takich akcji: można przykładem, można proponowaniem oddania niepotrzebnych zabawek , wciąganiem do pomocy innym itd.

              Nie trzeba karać za to, że dostały prezent.


              A na zarządzanie dużą ilością zabawek jest wiele sposobów.

              Piszę z perspektywy bardzo dorosłej kobiety, która nawet teraz nie chciałaby być stawiana w takiej sytuacji. A co dopiero dziecko.
            • morekac Re: wpływ kolegów z przedszkola a zakupy 18.01.12, 10:41
              Ja się tak staram robić ze swoimi ciuchami: jeden przychodzi, jeden wychodzi (b
              > o nadmiernie zniszczony i wtedy wyrzucam na szmaty albo bo nadmiarowy i wtedy o
              > ddaję komuś).
              Oddajesz, bo już go nie potrzebujesz albo nie masz miejsca w szafie. Zmuszanie dziecka do oddawania swoich zabawek dla zasady to jakiś horror. Nie wiem, w jaki sposób miałoby to uczyć dzielenia się, albo miłości do bliźniego. Rezultat może być odwrotny.
              Rozumiem oczywiście okresowy przegląd zabawek i pozbywanie się takich, z których się 'wyrosło', nieużywanych czy popsutych. Ale i tak do pewnego wieku córek robiłam to tak, aby właścicielki nie widziały, bo skutecznie uniemożliwiały wywalenie największych bzdetów. ;-) Nie były w stanie. Potem im przeszło.
          • beata.koralik Re: wpływ kolegów z przedszkola a zakupy 18.01.12, 08:52

            ``Moim zdaniem - okropny pomysł. Czemu to ma służyć?

            Aż strach o czyms marzyć.....``

            tez tak mysle
            • Gość: aniko Re: wpływ kolegów z przedszkola a zakupy IP: 193.109.212.* 18.01.12, 10:04
              Ja również. a z ciuchami mam taką zasadę: przy sezonowej zamianie ubrań robię przegląd i jeżeli jest rzecz, której przez cały sezon nie nosiłam to ją oddaję, bez względu na stopień zużycia czy "modności". Z zabawkami możmna robić to samo. Siadasz z dzieckiem (lub bez) i odkładasz zabawki, które są zepsute/zużyte/wyrośnięte. Dlaczego kupenie nowej zabawki ma być połączone ze stratą jakiejś innej. Naprawdę można wychowywać dzieci i uczyć icjfajnych rzeczy bez tresury, wymuszania, sztywnych, nie dających się niczym wytłumaczyć zasad.
          • Gość: tuszeani Re: wpływ kolegów z przedszkola a zakupy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.12, 13:42
            No dobra, czesciowo mnie przekonalyscie, ja tak robie ze swoimi ciuchami i nie czuje dyskomfortu z tego powodu ale faktycznie w przypadku dziecka to moze nie byc dobry pomysl.
            • joa66 Re: wpływ kolegów z przedszkola a zakupy 18.01.12, 14:14
              ja tak robie ze swoimi ciuchami i nie czuje dyskomfortu

              Na prawdę tak robisz? To znaczy wybierasz rzecz do oddania WTEDY kiedy sobie kupisz coś innego?

              Poza tym - to nie tylko kwestia wieku. Ty podejmujesz decyzje dotyczące Twojej własności. Czy robisz tak w stosunku do męża? Kochanie kupiłam Ci szalik. A co za to oddasz biednym?
              • Gość: tuszeani Re: wpływ kolegów z przedszkola a zakupy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.12, 14:32
                Nie tylko wtedy, ale poniewaz mam sklonnosci do nadmiernego chomikowania roznych rzeczy, staram sie przy zakupie czegos nowego sprawdzic czy nie mam do oddania lub wywalenia ktorejs z pozostalych rzeczy. Czasami stwierdzam ze na dana chwile nic nie widze do oddania i wtedy na sile nie szukam, ale na ogol jednak cos tam wygrzebuje niepotrzebnego.

                Co do meza to sam ustala zasady co do swoich ciuchow, zreszta na moj gust i tak ma ich za malo bo nic mu nigdy nie jest potrzebne. Chodzilo Ci o to ze z dzieckiem powinno byc tak samo bo ciuchy sa jego wlasnoscia? Mimo wszystko wydaje mi sie ze analogia jest tylko czesciowa bo dziecko jednak czasami chcemy pewnych zachowan nauczyc a to wymaga wspolnego wypracowywania niektorych decyzji.
                • morekac Re: wpływ kolegów z przedszkola a zakupy 18.01.12, 15:04
                  Ale to jest twoja decyzja. Robisz tak, bo chcesz tak robić i nikt ci nie narzuca, że musisz oddać jakąś bluzkę, bo sobie właśnie kupiłaś inną.
                  A poza tym można znienawidzić tych 'biednych', którym trzeba te rzeczy oddawać.
                  Co innego jest zrobić okresowy przegląd niepotrzebnych rzeczy i je oddać, a co innego - musieć oddawać zabawki, bo dostało się nową.

                  wymaga wspolnego wypracowywania niektorych decyzji
                  Wspólnego, a nie wymuszania...
    • na_forum_na Re: wpływ kolegów z przedszkola a zakupy 18.01.12, 10:10
      kupiłam a wlasciwie kupisliśmy razem. uprzedzilam go, ze moze nie być takiego auta jakie chcialby mieć, ale gdy zobaczył pierwsze jakie było oczywiście 'o to chodziło'. dziś zaniósł je na chwile do przedszkola. generalnie jest szczesliwy. po czasie (po napisaniu tego posta) stwierdzilam, ze chyba rozpsychologizowalam temat ;) syn nie jest jakoś specjalnie rozpieszczany zakupami, choć niczego mu nie brakuje. jak juz pisalam jest zdecydowanie emocjonalnym a nie materialnym dzieckiem (odpukać) :)
      • na_forum_na dziękuje za Wasze wpisy 18.01.12, 10:11
        rozjaśniły mi temat, rozwialy pewne wątpliwości
Inne wątki na temat:
Pełna wersja