Gdy dziecko odrzuca matkę

18.01.12, 13:25
Może któraś z Was spotkała się z takim przypadkiem. Mój 4-latek (jedynak) zdecydowanie nie lubi kobiet, nawet tych z najbliższej rodziny. Ja jestem zawsze na drugim miejscu po ukochanym tacie, dziadkowie są faworyzowani, babcie ledwie tolerowane. Wujek jest ok, ciocia już nie. W przedszkolu panie są przez niego na szczęście akceptowane, być może z braku alternatywy. Ale już koleżanki-dziewczynki ignoruje, także w opowieściach.
W domu mnie, czyli mamę, synek akceptuje tylko wtedy, gdy nie ma w pobliżu ojca. Wtedy bawi się ze mną, wychodzimy na spacery, rozmawiamy, czytamy, jest normalnie, chociaż mały nigdy nie przytula się (sam z siebie), nie całuje, nie mówi że kocha. Ale ja robię to wszystko za nas oboje, czasem nie jestem odpychana, czasem jestem, rożnie to bywa. Ale gdy na horyzoncie pojawia się tata, ja od razu staję się wrogiem... Mówi wtedy że mnie nie kocha, że kocha tylko tatę, przytula się do niego. Gdy wychodzimy we trójkę, nie chce iść ze mną za rękę. Na każdym kroku mnie informuje, że woli tatę. Nie będę rozwijać tematu, jak ja się w związku z tym czuję i jak to wpływa na moje relacje z ojcem dziecka. Chciałabym tylko wiedzieć, czy taka silna identyfikacja z przedstawicielami swojej płci i odpychanie płci odmiennej mieści się w jakichś tam normach rozwojowych, czy powinnam skontaktować się z psychologiem. Rok temu już to zgłosiłam pani psycholog (chodziliśmy z powodu kłopotów adaptacyjnych dziecka) i ona powiedziała, ze to normalne, że dziecko lgnie do rodzica, którego ma mniej. Ale teraz, gdy widzę jak bardzo faworyzuje mężczyzn, jak odrzuca mnie, babcie, ciocie, dochodzę do wniosku, że to może nie czas spędzany z dzieckiem jest istotny, tylko właśnie płeć... Wciąż jednak gryzę się, że to wszystko moja wina, choć nie za bardzo wiem, na czym miałaby polegać. Napiszcie mi proszę, co o tym sądzicie. Zawsze to jakiś głos z zewnątrz, z dystansem. Mnie jest już bardzo ciężko, trudno mi spojrzeć obiektywnie.
    • agnieszka.z.lodzi Re: Gdy dziecko odrzuca matkę 18.01.12, 13:40
      miswczapce napisała:

      > nie mówi że kocha. Ale ja robię to wszystko za nas oboje,

      Może tu tkwi problem, może go za bardzo "osaczasz" tą miłością?
      Czy tak było zawsze? Zawsze wolał towarzystwo mężczyzn od kobiet?
      Jaki jest u Was model związku z ojcem dziecka? Partnerski, patriarchalny? Jaki?

      • miswczapce Re: Gdy dziecko odrzuca matkę 18.01.12, 14:12
        Raczej go nie osaczam, może na samym początku (nosiłam go w chuście, ciągle tuliłam, szalałam za nim). Obecnie jestem właśnie raczej wycofana, boję się ciągłego odrzucenia, ba - zaczynam bać się wydawać dziecku jakiekolwiek polecenia, żeby nie zostać zwyzywana... A powodem jest wszystko - od budzenia rano do przedszkola (dziś przywitał mnie spod kołdry słowami "sio mamo, nie wstanę, nie kocham cię i nie lubię, ma mnie budzić tata") po zaproszenie do jedzenia obiadu ("nie będę jadł, nie lubię cię, masz karę za zrobienie obiadu, sio mamo")... Sytuacja trwa od roku, przez ten czas nasilała się. Wcześniej mały był tak samo przywiązany do mnie, jak i do ojca. Ale nigdy nie był wylewny, nie tulił się do nikogo, nie całował, nie mówił że kocha. Obecnie robi to tylko w stosunku do ojca i mam wrażenie, że jakby mnie na złość (często zaraz po tym, jak mnie zwyzywa, zerka wtedy znad ramienia taty, jak ja reaguję i wyraźnie cieszy się, gdy jest mi przykro). Ja go mogę przytulić tylko na żarty, w zabawie, a całusa da tylko za coś, prosząc o coś itd. Co do związku - jest w rozsypce, tuż przed definitywnym rozstaniem, ciężko więc zdefiniować go w jakikolwiek sposób. Ale nie ma między nami już szacunku. Nie manifestujemy tego przy dziecku, ale na pewno co nieco słyszało przy okazji jakiejś kłótni. No i brak więzi między rodzicami da się chyba łatwo wyczuć.
        • agnieszka.z.lodzi Re: Gdy dziecko odrzuca matkę 18.01.12, 15:02
          miswczapce napisała:

          > Raczej go nie osaczam, może na samym początku (nosiłam go w chuście, ciągle tul
          > iłam, szalałam za nim). Obecnie jestem właśnie raczej wycofana, boję się ciągłe
          > go odrzucenia, ba - zaczynam bać się wydawać dziecku jakiekolwiek polecenia, że
          > by nie zostać zwyzywana... A powodem jest wszystko - od budzenia rano do przeds
          > zkola (dziś przywitał mnie spod kołdry słowami "sio mamo, nie wstanę, nie kocha
          > m cię i nie lubię, ma mnie budzić tata") po zaproszenie do jedzenia obiadu ("ni
          > e będę jadł, nie lubię cię, masz karę za zrobienie obiadu, sio mamo")...

          Za każdym takim zdaniem powiedz "a ja cię bardzo kocham, i jest mi przykro gdy tak mówisz".

          Sytuacja trwa od roku, przez ten czas nasilała się. Co do związku - jest w rozsypce, tuż przed definitywn
          > ym rozstaniem, ciężko więc zdefiniować go w jakikolwiek sposób. Ale nie ma międ
          > zy nami już szacunku. Nie manifestujemy tego przy dziecku, ale na pewno co niec
          > o słyszało przy okazji jakiejś kłótni. No i brak więzi między rodzicami da się
          > chyba łatwo wyczuć.

          4 latek dużo widzi i rozumie. Znamienne jest, że problemy zaczęły się gdy Wasz związek zaczął się sypać. Może synek w ten sposób chce "przywiązać" tate do siebie, bo np usłyszał jak mówisz że go zostawisz. I dlatego też Ciebie świadomie i celowo odtrąca, wyraźnie patrząc na Twoją reakcję.
          Co ja bym spróbowała zrobić, to na początku porozmawiać z synkiem. Że między Tobą a jego tatą się ostatnio nie układa, czy słyszał może jak się kłócicie? I pytaj na początku dziecko, niech mówi (oby) a Ty słuchaj. Odpowiedz na każde jego pytanie. Poszukaj jakiejś książki o rozstaniu rodziców, to pomoże dziecku zrozumieć. Bądź dla niego cierpliwa, zapewniaj o swojej miłości. I postaraj się coś zadecydować w sprawie związku, tkwienie w nim jest bez sensu, jeśli nie chcecie spróbować jeszcze raz, jeśli faktycznie wszystkie mosty spaliliście. Takie tkwienie w oczekiwaniu wykańcza Was wszystkich.
          Rozstanie, kłótnie rodziców, to dla małego dziecka koniec swiata, naprawdę. I istnieje coś takiego jak komunikaty niewerbalne które dziecko, jak mały radar, świetnie odczytuje i rozumie. I to go denerwuje, boi się i martwi.
          Dużo trosk jak na jednego małego człowieka.
          Czy jesteś pewna, że ojciec syna nie nastawia przeciwko Tobie?
          • miswczapce Re: Gdy dziecko odrzuca matkę 18.01.12, 15:53
            agnieszka.z.lodzi napisała:

            > Za każdym takim zdaniem powiedz "a ja cię bardzo kocham, i jest mi przykro gdy
            > tak mówisz".

            W 90% przypadków właśnie tak robię, ale czasami jest to już tak przykre, że nie daję rady i zwiewam do łazienki się wypłakać.

            > Co ja bym spróbowała zrobić, to na początku porozmawiać z synkiem. Że między To
            > bą a jego tatą się ostatnio nie układa, czy słyszał może jak się kłócicie? I p
            > ytaj na początku dziecko, niech mówi (oby) a Ty słuchaj. Odpowiedz na każde jeg
            > o pytanie. Poszukaj jakiejś książki o rozstaniu rodziców, to pomoże dziecku zro
            > zumieć.

            Obawiam się, że właśnie takie rozmowy i czytanki przyczyniły się właśnie do eskalacji negatywnych uczuć synka. Już jakiś czas temu (ok pół roku) wiedząc, że mój związek chyli się ku upadkowi, zaczęłam rozmawiać z małym. Wypożyczyliśmy książeczkę o rozstaniach rodziców (chyba Kamilkę, o ile dobrze pamiętam), przeczytałam mu, opowiedziałam dlaczego nie wszyscy rodzice mieszkają razem itd. Dziecko najpierw wyraźnie powiedziało, że jego rodzice mają mieszkać razem i nie zgadza się na żadne zmiany, a po jakimś czasie zmienił front i mówi już tylko o tym, że on chce mieszkać z tatą, a ja mogę osobno.

            Bądź dla niego cierpliwa, zapewniaj o swojej miłości. I postaraj się co
            > ś zadecydować w sprawie związku, tkwienie w nim jest bez sensu, jeśli nie chcec
            > ie spróbować jeszcze raz, jeśli faktycznie wszystkie mosty spaliliście. Takie t
            > kwienie w oczekiwaniu wykańcza Was wszystkich.

            No właśnie - powinniśmy się rozstać już dawno temu, ale ja nie wyobrażam sobie bycia matką dochodzącą. A w obecnej sytuacji nie mam szans na mieszkanie z dzieckiem, każdy psycholog przyzna, że mały jest bliżej z ojcem (który da sobie doskonale radę beze mnie). Sama zresztą nie chciałabym rozdzielić syna z ukochanym tatą, to byłaby dla niego w tej chwili ogromna krzywda.

            > Rozstanie, kłótnie rodziców, to dla małego dziecka koniec swiata, naprawdę. I i
            > stnieje coś takiego jak komunikaty niewerbalne które dziecko, jak mały radar, ś
            > wietnie odczytuje i rozumie. I to go denerwuje, boi się i martwi.
            > Dużo trosk jak na jednego małego człowieka.
            > Czy jesteś pewna, że ojciec syna nie nastawia przeciwko Tobie?

            Nie jestem, jak mogłabym być... Ale wierzę, że nie robiłby tego specjalnie. A może już nie wierzę, tylko chcę wierzyć. Ja niczego takiego nie zaobserwowałam, dziecko też nie powtarzało...
            • agnieszka.z.lodzi Re: Gdy dziecko odrzuca matkę 19.01.12, 09:17
              miswczapce napisała:

              > W 90% przypadków właśnie tak robię, ale czasami jest to już tak przykre, że nie
              > daję rady i zwiewam do łazienki się wypłakać.

              A zapytałas go kiedys dlaczego tak do Ciebie mówi? Dlaczego jest niemiły skoro Ty go kochasz, dbasz o niego, pierzesz mu ubranka, kupujesz zabawki i robisz wszystko żeby było mu dobrze? Może tutaj trzeba podrążyć?

              > Obawiam się, że właśnie takie rozmowy i czytanki przyczyniły się właśnie do esk
              > alacji negatywnych uczuć synka. Już jakiś czas temu (ok pół roku) wiedząc, że m
              > ój związek chyli się ku upadkowi, zaczęłam rozmawiać z małym. Wypożyczyliśmy ks
              > iążeczkę o rozstaniach rodziców (chyba Kamilkę, o ile dobrze pamiętam), przeczy
              > tałam mu, opowiedziałam dlaczego nie wszyscy rodzice mieszkają razem itd. Dziec
              > ko najpierw wyraźnie powiedziało, że jego rodzice mają mieszkać razem i nie zga
              > dza się na żadne zmiany, a po jakimś czasie zmienił front i mówi już tylko o ty
              > m, że on chce mieszkać z tatą, a ja mogę osobno.

              Może troszkę go wystraszyłaś, zupełnie niechcący, nie zawsze da się przewidzieć reakcję dziecka. Pytaj, drąż, wypytuj, nie męcz ale nie odpuszczaj. Zamiast czasu, który poświęcasz na zdobycie buziaka czy przytulenia, poświęć ten czas na zdobycie informacji, przez zabawę lub przez proste pytania, w zależności od okoliczności.
              Masz jakąś zaufaną przyjaciółkę, która zna Twoje dziecko i Waszą sytuację? Taka osoba to świetny mediator, Ty jesteś w tym konflikcie, a osoba z zewnątrz ma dystans i jest w stanie dużo więcej się dowiedzieć, wie jak zapytać bo nie ma do tego podejścia emocjonalnego. Możesz kogoś takiego poprosić o zabawę=rozmowę z dzieckiem?

              > No właśnie - powinniśmy się rozstać już dawno temu, ale ja nie wyobrażam sobie
              > bycia matką dochodzącą. A w obecnej sytuacji nie mam szans na mieszkanie z dzie
              > ckiem, każdy psycholog przyzna, że mały jest bliżej z ojcem (który da sobie dos
              > konale radę beze mnie).

              Ty sobie nie wyobrażasz, ale przez to cierpicie wszyscy, a syn najbardziej, co odczuwasz na własnej skórze. Dla własnej "wygody", przez lęk przed rozstaniem z dzieckiem kisisz wszystkich w tym toksycznym układzie. Po co? Na dłuższą mętę i tak nie ma to sensu.
              Dlaczego nie masz szans na pozostanie z dzieckiem? Nie pracujesz, nie masz źródła dochodów, mieszkania, leczysz się psychiatrycznie, ojciec dziecka będzie z Tobą walczył?

              >Sama zresztą nie chciałabym rozdzielić syna z ukochanym tatą, to byłaby dla niego w tej chwili ogromna krzywda.

              To zrób tak, żebyście stworzyli coś na zasadzie przyjacielskiego związku dla dziecka. Choć ja tego nie popieram to rozumiem kobiety takie jak Ty, matki, porozmawiałabym z partnerem, że tak nie może być, że cierpi Wasze dziecko, jakie widzi rozwiązanie. Jesteście 2 dorosłych ludzi, zapędziliście się w przysłowiowy kozi róg. Może nie wszystko można odkręcić, ale wiele można ucywilizować. Zapewne facet zrobił Tobie lub Ty jemu jakąś ogromną krzywdę, szarpiecie się, nienawidzicie ale nie chcecie rozstać. Gdybyście byli sami, bawcie się i całe życie w ten sposób, ale jest dziecko i dla niego trzeba to przerwać. Jak to widzisz dalej?

              > Nie jestem, jak mogłabym być... Ale wierzę, że nie robiłby tego specjalnie. A m
              > oże już nie wierzę, tylko chcę wierzyć. Ja niczego takiego nie zaobserwowałam,
              > dziecko też nie powtarzało...

              Jesteś w rozsypce, widzisz to?
              Jesteś mądrą mamą, ale pogubiłaś chyba trochę ostrość w życiu. Możesz udać się do kogoś w realu na spokojną szczerą rozmowę, choćby do własnej matki, kto mógłby Ci pomóc to poukładać?
    • morekac Re: Gdy dziecko odrzuca matkę 18.01.12, 13:54
      Może on jest mniej wylewny, a ty za bardzo - oczywiście jak na jego potrzeby? Co sprawia, że czujesz się odrzucona i ciągle zadajesz pytania typu 'ale czy ty mnie, syneczku. kochasz' . I wręcz gorączkowo mu się narzucasz z rękami na spacerze - w związku z tym musi informować, że jednak woli iść teraz z tatą?
    • mama303 Re: Gdy dziecko odrzuca matkę 18.01.12, 20:34
      Tak mi się wydaje, że może mały walczy o ojca, może czuje jakieś zagrożenie, że go straci. Może ma go na codzień niewiele a Ciebie "w nadmiarze".
      Wyobrażam sobie że jest Ci starsznie ale to napewno minie. Bądź sobą, staraj sie nie zabiegać o względy małego za bardzo bo poczuje że może Tobą manipulować i będzie z tego korzystał.
    • rulsanka Re: Gdy dziecko odrzuca matkę 18.01.12, 21:03
      Ogromnie ci współczuję i mocno przytulam.
      Myślę, że zachowanie dziecka jest głównie związane z waszymi problemami w związku. A to, że jest nieprzytulalski i niewylewny jeszcze pogarsza problem.
      Nie doczytałam, jak mąż reaguje na to, że syn ciebie odrzuca, ale to może być ważne.
      Myślę, że powinniście się wybrać do dobrego psychologa. Może zadaj pytanie na forum życie rodzinne - tam aktualnie jest ekspert i też więcej osób się wypowiada. Na moje oko problem jest nie w relacji ty-dziecko-kobiety. Tylko rozpad związku i jego wpływ na dziecko.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja