Gość: winka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
19.01.12, 15:36
Jestem pracującą mamą, która chciała pobyć trochę z dzieckiem i wzięła tygodniowy urlop. Efekt frustracja i rozczarowanie. Złapałam sie na tym ze cały czas mowie nie, nie wolno, przestań, uspokój się. Owszem są mile chwile ale tylko wtedy gdy dziecko moje ( 2 latka) ma to co chce, jak jest po jej myśli. Nie bije dziecka, nie krzyczę ale niestety większość czasu są to zakazy i mówienie podniesionym tonem. Dzisiejsze sytuacja doprowadziła mnie do łez i wyrzutów sumienia. Córeczka nie chciala zjesc sniadania, zjesc witaminy, poinhalowac sie więc zabrałam jej nerwowo farby, którymi malowała i powiedziałam ze nie bee sie z nia bawić, ze jest niegrzeczna usiadłam na łózku i rozpłakałam sie z bezsilności a ona razem ze mną że nie chce sie z nia bawić. w konc opamiętałam sie otrząsnęłam i.... wróciłam do zabawy z córką. Nie potrfie karac swojej córki zaraz wydaje mi sie ze to jest znęcanie psychiczne ale z drugiej stony czuje ze moje dziecko wchodzi mi na glowe.