Gość: Kasia_G
IP: *.dip.t-dialin.net
19.01.12, 17:12
Witam,
Moja niespełna trzyletnia córka raczej była grzecznym dzieckiem i nie sprawiala zadnych problemów, moze jest troche nerwowa ale radzimy sobie z tym. Jednak od jakiegos czasu kiedy ja poprosze zeby sprzatneła po sobie zabawkę, mówi, że jest jej nie potrzebna, że moge ją wyrzucic. I tym oto sposobem ostatnio zniknęło z jej pokoju jakies 60% zabawek. Nie miala ich napewno za duzo, bo jakis czas temu sie przerowadzilismy i zabralismy ze soba tylko ulubione zabawki, wiec jej pokoj nie wygladal jak "sklep z zabawkami".
Wczesniej nie było problemu ze sprzataniem, robilyśmy to razem albo sama sobie świetnie radziła. Aha :) Tych zabawek oczywiście nie wyrzuciłam, tylko schowalam :) Ale ona nadal mówi, ze moge powyrzucac jej zabawki i ze nie chce sprzątac nawet z nasza pomoca. Teraz jak nie ma swoich ulubionych zabawek nie potrafi chociaz na chwile zajac sie soba, wcześniej bardzo to lubila...
Kompletnie nie wiem co w tej sytuacji robic... Wiem, ze chowanie kolejnych zabawek to nie rozwiazanie, ale juz braklo mi pomyslow co z tym zrobic. Pomóżcie... Może ktoś mial podobny problem....?