Dodaj do ulubionych

7latek mnie bije!

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.12, 21:10
Wszystko jest super, super do momentu zdenerwowania, ktore zwykle pojawia się dwa, trzy razy dziennie. moje dziecko wyladowuje swoje zdenerwowanie, bijąc mnie i wyzywając. Zazwyczaj trwa to chwilkę. A zlośc przychodzi wtedy gdy np PROSZĘ -Posprzątaj zabawki ze stołu, idź sie kąpać itp lub gdy ubiera coś i...bluzka źle lezy, w czapce wygląda głupio, buty cięzko wcisnąc na nogę. Gdy następuje na mnie atak, mowię, ze nie wolno mamy bic, łapię za ręce,by ograniczyć napaśc na mnie, ale za to jestem albo opluta, albo skopana, nie wspominając, jakie brzydkie slowa padają pod moim adresem. Na szczęście dziecko nie używa wulgaryzmów. Po calym incydencie dziecko bardzo przeprasza, prosi o przytulenie, prosi o caluska. 22 lutego mam wizytę u psychologa. Moja rekacja do dziecka - spokojnie: nie bij mnie, sprawiasz mi przykrośc, w wyjątkowych sytuacjach ma karę - idzie do swojego pokoju.
Naprawdę nie wiem jak oduczyć moje dziecko ataków na mnie? Jak nauczyć je wyladowania frustracji, zlości, gniewu w inny sposob. Czy jest jakaś metoda - skuteczna, zeby moje dziecko uporalo się ze swoimi emocjami?
Obserwuj wątek
    • joshima Re: 7latek mnie bije! 21.01.12, 21:22
      Gość portalu: Monia napisał(a):

      > Naprawdę nie wiem jak oduczyć moje dziecko ataków na mnie? Jak nauczyć je wylad
      > owania frustracji, zlości, gniewu w inny sposob.
      A jak już próbowałaś?

      --
      JoShiMa

      Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
      • Gość: Monia Re: 7latek mnie bije! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.12, 21:35
        Na początku - przyjęlam postawę stawiania się, coś w stylu: ty gó...arzu, matkę bijesz? Ząb za ząb. Uderz, a ja ci oddam...Później stuliłam uszy, bo tylko utwierdzilam dziecko w agresji i ją podwoilam. Teraz jestem lagodna jak baranek, kopana, opluwana i wyzywana. Naprawde psychicznie wysiadam, ale nie okazuję cienia gniewu. Dlatego pytam, jak reagowac, zeby dziecko nie podnosilo na mnie reki? albo co powiedziec, jak się zachowac, gdy zostanę uderzona?
        • morekac Re: 7latek mnie bije! 21.01.12, 22:29
          Wiesz, jak mówisz spokojnie i słodko: Kochanie, nie bij mnie, bo mnie boli. - to nie dziw się, że nie reaguje.
          Nie możesz okazać gniewu i mu po prostu wrzasnąć, że nie chcesz, żeby cię kopał, bił itp.?
          A co do tego sprzątania ze stołu, czy skądkolwiek - nie proś, tylko może wydaj polecenie - ale chwilę wcześniej: za 10 minut będzie kolacja i jest mi potrzebny sprzątnięty stół/za 10 minut kończysz zabawę i idziesz się kąpać.Uprzedzaj po prostu.
          Co do 'brzydkich' słów typu: Wredna jesteś! Nienawidzę cię! - możesz po prostu odpowiadać - trudno, i tak mniej wredna nie będę. Sprzątaj ze stołu i to już...
          Jak ubranie nie odpowiada - to może niech włoży co innego?
          --
          -------------------------------------------------------------
          Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
          • joshima Re: 7latek mnie bije! 21.01.12, 22:51
            morekac napisała:

            > Nie możesz okazać gniewu i mu po prostu wrzasnąć, że nie chcesz, żeby cię kopał, bił itp.?
            Wrzeszczenie już było grane :P A gniew można okazać nie wrzeszcząc. Naprawdę.

            --
            JoShiMa

            Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
            • morekac Re: 7latek mnie bije! 21.01.12, 23:41
              Nie takie wrzeszczenie. Wrzeszczenie było inne.

              ty gó...arzu, matkę bijesz? Ząb za ząb. Uderz, a ja ci oddam...
              I co by nie mówić - słodkim głosem gniewu nie okażesz. I żałosnymi prośbami typu: synku, nie bij mamusi, bo mamusię boli i jest jej tak przykro... - też tego nie zastopujesz.
              --
              -------------------------------------------------------------
              Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                • morekac Re: 7latek mnie bije! 22.01.12, 08:34
                  Dobra - wrzeszczenie czyli powiedzenie ostrym, zdecydowanym i podniesionym głosem. Ton musi być inny niż używany do zdania "syneczku, pocałuj mamusię". Zupełnie inny.
                  --
                  -------------------------------------------------------------
                  Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                  • joshima Re: 7latek mnie bije! 22.01.12, 10:25
                    morekac napisała:

                    > Dobra - wrzeszczenie czyli powiedzenie ostrym, zdecydowanym i podniesionym głos
                    > em. Ton musi być inny niż używany do zdania "syneczku, pocałuj mamusię". Zupełn
                    > ie inny.
                    Ja Ciebie rozumiem, ale to nie jest wrzeszczenie, tylko stanowcze powiedzenie czego sobie nie życzymy.


                    --
                    JoShiMa

                    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
        • joshima Re: 7latek mnie bije! 21.01.12, 22:50
          A ja pytałam co zrobiłaś, żeby nauczyć go wyrażać złość w inny sposób? Na razie to tylko popadłaś ze skrajności w skrajność. Pokazując mu dwie alternatywne i nie do przyjęcia postawy. Okazywania złości przez agresję i nieokazywanie tylko tłumienie. I jednoi drugie do dupy.

          Może zacznij od tego, żeby zrozumieć co to jest asertywność, nauczyć się jej a potem uczyć dziecko?

          --
          JoShiMa

          Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
    • rulsanka Re: 7latek mnie bije! 21.01.12, 23:47
      "A zlośc przychodzi wtedy gdy np PROSZĘ -Posprzątaj zabawki ze stołu, idź sie kąpać itp lub gdy ubiera coś i...bluzka źle lezy, w czapce wygląda głupio, buty cięzko wcisnąc na nogę. "

      Nie wygląda mi to na normalne zachowanie siedmiolatka. Zachowuje się jak 2-3latek... Ciekawe dlaczego?
      Zastanowiłabym się czy zawsze tak reagował? Czy coś się ostatnio zmieniło? Co tę zmianę mogło spowodować? Czy powiela jakieś negatywne wzorce (wyzywanie, bicie?)
      A może jest na coś chory?

      "Po calym incydencie dziecko bardzo przeprasza, prosi o przytulenie, prosi o caluska."
      Czyli jest jakiś wybuch a potem przychodzi refleksja. Dlaczego on nie jest w stanie nad sobą zapanować? Bo wyczuwam, że on nie jest w stanie. Myślę, że psycholog to dobry pomysł. Być może dziecko ma jakieś zaburzenia, niekoniecznie wynikające ze złego wychowania? Jak u niego z kontaktami społecznymi?
      • joa66 Re: 7latek mnie bije! 22.01.12, 11:08
        Zgadzam się z rulsanką - to nie jest normalne zachowanie siedmiolatka. Jeżeli autorka nie ma pojęcia co mogło je spowodować - warto iść do dobrego psychologa.
    • scher Niedojrzałość psychiczna dziecka 22.01.12, 12:26
      Gość portalu: Monia napisał(a):

      > Jak nauczyć je wyladowania frustracji, zlości, gniewu w inny sposob. Czy jest jakaś metoda -
      > skuteczna, zeby moje dziecko uporalo się ze swoimi emocjami?

      Problem najpewniej tkwi w tym, że twoje dziecko nie osiągnęło wystarczającej dojrzałości psychicznej, adekwatnej do swojego wieku. Przyczyną jest najczęściej zbyt mało stanowczości ze strony rodziców, nadmiernie partnerskie traktowanie dziecka w wieku 2-3 lat. Właśnie na tym wieku emocjonalnie zatrzymało się twoje dziecko.

      Skutkiem tego dziecko chce rządzić "stadem", chce być przywódcą, a kiedy mu na to usiłujesz nie pozwalać, reaguje agresywną frustracją i siłową walką o przywództwo.

      Poczytaj:
      www.sklep.gildia.pl/literatura/134095-michael-winterhoff-mali-tyrani-ksztaltowanie-dojrzalosci-psychicznej-i-emocjonalnej-u-dzieci-i-mlodziezy
      --
      Ne puero gladium!
      • rulsanka Re: Niedojrzałość psychiczna dziecka 22.01.12, 14:49
        Siłowa walka o przywództwo na moją logikę wygląda inaczej. Tu dziecko najpierw wyzywa i bije a potem gorąco przeprasza. Poza tym histeryzuje o to, że np. głupio wygląda w czapce, albo bluzka źle leży. To dziecko nie panuje nad emocjami w stopniu wybiegającym daleko poza normę wiekową a nie walczy o przywództwo.
        Potencjalne podejrzane to: niedojrzałość i brak samokontroli (wynik jakiś zaburzeń rozwojowych), złe wzorce (np. przemoc w domu), jakieś duże problemy ostatnio (przeprowadzka, kłopoty w szkole itp.). Być może jest to wynik jakiś dramatycznych błędów wychowawczych (np. matka pisze, że zwracała się do dziecka per gó...arzu, co jest wyzwiskiem, a więc dawaniem złego przykładu), ale powodów może być wiele różnych. Warto, żeby rodzice dokładnie przeanalizowali swoje zachowanie i zachowanie dziecka, na przykład opisując wybrane kilka dni z życia dziecka. Te trudne dni i te zwykłe. Zastanowili się nad zmianami jakie ostatnio zachodziły, nad swoimi reakcjami i metodami wychowawczymi.
      • Gość: Monia Re: Niedojrzałość psychiczna dziecka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.12, 15:03
        Tak jest jak napisalaś. Dziecko chce rządzić i to bardzo! Moj gniew tylko go nakreca. Ja nie mogę krzyczeć, ja nie mogę podnosic glosu, ponieważ zlo jest dla niego pożywką. On przy moim zdenerwowaniu albo dostaje ataku smiechu, albo krzyczy ze zdwojona siłą. Moj spokoj go rozbraja, fakt ze bije, wyzywa, ale często się zlości, tylko dlatego, ze jestem opanowana, on mnie prowokuje. Sprobuję łagodnością, sprobuje spokojem go zmienic. Wszystko prawda co napisalas, jakby zatrzymal się na rozwoju dziecka 2-3letniego. Ksiązkę zakupię na pewno! Maly tyran - wlaściwe określenie.
        • triss_merigold6 A gdzie jest tatuś dzieciątka? 22.01.12, 15:27
          A gdzie jest tatuś dzieciątka, albo przynajmniej dziadek, który mógłby szczeniakiem potrząsnąć raz, a dobrze i wyjaśnić, że nie wolno się w ten sposób odnosić do matki niezależnie od problemu czapki, klocków, zupy czy innego detalu?
          IMO dziecko albo jest porządnie opóźnione w rozwoju albo nigdy nie miało stawianych granic.
          • Gość: Monia Re: A gdzie jest tatuś dzieciątka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.12, 16:30
            Dziecko nie jest opóźnione w rozwoju. Jeśli chodzi o rozwoj intelektualny jest na wyższym poziomie niż rowieśnicy. Wychowawczyni sugerowala dać dziecko klasę wyżej. Jedyny problem lezy w emocjach, zachowaniu - bo często robi tak jak chce! Dziecko nie było dzieckiem. Bylo naszym partnerem - wlasciwe okreslenie i teraz mamy bardzo duży problem. po prostu blędy wychowawcze. Ojciec czy dziadek nie mają nic do gadania, dziecko nikogo nie slucha. Emocje sa zaburzone. Sposob wyrażania ich. Cofnąl się do okresu 2-3latka, bo był to czas, kiedy bylo mu dobrze. Tak sobie to tłumaczę.




            • joshima Re: A gdzie jest tatuś dzieciątka? 22.01.12, 16:34
              Gość portalu: Monia napisał(a):

              > Dziecko nie jest opóźnione w rozwoju. Jeśli chodzi o rozwoj intelektualny jest
              > na wyższym poziomie niż rowieśnicy.
              Rozwój dziecka to nie tylko sfera intelektualna, ale również, a w pewnym wieku to chyba nawet przede wszystkim, sfera emocjonalna.

              > Wychowawczyni sugerowala dać dziecko klasę wyżej.
              Dziecko, które emocjonalnie jest mocno do tyłu?

              > Cofnąl się do okresu 2-3latka, bo był to czas, kiedy bylo mu dobrze. Tak sobie to tłumaczę.
              Skoro wręcz się cofnął, to ja bym go zaczęła jednak diagnozować

              --
              JoShiMa

              Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
            • rulsanka Re: A gdzie jest tatuś dzieciątka? 22.01.12, 17:33
              "Bylo naszym partnerem - wlasciwe okreslenie i teraz mamy bardzo duży problem. po prostu blędy wychowawcze."

              Na czym polegało to bycie partnerem? Podaj jakiś przykład sytuacji, która twoim zdaniem miała tak opłakane skutki.

              Zgadzam się z Joshimą, że dziecko ponadprzeciętne intelektualnie i z regresem emocjonalnym wymaga diagnozy i pomocy.
              Pytałam się jeszcze jak dziecko radzi sobie w sytuacjach społecznych? Ma kolegów, dobrze się z nimi bawi? Lubi bawić się w zainicjowane przez innych zabawy, czy raczej po swojemu?
        • joshima Re: Niedojrzałość psychiczna dziecka 22.01.12, 16:23
          Gość portalu: Monia napisał(a):

          > Tak jest jak napisalaś. Dziecko chce rządzić i to bardzo! Moj gniew tylko go na
          > kreca. Ja nie mogę krzyczeć, ja nie mogę podnosic glosu, ponieważ zlo jest dla
          > niego pożywką.
          Agresja zawsze rodzi agresję. Dotyczy to każdego, nie tylko Twojego dziecka. No ale rozumiem, że "diagnoza"scher bardzo Ci odpowiada, bo jest po Twojej myśli. Niestety nie próbujesz nawet zrozumieć swojego dziecka.

          --
          JoShiMa

          Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
          • Gość: Monia joshima IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.12, 16:42
            Probowalam wczuć się w jego frustrację, probowalam rożnych sposobow dojscia do jego skomplikowanej psychiki i wszystko gdzies się ulatnia, moje rozmowy o tym, ze jest mi smutno, przykro, źle. Spędzam z nim dużo czasu - jazda konna, narty, basen, pianino- on wszystkiego pragnie, wszystkiego chce. Bawię się z nim, gram w gry, ucze milości, tolerancji. Kino, tearzyki, sale zabaw. Zapraszam dzieci, prowadzę do dzieci, gram w pilkę...Nie jest dzieckiem zaniedbanym emocjonalnie. Nie brakuje mu milości, ciepla - Na pewno nie! Więc dlaczego?
            • joshima Re: joshima 22.01.12, 16:52
              Gość portalu: Monia napisał(a):

              > Probowalam wczuć się w jego frustrację, probowalam rożnych sposobow dojscia do
              > jego skomplikowanej psychiki
              A może było za dużo tych sposobów na raz?

              > Nie jest dzieckiem zaniedbanym emocjonalnie.
              Co masz na myśli pisząc "zaniedbany emocjonalnie"? Bo wyrażać emocji to on na pewno nie umie. Sama przyznaj. A poza tym, takie pytanie mi się nasunęło. Czy ty rozmawiając z n im mówisz tylko o sobie i swoich uczuciach w związku z jego zachowaniem? A próbujesz w ogóle dowiedzieć się od niego co nim kierowało?

              --
              JoShiMa

              Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
            • scher Re: joshima 22.01.12, 17:30
              Gość portalu: Monia napisał(a):

              > Probowalam wczuć się w jego frustrację, probowalam rożnych sposobow dojscia do
              > jego skomplikowanej psychiki i wszystko gdzies się ulatnia

              Typowy przypadek opisywany przez Winterhoffa.

              > moje rozmowy o tym, ze jest mi smutno, przykro, źle.

              Nic to nie da, bo dziecko nie ma powodu chcieć wczuwać się w czyjeś uczucia. Dotychczasowe nadmierne skupienie na dziecku ze strony dorosłych zaowocowało egoistycznym i narcystycznym podejściem do życia. Typowy przypadek opisywany przez Winterhoffa.

              > Spędzam z nim dużo czasu - jazda konna, narty, basen, pianino- on wszystkiego pragnie,
              > wszystkiego chce. Bawię się z nim, gram w gry, ucze milości, tolerancji. Kino, tearzyki, sale
              > zabaw. Zapraszam dzieci, prowadzę do dzieci, gram w pilkę...

              Znów typowe. Nadmierna uwaga poświęcana dziecku, zero wymagań i konieczności respektowania cudzych potrzeb. Każda próba postawienia wymagań i ustalenia granic powoduje wściekłość dziecka i awanturę.

              > Nie brakuje mu milości, ciepla - Na pewno nie! Więc dlaczego?

              Oprócz ciepła dziecko do prawidłowego rozwoju potrzebuje czegoś jeszcze. Stanowczości i konsekwencji. Nieprzekraczalnych granic. Konieczności podporządkowania się silniejszemu, bo to porządkuje świat dziecka i daje mu poczucie bezpieczeństwa.

              --
              Ne puero gladium!
            • morekac Re: joshima 22.01.12, 21:32
              Spędzam z nim dużo czasu - jazda konna, narty
              > , basen, pianino-

              Nie za dużo tego?! Może on jest też przemęczony?

              on wszystkiego pragnie, wszystkiego chce.
              Bo dzieci tak mają- że chcą. A rolą rodzica nie jest pozwalanie dziecku na wszystko, na co ma ochotę.
              --
              -------------------------------------------------------------
              Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
      • joshima Re: Niedojrzałość psychiczna dziecka 22.01.12, 16:56
        scher napisał:

        > Problem najpewniej tkwi w tym, że twoje dziecko nie osiągnęło wystarczającej do
        > jrzałości psychicznej, adekwatnej do swojego wieku. Przyczyną jest najczęściej
        > zbyt mało stanowczości ze strony rodziców, nadmiernie partnerskie traktowanie d
        > ziecka w wieku 2-3 lat. Właśnie na tym wieku emocjonalnie zatrzymało się twoje
        > dziecko.

        Jak zwykle gadasz głupoty. Jeśli ja traktuję kogoś jak partnera, to nie pomiatam nim i nie dyryguję, ale też nie pozwalam jemu na takie traktowanie mnie. Respektuję pewne granice tej osoby ale też oczekuję respektowania pewnych moich granic. Do tego dbam o dobra komunikację i właściwie zrozumienie siebie nawzajem. To jest partnerstwo. Tymczasem Ty twierdzisz, że ktoś kto pozwala dziecku na wszystko i we wszystkim mu ustępuje to traktuje dziecko jak partnera. Dawno większej głupoty nie czytałam.


        --
        JoShiMa

        Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
          • demonii.larua Re: scher i joshima 23.01.12, 15:41
            Zauważam, nawet jak Ty nie zauważasz aczkolwiek nie siedzę na forum 24/24 i nie będę licytowała się które z Was ma więcej dosrywek na koncie. Wg mnie oboje przeginacie. Koniec tematu.
            --
            Nie zatrudniaj fachowca - bądź
            bohaterem w swoim domu.
    • rycerzowa Re: 7latek mnie bije! 22.01.12, 18:27
      Monia, a nie jesteś ty czasem trollem?
      Czekasz na jedyną słuszną wypowiedź?
      No to ją masz:
      Jakby mój 7-latek bił mnie i kopał, to by tak dostał po doopie, żeby nie mógł na niej siąść.
      A o koniach, fortepianie i spacerkach z mamusią mógłby zapomnieć.
      Może tak spróbuj. Niczym nie ryzykujesz.
      • Gość: Monia rycerzowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.12, 18:53
        A ty myślisz, ze ja tak nie probowalam? wlaśnie on czeka na moja slabośc! nic sobie z tego nie robi, ze go zbiję. Poplacze, przeprosi, a na drugi raz uderzy mnie ze zdwojoną silą. Nie moge się zdenerwować, nie mogę odplacac mu agresją, bo potem jest jeszcze gorzej! Śmieje mi się w twarz, upokarza mnie, poniża. Tak jak juz wspominalam tylko moj spokoj i opanowanie moga coś zdzialać. Cięzko cholernie, ale myśle że tylko tak naucze go panowania nad sobą - ja cię nie biję i nie wyzywam, więc ty też bądź taki dla mnie! Tyllko chcę wiedzieć, czy dobrze robię? Czy moge jeszcze w innym sposob nauczyć moje dziecko, tego, by nigdy w zlości nie podnosilo na mnie ręki?
        • rulsanka Re: rycerzowa 22.01.12, 19:35
          Hmm. Najpierw piszesz, że problemem było traktowanie dziecka po partnersku a potem, że dostawał po doopie. I że nazywałaś go gowniarzem. To jakaś sprzeczność. Partnerskie traktowanie bez obopólnego szacunku? Toż to oksymoron.
          Wydaje mi się, że tu może być problem, w sprzecznościach. W braku szacunku do dziecka (również do siebie!) pomieszanym ze spełnianiem jego wszystkich zachcianek. Agresji na przemian z udawanym spokojem i uległością...
        • iwpal Re: rycerzowa 22.01.12, 20:11
          >>>Gość portalu: Monia napisał(a):
          > A ty myślisz, ze ja tak nie probowalam? wlaśnie on czeka na moja slabośc! nic s
          > obie z tego nie robi, ze go zbiję. Poplacze, przeprosi, a na drugi raz uderzy m
          > nie ze zdwojoną silą. Nie moge się zdenerwować, nie mogę odplacac mu agresją, b
          > o potem jest jeszcze gorzej! Śmieje mi się w twarz, upokarza mnie, poniża.<<<

          Skąd 7-latem ma takie moce, aby upokorzyć dorosłą kobietę??!!
          Czy dobzre zrozumiałam, ze po ataku szału dostaje całuski i przytulanki? i mamusia przeprasza, że była niedobra, bo postawiła granicę?
          Tak robi, bo taką ma historię uczenia - a w zwiakzu z tym, ze probowałas różnych metod, zamiast jednej, ale konsekwentnie, to ma zamieszania, bo jego rozwój nie jest harmonijny (intelekt bardzo wysoko, a emocje bardzo nisko)

          Tylko spokój i opanowanie oraz interwencja zanim sie rozkręci w szale. Stanowcze "nie", stanowcze stawianie granic, bo to dziecko nie ma hamulca w środku, potrzebuje go z zewnątrz.
          A wizyta u specjalisty ja najbardziej, bo to juz nie zachowania typowe dla 7-latków.
          --
          Pozdrawiam
          IwonaP.
          • joshima Re: rycerzowa 22.01.12, 20:48
            iwpal napisała:

            > Skąd 7-latem ma takie moce, aby upokorzyć dorosłą kobietę??!!
            Musiał by być psychopatą. Moja nauczycielka miała kiedyś ucznia zdiagnozowanego na tę okoliczność. To dopiero był agregat.


            --
            JoShiMa

            Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
        • scher Re: rycerzowa 22.01.12, 20:31
          Gość portalu: Monia napisał(a):

          > A ty myślisz, ze ja tak nie probowalam? wlaśnie on czeka na moja slabośc! nic sobie
          > z tego nie robi, ze go zbiję. Poplacze, przeprosi, a na drugi raz uderzy mnie ze zdwojoną
          > silą. Nie moge się zdenerwować, nie mogę odplacac mu agresją, bo potem jest jeszcze
          > gorzej! Śmieje mi się w twarz, upokarza mnie, poniża.

          Ty się boisz własnego dziecka, masz problem z panowaniem nad nim.
          Co z tego, że zbijesz dziecko w chwili frustracji, kiedy poddajesz się jego szantażom emocjonalnym i potulnie spełniasz jego zachcianeczki?

          > jak juz wspominalam tylko moj spokoj i opanowanie moga coś zdzialać.

          Ten spokój i opanowanie są nieszczere, więc nieskuteczne. Sprawiasz wrażenie, jakbyś czerpała poczucie własnej wartości z dobrego samopoczucia dziecka i bycia idealną matką, która je wozi na wszystkie możliwe zajęcia, poświęca mu maksimum czasu i energii, wychowuje w duchu "tolerancji i akceptacji" oraz "prawa do wyrażania własnych emocji". Tylko w środku aż cię skręca, bo dziecko zamiast być coraz lepsze, jest coraz gorsze.

          > ja cię nie biję i nie wyzywam, więc ty też bądź taki dla mnie! Tyllko chcę wiedzieć, czy
          > dobrze robię?

          Niedobrze robisz. W ten sposób to możesz dotrzeć do osoby dorosłej, dojrzałej, o uwewnętrznionych normach moralnych, a nie do rozpuszczonego bachora, na którego w oczach otoczenia wygląda twój wypieszczony i wychuchany synek.

          Właśnie w tym objawia się to, że traktujesz dziecko jak partnera. Stosujesz metody perswazji właściwe dla relacji ludzi dorosłych, kiedy dziecko rzuca ci wyzwanie i potrzebuje przywołania go do porządku.

          Co to w ogóle za dylematy i strach przed dzieckiem? Ja podobnie jak rycerzowa, gdyby mnie dziecko siedmioletnie z premedytacją uderzyło, dostałoby w tyłek i by się rozpłakało. A potem... no właśnie, najważniejsze jest to, co potem. Ty się boisz i czekasz na następne uderzenie. Pomieszanie z poplątaniem. Przecież kiedy dziecko już przyjdzie do siebie, wypłacze się, to wtedy je należy zacząć wychowywać, to wtedy dochodzimy do sedna sprawy.

          Dziecko trzeba wziąć na rozmowę (albo serię rozmów) i na spokojnie, kiedy dziecko jest spokojne, a rodzic rzeczywiście opanowany, wyrazić swoje oburzenie, swój stanowczy sprzeciw, swoje oczekiwanie, że takie coś nie ma prawa się powtórzyć! Dziecko musi uznać swoją winę i przeprosić rodzica, ma uznać rodzicielską dominację. Rodzic kocha, ale dominuje, dziecku nie wolno tego kwestionować, bo to rozwala rodzinę od środka, zaprzecza jej istocie.
          Rozpuszczone dziecko nie będzie w stanie uznać swojej winy i przeprosić po jednej rozmowie, to jest praca czasem na wiele miesięcy.

          Na rozpuszczone dziecko należy też nakładać kary za każdy wybryk (byle nie zbyt surowe i byle nie za łagodne). Dziecko ma odbyć karę, a po jej odbyciu nie ma - docelowo - się buntować, tylko jeszcze raz uznać swoją winę i żałować swojego wybryku. Nie wolno z tych kar rezygnować, ani odpuszczać po dwóch dniach na skutek błagań dziecka i nieszczerej skruchy.

          Dopiero gdy dziecko uzna rodzicielskie przewodnictwo, jest gotowe przyjść i się przytulić. Dopiero wtedy, nie wcześniej, jest moment na czułość, miłość i wybaczenie. Wcześniejsze wybaczenie, gdy trwa jeszcze walka o władzę, jest szkodliwe, bo po pierwsze dziecko go nie doceni, wzgardzi nim, zlekceważy, po drugie uzna za kapitulację rodzica i dowód na skuteczność swoich manipulacji.

          To co robi twoje dziecko, nie jest normalne. I nie mówię z punktu widzenia psychologii, bo ja nie poddaję się tej głupocie, obecnej również na tym forum, patrzenia na każde zachowanie dziecka przez pryzmat nauk psychologicznych i zastępowania wychowania terapią. Ja nie jestem zwolennikiem zmuszania dziecka, aby wiodło egzystencję terapeutyczną.

          Zachowanie twojego dziecka jest nienormalne z punktu widzenia norm rządzących życiem społecznym. Jest to zachowanie moralnie naganne, a twoja bezradność w tej sytuacji, twoja nieumiejętność potraktowania rozpuszczonego dziecka tak, jak na to zasługuje, bez żadnego obwiniania siebie i żadnych wyrzutów sumienia, zasługuje na szczególne potępienie.
          Bo nikt cię z odpowiedzialności za dobre wychowanie dziecka nie zwolni. Po prostu zacznij być matką, nie maszynką do robienia dziecku wesołego życia i doskonale zorganizowanego planu dnia.

          Ty masz swoje życie, a dziecko ma swoje. Kiedy twoje dziecko nie jest idealne, masz pokazywać mu konsekwencje tego, również wszystkie te przykre i bolesne, a nie obwiniać siebie i wystawiać na emocjonalne szantaże dziecka. Mniej kortów, basenu, pianina i sranina. Nie masz być matką idealną, masz być wystarczająco dobrą matką.

          --
          Ne puero gladium!
          • joa66 Re: rycerzowa 22.01.12, 21:34
            patrzenia na każde zachowanie dziecka przez pryzmat nauk psychologicznych i zastępowania wychowania terapią.

            Psycholog nie równa się terapia. Tak samo jak np wizyta u lekarza nie jest jednoznaczna ze szpitalem.

            Porady (dobrego) psychologa mogą pomóc w wychowaniu.
            • scher Re: rycerzowa 22.01.12, 21:43
              joa66 napisała:

              > Psycholog nie równa się terapia.

              Nie, ale równa się zastąpieniu rozmowy o wartościach terminologią psychologiczną.
              Tymczasem wychowanie to wpojenie dziecku wartości.

              --
              Ne puero gladium!
              • joa66 Re: rycerzowa 22.01.12, 21:58
                Nie, ale równa się zastąpieniu rozmowy o wartościach terminologią psychologiczną.

                Nie, nie równa się. Chyba, że u kiepskiego lub mało doświadczonego psychologa

                Tymczasem wychowanie to wpojenie dziecku wartości.


                A co do wartości - psycholog nie jest od tego, żeby rozmawiac o wartościach - co najwyżej zasugerowania, zeby sobie ktos sam uporządkował własny system wartości. I ewentualnie poradzić jak te wartości wpoić dziecku, np wskazując na niekonsekwencję rodzica itd.
                • scher Re: rycerzowa 22.01.12, 23:31
                  joa66 napisała:

                  > A co do wartości - psycholog nie jest od tego, żeby rozmawiac o wartościach -

                  Mimo tego psychologowie zmonopolizowali poradnictwo dla rodziców w kwestiach wychowywania dzieci.

                  --
                  Ne puero gladium!
          • Gość: Monia 7latek mnie bije! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.12, 21:45
            Przeczytałam kilka razy. Dziekuję za tą wypowiedź. Nigdy nie rozmawiałam z dzieckiem o tym, co się wcześniej wydarzylo tzn nie wracalam do tych jego zlych zachowań, teraz wiem, ze jednak rozmowa, gdy jest dziecko spokojne, wyciszone jest ważna. Ja uważalam ze nie ma co rozdrapywac ran, lepiej o wszystkim zapomniec.
            Prosze mi jeszcze powiedziec, jeśli dziecko prosi o przytulenie, placze, przeprasza, przezywa swoje zle zachowanie, na świeżo, zaraz po calym incydencie - nie przytulac go? Może glupio to zabrzmi, ale dziecko jest rozczęsione, zagubione - mam je jeszcze ukarac? Mam odpychac je od siebie? CO MAM DO NIEGO POWIEDZIEC I CO ZROBIC?






            • triss_merigold6 Re: 7latek mnie bije! 22.01.12, 22:02
              Oczywiście, że nie przytulać. Odesłać do swojego pokoju, zero komputera czy tv, ma posiedzieć w ciszy i spokoju i zastanowić się nad swoim zachowaniem.
              Sorry, ale roztrzęsiony po konflikcie z rodzicem siedmiolatek potrafi uspokoić się i opanować samodzielnie.
              • scher Re: 7latek mnie bije! 22.01.12, 22:20
                triss_merigold6 napisała:

                > Sorry, ale roztrzęsiony po konflikcie z rodzicem siedmiolatek potrafi uspokoić się i opanować samodzielnie.

                Takiej umiejętności to u nas w domu wymagamy nawet od trzyipółlatki. I muszę powiedzieć, że - nie zawsze, ale najczęściej - z sukcesem.

                --
                Ne puero gladium!
            • joshima Re: 7latek mnie bije! 22.01.12, 22:02
              Ja bym przytuliła, ale też spróbowałabym wtedy nie ciosać mu kołków na głowie tylko dowiedzieć się dlaczego.

              --
              JoShiMa

              Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
              • triss_merigold6 Re: 7latek mnie bije! 22.01.12, 22:39
                No i autorka właśnie taki błąd popełnia.
                Miałaby pytać dlaczego siedmioletni chłopak ją skopał czy opluł? Przepraszam, a jakie to ma znaczenie, dlaczego, zważywszy, że - jak pisała - idzie o drobiazgi w stylu myć się, sprzątać, ubrać, zjeść.
                • joshima Re: 7latek mnie bije! 22.01.12, 23:06
                  triss_merigold6 napisała:

                  > No i autorka właśnie taki błąd popełnia.
                  Chyba nie do końca. Ona przytula syna, ale nie rozmawia z nim o tym co się stało. Najwyżej mówi mu że jej przykro, ale nie wnika co właściwie kierowało dzieckiem. To jest moim zdaniem błąd.

                  > Miałaby pytać dlaczego siedmioletni chłopak ją skopał czy opluł? Przepraszam, a
                  > jakie to ma znaczenie, dlaczego
                  Bo mogłoby jej pomóc zrozumieć gdzie leży naprawdę problem z tym dzieckiem? Bo mogłoby jej dać jakiś punkt zaczepienia do rozmowy o tym jak można inaczej w takiej sytuacji postąpić? Bo może wreszcie pierwszy raz w życiu usłyszałaby coś o swoim dziecku o czym nie ma pojęcia?

                  --
                  JoShiMa

                  Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                  • iwpal Re: 7latek mnie bije! 22.01.12, 23:17
                    >>joshima napisała:
                    (...)
                    > Bo mogłoby jej pomóc zrozumieć gdzie leży naprawdę problem z tym dzieckiem? Bo
                    > mogłoby jej dać jakiś punkt zaczepienia do rozmowy o tym jak można inaczej w ta
                    > kiej sytuacji postąpić? Bo może wreszcie pierwszy raz w życiu usłyszałaby coś o
                    > swoim dziecku o czym nie ma pojęcia?<<<

                    Zanim bedzie miała szansę sie dowiedziec - konieczne jest wyhamowanie tego typu reakcji poprzez stanowczą niezgodę na nie.
                    Złośc jest normalna, ale dziecko musi sie nauczyć, że należy ją wyrażac w sposób społecznie akceptowany, nie robiąc nikomu krzywdy; uczy sie tego przede wszystkim w kontakcie z rodzicami. Pewnych zachowań sie nie akceptuje i już; nie ma przyzwolenia na agresję (obowiązuje to obie strony).
                    --
                    Pozdrawiam
                    IwonaP.
                    • scher Re: 7latek mnie bije! 22.01.12, 23:36
                      iwpal napisała:

                      > Zanim bedzie miała szansę sie dowiedziec - konieczne jest wyhamowanie tego typu
                      > reakcji poprzez stanowczą niezgodę na nie.
                      ...
                      > Pewnych zachowań sie nie akceptuje i już

                      Lubię normalnych psychologów :)

                      --
                      Ne puero gladium!
                    • joshima Re: 7latek mnie bije! 23.01.12, 00:04
                      iwpal napisała:

                      > Zanim bedzie miała szansę sie dowiedziec - konieczne jest wyhamowanie tego typu
                      > reakcji poprzez stanowczą niezgodę na nie.
                      Ależ oczywiście i ja już o tym wspominałam w innym poście.

                      > Złośc jest normalna, ale dziecko musi sie nauczyć, że należy ją wyrażac w sposó
                      > b społecznie akceptowany, nie robiąc nikomu krzywdy;
                      No wlaśnie. A mama uważa, że wystarczy jak się uspokoi, przeprosi i nie ma do czego wracać. To jak się ma nauczyć, jak nie dostaje w tym temacie żadnych wskazówek?

                      > Pewnych zachowań sie nie akceptuje i już; nie ma
                      > przyzwolenia na agresję (obowiązuje to obie strony).
                      Ale nie wystarczy nie akceptować pewnych zachowań. Wypadałoby jeszcze wskazać alternatywę. Jednym słowem dać przyzwolenie na okazywanie emocji, ale tez pokazać/powiedzieć jak to robić w sposób akceptowalny. Samo wyrażenie dezaprobaty dla jakiegoś zachowania może być sygnałem, że nie pozwalamy na wyrażanie złości i oczekujemy tłumienia jej, a to droga na manowce, bo nawet dla dorosłego człowieka tłumienie negatywnych emocji jest rujnujące.

                      --
                      JoShiMa

                      Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                      • scher Re: 7latek mnie bije! 23.01.12, 00:37
                        joshima napisała:

                        > nawet dla dorosłego człowieka tłumienie negatywnych emocji jest rujnujące.

                        Kolejny bożek postmodernizmu: emocje i ich "nietłumienie".
                        Tymczasem gdy popatrzeć na ludzi wokół, umiejętność panowania nad złością jest naturalną umiejętnością większości ludzi dorosłych.

                        Na przykład dzięki odpowiedniemu nastawieniu można zupełnie nie odczuwać złości, stojąc w korku, czy kiedy ktoś zajedzie ci drogę. Zgodnie z twoją teoryjką kierowcy zamiast uczyć się dystansu i panowania nad emocjami musieliby masowo znajdować sposoby ich wyrażenia, żeby broń Boże ich nie "stłumić".

                        Dziecko w sposób naturalny uczy się panowania nad emocjami, pod warunkiem, że rodzice nie skupiają się nadgorliwie na uczuciach i nie wdrażają całych programów wychowawczych uczących "nietłumienia" emocji. Bo gdy rodzice w tych emocjach dziecka nadmiernie grzebią, dziecko zamiast panowania nad nimi, uczy się roztkliwiania nad sobą, rozdrapywania rzekomych i urojonych emocjonalnych ran, rodzi to postawy egocentryczne.

                        Kiedy człowiek musi, po prostu musi dostosować się do kogoś, do jego wrażliwości, sposobu pojmowania świata i co najważniejsze do jego wymagań, prędko znajduje sposoby panowania nad swoimi emocjami i robienia tego, co trzeba, a nie ulegania kaprysom, zachciankom, czy chwilowym frustracjom.

                        --
                        Ne puero gladium!
                        • joshima Re: 7latek mnie bije! 23.01.12, 00:46
                          scher napisał:

                          > Tymczasem gdy popatrzeć na ludzi wokół, umiejętność panowania nad złości
                          > ą jest naturalną umiejętnością większości ludzi dorosłych.
                          Panowanie to nie to samo co tłumienie. Panowanie nad emocjami to własnie umiejętne ich okazywanie. A zupełnie inną kwestią jest dojrzałość emocjonalna, która powoduje, ze korek nie wzbudza u kogoś większych emocji.

                          --
                          JoShiMa

                          Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                          • scher Re: 7latek mnie bije! 23.01.12, 00:55
                            joshima napisała:

                            > Panowanie to nie to samo co tłumienie. Panowanie nad emocjami to własnie umiejętne ich
                            > okazywanie.

                            Serio? Bo dzisiaj właśnie w celu zapanowania nad emocjami musiałem je wytłumić. Niestety nie mogłem sobie pozwolić na ich okazanie, nawet umiejętne.

                            Nie zaobserwowałem druzgocących następstw tego wytłumienia dla mojej psychiki.

                            --
                            Ne puero gladium!
                      • scher Re: 7latek mnie bije! 23.01.12, 01:14
                        joshima napisała:

                        > Samo wyrażenie dezaprobaty dla jakiegoś zachowania może być sygnałem, że nie
                        > pozwalamy na wyrażanie złości i oczekujemy tłumienia jej, a to droga na manowce,
                        > bo nawet dla dorosłego człowieka tłumienie negatywnych emocji jest rujnujące.

                        Wrzucę tu fragment e-booka autorstwa Dariusza Zalewskiego pt. "Antypedagogika i inne herezje", żeby umiejscowić twoje slogany w jakimś filozoficznym kontekście:

                        O realne dobro dziecka

                        W klasycznej, greckiej paidei, natura wymagała usprawnienia dziecka. Słowem – na wstępie odrzucano podstawową tezę naturalizmu, psychologii humanistycznej i antypedagogiki, jakoby człowiek był z natury dobry. Owszem ma godność, ale jednocześnie coś popycha go w kierunku zła. Musi z tego stanu podnieść się przez realną pracę wychowawczą i samowychowawczą, ale również poprzez otwarcie się na łaskę Bożą i zbawcze orędzie Chrystusa.

                        Jak zauważa Werner Jaeger dla Greków w procesie wychowania kluczowe było słowo morphosis, oddawane najczęściej jako formowanie i kształtowanie. Tak jak w metafizyce Arystotelesa forma kształtowała materię, tak w paidei - morphe (matrycą wzorem) była słynna kalokagatia (człowiek moralnie piękny) wyłaniająca się z poezji i filozofii greckiej oraz ze słów i czynów mistrza-nauczyciela (por. W. Jaeger, Wczesne chrześcijaństwo i grecka paideia, Bydgoszcz 2002, s.101 - 103), która stanowiła realne procesu wychowawczego, przygotowując młodego człowieka do życia.

                        Dla antypedagogów z kolei kluczowym słowem wydaje się być słowo „wolność”, ale wbrew temu co mówią, bynajmniej nie wychowują człowieka wolnego. Wolności nie da się oderwać od pewnych antropologicznych realiów. A te przyznając człowiekowi wrodzoną godność, skazują równocześnie na konieczność usprawnienia posiadanych dyspozycji umysłu, panowania nad sferą zmysłowo-popędliwą, uczenia się funkcjonowania w społeczności itp., by tym samym doprowadzić do rzeczywistej wolności. Słowem - bez usprawnienia nie ma wolności, gdyż człowiek nie dysponuje środkami do jej wyegzekwowania.

                        Po odrzuceniu „postpedagogicznej poezji” i sloganów („bycie sobą”, „zdolność miłowania”, „otwartość na innych”, „wolność’ itp.), w warstwie filozoficznej otrzymujemy mieszankę, głównie z odpryskami egzystencjalizmu, fenomenologii czy współczesnych kontynuacji
                        marksizmu.


                        Człowiek zatem ciągle „staje się” (już od dziecka) poprzez dokonywanie nieustannych wyborów. W jego postrzeganiu świata dominuje perspektywa „ego”, przekładająca się na subiektywizm poznawczy i relatywizmem moralny. Prawda i dobro są tu kreowane przez podmiot („dziecko wie, co jest dla niego najlepsze”). Pozostawanie „poza dobrem i złem” w zderzeniu ze specyficznym sensualizmem (zmysły i emocje dominują w poznaniu i działaniu) łatwo może dać efekt w postaci prymitywnego hedonizmu.

                        Warto zauważyć, że o ile w klasycznej pedagogice wychowanie sprowadzało się do podporządkowania popędów rozumowi, to tutaj odwrotnie – polega na niekrępowaniu naturalnych popędów.

                        „Dobro” w antypedagogice wyraża się „bezstresowym”, „nietoksycznym” błogostanem i ekspresją uczuć przeżywaną „tu” i ”teraz”. Zważywszy na fakt, że w realu taki stan jest nieosiągalną utopią, człowiek wychowywany konsekwentnie metodami antypedagogicznymi będzie w zderzeniu z rzeczywistością pełną rozczarowań popadał paradoksalnie o wiele większy stres.

                        I dalej:

                        Błogi „bezstres”

                        Neill nawiązując do Freuda konsekwentnie bronił tezy, że dyscyplinowanie młodzieży przyczynia się do powstawania nerwic. Niespełnione pragnienie odkłada się ponoć w podświadomości i trwa tam w stanie uśpienia. Wcześniej czy później ma jednak wypłynąć na powierzchnię i uderzyć ze zdwojoną siłą. Z tego względu wszelkie tradycyjne metody wychowania miały być nieskuteczne. Prawdziwa „terapia” pedagogiczna sprowadzała się do dania upustu popędem i egoizmom, by nie odkładały się w podświadomości.

                        W praktyce wychowawczej takie poglądy doprowadzały do kuriozalnych sytuacji. Pewna uczennica kopała swojego dyrektora przez godzinę - on nie reagował obawiając się tłumienia agresji. Innym razem ośmioletnie dziewczę nazwało dyrektora głupcem. Twórca Summerhill tłumaczył to … negatywnym sposobem wyrażania miłości.

                        I jeszcze jeden fragment:

                        Omawiane metody charakteryzuje również przesadne akcentowanie czynnika emocjonalno-intuicyjnego w edukacji. Powiela się tym samym błędy doktryny J. J. Rousseau, które w ostatnich wiekach skutecznie rozbroiły pedagogikę i równocześnie podważa pewien kanon cywilizacyjny Zachodu, zgodnie z którym popędy i uczucia powinny być podporządkowane rozumowi. Odejście od tej zasady zawsze będzie rodzić niebezpieczeństwo manipulacji.

                        --
                        Ne puero gladium!
                        • morekac Re: 7latek mnie bije! 23.01.12, 10:04
                          Że się wtrącę: nie wydaje mi się prawdopodobne, aby starożytni Grecy byli zwolennikami otwarcia się na zbawcze orędzie Chrystusa...
                          --
                          -------------------------------------------------------------
                          Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
            • iwpal Re: 7latek mnie bije! 22.01.12, 22:05
              Gość portalu: Monia napisał(a):
              >> Prosze mi jeszcze powiedziec, jeśli dziecko prosi o przytulenie, placze, przepr
              > asza, przezywa swoje zle zachowanie, na świeżo, zaraz po calym incydencie - nie
              > przytulac go? Może glupio to zabrzmi, ale dziecko jest rozczęsione, zagubione
              > - mam je jeszcze ukarac? Mam odpychac je od siebie? CO MAM DO NIEGO POWIEDZIEC
              > I CO ZROBIC?<<<

              Usiąśc przy nim i poczekać.
              Brak przytulenia nie jest równoznaczny z odepchnięciem - czy czujesz ten niuans?
              Dziecko jest roztrzęsione ze zdenerwowania, a nie z bólu czy choroby.
              Przytulenie w tym momencie = nagroda za awanturę.
              Obiecanie czegoś "jak przestaniesz, to coś tam" = nagroda za awanturę.
              Taką ma historię uczenia: awantura z biciem i wyzwiskami = nagroda.


              --
              Pozdrawiam
              IwonaP.
            • scher Re: 7latek mnie bije! 22.01.12, 22:17
              Gość portalu: Monia napisał(a):

              > Prosze mi jeszcze powiedziec, jeśli dziecko prosi o przytulenie, placze, przeprasza, przezywa
              > swoje zle zachowanie, na świeżo, zaraz po calym incydencie - nie przytulac go?

              Nie odrzucać, ale i nie przytulać tak z całego serca. Przytulenia też można stopniować, lekko przytulić, ale dać odczuć dystans. I powiedzieć szczerze: jestem na ciebie zła, twoje zachowanie było skandaliczne i póki tego raz na zawsze nie załatwimy, trudno jest mi cię przytulać.

              > prosi o przytulenie, placze, przeprasza, przezywa swoje zle zachowanie

              Ja wątpię zresztą, czy to jest szczere, raczej mi to wygląda na jakąś gierkę i manipulowanie matką.
              Jeżeli skrucha jest szczera, dziecko, zapytane, jest w stanie dokładnie i z poczuciem winy opisać, co zrobiło źle i dlaczego to jest złe - oraz bez buntu przyjąć karę. A potem nie wraca do złego zachowania.

              --
              Ne puero gladium!
              • Gość: Monia Re: 7latek mnie bije! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.12, 21:38
                Wczoraj był spokojny dzień:) Chociaz zbieralo się na burze...Dzisiaj byly jeden incydent. Pierwszy, gdy wrocilam z pracy. W drodze do domu, jadąc z nim w aucie zaproponowalm pizze do domu. (Radośc i entuzjazm z jego strony), spytal czy może zaprosić kolege, oczywiście zgodzilam się. Wesole, szczęśliwe dziecko :) Po jakims czasie podszedl do mnie i zacząl machac swoja bluzą, uderzyl mnie suwakiem. Powiedzialam ze zrobil to specjalnie i dlatego bedzie mial karę - nie ma pizzy i nie ma kolegi! Wpadl w zlośc i zacząl mnie kopac, bic pięsciami. Złapalam za ręce tłumacząc ze jestem jego mamą a tak zadne dziecko nie robi, ze zachowuje się jak dwoletnie bobo. Zaprowadzilam do jego pokoju, sukcesywnie broniąc się przed jego atakami, skoro nie mogl mnie dopaśc rękami, nogami, to uderzyl mnie z calej sily glową i opluł. Ja spokojna posadzilam go na lózku i wyszlam. Krzyczal, zlościl się,po chwili przepraszal, klękal przed mną, calował. Powiedzialam ze ma wrocić do pokoju i jak się uspokoi to pozwole mu wyjśc. Trwalo to okolo 25 minut, pozwolilam mu wyjśc, był wyraźnie zmęczony, smutny, rozżalony i powiedzial: Czego ja byłem taki niegrzeczny? Tak bardzo cię przepraszam. Porozmawialm z dzieckiem, przytulilam, pocalowalam. Co zastosowalam z Waszych porad? Otóz to, ze pierwszy raz nie balam się mojego dziecka i bylam bardzo wiarygodna i stanowacza podczas calego tego incydentu. Nie uleglam, nie przebaczylam za szybko, nie zakęcil mnie wokól swojego palca. Sprzeciwilam się, chociaz caly czas nalegal, ze mam zamowic pizze i zaprosić kolegę! Powiedzialam NIE - i to go najbardziej zdziwilo. Mama odmawia, a przeciez jestem juz taki grzeczny? Boże daj mi siłę, bym zmienila to moje kochane- wredne dziecko. Dziekuje za poradę, ciesze się ze moglam się czegoś nauczyć! Trzymajcie kciuki!
                • scher Re: 7latek mnie bije! 23.01.12, 21:58
                  Gość portalu: Monia napisał(a):

                  > z calej sily glową i opluł. Ja spokojna posadzilam go na lózku i wyszlam. Krzyczal, zlościl się,
                  > po chwili przepraszal, klękal przed mną, calował. Powiedzialam ze ma wrocić do pokoju i jak
                  > się uspokoi to pozwole mu wyjśc.

                  Dobrze, bardzo dobrze.

                  > [/b]Otóz to, ze pierwszy raz nie balam się mojego dziecka i bylam bardzo wiarygodna
                  > i stanowcza podczas calego tego incydentu.

                  Doskonale. Trzymam kciuki, żebyś wytrwała :)

                  --
                  Ne puero gladium!
                • rulsanka Re: 7latek mnie bije! 23.01.12, 22:35
                  "Po jakims czasie podszedl do mnie i zacząl machac swoja bluzą, uderzyl mnie suwakiem. Powiedzialam ze zrobil to specjalnie i dlatego bedzie mial karę - nie ma pizzy i nie ma kolegi! Wpadl w zlośc i zacząl mnie kopac, bic pięsciami."

                  Zaczął machać bluzą i przypadkowo (moim zdaniem nie celowo) uderzył cię suwakiem. Ty uważasz, że celowo, ale jaki mógłby mieć powód? Moim zdaniem dziecko zaczęło kręcić bluzą z radości/podekscytowania...
                  Mogłaś zapytać się go, czy uderzył cię celowo. Miałabyś jasność. Miałby szansę przeprosić wtedy. Miałby szansę się poprawić. Miałby szansę uniknąć kary.
                  Kara - nieadekwatna do przewinienia i bez żadnego ostrzeżenia. Tym bardziej przykra dla dziecka, że nastawiało się na coś przyjemnego.
                  Nie mogłaś najpierw powiedzieć: uważaj, nie machaj w ten sposób, bo mnie uderzasz? Czy możesz machać trochę dalej ode mnie?
                  Moim zdaniem sama nakręciłaś sytuację i wcale nie masz powodu do zadowolenia z siebie. Choć rozumiem, że dążyłaś do konfrontacji, by jak najszybciej przetestować internetowe rady.
                  Skoro wiesz, że dziecko jest niedojrzałe emocjonalnie, to powinnaś postępować z nim jak najbardziej spokojnie, rozważnie. A nie obiecywać cuda, obrażać się, dawać się przepraszać i wkoło macieju. Niedaleko pada jabłko od jabłoni.
                  • joshima Re: 7latek mnie bije! 23.01.12, 23:36
                    rulsanka napisała:

                    > Zaczął machać bluzą i przypadkowo (moim zdaniem nie celowo) uderzył cię
                    > suwakiem. Ty uważasz, że celowo, ale jaki mógłby mieć powód? Moim zdaniem dziec
                    > ko zaczęło kręcić bluzą z radości/podekscytowania...
                    > Mogłaś zapytać się go, czy uderzył cię celowo. Miałabyś jasność. Miałby szansę
                    > przeprosić wtedy. Miałby szansę się poprawić. Miałby szansę uniknąć kary.
                    > Kara - nieadekwatna do przewinienia i bez żadnego ostrzeżenia.
                    Dokładnie to miałam na myśli pisząc o tym, że autorka wątku jest impulsywna.

                    > Moim zdaniem sama nakręciłaś sytuację i wcale nie masz powodu do zadowolenia z
                    > siebie.
                    Absolutnie się z tym zgadzam.

                    --
                    JoShiMa

                    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                  • scher Re: 7latek mnie bije! 24.01.12, 06:54
                    rulsanka napisała:

                    > Zaczął machać bluzą i przypadkowo (moim zdaniem nie celowo) uderzył cię
                    > suwakiem.

                    A co w dalszym zachowaniu dziecka każe ci przypuszczać, że kara była niesprawiedliwa?

                    > Ty uważasz, że celowo, ale jaki mógłby mieć powód?

                    Uważasz, że dziecko działa zawsze racjonalnie?

                    --
                    Ne puero gladium!
                    • joshima Re: 7latek mnie bije! 24.01.12, 08:05
                      scher napisał:

                      > A co w dalszym zachowaniu dziecka każe ci przypuszczać, że kara była niesprawie
                      > dliwa?
                      A chociażby to, że mama nie uprzedziła lojalnie, że jak będzie wybryk to nici z pizzy i kolegi.

                      > Uważasz, że dziecko działa zawsze racjonalnie?
                      Dziecko nie, ale mama to raczej powinna.

                      --
                      JoShiMa

                      Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                    • rulsanka Re: 7latek mnie bije! 24.01.12, 13:37
                      "A co w dalszym zachowaniu dziecka każe ci przypuszczać, że kara była niesprawiedliwa?"

                      Jaka kara za dalsze zachowanie? Karze się za coś co już zaistniało. Zaistniało machanie bluzą. Jaką karę - scher - proponujesz za machanie bluzą. Chcesz ukarać za intencje (że specjalnie) a nie za fakt (machanie - powód błahy - nie napisała "uderzył mnie bluzą"). Intencji dziecka nie znamy, bo rodzicielka nie dała mu szansy ich wyjawić. Ponieważ nie umie rozmawiać. Gdyby machał dalej pomimo zwrócenia mu uwagi - kara miałaby sens.

                      Kara za machanie w postaci odwołania umówionego już spotkania, na które dziecko się bardzo cieszyło jest nieadekwatna, niesprawiedliwa i krzywdząca. Tym bardziej, że dziecku nie dano szans na uniknięcie kary, na poprawę zachowania.

                      Ale ja rzeczywiście przypuszczam, że autorka ukarała dziecko za "dalsze zachowanie". Tzn. ustaliła sobie, że on specjalnie machał i że jak dostanie karę to wpadnie w szał - więc kara będzie uzasadniona... Sprowokowała dziecko, by przetestować forumowe rady i dać sobie możliwość ukarania. Tak to widzę.
                        • morekac Re: 7latek mnie bije! 24.01.12, 15:26
                          Widocznie do tej pory działało, skoro stosuje. Gdzieś musiał podpatrzyć - normalnie ludzie nawet przepraszając tak się nie zachowują. Dla mnie to raczej przedstawienie mające na celu zmiękczenie mamusi. Chyba że ogólnie cała rodzina jest jak z włoskiego filmu - z zamiłowaniem do efektów dramatycznych i ogólnym brakiem umiarkowania. Ale wtedy nie ma co się dziwić, że nagle wszyscy wybuchają, krzyczą, ciskają talerzami i ogólnie głośno wyrażają swoje emocje i dramatyczne przeżycia... A potem padają sobie ze szlochem w ramiona i jest spokój, do następnej popołudniowej awantury.
                          --
                          -------------------------------------------------------------
                          Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                      • scher Re: 7latek mnie bije! 24.01.12, 18:17
                        rulsanka napisała:

                        > "A co w dalszym zachowaniu dziecka każe ci przypuszczać, że kara była niesprawiedliwa?">
                        > Jaka kara za dalsze zachowanie?

                        Nie pytałem, jaka kara za dalsze zachowanie, tylko co w dalszym zachowaniu dziecka pozwala ci przypuszczać, że czuło się potraktowane niesprawiedliwie? Co w zachowaniu dziecka każe ci przypuszczać, że poczuło się niesłusznie posądzone o celowe, umyślne uderzenie matki suwakiem?

                        > Jaką karę - scher - proponujesz za machanie bluzą.

                        Nie za machanie bluzą, lecz umyślne uderzenie matki suwakiem.

                        --
                        Ne puero gladium!
                        • joshima Re: 7latek mnie bije! 24.01.12, 19:24
                          scher napisał:

                          > Nie za machanie bluzą, lecz umyślne uderzenie matki suwakiem.
                          Tego to akurat nie wiemy. To jedynie przeświadczenie matki (być może niezgodne z prawdą), która w żaden sposób nawet nie próbowała tego zatrzymać, tylko czekała na rozwój wydarzeń i konfrontację.

                          --
                          JoShiMa

                          Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                          • scher Re: 7latek mnie bije! 24.01.12, 19:32
                            Gość portalu: rulsanka napisał(a):

                            > Nie za machanie bluzą, lecz umyślne uderzenie matki suwakiem.
                            > Problem w tym, że nie ma pewności czy było umyślne.

                            A dlaczego w to wątpisz? Podaj argumenty.

                            --
                            Ne puero gladium!
                            • joshima Re: 7latek mnie bije! 24.01.12, 21:39
                              scher napisał:

                              > A dlaczego w to wątpisz? Podaj argumenty.
                              Bo nawet matka wie to wyłącznie na podstawie własnego przeświadczenia a nie na podstawie faktów. Równie dobrze można by żądać od Ciebie dowodów, ze jednak było to celowe.

                              --
                              JoShiMa

                              Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                • morekac Re: 7latek mnie bije! 24.01.12, 08:32
                  Myślę, że rzeczywiście być może pochopnie oskarżyłaś go o celowe uderzenie suwakiem. Pownien uważać, to fakt, ale moim zdaniem wystarczyłoby chyba zdanie: Uderzyłeś mnie.
                  Może zastanów się też najpierw, zanim coś chlapniesz - liczba okazji do awantur spadnie o 50%.
                  Nadal polecam uprzedzanie dziecka 5-10 minut wcześniej, że ma coś zrobić - być może musi coś skończyć.
                  I raczej zmień te teksty

                  jestem jego mamą a tak zadne dziecko nie robi, ze zachow
                  > uje się jak dwoletnie bobo
                  na:
                  " nie chcę być bita, opluwana"/"nie będę rozmawiała z tobą dopóki będziesz wrzeszczał" itp.
                  Po pierwsze stawiasz granicę i dokładnie mówisz, jakie zachowania nie będą akceptowane. Po drugie - na takie zdanie nie da się powiedzieć "nieprawda!" /"niesłusznie mnie oskarżasz" - słowem, nie da się im zaprzeczyć. A sytuacja, w której dasz się wciągnąć w taką przepychankę słowną, jest bez sensu.
                  --
                  -------------------------------------------------------------
                  Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                  • Gość: Monia Do rulsanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.12, 10:13
                    Nie , to nie było pochopne oskarżenie, wierz mi. Takie jazdy mam bardzo często i wlasnie od takich drobiazgów się zaczyna. niby nic, ot zwykle machanie bluzą. On robi to celowo, nie byla to zadna radośc, byla to chęc zaczepki, prowokacji. Ja zdarzenie opisalam w telegraficznym skrócie, bez wchodzenia w szczególy. Moj szczątkowy opis może sugerować na moją winę, ale tak nie było. Takie prowokacje mam bardzo często, nigdy nie zwracalam na to uwagi, odkrecalam wszystko, udawalam, ze tego nie widzę, że nic się nie stalo, wlaśnie wczoraj pierwszy raz stanęlam w swojej obronie i zaprotestowalam! Pierwszy raz mialam wewnętrzną siłe i nie balam się swojego dziecka.
                    • joshima Re: Do rulsanka 24.01.12, 11:04
                      Oczywiście zrobisz jak uważasz, ja jednak sądzę, ze postąpiłaś bardzo pochopnie i raczej nie fair. Poza tym wchodzisz ze swoim dzieckiem na wojenną ścieżkę. Nie jestem przekonana, że w wychowaniu o to własnie chodzi.
                      Mam wrażenie, że przesuwasz się z jednego bieguna na drugi z pominięciem środka. Albo wrzeszczysz (dawniej) i walczysz (obecnie) albo udajesz, że jest OK (w międzyczasie).

                      --
                      JoShiMa

                      Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                    • morekac Re: Do rulsanka 24.01.12, 11:08
                      Wiesz, nie sądzę, żeby mu jakoś specjalnie zaszkodziła świadomość, że z matką to trzeba teraz jak z jajkiem i lepiej bluzą w jej okolicy nie machać, aż takich wyrzutów sumienia to nie miej. ;-)
                      Normalnie powinno wystarczyć: 'Uderzyłeś mnie.', on zaś normalnie powinien powiedzieć "Przepraszam, na przyszłość będę uważał z machaniem bluzą". Zresztą - jeśli widzisz go idącego w twoim kierunku, i machającego bluzą, czy tylko machającego bluzą, powiedz mu "Przestań machać bluzą, nie chcę być uderzona". A reszta to już jego wybór: albo przestaje machać bluzą, albo ryzykuje, że matka bluzą oberwie i dozna przypływu wściekłości. Będzie ci łatwiej ocenić, czy zrobił to specjalnie czy też nie.
                      Ale staraj trzymać się raczej faktów (uderzyłeś mnie bluzą) niż opinii (zrobiłeś to specjalnie). Po pierwsze uniemożliwia to z reguły zdryfowanie tematu awantury na mniej istotne szczegóły, po drugie dziecko nie może z tym dyskutować i wzbudzać w tobie poczucia winy (biedna sierotka niesprawiedliwie gnębiona przez wyrodną matkę).
                      Jeśli widzisz, że wybuchnął wrzaskiem, ale nie posunął się do rękoczynów - zauważ to i pochwal. ("Cieszę, że się trochę opanowałeś. Jak przejdzie ci ochota na wrzeszczenie, to możesz przyjść do mnie i możemy jeszcze raz o tym podyskutowac" - coś w tym stylu. Niech wie, że doceniasz jego wysiłki, chociaż nie zawsze wszystko mu wychodzi.)
                      Tępiłabym to teatralne rzucanie się na kolana i całowanie twych rąk. Na jakiej szmirze on to podpatrzył?
                      I jeszcze jedno: jeśli pada pytanie : Czego ja byłem taki niegrzeczny?
                      to może nie od rzeczy byłoby zatrzymać się nad tym pytaniem i niech je młody przeanalizuje... Im szybciej dojdzie do wniosku, że zareagował tak, bo był wściekły, zniecierpliwiony, cieszył się na coś , a tu nici, albo jest zły, bo ty mu coś każesz z nagła i znienacka - tym lepiej. Ty będziesz wiedziała, co go tak wkurzyło, możesz spróbować się dowiedzieć przy okazji, co zrobić, żeby twoje polecenia były mniej wkurzające, możesz mu powiedzieć, co może zrobić zamiast produkowania takiego wybuchu (możesz powiedzieć, że potrzebujesz jeszcze 10 minut na skończenie czegoś/że jesteś wściekły i nie chcesz w tej chwili rozmawiać itp.)
                      I
                      --
                      -------------------------------------------------------------
                      Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                    • Gość: rulsanka Re: Do rulsanka IP: *.ip.netia.com.pl 24.01.12, 12:33
                      "Takie prowokacje mam bardzo często, nigdy nie zwracalam na to uwagi, odkrecalam wszystko, udawalam, ze tego nie widzę, że nic się nie stalo"

                      To skąd do jasnej anielki dziecko miało wiedzieć, że robi coś nie tak? Nawet dorośli często nie potrafią się domyślać, co drugiej stronie przeszkadza, a co dopiero niedojrzały emocjonalnie dzieciak. Ty go masz nauczyć, co ci przeszkadza. Masz go też nauczyć mówić, co jemu przeszkadza. Macie się nauczyć rozmawiać.

                      "wlaśnie wczoraj pierwszy raz stanęlam w swojej obronie i zaprotestowalam! Pierwszy raz mialam wewnętrzną siłe i nie balam się swojego dziecka.
                      Postąpiłaś agresywnie, a nie asertywnie, a to nie oznaka siły tylko słabości.
                      Postąpiłaś równie niedojrzale jak twój syn.
                      Kilka przykładów asertywnej reakcji masz w moim poście. Jeżeli dziecko nadal by machało/biło - to kara/konsekwencja jest zrozumiała i uzasadniona. Natomiast w tym przypadku reakcja była przedwczesna i stąd wybuch dziecka spowodowany twoją niesprawiedliwością.
                      • scher Re: Do rulsanka 24.01.12, 18:13
                        Gość portalu: rulsanka napisał(a):

                        > "wlaśnie wczoraj pierwszy raz stanęlam w swojej obronie i zaprotestowalam! Pier
                        > wszy raz mialam wewnętrzną siłe i nie balam się swojego dziecka.
                        > Postąpiłaś agresywnie

                        Udowodnij swoją tezę.

                        --
                        Ne puero gladium!
                        • joshima Re: Do rulsanka 24.01.12, 19:25
                          A Ty jesteś taki mądrala i nie odróżniasz zachować agresywnych od asertywnych?

                          --
                          JoShiMa

                          Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
    • carmita80 Re: 7latek mnie bije! 24.01.12, 12:10
      Moniu, a moze powinnas zwyczajnie mu oddac? Dotad nie stosowalas wobec niego agresji, a on stosuje ja wobec ciebie wiec nie wie co to jest, moze powinien sie dowiedziec, kiedy bedzie cie kopal, okladal piesciami, walil w ciebie glowa, moze powinien dostac to samo, wtedy bedzie wiedzial jakie to uczucie. Nie jestem zwolenniczka przemocy fizycznej, uwazam, ze agresja rodzi agresje ale co w wywpadku gdy dziecko jest agresywne, bije a nie doswiadczylo tego wczesniej? Z tym oddaniem mu to tak hipotetycznie, nie wiem czy bym sie zdecydowala, w zadnym razie nie namawiam, ale... Nie mozesz sie obwiniac, zastanawiac czym go prowokujesz, liczyc na to, ze on przeanalizuje, albo, ze dyskusja pomoze (nie liczylabym na zbawienne moce dyskusji z 7-latkiem);) Zachowanie twojego dziacka wskazuje na powazne uposledzenie emocjonalne i prosi sie o terapie u psychologa. Nie obraz sie, ale problem jest powazny, a twoj syn ma niestety cechy psychopatyczne, nie twierdze ze jest zabojca czy cos w tym rodzaju, ale jesli nie otrzyma pomocy moze w doroslym zyciu znecac sie psychicznie i fizycznie nad osobami z ktorymi bedzie mial blizsze zwiazki.
      • morekac Re: 7latek mnie bije! 24.01.12, 12:49
        Agresją jest również "Poczekaj, gó...arzu, ja ci pokażę". A na razie u Moni przeważał model komunikacji typu 'stulenie uszu lub agresja', a nie - asertywna komunikacja. Dlaczego uważasz, że powiedzenie 7-latkowi, że takich czy innych zagrań wobec siebie absolutnie nie życzysz oraz wysłuchanie jego racji ( typu "Natychmiastowe sprzątnięcie stołu jest niemożliwe, bo właśnie lord vader leci na tatooine") nie pomoże rozwiązać problemu?
        A znęcać się może w obu przypadkach: i jak będzie dostawał po d..., i wtedy jak matka będzie męczeńsko się poświęcać i przyzwalać na bicie siebie. Bo nie będzie znał innego sposobu komunikacji.
        --
        -------------------------------------------------------------
        Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
      • joshima Re: 7latek mnie bije! 24.01.12, 13:18
        carmita80 napisała:

        > Moniu, a moze powinnas zwyczajnie mu oddac? Dotad nie stosowalas wobec niego ag
        > resji
        Chyba nie czytałaś wypowiedzi Moni, skoro tak uważasz.

        --
        JoShiMa

        Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
      • Gość: Monia 7latek mnie bije! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.12, 17:55
        Dziekuję za rady, na pewno skorzystam. Wiem, ze lekko nie bedzie i bedę popelniac bledy. Oby jak najmniej, musze nauczyć się pozytywnego dialogu, ktory nas zblizy do siebie. Dziecko jest kochane, ale ze slaba dojrzalością psychiczną. Absolutnie nie mogę karac fizycznie (to juz przerabialam) było jeszcze gorzej! Tak, jak juz napisalam dzięki uzewnętrznieniu się tutaj na forum, zyskalam jakąś wewnętrzą siłę, pozbylam się leku. Jeszcze niedawno drżałam na sama myśle, ze gdy wroce do domu znowu bedę opluta, czy skopana. Bezradnośc mnie zabijala. Jeszcze skorzystam z porad psychologa ( termin - luty). Dziś kupilam książkę - ,,Mali tyrani" o ksztaltowaniu dojrzalości psychicznej i emocjonalnej dzieci i młodzieży. Zagłębiam się w lekturę :) Pozdrawiam serdecznie i dziękuje za wszystkie wypowiedzi :) Może bedę miala to szczeście i wypowie się jeszcze ekspert :)
    • rycerzowa Re: 7latek mnie bije! 24.01.12, 23:22
      Słuchajcie, ale poza domem ten młody nie ma kłopotów z kontrolą emocji.
      Matka nic nie pisze o tym, że chłopak bije nauczycieli i kolegów.
      Wychodzi, że ma tam dobrą opinię, ponadto jest inteligentny, uzdolniony.
      Tylko wobec domowników taki z niego chojrak.

      Monia pisze, że jest jest matką doświadczoną, czyli młody jest albo tzw. późnym dzieckiem
      albo dzieckiem z drugiego związku.
      Chciałoby się wreszcie porozkoszować rodzicielstwem, skorzystać z dobrobytu materialnego,
      nacieszyć czasem spędzonym z dzieckiem - a tu taki klops.
      On jest jaki jest, i musicie dostosować metody wychowawcze do jego osobowości.
      Poczytaj na "Życiu Rodzinnym" wątek Jak żyć z socjopatą - żeby do takiej sytuacji nie dopuścić.
      Na pewno potrzebujecie pomocy specjalisty. Przede wszystkim wy, rodzice.
      • Gość: Monia Re: 7latek mnie bije! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.12, 09:51
        Dziecko jest z tych samych rodziców, ale urodzone późno. Dobrobyt materialny, cierpliwośc, milość, myslalm ze to wystarczy żeby moc wychowac wspaniale, kochane, czy lubiane przez wszystkich dziecko. Gdzieś popełniliśmy blędy, może w tym, ze traktowaliśmy dziecko po partnersku. klops - ogromny, rozczarowanie a teraz rozpacz. W szkole rożnie bywa, zalezy od humoru. Jest dzieckiem asertywnym i jeśli kogos nie lubi , to powie to prosto w oczy (dotyczy rowniez nauczycieli) jednak jeśli chodzi o nauczycieli mają dziecko pod kontrolą. Gorsze są natomiast relacje z rowieśnikami, bo syn, zawsze chce byc pierwszy, chce wygrywac, chce być chwalony, chce najlepiej malowac, wycinac itp Przez moj błąd wychowawczy, a mianowicie - "jeśli mnie uderzysz, to ja ci oddam" syn zacząl stosowac ta zasadę w szkolę. wiec szybko musialam zmienic podejście: " ja ciebie nie biję, więc prosze nie rob mi krzywdy" (naprawdę skutkuje) Z dziećmi jest tak, ze raz syna lubia a raz skarżą na niego, ale ogolnie ma kolegów - jest często zapraszany na urodziny, chetnie go odwiedzają w domu -wiec myślę, ze jest okey. Natomiast nikt nie wie tego, ze jestem często bita, i sądze że malo kto uwierzyłby w takie opowieści o znęcaniu sie fizycznym nad matką. Wczoraj byl spokoj, fajnie spędziliśmy popołudnie. Syn był mily, sam zająl sie zabawą, wycinal maski karnawalowe, malowal. Pragnę utrzymac taką atmosferę, spokoju i zyczliwości, ale tak naprawdę, nie zalezy to ode mnie tylko od mojego porywczego dziecka.
        • joshima Re: 7latek mnie bije! 25.01.12, 10:45
          Gość portalu: Monia napisał(a):

          > Dziecko jest z tych samych rodziców, ale urodzone późno. Dobrobyt materialny, c
          > ierpliwośc, milość, myslalm ze to wystarczy żeby moc wychowac wspaniale, kochan
          > e, czy lubiane przez wszystkich dziecko. Gdzieś popełniliśmy blędy, może w tym,
          > ze traktowaliśmy dziecko po partnersku.
          Ty ciągle o tym partnerstwie. Jak mogłaś wychować dziecko po partnersku skoro nawet nie umiesz z nim rozmawiać? Masz jakieś dziwne podejście do partnerstwa. Partnerstwo, tak jak i wychowanie, wymaga dobrej komunikacji a u Was komunikacja jest na poziomie zero, przynajmniej z tego co tu opisujesz.

          > ale tak naprawdę, nie zalezy to ode mnie tylko od mojego porywczego dziecka.
          Dopóki nie zrozumiesz jak wiele zależy od Ciebie to nic się nie zmieni.


          --
          JoShiMa

          Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
        • triss_merigold6 Re: 7latek mnie bije! 25.01.12, 11:17
          Skąd w ogóle ten chory pomysł, żeby dziecko traktować po partnersku?!
          I ponawiam pytanie: gdzie w tym wszystkim jest ojciec chłopaka? Za pierwszą próbę tak agresywnego rzucenia się na matkę powinien wziąć syna za kark i w krótkich żołnierskich słowach wyjaśnić mu jak bardzo nieakceptowalne jest takie zachowanie. Nie musiałby bić, wystarczyłoby bardzo zdecydowane okazanie gniewu i niezadowolenia.

          Aha, to co opisujesz wobec nauczycieli to nie asertywność, a zwykłe chamstwo i wyraźny niedorozwój społeczny oraz emocjonalny. 7-latek powinien mieć już wpojone, że z niektórymi opiniami i ocenami należy się powstrzymać. Doprawdy, nie musi lubić nauczyciela, żeby wykonywać jego polecenia.
          Aha i jeszcze, czym innym jest "lubienie/nielubienie" nauczyciela, a czym innym ocena jego kompetencji edukacyjnych i wiedzy.
          • joa66 Re: 7latek mnie bije! 25.01.12, 11:23
            Czy ktoś w postach Monii zauważył chociaż jeden przykład zachowań partnerskich i jeżeli tak to proszę o przykład.

            Samo szafowanie słowami "traktowanie partnerskie" nie oznacza, że tak faktycznie było i jest.

            • triss_merigold6 Re: 7latek mnie bije! 25.01.12, 11:38
              Przypuszczam, że to znaczy branie pod uwagę każdego "nie" i "chcę" jakie się pojawiało + długie tłumaczenia + negocjowanie + ustępowanie itd. Za dużo dziamgania i ustępowania, za mało sensownej stanowczości. Naprawdę, dwulatkowi czy trzylatkowi nastroje i chęci potrafią się zmienić 10x w ciągu godziny i pochylanie się nad każdym jękiem czy protestem, uważam za stratę czasu, nerwów i szkodę dla dziecka.
          • morekac Re: 7latek mnie bije! 25.01.12, 11:38
            Jak po partnersku? Partnerowi nie pozwala się na bicie siebie... no, chyba że się to lubi.
            --
            -------------------------------------------------------------
            Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
            • triss_merigold6 Re: 7latek mnie bije! 25.01.12, 11:41
              Jeżeli panna nie jest trollem (a mam nadzieję, że jest), to zapewne chodziło o traktowanie naprawdę małego dziecka jak równego negocjatora i ustępowanie, zanim jeszcze zaczęło dochodzić do bicia matki.
              • joa66 Re: 7latek mnie bije! 25.01.12, 11:56
                Z postów wynika, że autorka raz wyzywała dziecko od gó...arzy a raz siedziała jak mumia i pozwalała się bić i na siebie pluć.

                To nie jest traktowanie partnerskie.

                Partnerskie traktowanie polega na tym, że szanujemy dziecko jako człowieka (takiego jak my, chociaż na innym etapie rozwoju) , a każdemu człowiekowi należy się podstawowy szacunek, zrozumienie dla jego ograniczeń jeżeli nie zależą one od niego, w bliskich relacjach zakłada też uczciwą komunikację (czyli słuchanie i mówienie tak, żeby obie strony to rozumiały)

                To, że ludzie pozwalający sobie włazić na głowę, bić i poniżać nazywają to partnerstwem to nieporozumienie świadczące o tym, że nie znają znaczenia słów, których używają.

                btw - też podejrzewam, że to troll
              • joshima Re: 7latek mnie bije! 25.01.12, 13:35
                triss_merigold6 napisała:

                > Jeżeli panna nie jest trollem (a mam nadzieję, że jest), to zapewne chodziło o
                > traktowanie naprawdę małego dziecka jak równego negocjatora i ustępowanie, zani
                > m jeszcze zaczęło dochodzić do bicia matki.
                Nic co opisywała autorka wątku nie świadczy o jakichkolwiek partnerskich układach między nią a dzieckiem. Ona najnormalniej w świecie nie widzi potrzeby rozmawiania z dzieckiem. Albo wrzeszczy, albo udaje że wszystko jest OK. Gdzie tu widzisz partnerstwo? Partnerstwo to komunikacja i wzajemne szanowanie granic a nie uległość i unikanie konfliktów a już na pewno nie wrzaski i obelgi i dążenie do konfrontacji siłowej.

                --
                JoShiMa

                Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                • verdana Re: 7latek mnie bije! 25.01.12, 13:46
                  I jeszcze to zdanie "Zachowuje się jak dziecko 2-3 letnie, bo wtedy było mu dobrze" - cóż, gdzie cień refleksji, dlaczego siedmiolatkowi juz nie jest dobrze?
                  matka jest nieprzewidywalna - na agresję raz reaguje placzliwym wycofaniem, raz agresja fiozyczna, raz nagromadzeniem kar za dosyć błahy epizod. Przy czym nikt jakos nie zwrócił uwagi, ze odwołanie wizyty kolegi to jest ukaranie także kolegi - potraktowanie innego dziecka instrumentalnie, jako zabawki dla własnego potomka. Empatii tu za grossz.
                  Odwolanie przyjemności, na ktorą dziecko bardzo sie cieszylo jest jedną z najsurowszych kar - trzeba ją stosować po uprzedzeniu i z umiarem. pare razy w życiu tak zrobilam, żałuję wszystkich tych razów. dziecko nawet po 20 latach tego nie zapomniało, a na pewno nie poprawilo to jego zachowania - kary, które powodują to,z e dziecko skupia się na wlasnym bólu - psychicznym czy fizycznym, powodują niechęć do karającego a nie wyrzuty sumienia. A przecież chodzi o to, aby dziecko nie lało matki nie tylko dlatego,z ę się boi, ale dlatego, ze ma wyrzuty sumienia.
                  Moim zdaniem bez psychologa się nie obejdzie. zaburzone są całkowicie kontakty z dzieckiem, polegają przede wszystkim na walce o władzę, przy czym obie strony czerpią z tego satysfakcję. Póki to się nie zmieni, nie ma szans na poprawę. Mozna nauczyć dziecko nie bić matki, ale podejrzewam,że wtedy okaże się, że zaczyna walić się co innego - bo tu jest cos nie tak z całokształtem stosunkow z dzieckiem.

                  --
                  Mops i kot

                  img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • morekac Re: 7latek mnie bije! 25.01.12, 15:21
          est dzieckiem asertywnym i j
          > eśli kogos nie lubi , to powie to prosto w oczy
          Nie jest asertywny. Asertywność nie polega na mówieniu prawdy prosto w oczy, bez zahamowań i po chamsku.
          Gdyby był asertywny, to nie miałby problemu z powiedzeniem tobie:
          "Wybacz, droga mamo, ale sprzątnięcie stołu jest w tej chwili absolutnie niemożliwe, bo robię na nim coś bardzo ważnego" zamiast wybuchu niekontrolowanej złości albo nauczycielowi: "Nie zgadzam się z panem/panią" zamiast "Głupi/-a jesteś."
          Ty zaś asertywnie byłabyś w stanie przyjąć taką odmowę na klatę i ewentualnie zaczęła zastanawiać się nad innymi zasadami korzystania ze stołu...

          syn, zawsze chce byc pierwszy, chce wygrywac, chce
          > być chwalony, chce najlepiej malowac, wycinac i
          Większość 7-latków jest zadowolona z wygranych, pochwał i tego, że im się udaje. Zaryzykowałabym twierdzenie, że większość dorosłych też to lubi. Samo chcenie to nic strasznego...

          ale tak napr
          > awdę, nie zalezy to ode mnie tylko od mojego porywczego dziecka.
          Bardziej zależy to od ciebie, jak od niego.
          Koniecznie idź do tego psychologa.
          --
          -------------------------------------------------------------
          Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
    • scher Nie idź do psychologa! 26.01.12, 08:37
      Nie słuchaj demagogów. Kieruj się własnym rozumem i matczyną intuicją. Próbuj różnych metod i obserwuj skutki.

      Wychowałaś dobrze starsze dziecko, z młodszym też ci się jeszcze uda, jak tylko staniesz się bardziej stanowcza i dostosujesz swoje podejście do trudniejszego "egzemplarza".


      --
      Ne puero gladium!
        • scher Re: Nie idź do psychologa! 26.01.12, 10:52
          joa66 napisała:

          > Zastanawia mnie Twoja niechęć do psychologów.
          Nie do psychologów, lecz do zastępowania procesu wychowania terapią.

          > Przecież sam polecasz książki niektórych z nich?;)

          Szansa na to, że ktoś trafi akurat na autora polecanej przeze mnie książki, jest znikoma ;)

          --
          Ne puero gladium!
          • joa66 Re: Nie idź do psychologa! 26.01.12, 11:00
            Czy ty naprawdę wierzysz, że wizyta (a nawet wizyty) u psychologa to terapia ????

            Szansa na to, że ktoś trafi akurat na autora polecanej przeze mnie książki, jes
            > t znikoma ;)


            Tak, ale zapewne ten autor ma wielu wyznawców wśród psychologów :)
          • joshima Re: Nie idź do psychologa! 26.01.12, 15:57
            scher napisał:

            > Nie do psychologów, lecz do zastępowania procesu wychowania terapią.
            Ale autorka wątku nie ma pójść do psychologa z dzieckiem, tylko ze sobą i swoimi problemami emocjonalnymi. U niej chyba proces wychowania się zakończył.

            --
            JoShiMa

            Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
      • morekac Re: Nie idź do psychologa! 26.01.12, 09:35
        Kieruj się własnym rozumem i matczyną intuicją. Próbuj r
        > óżnych metod i obserwuj skutki.
        Wszak dziewczyna spróbowała różnych metod z dosyć marnymi skutkami...
        --
        -------------------------------------------------------------
        Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
        • scher Re: Nie idź do psychologa! 26.01.12, 10:50
          morekac napisała:

          > Wszak dziewczyna spróbowała różnych metod z dosyć marnymi skutkami...

          Ostatnio spróbowała nowego podejścia - z dość dobrym skutkiem :)

          --
          Ne puero gladium!
          • joshima Re: Nie idź do psychologa! 26.01.12, 15:58
            scher napisał:

            > Ostatnio spróbowała nowego podejścia - z dość dobrym skutkiem :)
            Tylko Ty i ona tak go oceniacie. Reszta uznała, że skutek był raczej żałosny. Pozwól, że Cię sparafrazuję: "Jeśli dwie osoby twierdzą że jesteś pijany, to może lepiej się połóż".

            --
            JoShiMa

            Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
          • morekac Re: Nie idź do psychologa! 26.01.12, 18:00
            Nie wiem, czy na dłuższą metę ta metoda jest do utrzymania - albowiem co innego rodzic surowy, stanowczy, sprawiedliwy i przewidywalny, a co innego rodzic surowy, stanowczy, impulsywny i rąbiący kary po uważaniu, z powodu własnego złego humoru i wyłącznie własnych przekonań n/t zachowania dziecka. Stanowczość i brak uległości wobec dziecka to krok w dobrym kierunku, ale drugim - moim zdaniem - powinno być wypracowanie innego modelu komunikacji z dzieckiem (do tej pory wątkotwórczyni stosowała model bierno-agresywny czyli 'wal syneczku mamusię po głowie' vs 'ja ci gó...arzu pokażę') i powściągnięcie nieco własnych impulsywnych reakcji. Chłopak uderzył ją suwakiem, a kobieta - nawet nie próbując ustalić, czy zrobił to specjalnie czy nie - zastosowała natychmiast wszelkie możliwe kary. Wyłącznie na podstawie własnej opinii, a nie na podstawie faktów - te były niejednoznaczne. Wk... się , nawet to rozumiem, ale działanie tak na dłuższą metę to zdradziecka metoda.
            Zresztą jak osoba nie mogąca powstrzymać własnych wybuchów wściekłości ma wymagać od 7-latka, aby był bardziej powściągliwy w wyrażaniu swoich? ;-)
            --
            -------------------------------------------------------------
            Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
            • scher Re: Nie idź do psychologa! 26.01.12, 18:17
              morekac napisała:

              > Chłopak uderzył ją suwakiem, a kobieta - nawet nie próbując ustalić, czy zrobił
              > to specjalnie czy nie

              Przecież ustaliła. Zrobił specjalnie, a potem tego żałował.

              --
              Ne puero gladium!
              • joshima Re: Nie idź do psychologa! 26.01.12, 18:25
                scher napisał:

                > Przecież ustaliła. Zrobił specjalnie, a potem tego żałował.
                Nie ustaliła a stwierdziła autorytatywnie. Chłopak nie dostał żadnego ostrzeżenia i nie miał szansy się powstrzymać. Takie sa fakty.

                --
                JoShiMa

                Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
              • morekac Re: Nie idź do psychologa! 26.01.12, 18:29
                Nie, nie ustaliła. Założyła. A chłopak wpienił się, a być może żałował swojego późniejszego zachowania - czyli wycia i strzelania matki z główki. A może nie żałował wcale, tylko przywykł, że po takiej awanturze jest łzawy spektakl z przeprosinami - taki rytuał, po którym mama przebacza, nie gniewa się i znowu będzie można narozrabiać.
                --
                -------------------------------------------------------------
                Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                • scher Re: Nie idź do psychologa! 26.01.12, 18:33
                  morekac napisała:

                  > Nie, nie ustaliła. Założyła.

                  Nie założyła, lecz taka była jej ocena sytuacji. Ocena na podstawie obserwacji dziecka, które się widzi i zna. Dalsze zachowanie dziecka wskazuje, że nie czuło się ukarane za coś, co zrobiło nieumyślnie.

                  --
                  Ne puero gladium!
                  • Gość: Monia Re: 7latek mnie bije! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.12, 18:54
                    Chcialam tylko sprzeciwic się pewnej krzywdzącej ocenie. Mianowicie, nie jestem wulkanem zla i agresji. Nie rzucałam dzieckiem po ścianach ani nie wsciekalam się na niego kiedy zostalm uderzona suwakiem. To są insynuacje wysnute z palca. Wyobraźnia widać niektorym pracuje. Dopowiadacie sobie, wymyślacie, tylko w celu by stworzyc jakąs aferę. Dziecko zostalo poproszone, zeby nie machal bluzą nad moją glową, bedąc uderzona suwakiem nie okazalam grama zdenerwowania. Dziecko uderzylo mnie umyślnie! (nie staje w mojej obronie), nie zalezy mi na wlasnym dobrym samopoczuciu. Moim celem jest nauczyc mojego synka panowania na emocjami, oduczyć zachowan agresywnych.
                    • scher Re: 7latek mnie bije! 26.01.12, 19:16
                      Gość portalu: Monia napisał(a):

                      > To są insynuacje wysnute z palca. Wyobraźnia widać niektorym pracuje. Dopowiadacie
                      > sobie, wymyślacie, tylko w celu by stworzyc jakąs aferę.

                      Bo w ten sposób objawia się u niektórych forumowiczek tłumiona w obecności dzieci agresja ;)

                      --
                      Ne puero gladium!
                    • joshima Re: 7latek mnie bije! 26.01.12, 19:21
                      Gość portalu: Monia napisał(a):

                      > Chcialam tylko sprzeciwic się pewnej krzywdzącej ocenie. Mianowicie, nie jestem
                      > wulkanem zla i agresji.
                      Możliwe, ale w Twoim zachowaniu, które opisujesz jest właściwie tylko agresja. A agresja to nie tylko rzucanie kimś po ścianach.

                      >Nie rzucałam dzieckiem po ścianach ani nie wsciekalam
                      > się na niego kiedy zostalm uderzona suwakiem.
                      Wściekłaś się skoro tak dotkliwie go ukarałaś zamiast z nim porozmawiać. Działałaś nieracjonalnie tylko impulsywnie.

                      > To są insynuacje wysnute z palca.
                      To nie są insynuacje tylko Twoje niezrozumienie czym jest agresja.

                      > Moim celem jest nauczyc mojego synka panowania na emocjami, oduczyć zachowan agresywnych.
                      A może zacznij wpierw od siebie?


                      --
                      JoShiMa

                      Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                      • scher Re: 7latek mnie bije! 26.01.12, 20:17
                        joshima napisała:

                        > To nie są insynuacje tylko Twoje niezrozumienie czym jest agresja.

                        A czym jest agresja? Podaj definicję, bo chyba jej nie znasz.

                        --
                        Ne puero gladium!
                    • morekac Re: 7latek mnie bije! 27.01.12, 07:53
                      bedąc uderzona suwakiem nie okazalam grama zdenerwowania.

                      Ja okazałabym, obawiam się, że nie jeden. IMO: to jeden z twoich błędów - nie okazujesz gniewu, za to kary nakładasz 'po uważaniu'. Jeśli sytuacje z uderzaniem bluzą powtarzają się, to tym dalej od ciebie należy dziecię ostrzegać, żeby się odsunęło/nie podchodziło. I głośniejszym tonem - żeby usłyszało. Nie poprosić - wydać polecenie. Nawet krzyknąć: Z tą bluzą jesteś za blisko mnie.
                      Panowanie nad emocjami to nie jest mówienie jednostajnym tonem, że usnąć można - to jest również powiedzenie, ba! wykrzyknięcie: "wkurzony jestem!" i powstrzymanie się od wyzywania oraz bicia istot żywych, tudzież niszczenia przedmiotów. Jeśli twój syn do tej pory miał jedynie wyrażanie emocji typu "uderz, gó...arzu, to ci oddam", a teraz mówisz do niego spokojnym głosem zawsze - to tak naprawdę nie ma żadnych wzorców dla wybuchowego dzieciaka. Żadnych alternatyw na radzenie sobie z emocjami - może być tylko mega wkurzony albo opanowany do bólu.
                      Moja córka swego czasu chodziła do tzw. wyzłaszczalni, gdzie sobie mogła popłakać, pokrzyczeć i podrzeć papierki na drobniutkie kawałki. Oraz pomruczeć na mamę słowa typu 'nienawidzę cię'. Są dzieci, które 'znęcają się' nad poduszkami. Daj mu jakąś nieszkodliwą alternatywę wyładowywania złości - ale nie wymagaj od niego opanowania wszystkiego na raz. Niech krzyczy, boksuje się z workiem, niech coś robi - ale nie wymagaj bycia świętym.
                      --
                      -------------------------------------------------------------
                      Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                  • joshima Re: Nie idź do psychologa! 26.01.12, 19:18
                    scher napisał:

                    > Nie założyła, lecz taka była jej ocena sytuacji. Ocena na podstawie obserwacji
                    > dziecka, które się widzi i zna.
                    Ty zakładasz, że ona zna swoje dziecko, ja jestem przeświadczona, że wcale nie, bo nie ma praktycznie żadnej normalnej komunikacji z nimi. Matka w ocenie dziecka kieruje się tylko swoim przeświadczeniem a nie faktami, których nie zna.


                    > Dalsze zachowanie dziecka wskazuje, że nie czuło się ukarane za coś, co zrobiło nieumyślnie.

                    Wręcz przeciwnie. Atak szału był właśnie spowodowany karą niewspółmierną do przewinienia.



                    --
                    JoShiMa

                    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                  • morekac Re: Nie idź do psychologa! 27.01.12, 07:56
                    Dalsze zachowanie dziecka wskazuj
                    > e, że nie czuło się ukarane za coś, co zrobiło nieumyślnie.
                    dalsze zachowanie dziecka było takie, że walnęło matkę...
                    --
                    -------------------------------------------------------------
                    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                • aleksandra1357 Re: Nie idź do psychologa! 26.01.12, 18:36
                  Gdyby po uderzeniu suwakiem nastąpiły słowa: "Nie rób tak, bo zrobi mi się przykro i już nie będę miała ochoty na zjedzenie z tobą pizzy", to wszystko byłoby OK. Ostrzeżenie jest chol...rnie ważne.
                  A w ogóle ta kara: "Walniesz mnie, to nie dostajesz pizzy" jest dość żałosna. Takie licytowanie się, kto komu bardziej dowali. Kara oderwana od rzeczywistości.
                  Mój uroczy skądinąd 4-latek świetnie poddaje się mądrym "karom", natomiast takie jak ta, które czasem impulsywnie mu funduję, sprawiają, że mnie bije i na mnie pluje. Nigdy tego nie robi, gdy traktuję go sprawiedliwie. Dlatego, gdy na mnie pluje, wiem, że to moja "kara" była nie fair.
                  • scher Re: Nie idź do psychologa! 26.01.12, 19:05
                    aleksandra1357 napisała:

                    > "Nie rób tak, bo zrobi mi się przykro i już nie będę miała ochoty na zjedzenie z tobą pizzy"

                    Dzieci marzą o tym, aby rodzice zwracali się do nich takim językiem wychowawczych poradników, aby nie okazywali emocji, byli zawsze przewidywalni i opanowani. Aby zawsze uprzedzali, co zamierzają zrobić. Aby słowa kapały z ich ust, niczym perły.
                    Dzieci uwielbiają, gdy ich rodzice zachowują się niczym kapłani w świątyni :)

                    Dzieci czują się wtedy doskonale i nawet nie chorują.

                    > A w ogóle ta kara: "Walniesz mnie, to nie dostajesz pizzy" jest dość żałosna.

                    Jasne, niech wali matkę po łbie suwakiem, a pizza należy mu się jak psu zupa. Przecież matka nie będzie stosowała jakichś żałosnych odwetów ;)

                    --
                    Ne puero gladium!
                    • verdana Re: Nie idź do psychologa! 26.01.12, 19:16
                      Akurat co do języka poradników zgadzam się całkowicie. Własnie podobne przemądre poradniki radzą, aby do dziecka, po np. uderzeniu suwakiem, zwracać się spokojnie i bez agresji i na zimno, spokojnym głosem wymierzac karę. To jest jedna z najgorszych przewin wychowawczych. Rodzice, ktorzy sa wsciekli, mają być wsciekli. dziecko ma wiedzieć, ze są xli - bo wtedy widzi skutki swoich czynow i reakcje na nich innych ludzi. mamtak, która udaje spokoj i wymierza kare jest nieprzewidywalna i przez to i groźniejsza, od tej, co wrzeszczy i niezrozumiała. Nigdy nie wiadomo, kiedy wybuchnie. Ale rodzice uprzedzać co zrobią powinni.
                      Poza tym dziecko nie karane przez dłuzszy czas za złe zachowanie nie powinno byc, po calym dniu spędzonym poprawnie, karane z całą surowością za drobiazg. Przeczytaj uwaznie - to walniecie matki bylo nieposluszeństwem - dziecko powinno nie machać kurtką a machało, a nie było swiadomym walnieciem matki. To spora różnica. W tym wypadku reakcja była nie na zachowanie dziecka - tylko na lekturę postów. Matka postanowiła sie zmienic - OK. Tylko niech najpierw powiadomi o tym dziecko. I nie wali dwóch kar na raz. Brak pizzy, jak dla mnie absolutnie w porzadku, moje dziecko pizzy pewnie by dlugo nie ujrzało. Odwolanie zaproszenia kolegi - to juz druga kara za to samo i w dodatku kara takze dla kolegi. Za dużo.
                      Problem w tym, ze ta akurat matka nie ma intuicji, działa chaotycznie, w zalezności od tego, co sobie postanowi. I dlatego potrzebny jest psycholog - bo tu mamy do czynienia z kompletną nieumiejętnością porozumienia się i skupianiem się zachowaniu dziecka, a nie na motywacji. Bicie matki jest niedopuszczalne i oczywiście trzeba je zmienić. Ale przy agresywnym dziecku moze się okazać, ze juz nie bije matki - natomiast wykazuje inne działania destrukcyjne, bo nadal jest agresywny. Nie o to chyba chodzi.
                      --
                      Mops i kot

                      img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                    • joshima Re: Nie idź do psychologa! 26.01.12, 19:23
                      scher napisał:

                      > aby nie okazywali emocji
                      Można okazywać emocji bez agresji i wyżywania się. Naprawdę.

                      > Przecież matka nie będzie stosowała jakichś żałosnych odwetów ;)
                      Stabilna emocjonalnie na pewno nie.


                      --
                      JoShiMa

                      Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                      • scher Re: Nie idź do psychologa! 26.01.12, 20:34
                        joshima napisała:

                        > Stabilna emocjonalnie na pewno nie.

                        Stabilna emocjonalnie będzie, kiedy dziecko wali ją suwakiem, przemawiać do niego czule, językiem wsparcia, tolerancji i akceptacji ;)

                        Jak to nam się świat wartości zmienił... Kiedyś prawda, uczciwość, męstwo, Bóg, honor, Ojczyzna, dzisiaj wartością jest ...stabilność emocjonalna. Niedługo trzeba będzie zmienić Dekalog :)

                        --
                        Ne puero gladium!
                          • scher Re: Nie idź do psychologa! 26.01.12, 20:56
                            joa66 napisała:

                            > A stabilnośc emocjonalna pomaga w uczciwości, honorze.....

                            To jest doskonały przykład, jak to o wychowaniu mówi się dzisiaj nie językiem wartości, lecz żargonem psychologicznym.

                            --
                            Ne puero gladium!
                                • joa66 Re: Nie idź do psychologa! 27.01.12, 07:07
                                  Na tym, że:

                                  1) swój system wartości przedstawiasz jako uniwersalny, ba, podczepiasz go pod dekalog

                                  ale to jest nawet śmieszne

                                  najgorsze jest to, że

                                  2) usiłujesz wmówić , że psychologia jest przeciwieństwem wartości - albo jedno albo drugie. Aby to osiągnąć psychologię przedstawiasz jako równoważną temu co niektórzy czytelnicy wynoszą z lektury popularnych poradników i artykułow. Na dodatek często przeinaczasz wypowiedzi innych - protest przed agresywną i nieprzewidywalną reakcją rodziców na zachowania dziecka nazywasz akceptacją złego zachowania dziecka, mimo, że nikt tego nigdy nie sugerował.
                                  • scher Re: Nie idź do psychologa! 27.01.12, 08:45
                                    joa66 napisała:

                                    > protest przed agresywną i nieprzewidywalną reakcją rodziców na zachowania dziecka

                                    A ty? Definicją agresji z którego słownika się posługujesz?

                                    --
                                    Ne puero gladium!
                                    • joa66 Re: Nie idź do psychologa! 27.01.12, 09:05
                                      np ze słownika języka polskiego:

                                      napastliwe zachowanie, szukanie możliwości wyładowania się,

                                      Co prawda nie rozumiem intencji pytania "A Ty.."? w odpowiedzi na mój post.


                                      Jeżeli ktoś pisze, że wyzywał dziecko od gó...arzy a potem dla odmiany siedział jak cielę i pozwalał się bić i pluć na siebie i nazwał to zachowanie partnerskim, a Ty wyławiasz z tego tylko słowo "partnerskie" to jest to hmmm.. tendencyjne, bo o brak inteligencji nie chciałabym Cię oskarżać . ( Tak całkiem na marginesie zauważyłam, że w relacji z dzieckiem ludzie często nazywają kompletny chaos i nieprzewidywalność "partnerstwem", "tolerancją", "szacunkiem".)


                                      Lubisz tak dyskutować - Twoja sprawa, na pewno znajdziesz do tego partnerów :)


                                      • scher Re: Nie idź do psychologa! 27.01.12, 09:37
                                        joa66 napisała:

                                        > np ze słownika języka polskiego:
                                        > napastliwe zachowanie, szukanie możliwości wyładowania się,

                                        W moich słownikach są inne definicje. Każda z nich kładzie nacisk na intencję wyrządzenia krzywdy. Jeżeli uważasz, że potrafisz w zachowaniu autorki wątku , udowodnić tego rodzaju intencję, to nie mamy o czym dyskutować, bo dzielą nas lata świetlne.

                                        Moim zdaniem tej intencji dowieść niepodobna, więc wszystkie te wasze twierdzenia o "agresji" uznaję za nieuprawnione - stąd moja stanowcza niezgoda. Wasze kwalifikowanie zachowania matki jako agresywne, ma wg mnie podłoże ideologiczne, nie słownikowe.

                                        Zastanów się też nad polem semantycznym pojęcia "napastliwy", występującego w twojej definicji.

                                        > Co prawda nie rozumiem intencji pytania "A Ty.."? w odpowiedzi na mój post.

                                        Jesteś pierwszą uczestniczką tej dyskusji, która podała swoją definicję agresji. Poprzednie starannie tego unikały. Dlatego spytałem: A ty?

                                        Do zarzutów się świadomie nie odnoszę, żeby nie powiększać obszaru sporu i nie zaśmiecać wątku. Ale przepuściłem twoje uwagi przez swój rozum.

                                        --
                                        Ne puero gladium!
                                        • joa66 Re: Nie idź do psychologa! 27.01.12, 10:13
                                          Zastanów się też nad polem semantycznym pojęcia "napastliwy", występującego w twojej definicji

                                          To nie jest moja definicja - to jest definicja słownika języka polskiego.

                                          Poza tym - nawet bardzo szerokie pole semantyczne wielu pojęć ma swoje ograniczenia. I jeżeli można dyskutować czy pojęcie partnerstwa zakłada całkowią równość, a równość zakłada identyczność, to totalny chaos , bezradność , nieprzewidywalność nigdy nie zmieści się w pojęciu partnerstwa.

                                          Pozwolę sobie też na małą dygresję dotyczącą używanego na tym forum słowa "dominacja". Kiedy używamy jej w znaczeniu "panowanie nad..." jest jak najbardziej przypisana roli rodzicielskiej (nawet wbrew woli i intencji rodzica - pozorna rezygnacja z niej przecież też wynika z jego decyzji ). Kiedy jednak jest używana w znaczeniu "bezwględne podporządkowanie się woli rodzica w każdej dziedzinie życia" może to budzić protest. Dyskutując o dominacji warto wiedzieć czy dyskutujący faktycznie rozmawiają o tym samym.

                                          p.s. a nawiązująca do podwątku o suwaku - nawet zakładając , że chłopak robił to celowo - nie zdziwiłabym się, że zrobił to bo szansa na to, że dostanie za to czekoladę była równa temu, że dostanie w łeb (to przeryswoanie oczywiście)
                                          • scher Re: Nie idź do psychologa! 27.01.12, 10:30
                                            joa66 napisała:

                                            > Zastanów się też nad polem semantycznym pojęcia "napastliwy", występującego
                                            > w twojej definicji

                                            > To nie jest moja definicja - to jest definicja słownika języka polskiego.
                                            > Poza tym - nawet bardzo szerokie pole semantyczne wielu pojęć ma swoje ogranicz
                                            > enia. I jeżeli można dyskutować czy pojęcie partnerstwa

                                            Wydawało mi się, że dyskutujemy tu o polu semantycznym pojęcia agresja i że na tym zasadza się istota sporu.

                                            > p.s. a nawiązująca do podwątku o suwaku - nawet zakładając , że chłopak robił t
                                            > o celowo - nie zdziwiłabym się, że zrobił to bo szansa na to, że dostanie za to
                                            > czekoladę była równa temu, że dostanie w łeb (to przeryswoanie oczywiście)

                                            Czyli tobie wolno przerysowywać i nie jest to manipulacja?

                                            --
                                            Ne puero gladium!