Gość: dimma
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.01.12, 12:28
Witam Wszystkie Mamy:)
Chciałabym Was poprosic, byście podzielily sie ze mna Waszymi przemysleniami/doswiadczeniami dot. zajec dodatkowych dla dzieci, w wieku 4-5 lat.
Moja corka ma 4.5 roku. 2 rok chodzi do przedszkola, w tym roku juz tak nie choruje, wiec frekwencja jest OK. Przedszkole jest male (12 dzieci), prywatne, bardzo fajne. ma tam sporo zajec (angielski 2 razy w tyg, rytmika, logopedia, gimnastyka), plus zabawy z ciociami i pedagogiem.
Corka jest bardzo zdolna, lubi i potrafi ladnie tanczyc, lubi tego typu zajecia, jest towarzyska.
Dodam, ze do przedszkola chodzi 4 razy w tygodniu (bez piatkow), na 7h dziennie.
Obserwujac ja w domu, glownie w czasie weekendow, mam wrazenie, ze troche sie nudzi. Potrafi sie ladnie bawic, my tez jej organizujemy zajecia (wspolne gotowanie, czytanie, gry), ma mlodszą siostrę, wiec tez juz tu pojawiaja sie jakies wspolne aktywnosci, jednam mam wrazenie, ze przez te 3 dni w domu brak jej bodzcow, zwlaszcza teraz, jak jest byle jaka pogoda i nie chodzimy na solidne spacery.
Corka bardzo lubi wychodzic z domu, a teraz nie ma w zasadzie jak i gdzie (ile mozna chodzic do sal zabaw z kuleczkami:-), do znajomych i dziadkow i na zakupy).
Myslalam, co mozna by jej zorganizowac poza domem?
myslalam o regularnych zajeciach - typu taniec, balet (lekarka bardzo polecala, z uwagi na klopoty ze stopami), moze angielski, moze jakis sport - np wschodnia sztuka walki? moze jazda konna? probowalismy z basenem, ale 3 proby zakonczyly sie kazdorazowo chorobą, wiec juz nie kuszę losu:)
Nie chodzi mi o to, by za wszelka cene wypchnac dziecko z domu i kazac sie uczyc wszystkiego na raz na tysiacu dodatkowych zajec, jak to jest teraz w modzie.
Chodzi mi o zapewnienie jej atrakcji i zapewnienie mozliwosci rozwoju zainteresowan, bez przymusu. Raczej mam na mysli takie pokazywanie mozliwosci, co fajnego mozna robic, jak spedzac czas, jak dowiadywac i uczyc sie nowych rzeczy, jak rozwijac i szukac hobby.
Ja pamietam z mojego dziecinstwa NUDĘ. Rodzice kochający, ale zajeci, inne tez byly wtedy mozliwosci - nawet finansowe. Brak mi bylo takiego "motoru", speedu - zeby cos sie dzialo.
Czy takie regularne zajecia, to jest dobry pomysl? czy to moze jeszcze za wczesnie, i regularnosc zmieni sie w przymus, i zrazi ją do dodatkowych zajec, jako-takich?
Dodam, ze nie bez znaczenia jest tez fakt, ze dodatkowe zajecia zmobilizuja nas, rodzicow, by z dzieckiem cos regularnie robić. Nie czuje sie dobrym edukatorem swojego dziecka, probowalam ja uczyc troche angielskiego, ale srednio nam wychodzi, poza tym, chyba to nie moja rola, ja mam kochac i wspierac. Oczywiscie, na zajecia, chodzilaby z nami.
Bede wdzieczna za Wasze komentarze.
dzieki,
dimma