agnes3131
27.01.12, 09:59
Mój synek długo spał ze mną. Potem udało mi się nauczyć go zasypiać w swoim pokoju i nawet spał tam całe noce. Od jakiegoś czasu co noc, ok 3.00 przychodzi spać do mnie. Niestety jest coraz gorzej- najpierw mówił, że boi się ciemności, ale budził się, wołał czy może przyjść do mnie i sam przychodził. Teraz muszę wstać i isć po niego, chociaż mieszkamy w bloku i jego pokój jest naprzeciwko mojego, boi się sam przejść przez korytarz. najpierw mówił, że boi się ciemności, a więc ma zapalaną delikatną lampkę na całą noc, ma aniołka - nauczyłam go modlitwy "Aniele Boży" mówiąc, że aniołek go pilnuje, ostatnio czytałam bajkę terapeutyczną z maskotką w roli głównej- co zupełnie nic nie dało. Powiedział, że jak jest mu zimno nie ma się do kogo przytulić i nie może zasnąć- fakt często się odkopuje i jak śpi ze mną, to wtedy zaczyna się przytulać i ja go okrywam. Dziś w nocy powiedział jeszcze coś innego- że boi się przejść przez przedpokój, bo w łazience mamy odświeżacz z czujką, który reaguje na ruch i on się boi tego światełka i że się włączy. Jak kupiłam ten odświerzacz to bardzo się cieszył, sam zmienia w nim wkłady i w dzień nie ma problemu. Pozatym jeszcze od zawsze boi się pralki, włącza ją ustawia program, ale nie ma mowy, żeby wszedł do łazienki jak jest pranie. Myślę, że jest wrażliwym dzieckiem, często powtarza mi, że mnie kocha, przytula się, siada na kolana. Nie wiem, czy to lęki rozwojowe, które trzeba przeczekać i miną czy powinnam coś robić, jakoś mu pomóc je przezwyciężyć??