Czy Karacie wasze dzieci????

05.02.12, 22:17
Czytam wasze wątki, wszędzie piszecie jak to trzeba dziecku tłumaczyć i dalej tłumaczyć i jeszcze tłumaczyć aż do skutku... ale co zrobić jeśli skutek nie nadchodzi?
Jak najbardziej zgadzam się z teorią że nie należy bić dzieci, ale uważam że jeśli tłumaczenie nie pomaga to kara jest wskazana. Jeśli tłumaczę setny raz 3-latkowi,żeby nie pstrykał non stop pilotem po kanałach, albo nie walił bez opamiętania w klawiaturę laptopa itp... to po próbach łagodnego tłumaczenia przychodzi ostrzeżenie że jeśli nie przestanie spotka go kara.
Wydaje mi się że wszystko z rozsądkiem, ale jak widzę jak przychodzi do mnie koleżanka z synem który przez 2godz zabawy cały czas dokucza mojemu synowi, zabiera mu zabawki, bije go,gryzie itp... a mamusia ciągle tłumaczy że nie wolno.... itp( bo zrobisz mu krzywdę, bo mamusi przykro...) a on ma ewidentnie na to "wywalone" i dale j robi swoje...to jak nie ukarać takiego dziecka? ja po chwili miałam już dosyć gości....
    • joshima Re: Czy Karacie wasze dzieci???? 05.02.12, 22:46
      mmmagda_83 napisała:

      > Jak najbardziej zgadzam się z teorią że nie należy bić dzieci, ale uważam że je
      > śli tłumaczenie nie pomaga to kara jest wskazana. Jeśli tłumaczę setny raz 3-la
      > tkowi,żeby nie pstrykał non stop pilotem po kanałach, albo nie walił bez opamię
      > tania w klawiaturę laptopa itp... to po próbach łagodnego tłumaczenia przychodz
      > i ostrzeżenie że jeśli nie przestanie spotka go kara.
      Gdybym tłumaczyła setny raz trzylatkowi, żeby nie pstrykał po kanałach albo nie walił w klawiaturę laptopa uznałabym się za głupią. Raz, dwa, góra trzy za każdym razem bardziej stanowczo ale bez krzyków. A jak nie dociera to się skutecznie uniemożliwia dalsze działania i po wszystkim. Kara nie jest potrzebna wcale.


      > Wydaje mi się że wszystko z rozsądkiem, ale jak widzę jak przychodzi do mnie ko
      > leżanka z synem który przez 2godz zabawy cały czas dokucza mojemu synowi, zabie
      > ra mu zabawki, bije go,gryzie itp... a mamusia ciągle tłumaczy że nie wolno....
      > itp( bo zrobisz mu krzywdę, bo mamusi przykro...) a on ma ewidentnie na to "wy
      > walone" i dale j robi swoje...to jak nie ukarać takiego dziecka?
      Z całym szacunkiem, a Ty co robiłaś? W imię źle pojętej gościnności znosiłaś to z miną cierpiętnicy?
    • jhbsk Re: Czy Karacie wasze dzieci???? 06.02.12, 08:12
      A nie lepiej zabrać pilota? I laptop też.
      • mmmagda_83 Re: Czy Karacie wasze dzieci???? 06.02.12, 10:17
        Chyba nie chodzi o to żeby wszystko zabierać z zasięgu oczu dziecka, a co jak gdzieś na gościnie zacznie się podobnie zachowywać to co, też zabiorę pilota, czyjegoś laptopa schowam do szafki...??? wydaje mi się to bez sensu. Dziecko chyba powinno znać jakieś granice i wiedzieć że są reguły które obowiązują w życiu, takie same w domu i takie same poz domem.

        No a jak się zachować jak cudze dziecko tak się zachowuje w stosunku do waszego?? Ja siedziałam cicho i modliłam się żeby już sobie poszli-a chyba nie tak powinna wyglądać miła gościna. ja uczę moje dziecko,że jak ma gościa to miło jest się podzielić zabawkami, pokazać swój pokoik itp... a tu przychodzi takie -przepraszam za słowo,pewnie zaraz za to mnie zbojkotujecie, ale niewychowane dziecko i burzy ułożony świat mojego syna. (potem on pyta Mamusiu a dlczego Pawełek mnie bije,przecież nie wolno bić....dlaczego wyrywał mi zabawki, przecież to brzydko itp....)
        • anula36 Re: Czy Karacie wasze dzieci???? 06.02.12, 10:29
          to moze regula powinno zostac, ze nie bawimy sie pilotem,ani laptopem,ani w domu,ani w gosciach.
          Male "zburzenie" uporzadkowanego swiata to raczej wyjdzie synowi tylko na zdrowie, zobaczy ze nie wszyscy sa grzeczni, ladnie sie zachwowuja itp. Niech teraz cwiczy walke o swoje, bo w szkole to juz bedzie troche za pozno.
        • joshima Re: Czy Karacie wasze dzieci???? 06.02.12, 11:44
          mmmagda_83 napisała:

          > Chyba nie chodzi o to żeby wszystko zabierać z zasięgu oczu dziecka
          Z oczu nie, ale jeśli jedna, druga, trzecia prośba nie działają, to trzeba przerwać niechciane zachowanie w inny sposób zamiast wykazywać bierność i bez i bez konsekwencji skutku powtarzać "nie wolno", bo dziecko szybko się nauczy, że to nic nie znaczy. A wystarczy po prostu odebrać coś skoro dziecko nie słucha i po sprawie. Najwyżej się rozzłości.

          > a co jak gdzieś na gościnie zacznie się podobnie zachowywać to co, też zabiorę pilota
          A co? Będziesz bez skutku powtarzać że nie wolno?

          > Dziecko chyba powinno znać jakieś granice i wiedzieć że są reguły które obowiązują w życiu,
          A w jaki sposób zamierzasz je tego nauczyć? Karami? Po co skoro dostałaś przykłady że można się bez nich obejść? Naprawdę lepsza jest kara niż po prostu uniemożliwienie dziecku pewnych zachowań?

          > No a jak się zachować jak cudze dziecko tak się zachowuje w stosunku do waszego
          > ?? Ja siedziałam cicho i modliłam się żeby już sobie poszli-a chyba nie tak pow
          > inna wyglądać miła gościna.
          A dlaczego nie mogłaś się zwrócić do agresora i powiedzieć, że nie zgadzasz się na takie zachowanie?

          > a tu przychodzi takie -prze
          > praszam za słowo,pewnie zaraz za to mnie zbojkotujecie, ale niewychowane dzieck
          > o i burzy ułożony świat mojego syna.
          Zaraz zaraz. Ale mama tego dziecka robi to samo co Ty. Powtarza milion razy bez skutku, zamiast podnieść cztery litery i po prostu dziecku uniemożliwić dalsza agresję. No to o co caman?
        • morekac Re: Czy Karacie wasze dzieci???? 06.02.12, 12:56
          No a jak się zachować jak cudze dziecko tak się zachowuje w stosunku do waszego
          każda mama łapie swojego młodzieńca i swojego pilnuje. Od 2-3 latków nie oczekiwałabym przestrzegania savoir-vivre'u - są oczywiście dzieci, ktore się nieźle ze sobą bawią bez nadzoru dorosłych, ale to rzadkie przypadki.
          Jak chcecie sobie kawkę w spokoju popić i pogadać - to umówcie się w miejscu bez dzieci.
        • a.nancy Re: Czy Karacie wasze dzieci???? 06.02.12, 13:24
          > Chyba nie chodzi o to żeby wszystko zabierać z zasięgu oczu dziecka

          nie wszystko, tylko to, co w danym momencie dziecko postanowiło zepsuć.

          > a co jak g
          > dzieś na gościnie zacznie się podobnie zachowywać to co, też zabiorę pilota, cz
          > yjegoś laptopa schowam do szafki...?

          nie, zabierzesz swoje dziecko na bezpieczną odległość. albo poprosisz właściciela laptopa, czy mógłby go przestawić w bezpieczne miejsce (przepraszając za kłopot).

          > Dziecko chyb
          > a powinno znać jakieś granice i wiedzieć że są reguły które obowiązują w życiu

          owszem, i doskonale jest w stanie zrozumiec regułę, że bawić się laptopem może tylko pod warunkiem, że robi to ostrożnie. BTW, cudzym laptopem, w gościach, dziecko w ogóle nie powinno się bawić, bo nawet jeśli uważa, może niechcący coś zepsuć.

          > No a jak się zachować jak cudze dziecko tak się zachowuje w stosunku do waszego?

          bronić dziecka. pogadać z matką. w ostateczności, jeśli nic nie dociera, nie zapraszać delikwenta do domu.
    • wrzesniowamama07 Re: Czy Karacie wasze dzieci???? 06.02.12, 11:52
      Nie karacie trzylatka.

      Tłumaczymy wtedy, gdy jest sens. Najczęściej wystarcza dość stanowczo powtórzone dwa razy, że czegoś nie można albo coś trzeba

      W sprawach laptopa doświadczeń nie mamy, bo trzylatek nawet nie wiedział, że może się do tego sprzętu zbliżyć. Laptop jest mamy i nie rusz, pilot miał (i ma nadal, półtorej roku później) jeden guzik używany przez dziecko - czyli czerwony wyłącz. Telewizor włącza mama, syn może jedynie sam wyłączyć.

      • Gość: tuszeani Re: Czy Karacie wasze dzieci???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.12, 12:08
        Myślę że mówicie o zupełnie różnych doświadczeniach.
        Tak, wiem, że są dzieci którym wystarczy powiedzieć 2 razy że czegoś nie wolno albo coś trzeba i posłuchają. Ja też zresztą podobno taka byłam. Ale są też dzieci które będą próbować aż do skutku albo skutecznego uniemożliwienia działań. Taki jest na przykład mój syn (półtora roku).

        Mnie się też czasami nóż w kieszeni otwiera i mam ochotę zacząć karać. Nie robię tego na razie bo póki co jestem przekonana że są lepsze metody. Natomiast co do zabierania z oczu przedmiotu przestępstwa to nie zawsze jest to możliwe - jak np. zabrać drzwi ze szklaną szybą w którą Młody z upodobaniem wali pięściami ile fabryka dała? Można jedynie szybę zastąpić deską albo plastikiem (kosztowne!) etc. ale to też nie zawsze jest rozwiązanie. Nie w każdym metrażu da się gdzieś poupychać to co kusi, czasem pozostaje tylko uzbroić się w cierpliwość i blokować niemal każdy krok delikwenta.
        • Gość: maltry Re: Czy Karacie wasze dzieci???? IP: *.play-internet.pl 06.02.12, 13:13
          Ale są też dzi
          > eci które będą próbować aż do skutku albo skutecznego uniemożliwienia działań.
          > Taki jest na przykład mój syn (półtora roku).

          Mój też z tych wybitnie wytrwałych w dążeniu do zamierzonego celu ;)

          > Mnie się też czasami nóż w kieszeni otwiera i mam ochotę zacząć karać.

          No tak, tylko jak ukarać pótoraroczniaka (czy nieco starsze dziecko), które tak de facto nic z tej kary nie zrozumie? Mój M ma w zwyczaju powtarzać (w odniesieniu do syna właśnie - prawie 16 m-cy) że np. jeśli raz się uderzy to kolejnego razu już próbował nie będzie, bo się nauczy. Guzik prawda. Jeśli o takie maluchy chodzi moim zdaniem żadne kary nie mają sensu, po prostu nie odniosą zamierzonego (przez nas) efektu. Ja młodego też nie karam bo uważam to za kompletny bezsens, raczej właśnie ograniczam możliwości nabrojenia ;)
          Mam też jednak starszą córkę - 4,5 l. i ona już weszła w wiek, w którym - przynajmniej dla mnie - kara może odnieść skutek. Chociaż te kary liche takie ;P Kiedy wrzeszczy na mnie czy tatę - wychodzi do siebie żeby odetchnąć i się uspokoić lub wykrzyczeć swoją złość. Kiedy coś mocno przeskrobie - nie ogląda wieczornej bajki (w zamian jednak dłużej czytamy). Takie to u nas karanie. Jednak zabranianie pewnych zachowań i tłumaczenie w tym wieku na niewiele się już zdaje. Zaczynają się pojawiać "pyskówki" typu: no i co z tego, nic mnie to nie obchodzi, i tak zrobię po swojemu. Kurczaki,, ciężko się robi ;)
        • joshima Re: Czy Karacie wasze dzieci???? 06.02.12, 13:58
          Gość portalu: tuszeani napisał(a):

          > Natomiast co
          > do zabierania z oczu przedmiotu przestępstwa to nie zawsze jest to możliwe - ja
          > k np. zabrać drzwi ze szklaną szybą w którą Młody z upodobaniem wali pięściami
          > ile fabryka dała?
          Zawsze sądziłam, że to logiczne, że w takim przypadku trzeba zabrać dziecko i go pilnować póki nie wpadnie na inny pomysł.
          • a.nancy Re: Czy Karacie wasze dzieci???? 06.02.12, 14:53
            > Zawsze sądziłam, że to logiczne, że w takim przypadku trzeba zabrać dziecko i g
            > o pilnować póki nie wpadnie na inny pomysł.

            no ale to męczące jest ;)
            i marnuje cenny czas, który można by poświęcić na wylewaniu żalów na forum :P
            • joshima Re: Czy Karacie wasze dzieci???? 06.02.12, 15:15
              a.nancy napisała:

              > no ale to męczące jest ;)
              Wiem. Lepiej dać w dupsko i mieć z głowy.
          • Gość: tuszeani Re: Czy Karacie wasze dzieci???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.12, 16:03
            Oj no przecież nie chodzi mi o to że on wali w tę szybę a ja stoję nad nim i ino lamentuję. Pewnie że go od razu zabieram, mówię że nie wolno, pilnuję, on wpada na inny pomysł albo ja mu go podsuwam, robimy coś razem albo on sam w zależności od sytuacji. Ale kiedy tylko wyczai okazję, leci znowu do tych drzwi i zabawa zaczyna się od początku, czasem po pół godziny, czasem po kilku godzinach, czasem po kilku dniach. I tak już od dobrych 2-3 miesięcy. Jak akurat mam szansę, zapobiegam, ale czasami po prostu nie zdążę, jak np. stoję przy kuchni a on grzecznie bawi się swoimi zabaweczkami ;)

            Te drzwi to tylko przykład, jest kilka takich rzeczy które są dla niego na tyle atrakcyjne, że nie odpuszcza mimo doraźnego uniemożliwiania działania. A może raczej wiedząc że reakcja będzie przewidywalna, wykorzystuje je jako niezawodny sposób na ściągnięcie mamy do siebie ;) Sądzę że o to właśnie chodzi, mimo że wcale nie jest tak że jestem z nim tylko wtedy kiedy broi, bardzo dużo różnych rzeczy robimy razem, staram się jednak zachować jakąś równowagę we wspólnych i samodzielnych zabawach.
            • joshima Re: Czy Karacie wasze dzieci???? 06.02.12, 16:27
              Gość portalu: tuszeani napisał(a):

              > Oj no przecież nie chodzi mi o to że on wali w tę szybę a ja stoję nad nim i in
              > o lamentuję. Pewnie że go od razu zabieram, mówię że nie wolno, pilnuję, on wpa
              > da na inny pomysł albo ja mu go podsuwam, robimy coś razem albo on sam w zależn
              > ości od sytuacji. Ale kiedy tylko wyczai okazję, leci znowu do tych drzwi
              Nie on jeden. Myślisz, że moja córka nie miewała takich pomysłów? Masz dwa wyjścia, albo go bez końca zabierać, aż mu przejdzie, albo go lać aż mu przejdzie :) Wybór należy do Ciebie.

              > Jak akurat mam szansę, zapobiegam, ale czasami po prostu nie zdążę, jak np. stoję przy kuchni a on grzecznie bawi się swoimi zabaweczkami ;)
              No widzisz. Ja robiąc coś w kuchni albo gdziekolwiek indziej zawsze wolałam, żeby dziecko było obok. To tylko dziecko i nigdy nie wiadomo co mu przyjdzie do głowy. Zatem jak ja gotowałam, to młodzież buszowała w szafkach, jak szykowałam pranie, to młodzież mi "pomagała" i tak dalej i tak dalej.
              • rulsanka Re: Czy Karacie wasze dzieci???? 06.02.12, 21:46
                "Ja robiąc coś w kuchni albo gdziekolwiek indziej zawsze wolałam, że by dziecko było obok. To tylko dziecko i nigdy nie wiadomo co mu przyjdzie do głowy. Zatem jak ja gotowałam, to młodzież buszowała w szafkach, jak szykowałam pranie, to młodzież mi "pomagała" i tak dalej i tak dalej."

                I twoja córka tak po prostu cały czas z tobą była? Wydaje mi się, że niektóre dzieci trzeba by do tego celu przywiązać :)
                Mój syn miał (i ma) tendencję do bycia wszędzie na raz...
                • joshima Re: Czy Karacie wasze dzieci???? 06.02.12, 22:53
                  rulsanka napisała:

                  > I twoja córka tak po prostu cały czas z tobą była? Wydaje mi się, że niektóre d
                  > zieci trzeba by do tego celu przywiązać :)
                  Na ogół tak, ponieważ mogła robić coś do czego normalnie nie miała dostępu, więc było to dla niej atrakcyjne. Poza tym ja nie widzę problemu w oderwaniu się od jakiejś czynności i podążeniu za dzieckiem celem sprowadzenia go z powrotem.

                  > Mój syn miał (i ma) tendencję do bycia wszędzie na raz...
                  Na to też jest sposób. Mądrzy ludzie wymyślili taki prymitywny wynalazek jak bramki montowane w drzwiach.
                  • rulsanka Re: Czy Karacie wasze dzieci???? 06.02.12, 23:30
                    Bramki mają tą cudowną cechę, że są masakryczne dla rodzica. Ja przez jakiś czas miałam bramkę na schody z góry i z dołu i 100 razy dziennie zaliczałam bieg przez płotki, bo nie chciało mi się ich otwierać.

                    "Poza tym ja nie widzę problemu w oderwaniu się od jakiejś czynności i podążeniu za dzieckiem celem sprowadzenia go z powrotem. "
                    Ja się odrywałam od czynności tylko, gdy słyszałam ciszę. Moje dziecko non stop nadaje. Nawet w wannie go mogę zostawić, bo cały czas gada.
              • scher Re: Czy Karacie wasze dzieci???? 07.02.12, 13:27
                joshima napisała:

                > Masz dwa wyjścia, albo go bez końca zabierać, aż mu przejdzie, albo go lać aż mu przejdzie

                Nieprawda, w życiu są zawsze wyjścia pośrednie.
                Można zabierać i tłumaczyć, za którymś razem dać jednego klapsa (po ostrzeżeniu), a potem znów tłumaczyć i zabierać, dołączając niekiedy groźbę klapsa. Tyle że wtedy już ta groźba nie będzie dla dziecka abstrakcją. Dziecko wie, że mama kocha i na ogół jest cierpliwa, ale jak się przegnie, może to być bolesne.
    • el_elefante Re: Czy Karacie wasze dzieci???? 06.02.12, 13:01
      >Jeśli tłumaczę setny raz 3-latkowi,żeby nie pstrykał non stop pilotem po kanałach [...]
      Weź mu daj, niech sobie popstryka do bólu raz, drugi i trzeci, wtedy gdy nie będzie ci to przeszkadzać. Pobawi się i mu się znudzi. Bo to jest zabawa - w zaspokajanie ciekawości: naciskam i coś się dzieje, a co będzie jak znowu nacisnę, i znowu, a co będzie jak teraz nacisnę w druga stronę...? Nie jest łatwo wejść w skórę trzylatka, ale czasem warto choć spróbować.

      >albo nie walił bez opamiętania w klawiaturę laptopa
      Zabrać z powodu, że może się zepsuć. Dać znów do zabawy pod warunkiem, że nie będzie walił, bawić się razem z nim. Pokazać jak się pisze literki, włączyć jakiegoś painta. Jak zacznie walić - koniec zabawy. Po kilku (kilkunastu) akcjach, zajarzy że walenie oznacza szlaban na fajną zabawę, w końcu to inteligentna istota jest.

      > po próbach łagodnego tłumaczenia przychodzi ostrzeżenie że jeśli nie przestanie spotka go kara.
      To dość abstrakcyjne jest dla trzylatka, nie sądzę, żeby był świadom co to oznacza. Chyba, że mu mówisz: jak nie przestaniesz walić w klawiaturę, zabieram laptopa. Nie przestaje, to demonstrujesz mu oznacza "zabieram laptopa". Krótko i na temat. Komunikat powinien być prosty i zrozumiały. Tłumaczyć to sobie można ale co innego i w innych sytuacjach.

      Co do sytuacji z koleżanką, to jest trochę bardziej złożone. Daleki jestem od wychowywania cudzych dzieci, ale po stronie własnego dziecka stanąć należy. Dopóki młodzież kotłuje się sama w pokoju nie robiąc sobie krzywdy, to niech im będzie, niech się "docierają". Ale jak mi dziecko przychodzi i mówi "tato, bo on mi...", to wypada jednak ruszyć cztery litery i jakoś zareagować. Można iść do dzieci i pobawić się chwilę, można syna koleżanki upomnieć, a można wreszcie poprosić koleżankę o bardziej zdecydowaną pomoc niż tylko bezskuteczne upominanie z daleka.

      Jeszcze jedno mi przyszło do głowy. Z moich obserwacji (we własnym domu też :)) wynika, że mamy mają tendencję do przegadywania, tłuczenia tego samego w kółko, zalewania tłumaczeniami, prawienia kazań i ciosania kołków na głowie. Dorosły by wyszedł z siebie, a co dopiero dziecko. Gdy młody jest zajęty, np. robieniem czegoś co nam nie pasuje, to można sobie gadać, upominać i wyjaśniać. Jestem w stanie sobie wyobrazić, jak w głowie dziecka zapala się zielona lampka podpisana "MARUD FILTER ON" i druga czerwona "INPUT OERFLOW". Podobnie dzieje się gdy zbyt długo tłumaczy się dziecku jego złe zachowanie. Dużo skuteczniejsze jest jedno, dwa proste zdania (choć czasem trudno jest je sformułować), ale pod warunkiem, że powiedziane są wprost do dziecka, przy pełnym kontakcie i stwierdzonej jego gotowości do przyjęcia informacji. To się udaje (no dobra, nie zawsze) gdy wyjmie się dziecko z sytuacji. Może być inny pokój, a może też być jeden krok w bok i zbudowanie nowego, odrębnego kontekstu, wyłącznej relacji ja-dziecko, skupienie się na sobie. Reszta świata nie istnieje. Wtedy komunikat ma szanse dotrzeć i zostać zrozumianym. A na rozwinięcie tematu jest czas kiedy indziej, najlepiej wtedy, gdy dziecko samo zaczyna zadawać pytania.
    • a.nancy Re: Czy Karacie wasze dzieci???? 06.02.12, 13:16
      > Jeśli tłumaczę setny raz 3-la
      > tkowi,żeby nie pstrykał non stop pilotem po kanałach, albo nie walił bez opamię
      > tania w klawiaturę laptopa itp... to po próbach łagodnego tłumaczenia przychodz
      > i ostrzeżenie że jeśli nie przestanie spotka go kara.

      a nie mozna zabrać dziecku pilota i laptopa?
      moje dziecko etap walenia w klawiaturę miało w wieku ok. półtora roku. nie tłumaczyłam po raz setny, tylko zabierałam i wyjaśniałam dlaczego. i że dostanie z powrotem, jak się uspokoi. teraz ma 2,5 roku i sam opowiada, że z laptopem trzeba delikatnie, bo mama na nim pracuje :)

      > Wydaje mi się że wszystko z rozsądkiem, ale jak widzę jak przychodzi do mnie ko
      > leżanka z synem który przez 2godz zabawy cały czas dokucza mojemu synowi, zabie
      > ra mu zabawki, bije go,gryzie itp... a mamusia ciągle tłumaczy że nie wolno....
      > itp( bo zrobisz mu krzywdę, bo mamusi przykro...)

      jak wyżej. trucie d... bez wyciągania konsekwencji jest nieskuteczne. konsekwencji, niekoniecznie kary. rozdzielenie dzieciaków z komentarzem, że nie wolno - jak nie umiesz się spokojnie bawić z kolegą, to będziesz się bawił sam w drugim kącie pokoju. i tak uparcie, do skutku.
    • Gość: Joanna Re: Czy Karacie wasze dzieci???? IP: 77.87.160.* 06.02.12, 15:11
      Nie wiem jak Twoje dziecko, ale moje ma taki charakter, że jak postawię mu kontrę "nie wolno!" - z krzykiem i zabraniem rzeczy to mam kompletną awanturę z histerią razem.
      Przerabiałam to kilkakrotnie, mój egzemplarz jest wrażliwcem, więc muszę go pacyfikować sprytem i spokojem.
      Oczywiście, jak robi coś niedozwolonego to mu to zabieram i nie ma dyskusji, ale od razu po zabraniu tłumaczę "ostrzegałam cię, że zabiorę jak nie przestaniesz. Nie posłuchałeś, to zabrałam. Pilot służy do przełączania kanałów, co zrobimy jak go popsujesz? Nie włączymy twojej bajeczki" - takie gadki logiczne, jak ja to nazywam, odnoszą jako jedyne skutek. Spróbowałam raz (dosłownie: jeden raz) dać mu karę, to sie posmarkał i porzygał ale nie popuścił, więc to nie ma sensu.
      W przypadku tego nieszczęsnego pilota i laptopa - powiedz 2-3 razy, że ma przestać. Jeśli tego nie zrobi, zabierz obie rzeczy.
      Ty znasz swoje dziecko, co na niego podziała: krótka kara, czy właśnie logiczna gadka?
      Znasz też swoje dziecko i swój dom, wiesz co może mu zrobić krzywdę, co może zniszczyć itp, więc tak ustawiaj dom, żeby tych kłopotów było jak najmniej. Jeśli wiesz, że interesuje go pilot, to od razu połóż go gdzież nie na widoku, być może syn nie widząc nie pomyśli o nim. Staraj się być o jeden krok przed nim - to wiele rzeczy ułatwi.
      Co do tej koleżanki i jej dziecka, które dokucza Twojemu - głośno i przy obojgu mówisz do swojego dziecka "Piotruś, jak cię Antoś bije, zrób mu to samo, niech zobaczy że to jest nieprzyjemne". Zapewniam, że to będzie pierwszy prysznic dla mamusi, że nie pozwalasz na takie traktowanie dziecka. Syn zobaczy, że jesteś po jego stronie i ma prawo się bronić - szalenie istotna informacja. Jak uszczypnie, mów synowi "Piotruś, jeśli cię zabolało, uszczypnij Antka, to naprawdę boli" - odnoś to do sytuacji konkretnych. Jak koleżanka będzie miała pretensje powiedz jej, że to nie jest fajne widzieć, jak własne dziecko jest traktowane, niech sama zobaczy, może zrozumie. Do tego dodaj głośno "moje dziecko się broni, ma do tego pełne prawo".
    • joa66 Re: Czy Karacie wasze dzieci???? 06.02.12, 17:55
      Odpowiedź, po zastanowieniu: nie nigdy nie ukarałam swojego "dziecka" (teraz ponad 16 lat)

      Oczywiście zakazywałam różnych rzeczy, zdarzało mi się podnieść głos, nawet obrazić się, stosowałam coś co jest ładnie zwane "nieustającą upierdliwością rodzica". Ale kary jako takiej, ani fizycznej ani typu szlaban na komputer, nigdy nie stosowałam.

      Nie wiem na ile to zależy od dziecka, na ile od otoczenia. My w domu raczej nie podnosimy głosu i nie obrażamy się co sekundę, więc jeżeli to nastąpi - robi(ło) to wrażenie na dziecku. Nie miał też miliona zakazów ani nakazów, więc jeśli się jakis pojawił to też go zauważał.

      Oczywiście nie zawsze się zgadzał z tym co mówimy/proponujemy - ale wtedy próbował się wykłocić o to czego chce, ale jezeli nic nie zwojował swoimi argumentami (często mnie przekonywał, bo po zastanowieniu to jedneak on miał rację) , to najwyżej kłócił sie dalej, a nie robił bez pozwolenia.

      Ale mam tylko jedno dziecko, więc trudno mi powiedzieć na ile to się sprawdza zawsze i wszędzie.
    • eksp.tomasz.mazur Re: Czy Karacie wasze dzieci???? 06.02.12, 22:36
      Witam serdecznie,

      uważam, że nie tłumaczenie nie jest jedyną alternatywą dla karania. Zazwyczaj ani samo tłumaczenie, anie karanie nie przynosi pożądanych skutków. Dla mnie słowem kluczowym zawsze było: konsekwencje.
      Co to znaczy? Za nasze błędne decyzje ponosimy w życiu konsekwencje. Kiedy źle zainwestujemy pieniądze makler nie tłumaczy nam tylko, że coś źle zrobiliśmy - po prostu ponosimy finansowe konsekwencje tego. Kiedy nie wywiążemy się ze zobowiązania biznesowego, partner nie będzie nam tylko tłumaczył, że źle zrobimy - poniesiemy biznesowe konsekwencje. Tak jest skonstruowany świat. Tego samego muszą się nauczyć nasze dzieci, inaczej nie będą przygotowane do rzeczywistości, ale musimy im to wytłumaczyć.
      Mówimy więc na przykład:
      1. Słuchaj, ten laptop to droga rzecz, nie stać mnie na kupienie drugiego, ponadto potrzebuję go do pracy (dziecko musi zrozumieć, że dana rzecz ma dla nas wartość).
      2. Jeśli będziesz w niego walił, to możesz go zniszczyć, a ja chcę tego uniknąć (dziecko musi rozumieć, jakie skutki może mieć jego działanie)
      3. Jeśli więc jeszcze raz zobaczę, że walisz, to zabronię ci więcej używać laptopu, bardzo mi przykro. Chcę, żebyś był szczęśliwy, ale ten laptop też jest dla mnie ważny. (Dziecko musi być uprzedzone o konsekwencjach swojego działania i o naszych pozytywnych wobec niego emocjach - nie działamy na skutek negatywnych emocji, ale wyciągamy konsekwencje).
      4. Jak dziecko znowu wali, odbieramy mu laptop - ale musimy być konsekwentni.
      5. Możemy po jakimś czasie odwiesić karę, ale wyłącznie na podstawie tak zwanej poważnej rozmowy z dzieckiem, czegoś w rodzaju kontraktu.

      I tak trzeba próbować ze wszystkimi sprawami.
      W przypadku Pani koleżanki: powinna powiedzieć dziecku, że nie może pozwolić na krzywdzenie innych, więc jeśli dziecko nie przestanie, to będą musieli wcześniej pójść do domu. Trudno, najwyżej byście się tym razem nie nagadały: wychowanie wymaga czasem poświęceń.

      Pozdrawiam serdecznie

      Tomasz Mazur
      • verdana Re: Czy Karacie wasze dzieci???? 07.02.12, 13:17
        Jakie są konsekwencje zjedzenia batonika siostrzyczki - nie kara, tylko konsekwencje własnie? przyjemne uczucie zjedzenia batonika i zrobienia na złość siostrzyczce, której od rana miało sie ochotę dokopać.
        Naturalne konsekwencje zniszczenia najbardziej ukochanej zabawki? Brak zabawki, czyli takie samekonsekwencje jak przy zniszczeniu badziewnego samochodziku. A moze jednak nie?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja