nieporozumienia, incydenty miedzy dziecmi

IP: 46.208.132.* 07.02.12, 14:16
Witam,

B. ciekawe forum i ciesze sie, ze je znalazlam.

Mam synka 6-letniego, swietne dziecko, dobrze sie rozwija, bardzo energiczny no i przemadrzaly. W szkole same pochwaly jesli chodzi o nauke i zachowanie. Poza szkola jest inaczej. Maly szaleje, doslonie rozpiera go energia, ciezko go czasem przywolac do porzadku.

Czesto spotykam sie ze znaomymi, ktorzy maja dzieci w podobnym wieku. Jesli sa to chlopcy to bardzo czesto dochodzi do roznych incydentow, klotnim itp. Zauwazylam, ze chlopcy uwioelbiaja sie szarpac, bic, scigac. Oczywiscie tlumaczymy dziecku, ze trzeba uwazac na inne dzieci, przewidywac, co moze sie stac, nigdy nikogo nie pchac itd. Mimo wszystko ciagle ktos sie przewraca, sa lzy, czasem jakies drobne rany.

Ostatnio moj syn nie wyhamowal i wpadl na troche mlodszego kolege (ktory zreszta pierwszy rzucil sniegiem i moj zaczal go gonic), ktory zdarl sobie warge. Byla krew i starszny placz. Mama kolegi zaczela strasznie panikowac, krzyczec na sprawce (czyli mojego syna), ktory zaczal tez plakac i tlumaczyc, ze to wypadek. Zrobilo sie bardzo glosno, ja staralam sie tylko sprawdzic czy temu chlopcu nie stalo sie nic powaznego, podalam chusteczke, na szybko powiedzialam mojemu synkowi, ze trzeba uwazac, jest slisko i ze ma przeprosci kolege. Po czym kolezanka szybko sie oddalila nie zegnajac sie z nami. Mialam wrazenie, ze jej lament jeszcze dodatkowo wystraszyl jej synka.
Jak Wy reagujecie w takich (b. nieprzyjemnych) sytuacjach?
    • verdana Re: nieporozumienia, incydenty miedzy dziecmi 07.02.12, 14:33
      Otrzepuję dziecko. Pocieszam, o ile jest ofiarą wypadku. Nie obwiniam kolegi, z którym się bawił. I poczam, że jak sie chce być całym, to się nie rzuca śniegiem:)
      Wyluzuj. Bywają matki-wariatki i zawsze sie wcześniej czy później na taką trafi.
    • el_elefante Re: nieporozumienia, incydenty miedzy dziecmi 07.02.12, 14:51
      >Mimo wszystko ciagle ktos sie przewraca, sa lzy, czasem jakies drobne rany.
      Ten typ tak ma. Dopóki kończy się na siniakach i zadrapaniach i nie pojawia się napięcie przeradzające w agresję, to nie ma powodów do jakichś szczególnych interwencji, co najwyżej do przytemperowania od czasu do czasu temperamentu, gdy może prowadzić do niebezpiecznej sytuacji.

      A co do opisanego wydarzenia, to oczywiście łatwo się pisze na spokojnie przed komputerem, a co innego, gdy trzeba "w ferworze walki" zareagować. Ale skoro pytasz, to powiem, że wyobraziłem sobie chłopca, który przypadkowo przewrócił kolegę. Mama kolegi zaatakowała go krzykiem i zwaliła na niego całą winę, jak gdyby celowo skrzywdził jej syna. Tymczasem jego mama nie stanęła w jego obronie, zamiast tego okazała całe zainteresowanie niesieniem pomocy poszkodowanemu dziecku, a następnie wykonała pouczenie w zakresie bezpieczeństwa i kazała kolegę przeprosić, potwierdzając tym samym jak ostatnia instancja winę.
      Tak to wygląda z opisu.
      Że syn przestraszył się widoku krwi i lamentu matki, to się przestraszył. Bywa. Gorzej, że jego mama nie okazała mu cienia wsparcia w tej trudnej sytuacji. Wystarczyło niewiele: "Tobie nic się nie stało? Pani krzyczy, bo jest zdenerwowana, ale ja widziałam, że nie zrobiłeś tego specjalnie". Do matki dziecka zaś: "Czy mogę pomóc? Mam chusteczki, proszę wziąć. Ale proszę nie krzyczeć na mojego syna, zderzyli się przypadkiem, niczyja wina".

      > Jak Wy reagujecie w takich (b. nieprzyjemnych) sytuacjach?
      Tak, jak nam intuicja, emocje i rozsądek (proporcje dowolne) podyktują, lepiej lub gorzej. Może mama tego kolegi w domu sobie pomyślała: "Ech, w sumie nic takiego się nie stało, niepotrzebnie nawrzeszczałam na to dziecko". :)
      • Gość: kaja Re: nieporozumienia, incydenty miedzy dziecmi IP: 46.208.132.* 07.02.12, 21:57
        bez przesady, takim potworem, ktory nie udziela wspacia swojemu dziecku, nie jestem ;-)
        w opisie moze tego nie ma, ale osuszylam lzy i potwierdzilam, ze wg mnie to byl przypadek, ale faktycznie moze za bardzo skupilam sie na tym drugim (ta kolezanka tak glosno krzyczala, ze jakos wytracilo mnie to z rownowagi)

        fakt faktem, ze sama bylam wychowana przez nadwrazliwa mame (co zostawilo spory slad) i sama "programowo" tego unikam, co oznacza, ze bagatelizuje troche takie sytuacje jesli moje dziecko jest "ofiara", choc nie odczucia dziecka, tzn. sprawdzam czy wszystko jest na m-cu, przytulam i zazwyczaj szybko sprawa idzie w zapomnienie, a moj synek jest generalnie dosc twardy

        mam natomiast problem z reakcjami i oczekiwaniami innych rodzicow, nie chce zeby wyszlo, ze ja bagatelizuje sprawe ich dziecka, z 2. strony staram sie podchodzic rozsadnie, przeciez takie incydenty sie zdarzaja, jesli faktycznie nie byla to agresja, tylko bezmyslnosc czy przypadek to tlumacze swojemu dziecku, ze trzeba przeprosic nawet jesli zrobilo sie cos niechcacy i jak sie zachowac nastepnym razem

        czasem jednak ci inni rodzice oczekuja ode mnie jakichs nazdwyczajnych dzialan i tak wlasnie stracilam jedna kolezanke, ktora notabene nie powiedziala mi od razu o co jej chodzi tylko zerwala ze mna kontakt

        sorry za te wynurzenia, dzieki za Wasze odpowiedzi
        • el_elefante Re: nieporozumienia, incydenty miedzy dziecmi 08.02.12, 12:28
          Napisałem, co mi się wyobraziło, celowo trochę przejaskrawiłem :)
    • kara_mia Re: nieporozumienia, incydenty miedzy dziecmi 08.02.12, 11:04
      w dużym skrócie incydenty dzielimy na te gdzie :
      nie jest wymagana interwencja rodziców - nie ma krwi i innych widocznych ciężkich uszkodzeń ciała
      jest wymagana interwencja rodziców - - pojawia się krew i inne widoczne ciężkie uszkodzenia ciała
      jest wymagana natychmiastowa interwencja rodziców - pojawia się krew lecąca na powierzchnie trudnozmywalne - np dywan.
    • forumowiczka.to.ja Re: nieporozumienia, incydenty miedzy dziecmi 08.02.12, 11:32
      Przede wszystkim ryknęłabym na mamę kolegi, że ma nie krzyczeć na moje dziecko. Bo to był wypadek, dzieci się bawiły, mój nie wyhamował, sprawa absolutnie przypadkowa: bez złośliwości, celowości i agresji. I jeśli moje dziecko ma przeprosić jej, to ona ma przeprosić moje.
      Przewrażliwionych wariatek nie brakuje.
      A synka bym przytuliła, powiedziała "nie zrobiłes tego specjalnie, bawiliście się. Nic się nie stało, idź baw się dalej".
      • el_elefante Re: nieporozumienia, incydenty miedzy dziecmi 08.02.12, 12:27
        Nie, no tak że nic się nie stało, to też nie. Stało się przecież, nastąpił wypadek w zabawie, kolega sobie uszkodził wargę, ryczy, leci krew. Pewnie, że to nic wielkiego, ale zaistniała jakaś sytuacja - stresująca jak widać dla wszystkich i lepiej ją zwyczajnie wyjaśnić zamiast udawać, że wszystko jest w porządku.
    • rycerzowa Re: nieporozumienia, incydenty miedzy dziecmi 08.02.12, 14:04
      Kaju, ale wychodzi na to, że to nie był pojedynczy incydent, tylko twój synek jest aż tak żywiołowy, że w jego obecności krew leje się podejrzanie często. Jedną koleżankę masz już z głowy, teraz kolej na następną? Nie za dużo tego? Nie za często?
      I jakoś tak się dzieje, że to inne dzieci "przypadkowo" zostają ranne, nie twój smyk.

      Drobne urazy nie są groźne, ale mogą zdarzyć się i poważniejsze wypadki. Trudno się dziwić innym matkom, że się boją.

      Jasne, że chłopak nie robi tego specjalne, że nie jest sadystą.
      Ale wiele złego ludzie robią naprawdę całkiem niechcący.
      Właściwie dobrze się stało, że chłopak przeżył coś w rodzaju szoku, że zobaczył, jakie mogą być skutki niefrasobliwości - krew, krzyk, strach, opieprz.
      Nie bagatelizuj sprawy.
      Może to coś da, kto wie.
      • Gość: kaja Re: nieporozumienia, incydenty miedzy dziecmi IP: 46.208.132.* 08.02.12, 15:17
        @rycerzowa:
        jest bardzo zywiolowy, na szczescie krew polala sie po raz pierwszy, on z reguly bawi sie z rownymi sobie lub wiekszymi i te rozne historie same sie rozwiazuja, bo "wina" jest po obu stronach
        masz racje, z tej historii trzeba wyciagnac wnioski i o na juz wie, czego ma nie robic, no nic do znudzenia bedziemy mu to powtarzac zeby nie gonil sie z dziecmi na asfalcie, chodniku itp., zeby zawsze uwazal na mniejszych itd.
        niby to wszystko wie od dawna, ale tym razem powienien zapamietac, ze potem konsekwencje sa nieprzyjemne
    • agnieszka.z.lodzi Re: nieporozumienia, incydenty miedzy dziecmi 08.02.12, 15:10
      Myślę, że pojedyncze incydenty mogą się zdarzyć każdemu, jednak zastanawiające jest dlaczego co chwila jest problem, co chwila coś się dzieje: bójka, kłótnia. To nie jest normalne, że 6-latek bawi się w bójki, przepychanki, awantury. Dzieci w tym wieku potrafią bawić się w wojnę, samurajów, ninje itp bez walki. To jest agresja, bez względu z czyjej strony wypłynęła. I na to nie powinnaś się godzić. Dziecko powinno znać inne metody negocjacji, kompromisów, żeby rozwiązywać problemy bez użycia przysłowiowych pięści. Napisałaś, że dziecko jest przemądrzałe. W szkole wie, że musi trzymać się w ryzach, czuje powagę instytucji. Jednak poza nią, pozwala sobie na bycie sobą, chce rządzić, a dzieciaki tego nie lubią. Więc się stawiają, więc jest bójka.
      Tak to wygląda.
      • rycerzowa Re: nieporozumienia, incydenty miedzy dziecmi 08.02.12, 22:39
        Agnieszko, to jest normalne, że niektóre dzieci są bardziej waleczne, mniej ostrożne, niż inne.
        W dawnych czasach czekała ich sława, tacy "ze szkół do Wołodyjowskiego uciekali".
        Ale dziś są postrachem ...innych mamuś.

        Myślę, że można by go już zapisać na jakieś kursy, do szkoły walki, akido, czy coś tam jeszcze modnego dla przedszkolaków. Temperamentu tak całkiem stłamsić się nie da.

        • agnieszka.z.lodzi Re: nieporozumienia, incydenty miedzy dziecmi 09.02.12, 10:43
          rycerzowa napisała:

          > Agnieszko, to jest normalne, że niektóre dzieci są bardziej waleczne, mniej o
          > strożne, niż inne.

          Rycerzowo, bardziej waleczne dzieci zapisuje się na kurs karate, aikido, czy czego tam sobie zażyczysz, aby mogły powalczyć w warunkach do tego stworzonych. Nie tłumaczmy agresji i braku wychowania, walecznością.

          > Ale dziś są postrachem ...innych mamuś.

          Wiesz, dzieci do pewnego wieku nie umieją się bronić. To naturalne, z czasem tej umiejętności nabierają, ale przez kilka pierwszych lat życia bronią ich rodzice właśnie. Co innego zabawa wspólna, gdzie w ferworze zdarzy się zupełnie przypadkowa krzywda, a co innego dziecko, które jest znane z tego, że nie potrafi się bawić, tylko po 10 minutach zaczyna atakować lub tak prowadzić zabawę, żeby zakończyła się bójką, kłótnią. Wierz mi, gdyby moje dziecko po takich zabawach wracało z podbitym okiem, zakrwawioną wargą, to najzwyczajniej w świecie wolałabym zmniejszyć kontakty. Jeśli przy którejś zabawie dziecko zrobi sobie naprawdę krzywdę, dostanie poważnego urazu, do kogo wówczas będzie należalo mieć pretensje? Przecież rodzice innych dzieci wiedzieli, że on taki jest, to dlaczego pozwalali mu bawić się ze swoimi dziećmi?

          > Temperamentu tak całkiem stłamsić się nie da.

          Temperament niewiele ma tu wspólnego z zachowaniem.
          • Gość: kaja Re: nieporozumienia, incydenty miedzy dziecmi IP: 46.208.132.* 09.02.12, 11:11
            chyba zle sie wyrazilam, mozliwe, ze ciezko opisac w paru slowach czyjas osobowosc lub charakter, a wiec:
            moj syn z reguly nie jest agresywny, porownalabym go i jego zabawy z kolegami do szczeniakow, ktore sie troche poszarpia, troche pogryza, pogonia wte i wewte, tyle, ze przy takiej zabawie on zapomina, ze mozna przy okazji zrobic komus krzywde, w wiekszosci przypadkow jego koledzy bawia sie dokladnie tak samo i nic sie nie dzieje, problem zaczyna sie, gdy on zapomni, ze np. obok sa troche mlodsi chlopcy (np. 5-latki), po prostu jest od nich wiekszy i silniejszy

            zawsze jak potem naalizujemy te sytuacje to on rozumie o co mi chodzi i obiecuje, ze bedzie pamietal zeby uwazac na to, co robi, ale np. ten chlopczyk z 1. postu juz na 2. dzien sie z nim ponoc bawil w szkole na tym samym boisku, potem wracalysmy z jego mama do domu (na szczescie nie bylo kwasow, ciut jakby atmosfera siadla, ale teraz juz jest chyba ok) i jej synek wrecz zaczepial mojego, zabiegal mu droge, ewidentnie chcial sobie pobiegac, w takiej sytuacji, jesli mnie nie bedzie, moje dziecko na 100% zacznie biegac i znow moze dosjc do wypadku! oczywiscie ja tam bylam i od razu go wystopowalam, ale wiem, ze na przerwie w szkole on moze znowu o tym zapomniec, taka ma osobowosc, ze uwielbia ruch i wtedy naprawde o niczym innym nie mysli

            co do sportow to chodzi na rozne, w tym taekwondo, co mam nadzieje, wyrobi w nim poczucie odpowiedzialnosci i dyscypliny

Inne wątki na temat:
Pełna wersja