co robic-mama sobie nie radzi

08.02.12, 19:47
witam,
jestem mama 22 miesiecznej dziewczynki.
Jest to maly brykus, ktorego oczywiscie trudno ujarzmić. Czy mozecie mi powiedziec, jakich metod wychowawczych uzywac, zeby mała np. pozwolila mamie zjesc sniadanie a nie ciagnela jje do pokoju (odstawia przy tym piekna histerie). Albo zeby nie chodzila po stole. Zwykle tlumaczenie jest na nic. Probowalam metody do kata, ale oczywiscie jest nieludki placz i ucieka stamtad.
Mam w dodatku jeszcze problem z soba. Czasem puszczaja mi nerwy i powiem cos do niej glosniej. Malenstwo zaraz zaczyna plakac, a ja wtedy jestem dopiero zdenerowowana. Zdarza mi sie, ze juz mi sie rece trzesa. Mam wrazenie, ze zaraz wyladuje na srodkach uspokajajacych. Jak mam sobie radzic z moja agresja?
Jestem sama z dzieckiem 24 godziny na dobe po kilka tygodni. Maz jest na kontrakcie. Ostatnio tu byl 3 dni. W zasadzie nikt mi nie pomaga, jestem caly czas sama.
Czesto nie moge posprzatac, bo mala mi wlazi miedzy nogi, rece, do wody, nie moge niczego zrobic. Jestem wykonczona ta sytuacja.
Dziekuje za wszelkie rady.
    • verdana Re: co robic-mama sobie nie radzi 08.02.12, 19:54
      Podniesienie głosu na dziecko to raczej nie agresje - choć pewnie zaraz mnie zakrzyczą. To norma.
      Proponuję kupić duuuży kojec, fajne zabawki do kojca i wsadzać tam dziecko, gdy chcesz zjeść sniadanie lub spokojnie cos zrobić. Dziecko musi Cie widzieć, ale nie musi Ci preszkadzać. Co do stolu, proponuje zasadę taką samą, jaka musieliśmy wprowadzić dla mopsa - zadnych krzeseł, po których mozna by na stół wejść.
      I nie myśl, ze sobie nie radzisz - radzisz sobie. To sytuacja, ktora jest absolutnie nienaturalna i przerasta większość mam . Cały czas samotnie z dzieckiem można po prostu zwariować.
      Proponuję poszukać żłobka, przedszkola, klubu dziecięcego - czegokolwiek. Po prostu musisz mieć czas dla siebie, jako dorosłego człowieka i brutalnie mowiąc - pozbyć się dziecka choć na parę godzin kilka razy w tygodniu.
      • rulsanka Re: co robic-mama sobie nie radzi 08.02.12, 20:11
        Widać, że małe dzieci miałaś dawno temu. Dwulatek jest o rok za stary do, nawet dużego, kojca.
    • rulsanka Re: co robic-mama sobie nie radzi 08.02.12, 20:09
      Może żłobek?
      W tym wieku dziecko skorzysta z towarzystwa rówieśników i będzie się fajnie bawić a ty odetchniesz, a może pójdziesz do pracy?

      "jakich metod wychowawczych uzywac, zeby mała np. pozwolila mamie zjesc sniadanie a nie ciagnela jje do pokoju (odstawia przy tym piekna histerie)."
      Ja syna po prostu perfekcyjnie ignoruję w czasie śniadania z poranną gazetą. To mój czas i też mi się coś od życia należy.

      "Czasem puszczaja mi nerwy i powiem cos do niej glosniej."
      To raczej normalne i nie ma co się obwiniać.
      • verdana Re: co robic-mama sobie nie radzi 08.02.12, 21:25
        Miałam dwulatke w kojcu. Na bardzo krótko ją tam wkladałam - fakt, ale gdy naprawde musiałam coś zrobić i niemogłam jej pilnować - lądowała w bardzo obszernym kojcu. Inaczej się nie dało.
        Miedzy innymi dlatego, ze koniecznie chciała być w malutkiej kuchni, co groziło wypadkiem.
    • joshima Re: co robic-mama sobie nie radzi 08.02.12, 21:39
      ewa9786 napisała:

      > Czy mozecie mi powiedziec, jakich metod wychowawczych uzywac, zeby mała np. pozwolila mamie zjesc sniadanie a nie ciagnela jje do pokoju (odstawia przy tym piekna histerie).
      Histerie w tym wieku są niezależne od metod wychowawczych. A jeśli chodzi o śniadanie to może warto nauczyć się jeść śniadanie razem z dzieckiem?

      > Albo zeby nie chodzila po stole.
      Cierpliwie i konsekwentnie zdejmować ze stołu i uniemożliwiać ponowne wejście?

      > Mam w dodatku jeszcze problem z soba. Czasem puszczaja mi nerwy i powiem cos do
      > niej glosniej.
      Okazanie zdenerwowania czy irytacji to nie jest cos złego, jeśli to oczywiście jest jedynie podniesiony głos a nie dziki wrzask. Nie jestem przekonana, do tego, że mama musi zawsze i wszystko komunikować z anielskim uśmiechem na ustach i stoickim spokojem. To byłoby dość nienaturalne.


      > Malenstwo zaraz zaczyna plakac, a ja wtedy jestem dopiero zdenerowowana.
      Czy za punkt honoru stawiasz sobie wychowanie dziecka w taki sposób by nie płakało? Choć chyba nie, bo jednak próbujesz stawiać

      > Zdarza mi sie, ze juz mi sie rece trzesa.
      Twoje nerwy i tego typu reakcje na pewno nie poprawiają Waszej sytuacji. Dzieci sa jak barometry. No ale jak poukładać swoje emocje to już zupełnie inny temat.

      > Jak mam sobie radzic z moja agresja?
      No cóż, od tego sa specjaliści.

      > W zasadzie nikt mi nie pomaga, jestem caly czas sama.
      Może warto się zastanowić nad żłobkiem, choćby na 3-4h dziennie?

      > Czesto nie moge posprzatac, bo mala mi wlazi miedzy nogi, rece, do wody, nie mo
      > ge niczego zrobic.
      Sprzątanie nie zając nie ucieknie.
      • annakate Re: co robic-mama sobie nie radzi 08.02.12, 22:45
        joshima, ale zwróć uwagę, że dziewczyna pisze, że tygodniami jest z dzieckiem całkiem sama, znikąd pomocy - więc rady, że sprzatanie (czy cos tam innego) nie ucieknie nie zawsze sa do zastosowania, nie wszystko i nie zawsze da się zrobić, kiedy dziecko śpi (zwłaszcza, jesli w dzień śpi niechętnie, znam takie egzemplarze). Nie wiem na ile realny jest pomysł z kojcem, ja miałam klamki pozmieniane na gałki (trudniejsze do otwarcia) - mogłam ograniczać przestrzeń, kiedy musiałam np. iśc do łazienki, w ostateczności mogłam na chwilę zamknąc delikwentkę w dość obszernym przedpokoju z jakąś interesująca zabawką - miałam pewnośc, że jak wiszę głową w dól nad wanną i niewiele słyszę to nie wyleci przez okno, nie wlezie na cos z czego mogłaby spaść etc.
        • joshima Re: co robic-mama sobie nie radzi 08.02.12, 22:53
          annakate napisała:

          > joshima, ale zwróć uwagę, że dziewczyna pisze, że tygodniami jest z dzieckiem c
          > ałkiem sama, znikąd pomocy
          Zatem podpowiedziałam, żeby pomyślała o żłobku.

          > - więc rady, że sprzatanie (czy cos tam innego) nie
          > ucieknie nie zawsze sa do zastosowania, nie wszystko i nie zawsze da się zrobić, kiedy dziecko śpi
          Niektóre rzeczy można robić kiedy dziecko ma lepszy humor.

          > miałam pewnośc, że
          > jak wiszę głową w dól nad wanną i niewiele słyszę to nie wyleci przez okno, ni
          > e wlezie na cos z czego mogłaby spaść etc.
          Ja wolałam wziąć dziecko ze sobą do łazienki. A Ty zamiast krytykować inne porady zaproponuj coś naprawdę konstruktywnego.
          • annakate Re: co robic-mama sobie nie radzi 09.02.12, 19:57
            No wlasnie zaproponowałam - że w oststeczności na chwile trzeba umieścic dziecko w jakims naprawdę bezpiecznym miejscu i zrobić to, co musi byc zrobione. To oczywiście musi byc ograniczone do minimum czasowego. Łazienka dla mnie bezpieczna nie była, bo w łazience trzymałam np. środki czystosci, chemikalia, wisiała suszarka etc.
            Rada o umieszczeniu w żłobku jest nadzwyczaj rozsądna, ale chyba zdajesz sobie sprawę, że od myslenia o tym nie mnoża się miejsca w żłobkach. Gdyby żłobki były powszechnie dostepne to może autorka sama by na ten pomysł wpadła, bo to rozwiązałoby kilka problemów na raz.
            Przepraszam, że nie wykazałam entuzjazmu dla twoich porad.
            • joshima Re: co robic-mama sobie nie radzi 09.02.12, 20:27
              annakate napisała:

              > Przepraszam, że nie wykazałam entuzjazmu dla twoich porad.
              Tak jak ja dla Twoich.
    • agnieszka.z.lodzi Re: co robic-mama sobie nie radzi 09.02.12, 10:05
      Ty nie jesteś agresywna. Ty sobie założyłaś takie homonto, że każdy człowiek by odpadł. Powiem Ci, jak to u Ciebie wygląda: na dziecko nie wolno krzyknąć, nie wolno zakazać, nie wolno zabraniać, nie wolno być smutnym, nie wolno być konsekwentnym. Straszne.
      Otóż powiem Ci, że można. Jak trzeba, to krzyknąć na dziecko, jak trzeba to zabronić, a jak trzeba to coś zabrać i nie oddać. I powiem Ci więcej, dzieci tego chcą i potrzebują, choć za nic w świecie by się do tego nie przyznały. Mali ludzie, którym na barki daje się ogromny ciężar: samodecydowania.
      Przede wszystkim, od początku powinnaś była uczyć dziecko, że jesteś równie ważnym człowiekiem w Waszym domu jak ona i mąż. Masz prawo zjeść spokojnie, masz prawo wypić kawę. I ona w tym czasie powinna wiedzieć, że to są takie sytuacje, w których może pobawić się czymś tam innym. Bo mama teraz je. Bo jak nie zje to będzie głodna i nie będzie miała siły się bawić. Dziecko wyczuwa, kiedy mama jest skłonna do negocjacji i ustąpienia, a kiedy jej "nie" znaczy naprawdę "nie".
      Jeżeli jesteś sama z dzieckiem, pomyśl o oddaniu małej nawet na 2-3 godzinki dziennie do klubu malucha. Jest już na tyle duża, że będzie czerpała mnóstwo korzyści z towarzystwa innych dzieci.
      • margo_kozak Re: co robic-mama sobie nie radzi 09.02.12, 13:58
        a nie mozesz jeść sniadania razem z dzieckiem, tzn. obie przy stole w tym samym czasie?
        dziecko bedzie zajete jedzeniem i nie będzie cie ciągnąc.

        i zgadzam sie z przedmówczyniami. proponuję jakiś klubik/żlobek.
      • Gość: Kuk Re: co robic-mama sobie nie radzi IP: *.aster.pl 17.02.12, 15:12
        Święte słowa!
        Ja mam dziecko 26 miesięcy i podobne, choć mniej nasilone, problemy.
        Idzie wiosna, będzie cieplej i bez wielkich wyrzeczeń uda się dotrzeć z dzieckiem do Klubiku Dziecięcego. I choć wpisowe to 400 zł a ja chodzę w starych butach - Klubik będzie! Bo inaczej sfiksuję. Oraz nogi odmrożę, gdyż nie mam kiedy i jak udać się do porządnego sklepu i nabyć (z przymierzaniem i zastanowieniem!) nowe obuwie.
        Nasze balansowanie na granicy wytrzymałości to taka polska norma. To kraj bez żłobków i bez miejsc, gdzie choć dwa razy w tygodniu przez trzy godziny matka mogłaby powierzyć dziecko pod opiekę, a sama pozałatwiać ważne sprawy. My mamy dokonywać cudów i jeszcze ani pisnąć, ze jest nam ciężko. I dziwią się, że kto raz przejdzie polską wersję hard bycia matką, ten nie bardzo się kwapi do drugiego dziecka?...
        Jeśli dziecię bardzo szaleje, wsadzaj je do łóżeczka a sama zrób, co musisz. Chyba nie potrafi jeszcze przełazić górą przez pręty?..
    • ewa9786 Re: co robic-mama sobie nie radzi 09.02.12, 13:56
      No fakt, ze jestem troche mamusia z "zamietkim sercem". Moze mamy 35+ tak mają. Faktycznie mala ma malo ograniczen, kiedys nawet pozwalalismy sie jej bawic laptopem. Bawi sie naszymi komorkami i wieza. Chociaz mamusia usilowala wyplenic zabawy wieza, ale tatus znowu pozwolil.
      Mysle, ze generalnie moja mala sie nudzi. Faktycznie brakuje jej kontaktu z dziecmi. Wiem, ze jest juz dojrzala do zlobka/klubu malucha. Ale tutaj nie ma takich instytucji. Tutaj mamy sa na platnych wychowawczych i zlobki chyba nigdzie w calym kraju nie dzialaja. Za to dzialaja tu takie mini przedszkola. W moim miasteczku sa dwa. Chodzi sie tam razem z dziecmi na zajecia. Chodzimy tam oczywiscie. Dzis tez bylysmy i mala byla przeszczesliwa.
      Zapisalismy ja do przedszkola, ale jeszcze nie jestesmy pewni czy ja wezma. No i przedszkole bedzie od wrzesnia.
      Mnie martwo to, ze czasem potrafie na nia nawrzeszczec. Co wy robicie, zeby nie krzyczec na swoje dzieci?
      Dla mnie takie zachowanie to porazka, ukazanie kompletnej bezsilnosci. Ja na mala nakrzycze, ona sie rozplacze i do niczego to nie prowadzi. Po prostu nie chcialabym miec domu, w ktorym sie na siebie krzyczy.
      • ewa9786 Re: co robic-mama sobie nie radzi 09.02.12, 13:58

        Joshima,
        Odpowiedz," jak poukladac swoje emocje to juz zupelnie inny temat" tez szczegolnie konstruktywna nie jest, zwlaszcza, ze mi o ten inny temat chodzi.
      • aleksandra1357 Re: co robic-mama sobie nie radzi 09.02.12, 14:14
        O krzyku.
        Po pierwsze krzyk sporadyczny, jak pisały dziewczyny, nie jest zły, jeśli jest tylko chwilowym odzwierciedleniem emocji, a nie np. obrażaniem dziecka.
        Jeśli, czujesz, że krzyczysz za dużo i że to krzywdzi Twoje dziecko, to ja widzę dwie przyczyny:
        1) Sytuacja lepsza: Jesteś ogólnie osobą spokojną i "zdrową" emocjonalnie, ale sytuacja Cię przerosła. Jesteś wykończona psychicznie. Na to można poradzić tylko tyle: wynajmij opiekunkę na kilka godziny w tygodniu i spróbuj się oderwać, pobyć bez dziecka. Wypracuj też sobie wolność w domu: "Mama teraz je i NIE BAWI SIĘ" i trzymać się tego. Dziecko ok. 2 lat już załapie i przestanie być tak namolne, jeśli będziesz konsekwentnie wymagać czasu tylko dla mamy (ok. 15 minut to chyba maksimum). Wymyśl też zajęcia, które Tobie i dziecku sprawiają radość, nie zmuszaj się do zabaw, których nie cierpisz. Idzie wiosna, na dworze będzie łatwiej - długie spacery w różne miejsca, spotkania z innymi mamami, jak najmniej w domu. Potem dziecko idzie do przedszkola i problem krzyku znika.
        PS. Podłogę myj, jak dziecko śpi.
        2) Sytuacja gorsza: krzyczysz, bo masz w sobie jakiś nieprzepracowany problem, nie radzisz sobie ze swoimi emocjami. Tu nie pomoże ani przedszkole, ani wiosna, ani to, że za rok dziecko przestanie być upierdliwe.

        Na koniec pocieszenie: przetrwaj. 3-latek to już zwykle naprawdę kochane, rozsądne dziecko, które można usadzić z puzzlami i wypić kawę :)
        • aleksandra1357 Re: co robic-mama sobie nie radzi 09.02.12, 14:16
          W sytuacji nr 2 oczywiście pomoc specjalisty, odpowiednie lektury itd.
      • joshima Re: co robic-mama sobie nie radzi 09.02.12, 14:20
        ewa9786 napisała:

        > Mnie martwo to, ze czasem potrafie na nia nawrzeszczec. Co wy robicie, zeby nie
        > krzyczec na swoje dzieci?
        Uczymy się radzić sobie ze swoimi emocjami w inny sposób. I zamiast je dusić i ukrywać wyrażać je w sposób, który nie krzywdzi nikogo.
      • verdana Re: co robic-mama sobie nie radzi 09.02.12, 19:25
        Jak szczerze to szczerze - nic nie robilam, tylko czasem wrzeszczałam. Trudno. Matka nie maszyna. Pewnie,z ę jesli wrzaski są stałe, o byle co, bez powodu- to xle. Ale nie ukrywam - nie widze nic złego w tym, zeby matka wrzasnęła, jak dziecko swiadomie wyprowadza je z równowagi. Dziecko powinno też wiedzieć, co doprowadza matke do szału - udawanie,z ę nie jest się zlym powoduje i kumulowanie napięcia i to, ze dziecko nie ma świadomości, czym wkurza matkę. A to wcale nie sprzyja dobrym kontaktom na przyszlość.
        Powiedzenie grzecznie u uprzejmie "Nie rób tego" - nie zawsze niesie dla dziecka informację, ze powtarzanie takiej czynnosci naprawdę matke wyprowadza z równowagi. I problem narasta. A to, że dziecko płacze? Cóż, to tez nie zawsze jest źle - narozrabiało, zostało skrzyczane, płacze, mama po chwili przytuli i pocieszy. Tak własnie powinno być. A nie narozrabia - mama z uśmiechem mowi "nie rób tego" - dziecko robi nadal , mama kontynuuje , dziecko nie rozumie, ze mama jest na niego coraz bardziej zła - i tak wzrasta niezrozumienie.
        Z tym, ze jak pisałam - nakrzyczeć mozbna rzadko, jesli naprawdę dziecko narozrabia.
        • joshima Re: co robic-mama sobie nie radzi 09.02.12, 19:32
          verdana napisała:

          > Jak szczerze to szczerze - nic nie robilam, tylko czasem wrzeszczałam. Trudno.
          > Matka nie maszyna. Pewnie,z ę jesli wrzaski są stałe, o byle co, bez powodu- to
          > xle. Ale nie ukrywam - nie widze nic złego w tym, zeby matka wrzasnęła, jak dz
          > iecko swiadomie wyprowadza je z równowagi.
          A ja uważam, że lepiej nie dać się wyprowadzać z równowagi i okazywać niezadowolenie wcześniej zanim nastąpi wybuch w postaci wrzasku.

          > udawanie,z ę nie jest się zlym powoduje i kumulowanie
          > napięcia
          Między udawaniem, że nie jest się złym, a wrzaskiem z powody wyprowadzenia z równowagi jest mnóstwo miejsca na okazywanie negatywnych emocji w bardziej kontrolowany sposób. Naprawdę.

          > narozrabiało, zostało skrzyczane, płacze, mama po chwili przytuli i pocies
          > zy. Tak własnie powinno być.
          Nie sadzę. Skoro i tak wiadomo, że trzeba będzie za swoje zachowanie (wrzask czy inny niekontrolowany wybuch złości) przeprosić to po co do tego doprowadzać? To robienie dziecku wody z mózgu.
      • wrzesniowamama07 Re: co robic-mama sobie nie radzi 10.02.12, 07:42
        Stanę w obronie honoru mam +35, bo urodziłam syna mając lat niemal 37. I wychowuję go sama, przy czym po pół roku wróciłam do pracy na pół gwizdka najpierw, korzystając ze wsparcia niani.

        Nie mam za miętkiego serca, choć kocham dziecko do szaleństwa. Nie było pozwalania na wszystko (laptop, komórka mamy to świętości - ojciec jak przychodził i teraz też swoją pożycza do pobawienia, moja może leżeć na kanapie i jest niedotknięta wzrokiem nawet, rili), było mówione że jak mama pije kawę/je posiłek (pory były niestety nie zawsze kompatybilne z posiłkami syna) to on ma się bawić spokojnie sam przez chwilę, kompromisem było to że ja do niego coś mówiłam, czyli nie czuł się sam. Jak coś musiałam zrobić, to lądował w łóżeczku (kwadrans) z górą zabawek - kojca nie mieliśmy.

        Porada Verdany z kojcem - ale takim dużym, czymś w rodzaju ogrodzenia dla dzieciaka - przy nieco większym mieszkaniu jest super.

        W sprawie wrzeszczenia - mnie się zdarzało krzyknąć. Po 3 urodzinach nawet wrzasnąć, raz czy dwa nawrzeszczeć (czyli wydawać wrzaski dłużej niż 10 sekund). Miałam wyrzuty sumienia, i wiem że lepiej byłoby bez. Ale mam taką konstrukcję, że wolę się zająć naprawieniem szkody - przytulić dziecko, przeprosić i powiedzieć dlaczego wrzeszczałam ale że wrzeszczeć nie powinnam i będę się starać tego nie robić - niż gryźć się w sobie.

    • aleksandra1357 Re: co robic-mama sobie nie radzi 09.02.12, 14:19
      Polecam podobny wątek:
      forum.gazeta.pl/forum/w,566,133194688,133197686,Re_Jak_radzicie_sobie.html
      • Gość: magdusia Re: co robic-mama sobie nie radzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.04.12, 10:57
        Jezu to co wy byście zrobiły gdybyście poza buntujacym się gdulatkiem musiały jeszcze pracować zawodowo i zmeczone całym dniem pracy miały na głowie do ogarniecia stęstnione dziecko, obiad, sprzatanie i inne codzienne czynności?
        Wydumane mi się wydają problemy matek "siedzących" na wychowawczym i użalających się jakie to one biedne bo tyle na głowie, bo dziecko niegrzeczne itd. itp. I dla jasności nie uważam że nic nie robicie "siedząc" z dzieckiem w domu ale do jasnej cholery zauważcie ze macie do ogarniecia "tylko" dziecko i dom a nie dziecko, pracę i dom. I jak w tym czasie nie umiecie znaleźć godziny czy 2 na odpoczynek to sorry ale dla mnie to po prostu brak organizacji.
    • Gość: Magda Re: co robic-mama sobie nie radzi IP: *.dynamic.mm.pl 21.03.12, 14:31
      Witam jestem w prawie takiej samej sytuacji co pani. Juz momentami nie ma siły. Mam synka 23 m-ce. W dzień w ogóle nie spi w nocy 8-9 godzin maksymalnie. Mąż od 7 do 22 pracuje więć cały dzięń jestem sama z synem. Nie mam czasu na nic. Jak mam wyjść na dwór to płakać mi się chce bo po ludzku nie mam siły. Trzymam kciuki aby starczyło nam sił. Pozdrawiam gorąco.
    • mondovi Re: co robic-mama sobie nie radzi 04.04.12, 11:26
      Robiłam tak - śniadania nie celebrowałam przy stole osobno, tylko jadłam razem z dzieckiem, obiad robilismy wspólnie albo gotowałam i sprzątałam w czasie, gdy syn spał. Zdarzało ( i do teraz się zdarza) mi się krzyknąć na dziecko, ale nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia. Jak wrzasnę bez obiektywnego powodu - przepraszam i tłumaczę, dlaczego zabrakło mi cierpliwości.
    • ula.malko Re: co robic-mama sobie nie radzi 04.04.12, 12:11
      Chciałam także Panią uspokoić, że krzyknięcie na dziecko od czasu do czasu nie jest niczym strasznym. W dorosłym życiu też zdarza nam się wrzasnąć na ukochane osoby, bo puszczą nam nerwy. Dużo gorsze są trawiące Panią wyrzuty sumienia.

      To co może Pani pomóc to danie sobie przyzwolenia na to, że Mała czasem będzie niezadowolona ze stawianych przez Panią granic. Trzeba się trochę znieczulić na histerie córki. Jeśli nie zgadza się Pani by wchodziła na stół trzeba jej to uniemożliwić i wytłumaczyć czemu - "Boję się, że spadniesz." Może jej pani zaproponować - "Jeśli chcesz się wspinać, po obiedzie pójdziemy na plac zabaw. Ale na stół nie zgadzam się, żebyś wchodziła."

      Jestem przeciwna metodzie komunikowania dziecku wszystkiego z anielskim śmiechem, dziecko jak każdy człowiek reaguje przede wszystkim na mowę niewerbalną, dlatego nasza mina oraz ton głosu musi być adekwatna do komunikatu, który chcemy przekazać. Jeśli mówimy o czymś poważnym i ważnym, nie możemy się jednocześnie uśmiechać.

      Rozumiem, że krzyczy Pani gdy czuje się Pani bezsilna. Warto się zastanowić co najbardziej wyprowadza Panią z równowagi? Czy może Pani dać dziecku alternatywę?
      Ona ma różne potrzeby, coraz bogatsze, bo jest coraz starsza, i trzeba się starać im sprostać albo uczyć ją jak ona może na nie odpowiadać. Nie chodzi mi oczywiście o to by się Pani na wszystko godziła tylko raczej aby znaleźć 'kompromis' między Pani, a jej potrzebami.
      Np. Córka chce spędzać z Panią czas i jest niezadowolona, że nie idzie Pani z nią do jej pokoju, ale Pani ma prawo zjeść spokojnie śniadanie. Można jej zaproponować co ona może robić w tym czasie będąc koło Pani. Ale jednocześnie Pani będzie jeść wtedy śniadanie i jakby ona głośno nie krzyczała to to się nie zmieni. Mała nauczy się w końcu, że krzyk nie jest sposobem na wymuszanie na Pani konkretnych zachować.

      Co do żłobka/klubiku to są teraz pieniądze unijne na zakładanie takowych, więc jeśli wie Pani, że w Pani miasteczku są tym zainteresowani to proszę dać mi znać na mojego maila umalko@agora.pl.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Ula Malko
Inne wątki na temat:
Pełna wersja