kupowanie przyjazni

IP: *.dynamic.chello.pl 09.02.12, 15:28
Witam
syn lat 7, chodzi do klasy 1. Poszedl do szkoly nie znajac nikogo, znalazl sie w klasie ktora znala sie z "O". Znalazl sobie kilku kolegow, z ktorymi chcialby sie kolegowac ale coraz czesciej mowi ze oni go "lubia" tylko wtedy gdy kupuje im slodycze. syn zaczal wiec brac drobne ze skarbonki i wydaje na cukiereczki. dzis syn bardzo rozgoryczony powiedzial ze dostal do dzienniczka uwage od wychowawcy, ze kupuje w sklepie slodyczne. syn nie wyjasnil wychowawcy dlaczego. mnie juz w domu powiedzial ze chcial zrobic dobrze, ze chce byc kolezenki. dzieci zbieraja w dzienniczkach sloneczka za dobre zachowanie i min jest "kategoria" - jestem kolezenki. tlumaczyllam mu, ze to nie o to chodzi ale syn mowi, ze jak temu czy inemu chlopcu nie chcial raz czy dwa dac slodyczy, to tamten mu powiedzial - to cie nie lubie, nie bawisz sie ze mna itp. Syn mowi, ze chce sie z nimi przyjaznic, wiec daje/kupuje.

nie bardzo wiem co robic? tzn wiem, ze trzeba porozmawiac (co tez robie), ale nei wiem co jeszcze. jutro porozmawiam tez z wychowawca.

macie jakies doswiadczenia? podpowiedzi?
    • eksp.tomasz.mazur Re: kupowanie przyjazni 09.02.12, 16:04
      Uważam, że rozmowa z wychowawcą to dobry pomysł. Powinien wiedzieć, co się dzieje. Może zrobi kiedyś o tym ostrożną pogadankę na lekcji.
      Co do pozostałych rzeczy: na pewno nie mamy wpływu na inne dzieci. Mamy, ale też ograniczony, wpływ na nasze własne dziecko. Trzeba rozmawiać, tłumaczyć, że prawdziwej przyjaźni nie kupuje się i tak dalej. Warto też próbować go uodpornić na próby manipulacji emocjonalnej, tj. wytłumaczyć dziecku, że jak inne dziecko mówi mu, że go nie lubi to często dlatego, żeby coś od niego uzyskać. Można też powiedzieć, że zdobycie przyjaciół to nie jest łatwa sprawa i że czasem to zajmuje trochę czasu.
      Inna możliwość, to zaproszenie paru lub jednego kolegę do siebie do domu (w uzgodnieniu z jego rodzicami) - z okazji urodzin, albo bez okazji. Może syn ma już na oku jakiegoś kolegę. Można by go zaprosić, można dyskretnie obserwować takie spotkanie. To może pomóc zawrzeć dziecku przyjaźń. Można też zaprosić jedno, czy dwoje dzieci razem z ich rodzicami - na obiad, kolację albo po prostu podwieczorek. Takie spotkania pomagają przełamywać różne bariery i budować ciekawe relacje.

      Pozdrawiam serdecznie
      Dr Tomasz Mazur
      tomasz.mazur@stoicism.pl
      • verdana Re: kupowanie przyjazni 09.02.12, 19:18
        A ja się zastanawiam nad uwagą wychowawcy. Rozumiem, z e powiedziałby o tym na wywiadówce i zapytał, o co chodzi. Ale uwaga do dzienniczka - czyli rodzaj kary dla dziecka, ktore nie robi nic zakazanego? Hm.
        • joshima Re: kupowanie przyjazni 09.02.12, 19:35
          A może ta uwaga do dzienniczka to nie tyle kara dla dziecka, tylko poinformowanie rodzica, że dziecko wydaje pieniądze na słodycze, bo może rodzic sobie tego nie życzy.
          • verdana Re: kupowanie przyjazni 09.02.12, 19:48
            Każda uwaga w dzienniczku jest odbierana jako kara. Wychowawca ma inne możliwości pogadania z rodzicem. A tak - to nie wiadomo o co chodzi - dlaczego nie wolno kupować? Bo za dużo? Bo wychowawcza nie lubi słodyczy? Bo wychowawcza podejrzewa, ze dziecko kradnie rodzicom pieniadze? Tak, do mnie własnie przyszła kiedys pewna mama, mowiąc, ze muszę zwrócić uwagę, bo dziecko wydało w sklepiku 10 zł. Czyli jest zlodziejem, bo niemożliwe, aby dziecko z wielodzietnej rodziny miało takie pieniadze.
            • mama_myszkina Re: kupowanie przyjazni 09.02.12, 23:41
              Pewnie dlatego, że koledze kupił a wychowawcy nie ;)
              • Gość: nullik Re: kupowanie przyjazni IP: *.kuzniapolska.com 10.02.12, 11:11
                Z innej beczki choć podobne trochę...
                Koleżance mojej siostrzenicy urodziła się siostrzyczka. Przyniosła do przedszkola zdjęcie owego maleństwa. Pokazywała go dzieciom za ... opłatą. Moja siostrzenica strasznie rozpaczała, że mama nie chce jej dać pieniędzy i ona nie może obejrzeć zdjęcia. Skąd dzieciom przychodzą do głowy takie pomysły???
                • morekac Re: kupowanie przyjazni 10.02.12, 11:51
                  Skąd dzieciom przychodzą do głowy takie pomysły???

                  Wstrzeliła się w potrzeby rynku... Albo stworzyła nową potrzebę.
                  Zrobiła to, co spece od reklamy i marketingu...
                • mama_myszkina Re: kupowanie przyjazni 10.02.12, 16:33
                  Gość portalu: nullik napisał(a):

                  > Z innej beczki choć podobne trochę...
                  > Koleżance mojej siostrzenicy urodziła się siostrzyczka. Przyniosła do przedszko
                  > la zdjęcie owego maleństwa. Pokazywała go dzieciom za ... opłatą. Moja siostrze
                  > nica strasznie rozpaczała, że mama nie chce jej dać pieniędzy i ona nie może ob
                  > ejrzeć zdjęcia. Skąd dzieciom przychodzą do głowy takie pomysły???

                  Jak to, skąd? Rodzice ich uczą, żetrzeba być 'przedsiębiorczym'.
            • demonii.larua Re: kupowanie przyjazni 10.02.12, 11:29
              > Każda uwaga w dzienniczku jest odbierana jako kara
              Niekoniecznie. Dzieci teraz mają zeszyty informacji - to nie są typowe dzienniczki, bo u młodszych ocen do dzienniczka się nie wstawia zwyczajnie :) Wpisanie uwagi w takim zeszycie rzadko robi wrażenie na dzieciakach - bywa że to powód do dumy - takie są moje obserwacje. Za to prośba o kontakt osobisty ma większą moc :) W starszych klasach gdzie funkcjonuje system elektroniczny dzienniczki to już "wymarły" przedmiot. Przez ostatnie lata moc uwagi wpisanej bardzo zmalała.
      • mskaiq Re: kupowanie przyjazni 10.02.12, 17:46
        Czy koledzy manipulują ? Myslę że tak nie jest. Dzieci zostały nauczone że
        kiedy coś dostają to są lubiane a jak nie dostają to nie zasłużyły.
        Trzymają się systemu powszechnie wpajanego i w domu i szkole. Dlaczego
        miałyby nie powielać takiego systemu ?
        Serdeczne pozdrowienia.
        • Gość: ivvona Re: kupowanie przyjazni IP: *.dynamic.chello.pl 10.02.12, 19:28
          witam
          juz jestem po rozmowie z panem.
          Syn uwage w dzieniczku odebral bardzo negatywnie, poczul sie nie zrozumiany, choc sam panu sie nie wytlumaczyl a pan nie zapytal.
          Pan mi powiedzial ze dla niego zakup tych slodyczy byl w jakims sensie zaburzeniem porzadku, bo dzieci sie interesowaly co syn ma, a dzwonek wlasnie zadzwonil na lekcje i bylo ogolne poruszenie w klasie. chwile zajelo synowi pochowanie tego wszystkiego. i tak rozdal to na nastepnej przerwie.

          z mojego punktu widzenia i po rozmowie z synem bylo tak, ze syn chce poczuc sie dobrze w grupie i taki sposob sobie znalazl. powiedzialam to panu ale mam wrazenie ze bardzo go to zaskoczylo i w jakis sposob nie bardzo rozumie mojego syna. zaskoczylo go ze dziecko moze taki sposob pozyskiwania kolegow sobie wymyslic. mam wrazenie ze pan oczekuje od dzieci bardzo dojrzalego myslenia.

          • mama_myszkina Re: kupowanie przyjazni 10.02.12, 22:27
            Innymi słowy pan nie ma przygotowania do pracy z tak małymi dziecmi albo z niego nie korzysta.
          • morekac Re: kupowanie przyjazni 11.02.12, 06:48
            Czyli uwaga była nie za słodycze, a za tumult na lekcji.
            Lepiej porozmawiaj z panem, jak - z jego punktu widzenia - dziecko funkcjonuje w tej klasie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja