Gość: aj
IP: *.icpnet.pl
13.02.12, 17:26
Dzisiaj w zabawie z dzieckiem (3 lata) doszło do małego spięcia, w następstwie którego dziecko podniosło palec do góry i zaczęło nim machać jednocześnie coś mi tłumacząc ostrym tonem. Nie ukrywam, że gdy wytyczam jakieś granice często stosuję ten gest i ostrzejszy ton (nie krzyk), by dziecko wiedziało, że zaczynam tracić cierpliwość. Nigdy nie uznawałam tego za złe zachowanie i nawet ucieszyłam się, że dziecko, które dotąd nie panowało nad emocjami i wiele spraw rozwiązywało przemocą, zaczęło wyrażać siebie w bardziej akceptowalny społecznie sposób. Dla mnie to jest ok - staram się dziecko w tym momencie wyciszyć, proszę by powiedziało spokojnie o co chodzi. Ale nie czepiam się tego palca, które przejęło po mnie. No trudno. Ważne dla mnie jest to, że nie wkłada mi go z impetem w oko jak robiło jeszcze kilka miesięcy temu.
Natomiast dzisiaj zdenerwował mnie cytat "mamo, bo ciocia mówi, że to jest bardzo nieładnie i że ty mnie tego uczysz". Ciocia to opiekunka. Zdębiałam. Zakładam, że może to być prawda, ponieważ zdarza się to nie pierwszy raz, kiedyś zresztą usłyszałam coś podobnego, gdy byłam w domu. Szczerze mówiąc nie chciałabym, żeby opiekunka, wobec której dziecko zachowało się pewnie w podobny sposób dzisiaj, wytyczała swoje granice kosztem podważania mojego autorytetu. No bo jak to - skoro ciocia mówi, że tak jest nieładnie, to może dziecko sobie wymyśli, że nie musi robić tego co jest nieładne wg dorosłych i zacząć traktować wszystko wybiórczo. Zaczyna mnie to trochę denerwować, bo teraz okazuje się, że każde zachowanie dziecka (nawet gdyby było zupełnie jak na 3 lata przyzwoite - krzyk w czasoprzestrzeń, rzucanie zabawkami, złość, tupanie, pokazywanie palcem, otrzejsze wyrażanie swojego zdania), które dla mnie jest ok, bo staram się w dziecku tych negatywnych emocji nie dusić, a uczę jak ma je wyrażać bez obrażania innych i krzywdzenia ich, będzie oceniane przez opiekunkę jako nieładne i mało tego popierane negatywnym przykładem mamy będzie oceniane w zupełnie absurdalnych kategoriach. Czy niania ma prawo tak robić? Czy nie powinna, jeśli grożenie palcem jej nie odpowiada, powiedzieć dziecku, że tak ma w stosunku do niej nie robić, bo ona tak nie robi i to JEJ się nie podoba, a nie wyjeżdżać z podważaniem mojego autorytetu, żeby budować własny? Nie wiem już, może przesadzam, ale naprawdę to jest kolejny raz i zaczynam się już irytować tym.