yanian
16.02.12, 05:20
Witam.
Proszę o radę w trudnej dla mnie sprawie.
Moja córka 7,5 roku bardzo interesuje się modą, był czas, że uznała kolor różowy za dziecinny i obciachowy i ubierała się przeważnie na czarno. Podczas spotkania rodzinnego z kuzynką powiedziała jej, że tamta ma brzydką sukienkę i że różowy to obciach. Wytumaczyłam córci potem, żeby tak nie mówiła, bo może komuś zrobić przykrość. Przy następnym spotkaniu za około miesiąc jej ciocia (mama tamtej dziewczynki) zwróciła się do mojej córki tymi słowami:
- A dlaczego ty masz różową torebkę, przecież to obciach?
- Ale te różowe buty są tandetne i bazarowe (córka nie słucha, więc się przybliża i głośniej)
- okropne są
- nasza sukienka jest ładniejsza niż twój strój, dużo bardziej mi się podoba, twoje to takie byle co, co to za materiał?
Zaskoczyło mnie to kompletnie i wyszłam porozmawiać z nią na osobności. Poprosiłam, żeby zachowała sobie swoje opinie dla siebie. Usłyszałam w odpowiedzi: "A twoja to może powiedzieć mojej, że różowy to obciach?". Spytałam: "To ty mścisz się na dziecku? Przecież ona ma 7 lat a ty jesteś dorosła" i na tym był koniec rozmowy, bo uciekła rzucając tylko po drodze, że się nie mści.
Niestety krytyka mojej córki przez tą ciocie jest częstym zjawiskiem: "a po co ty się tak wystroiłaś? to nie bal", "albo nie noś tego, bo to brzydkie", "och mój Boże jakie ona ma marne włoski, zobacz mojej, jakie są grube" i tak przy mojej małej, która ma śliczne włoski do pasa, ale często wysiepane końce, których nie daje obcinać. Nagminne jest też ciągłe porównywanie dziewczynek, ale tylko w tych sprawach, gdzie jej zdaniem moja wypada gorzej. Fakty często są naciągane. Ciocia mówi, że jej córka coś umie, w czymś jest dobra a potem okazuje się, że niestety tak nie jest i moja zwykle jest lepsza, np jej zdaniem jej córka rysuje najładniej z klasy, ale w żadnym konkursie plastycznym nie wygrała, moja w kilku, nawet w jednym w miejscowości, gdzie mieszka ta ciocia i nikt jej nawet nie pogratulował, tylko ciocia miała wielkie oczy i nie wiedziała co powiedzieć jak mała wróciła z nagrodą i dyplomem. Kilka razy pytała tylko z niedowierzaniem, czy na pewno pierwsze miejsce a i tak musiała obejrzeć dyplom na własne oczy. Czuję z jej strony silną zazdrość, której nie potrafi ukryć i nie wiem jak sobie z tym radzić?
Słyszałam też raz przez okno, jak buntowała swoją córkę na moją: "powiedz jej, że ty tu rządzisz i że to twoje zabawki" i teraz dziewczyny się kłócą, bo tamta nie chce dzielić się zabawkami, mówi: "ty masz swoje a ja mam swoje i ja tu rządzę", albo "jak nie zrobisz tego co ja chcę to nie będę cię lubić", albo "bo nie będę się z tobą bawić". Zwróciłam uwagę, żeby porozmawiała z córką, bo mojej jest przykro. Następnym razem przy okazji większej rodzinnej imprezy usłyszałam przy wszystkich przy stole, że to moja była niegrzeczna, bo nie chciała pomóc posprzątać zabawek i dlatego tamta nie chciała się już dzielić. Rzeczywiście tak było, że nie chciała posprzątać po kilku minutach zabawy, bo chciała bawić się dalej.
Ciotka ciągle wtrąca się między dziewczynki i polemizuje z moją, jej córka krzyczy, płacze, obraża się, wyzywa moją od oszustek, bo niestety przegrywa we wszystkich zawodach, które dzieci organizują i nie radzi sobie z tym, jej mama chyba również. Ja oczywiście bronię córki i trzymam jej stronę. Kiedy tamta uderzy kogoś, to i tak jest na moją, bo to ona ją zdenerwowała, przezwała, itp. Chociaż wszyscy mówią, że kłamie, to mama do niej mówi: "ja nie mam do ciebie pretensji" a jak zwrócę uwagę, że powinna przeprosić, to mówi, że to jej córkę najpierw trzeba przeprosić.
Jak reagować? Co mówić córce, jak wytłumaczyć zachowanie cioci?
Nie radzę sobie z tą sytuacją.