mam dość, ciągłe histerie i WYCIE

16.02.12, 10:40
Synek ma 4 lata. od roku chodzi do przedszkola, dobrze sobie tam radzi (podobno jest grzeczny), szybko się zaaklimatyzował. Problem jest w domu. Płacze o wszystko, wymusza wszystko wyciem (wyciem- bo płacz to za mało). Nie ubiera się sam, choć wiem że potrafi, nie chce mu się jeść samemu obiadu, kanapki a i owszem. I kiedy mu się coś zabroni to jest wycie straszne. Nie pomagają tłumaczenia, prośby ani groźby. Jest OGROMNIE uparty. Jak sobie coś postanowi to koniec. Kolejny problem to sprzątanie po sobie- zawsze jest: masz mi pomóc. najgorsze jest ten płacz. Nie mogę go już znieść. Boję się, że w końcu jakiś sąsiad zadzwoni po straż miejską, bo pomyśli że znęcamy się nad dzieckiem. A przecież nie mogę mu na wszystko pozwalać..... Już nie wiem jak to przetrwać. Synek potem przeprasza, ale po jakimś czasie(czasami za kilka min) jest tak jak było. Kocham go nad życie, ale momentami mam go dość...
    • twojabogini Re: mam dość, ciągłe histerie i WYCIE 16.02.12, 12:21
      "Dla każdego wieku można znaleźć kluczowe słowa, które określają właściwą mu strukturę zachowań. Jeśli je znajdziemy i zapamiętamy, może to być przydatne w zrozumieniu i właściwej ocenie dziecka w danym wieku. O czterolatkach mówi się, że są nie do opanowania". Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat. Ilg, Ames, Baker
      Nieoponowanie dotyczy sfery ruchowej - biją, uciekają, rzucają, niszczą, sfery emocjonalnej - napady złości, głośny, "niemądry śmiech". Opór wobec poleceń bywa tak silny, że kary nie skutkują.
      Po pierwsze ten okres trwa krótko - około pół roku, więc jakoś da się wytrzymać. Po drugie stanowczość pomaga często przełamać opór. Warto stosować ją tylko w ważnych sferach życia, inne pomijając. Jeśli wiem, że dziecko nie sprzątnie zabawek - to albo czasowo zmienić reguły - ty sam sprzątasz samochody, a ja resztę, albo kupić duży kosz do którego wszystko można wrzucić hurtem w razie potrzeby i nie zawracać sobie głowy proszeniem dziecka o pomoc (będzie awantura i jest duża szansa że mały urwis postawi na swoim).
      Dobrze dać dziecku możliwość sprawdzenia się, poczucia "dużym". Niech np. w czasie spaceru biegnie po parku sam i czeka na rogu. Dzieci w tym wieku potrzebują pozwolenia na pewną ekspansję (nadal pod czujnym okiem dorosłych, ale już nie pod bezpośrednim nadzorem). Warto tez zapewnić dużo ruchu - dzieci w tym wieku bardzo go potrzebująca, można pomyśleć o zorganizowanych zajęciach ruchowych, albo spędzać dużo czasu na świeżym powietrzu, również zabawy w domu będą bardziej interesujące, jeśli będą polegać na ruchu.
      Ostatnia zasada - nie przejmuj się, swoimi emocjami, to normalne że odczuwasz złość, masz dość. Czterolatki potrafią dać popalić. Do tego lubią to niekiedy robić w miejscach publicznych albo tak głośno, aby sąsiedzi na pewno słyszeli - co naraża rodziców na dodatkowy stres. Jeśli czujesz, że zaraz wybuchniesz - pomyśl, sobie ze to choć nieuniknione - ale na szczęście przejściowe. Zapewnij też sobie relaks, dużo relaksu :)
      • rulsanka Re: mam dość, ciągłe histerie i WYCIE 16.02.12, 12:55
        Puszczenie małego dziecka samopas po parku = rozjechanie go przez rower, pogryzienie przez psa, ryzyko porwania. Jest dużo innych sposobów na pozwolenie dziecku na dorosłość.
        • twojabogini Re: mam dość, ciągłe histerie i WYCIE 16.02.12, 14:29
          rulsanka napisała:

          > Puszczenie małego dziecka samopas po parku = rozjechanie go przez rower, pogryz
          > ienie przez psa, ryzyko porwania. Jest dużo innych sposobów na pozwolenie dziec
          > ku na dorosłość.

          Puszczenie dziecka samopas po parku nie byłoby odpowiedzialne. Tyle, że moja propozycja to pozwolenie dziecku, aby samo podbiegło kawałek (pod czujnym okiem rodziców) i poczekało przy rogu, zakręcie, kamyku. Jeśli działoby się coś złego rodzic zdąży zareagować.
          Swoją drogą wydaje mi się, że masz dość wysoki poziom lęku. W parkach rowerzyści raczej nie jeżdżą z zamiarem przejechania biegających tam dzieci, za każdym drzewem nie czają się porywacze i pedofile, a właściciele psów też w znaczącej większości są odpowiedzialnymi ludźmi i nie mają zwyczaju szczuć dzieci psami. Czteroletniemu dziecku, które odejdzie kawałek od rodzica w parku naprawdę nic nie zagraża. Co innego przy ulicy, zwłaszcza ruchliwej - czterolatki są bardzo impulsywne i może się zdarzyć wybiegnięcie na ulicę. Czterolatek "samodzielnie" spacerujący po osiedlu po alejkach pod czujnym okiem mamy też jest bezpieczny :)
          Dziecko wychowujemy do samodzielności, a nie do lęku przed światem.
          • Gość: rulsanka Re: mam dość, ciągłe histerie i WYCIE IP: *.ip.netia.com.pl 16.02.12, 15:02
            Samodzielne spacery po parku to jak dla mnie nie jest oddalenie się od rodzica na 10 metrów, bo ja roczniakowi pozwalałam na więcej.

            "W parkach rowerzyści raczej nie jeżdżą z zamiarem przejechania biegających tam dzieci, za każdym drzewem nie czają się porywacze i pedofile, a właściciele psów też w znaczącej większości są odpowiedzialnymi ludźmi i nie mają zwyczaju szczuć dzieci psami. "

            Otóż właśnie, zazwyczaj, statystycznie....
            Biorąc pod uwagę ile psów mnie osobiście goniło, szczekało na mnie, ugryzło - moja wiara w rozsądek właścicieli jest mocno ograniczona. Pedofil wystarczy 1 i trochę pecha. Rowerzyści też bywają różni. Widuje się takich pędzących na złamanie karku.

            Pozwalam się dziecku oddalić, ale na taką odległość, bym w razie czego mogła dobiec lub być w kontakcie głosowym. Lęki nie mają tu nic do rzeczy, raczej rozsądek i doświadczenie.
    • rulsanka Re: mam dość, ciągłe histerie i WYCIE 16.02.12, 13:02
      Jeśli chodzi o sprzątanie - sprzątajcie razem. W ogóle ze sprzątaniem jest tak, że jak postrzegamy je jako nakaz i przymus (to co ty teraz robisz) to sprzątanie jest nudne, okropne i się dłuży. Do sprzątania motywujemy tylko i wyłącznie pozytywnie. Zachwycamy się porządkiem w pokoju, traktujemy sprzątanie jak przyjemność i zabawę. Sprzątanie ułatwiają duże pojemniki, do których w szybkim tempie można wrzucić wszystko.

      Jeśli chodzi o wymuszanie, to ja jestem nieugięta w pewnych kluczowych sprawach, a resztę raczej odpuszczam i ustępuję zanim dojdzie do eskalacji. Natomiast jak sprawa jest kluczowa, to młody może wrzeszczeć do woli a ja nie zmienię zdania. Myślę, że skoro dziecko teraz przechodzi burzliwy okres, to warto na ten czas ograniczyć stawianie spraw na ostrzu noża, ograniczyć ilość nakazów i zakazów, zostawiając tylko te niezbędne. Co do ubierania. Może lepiej go poubierać przez miesiąc niż się denerwować, bo młody nie chce posłuchać rozkazu?
      • madzia-linka Re: mam dość, ciągłe histerie i WYCIE 16.02.12, 13:29
        jeśli chodzi o ubieranie- to nie jest rozkaz. Prośba, zwłaszcza, że jestem w 8 miesiącu ciąży i trochę mi ciężko. Z tymi zakazami i nakazami jest u nas podobnie jak u Ciebie. W kluczowych sprawach nie ustępuje i jestem konsekwentna.


        Twojabogini- dziękuję za mądrą i wyczerpującą odpowiedź. Troszkę inaczej na to spojrzałam. Zawsze myślałam że okres buntu przypada na wiek 2 lata. trochę mi ulżyło, bo już myślałam, że mam mega niegrzeczne dziecko:-)
      • jedynybasek5 Re: mam dość, ciągłe histerie i WYCIE 16.02.12, 13:33
        No tak, ja mam tak ostatnio z córą , ale ona ma 1,5 roku ;) Robię tak- jeśli MUSZĘ wyjść z nią, a ona nie chce to trudno, chwilkę staram się uspokoić krzykacza, a jak nie działa albo eskaluje to udaję, że nie słyszę i nie widzę, ubieram i lecimy. Za progiem domu z reguły się uspokaja :) Jeśli ryczy, bo nie chce iść za rękę, a jest niedaleko jezdnia, to biorę pod pachę i niosę pomimo jej duuużej siły kopania, decybeli i złowrogich spojrzeń zewsząd :D W niektórych sytuacjach ustępuję, ale kiedy coś musimy zrobić razem to nie ma odwrotu. Ze sprzątaniem- u nas nigdy nie było i pewnie nie będzie ( bo samej nie chciałoby mi się UKŁADAĆ zabawek) jakichś półek, półeczek. Jest ogromny wiklinowy kufer z wiekiem, stary jak świat , gdzie przed spaniem WRZUCAMY ( z daleka bądź bliska ;)) wszystko co kwalifikuje się jako zabawka. Córa robi papa i zasuwa spać :) Ale ona ma 1,5 roku, za 2,5 pewnie nie będzie tak lekko :D
    • joshima Re: mam dość, ciągłe histerie i WYCIE 16.02.12, 13:29
      madzia-linka napisała:

      > Płacze o wszystko, wymusza wszystko wyciem
      Skoro to robi to znaczy, że to działa, a to już Twój błąd.

      > Nie ubiera się sam, choć wiem że potrafi
      To niech się nie ubiera, a jak mus to go ubierz.

      > nie chce mu się jeść samemu obiadu
      To niech nie je. Zgłodnieje to zje.

      > I kiedy mu się coś zabroni to jest wycie straszne.
      Trudno niech wyje. A jeśli Ty mu ustępujesz to już Twój błąd.

      > Nie pomagają tłumaczenia, prośby ani groźby.
      Prośby i groźby bez sensu. Krótki komunikat i niech sobie wyje jeśli chce. Zrozumie że to bezcelowe, to zaprzestanie.

      > Jest OGROMNIE uparty. Jak sobie coś postanowi to koniec.
      Co to znaczy koniec? Będzie wył aż mu ustąpisz? No skoro ustępujesz to się nie dziw, że chce dopiąć swego.

      > Kolejny problem to sprzątanie po sobie- zawsze jest: masz mi pomóc.
      Próbowałabym nauczyć dziecka grzeczniejszej formy, ale nie dobiłabym dramatu z tego ze malec potrzebuje pomocy przy sprzątaniu.
      • madzia-linka Re: mam dość, ciągłe histerie i WYCIE 16.02.12, 14:00
        Źle napisałam JOSHIMA- nie wymusza- próbuje wymusić i stąd te płacze bo w kluczowych sytuacjach ja nie ustępuję.
        łatwo napisać niech się nie ubiera- pewnie może latać nago lub cały dzień w piżamie. Ale chciałabym żeby się nauczył samodzielności- za miesiąc będzie drugie dziecko, więc gdyby sam się ubierał to byłoby ułatwienie.
        łatwo napisać- trudno niech wyje. Właśnie chodzi o to że ja mam już dość tego wycia. Uwierz- gdy sytuacja się powtarza kilka razy dziennie to mam ochotę wyjść z siebie i stanąć obok.
        Co znaczy że nie ustąpi i koniec? A no to że mimo wycia, jakiejś kary (typu nie ma bajki na dobranoc)- zawsze przestrzegane, to i tak nie zrobi o się go prosi. Po prostu NIE. Płacze, potem przestaje bo widzi że to nie działa ale nie zrobi o co się go prosi( przykład: Kochanie załóż chapcie bo masz zimne stopy. Nie. Choć- powiem Ci na którą nóżkę. Nie- nie założę. Czemu? Bo nie. Mówię: załóż to dostaniesz garaż(wcześniej o niego prosił, bo jest na szafie), a on NIE. I co? Zrezygnował z garażu i chapci też nie założył...
        • rulsanka Re: mam dość, ciągłe histerie i WYCIE 16.02.12, 14:20
          Niech chodzi bez kapci, w czym problem?
          Nie szukaj dziury w całym, bo więcej szkody z tych nerwów niż z chodzenia boso. W ogóle to nogi są fizjologicznie przygotowane przez naturę do bycia zimnymi, popatrz sobie na kaczki w parku :)
        • joshima Re: mam dość, ciągłe histerie i WYCIE 16.02.12, 15:16
          madzia-linka napisała:

          > Ale chciałabym żeby się nauczył samodzielności- za miesiąc będzie drugie
          > dziecko,
          Jemu się świat wali na głowę a Ty mu dodatkowe wymagania stawiasz.

          > łatwo napisać- trudno niech wyje.
          Moja tak wyła w wieku 2l i nie musisz mi tłumaczyć jak to jest. Zamiast wychodzić z siebie wyjdź do drugiego pokoju.

          > Co znaczy że nie ustąpi i koniec? A no to że mimo wycia, jakiejś kary (typu nie
          > ma bajki na dobranoc)- zawsze przestrzegane, to i tak nie zrobi o się go prosi
          Kara IMO zupełnie bez sensu.


          > przykład: Kochanie załóż chapcie bo masz zimne stopy. Nie.
          Hmm. To po co toczysz boje o te kapcie? Warto? Nie lepiej powiedzieć: "Nie jest Ci zimno w stopy? Może byś założył kapcie?" Jak powie "Nie" To każdy ma szanse wyjść z twarzą i bez awantury. To naprawde nie jest kluczowa kwestia o którą warto się handryczyć.

          > Mówię: załóż to dostaniesz garaż
          Nie obraź się, ale dla mnie to już głupota.
          • madzia-linka Re: mam dość, ciągłe histerie i WYCIE 16.02.12, 17:30
            jejku te kapcie to tylko przykład które mogłabym mnożyć ale już mi się nie chce.
            Z tym waleniem się świata nie przesadzajmy. Synek nie może się doczekać siostrzyczki, maluje jej rysunki itd itd.
            Dziękuje za odp a zwłaszcza TWOJEJBOGINI która bardzo podniosła mnie na duchu, bo jestem wystarczająco zdołowana i nie chce już czytać jakie to ja błędy popełniam- za te odp również bardzo dziękuję;-)
            • Gość: charlene Re: mam dość, ciągłe histerie i WYCIE IP: *.adsl.inetia.pl 16.02.12, 20:26
              Uuuu, znam, znam...Moja prawietrzylatka potrafi czasami wyc co 10 minut - ot szczegolnie nieudany dzien. Wiem, przez co przechodzisz - ja kocham moje dziecko i NIGDY bym go na inne nie zamienila, ale czasami mam ochote sama plakac lub wyjsc lub krzyknac odpowiednio glosno...

              Co do polecen, to mi sie wydaje, ze dzieci najczesciej sa "na nie". Moje dziecko w zyciu by nie wlozylo kapci (trzymajac sie juz Twojego przykladu), gdybym powiedziala po prostu "wloz kapcie". Ja akurat nie jestem zwolennikiem kapci, ale w przedszkolu musi miec, wiec zaczelam od tego, ze kupilam takie jak jej sie podobaly najbardziej (bardziej baletki ;) - opowiedzialam, ze to sa kapcie ksiezniczki i ze jej stopki sie slicznie blyszcza w nich i sa noszone. A jak nie to robie dodatek w postaci "bez kapci zlapiesz katar/ zrobisz dziury w tych slicznych skarpetach/ nadepniesz na klocek i bedzie bolalo". A jak odmowi mimo wsyzstko (co juz sie rzadko zdarza) to mowie tylko "nie podoba mi sie, ze sie tak zachowujesz, wiesz ze tak nie jest dobrze" i ide zajac sie czyms innym - dziec pragnie uwagi - skoro przez nieposluszenstwo sie nie udalo, to sprobuje przybiec pokazujac ze juz kapcie ma! bo to mu zapewni uwage mamy - skutecznosc okolo 90% :)

              Tak zazwyczaj robimy, jak nie moge odpuscic to albo sama cos robie za nia, tylko daje mlodej odczuc ze jej zachowanie jest niefajne (np rozbieram ja w milczeniu, bez usmiechu i zartow) , a w skrajnych przypadkach uzywam mojego SPECJALNEGO grobowego, glosnego tonu - uzywany rzadko dziala bardzo dobrze ;)
              Bardzo rzadko stosujemy tez time-out. Jak powtarza jakies zachowanie zeby celowo mnie wkurzyc lub komus dopiec - idzie siedziec na krzeslo, twarza do sciany. Poszla moze kilka razy, bo zazwyczaj nie wkurza nikogo celowo, ale to taka jakby ostateczna opcja rezerwowa - jesli tlumaczenie nie pomaga, a wyciagniecie konsekwencji jest niezbyt mozliwe.


              A z innej strony - sprobuj poszukac przyczyny gdzies indziej. Nie wiem jak dlugo masz problem, ale ja, kiedy pisalam watek"rozpacz" zupelnie nie wiedzialam co robic - okazalo sie, ze moj dziec byl chory, od dluzszego czasu rozwijala sie infekcja, ktora zaczela dawac objawy po miesiacu dopiero! Moze mlody jest chory, moze sie nie wysypia, moze cos go stresuje, moze odreagowuje cos, co sie dzieje w przedszkolu. A jesli nic nie wypali, to nastaw sie na tlumaczenie i olewanie tego co malo istotne. Jak juz nie mozesz to wyjdz. Mlody zrozumie dlaczego! On chce Twojej uwagi, nawet jesli krzyczysz - to wciaz wzmocnienie, bo ma uwage! NIgdy nie tlumacz nic podczas histerii, wyjdz lub zajmij sie czyms innym. Tlumacz przed i po, sprobuj dac mozliwosc podjecia decyzji...I badz cierpliwa - dziec madrym stworzeniem jest! W koncu sie zorientuje ze histeria = mama wychodzi, niepomyslne zalatwienie sprawy, mama ma to gdzies. I wyolbrzymiaj do granic mozliwosci, jesli o cos ladnie poprosi lub poslucha CIe bezproblemu - ja mowie zawsze cos w rodzaju "suuuper kochana, poprosilam a ty posluchalas, no jestem strasznie szczesliwa, ze sie dogadalysmy" i mowie to super zadowolonym tonem, a czesto jeszcze podrzucam dziecia w gore ;) A jak widze, ze nie moze rozpiac kurtki i jest o krok od wycia, ale mimo to mowi przez zeby "mama cy mozes mi pomoc" to podobnie radosnym tonem "no jasne, skoro tak slicznie prosisz, super ze powiedzialas tak ladnie o co chodzi". To jakby druga czesc - pokazujemy dzieciowi ze nieporzadane zachowania nie przynosza efektu, ale na poczatku pokazujemy BARDZO jak pozadane zachowania efekt przynosza ;)
            • joshima Re: mam dość, ciągłe histerie i WYCIE 16.02.12, 20:39
              madzia-linka napisała:

              > jejku te kapcie to tylko przykład
              Ale jest to przykład, który powinien ci uzmysłowisz, że napinasz się o głupoty i generujesz konfliktowe sytuacje, których spokojnie mogłabyś uniknąć.

              > Z tym waleniem się świata nie przesadzajmy.
              Ależ wcale nie przesadzamy.

              > nie chce już czytać jakie to ja błędy popełniam
              Sądziłam, że tego się własnie chciałaś dowiedzieć.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja