madzia-linka
16.02.12, 10:40
Synek ma 4 lata. od roku chodzi do przedszkola, dobrze sobie tam radzi (podobno jest grzeczny), szybko się zaaklimatyzował. Problem jest w domu. Płacze o wszystko, wymusza wszystko wyciem (wyciem- bo płacz to za mało). Nie ubiera się sam, choć wiem że potrafi, nie chce mu się jeść samemu obiadu, kanapki a i owszem. I kiedy mu się coś zabroni to jest wycie straszne. Nie pomagają tłumaczenia, prośby ani groźby. Jest OGROMNIE uparty. Jak sobie coś postanowi to koniec. Kolejny problem to sprzątanie po sobie- zawsze jest: masz mi pomóc. najgorsze jest ten płacz. Nie mogę go już znieść. Boję się, że w końcu jakiś sąsiad zadzwoni po straż miejską, bo pomyśli że znęcamy się nad dzieckiem. A przecież nie mogę mu na wszystko pozwalać..... Już nie wiem jak to przetrwać. Synek potem przeprasza, ale po jakimś czasie(czasami za kilka min) jest tak jak było. Kocham go nad życie, ale momentami mam go dość...