aleksandra1357
18.02.12, 23:30
Moja bliska znajoma ma 4-letnią córkę wychowywaną w dość luźny sposób. Gdy źle się zachowa, np. uderzy moje dziecko, zwracam jej uwagę i ona wtedy pokazuje mi język i woła, że jestem głupia lub coś w tym stylu. Jeśli jej mama jest obecna, to zwraca jej tylko uwagę, że tak nie wolno, co dziewczynka olewa. Jak matki nie ma w pobliżu, dziewczynka staje się coraz bardziej bezczelna, np. najeżdża na mnie rowerkiem itd. Najchętniej bym powiedziała, że jak nie umie się zachować i mnie obraża, to wychodzę, bo nie mam ochoty przebywać w jej towarzystwie, ale z drugiej strony głupio mi wobec mojej znajomej. W sumie obrażać się na bezczelne dziecko i wychodzić, to raczej niemądre zachowanie, nie wiem. Ale to dziecko naprawdę mnie irytuje. Rozmawiałam delikatnie ze znajomą o bardziej stanowczym reagowaniu na takie zachowanie i podsuwałam lektury, ale bez skutku. Kontaktów nie mogę ograniczyć, bo mieszkamy bardzo blisko siebie.
A może to ze mną jest coś nie tak, bo irytuje mnie atak 4-latki, a powinnam to całkowicie ignorować?
Sprawę komplikuje też fakt, że chciałabym, żeby mój 4-letni syn widział jakąś stanowczą reakcję na takie zachowanie, bo jemu absolutnie nie pozwalam się tak zachowywać i on nie może pojąć, że tej dziewczynce wolno.