Gość: tofikowa
IP: *.adsl.inetia.pl
20.02.12, 21:45
Moja córka (3 lata 4 miesiące) właściwie zawsze była dzieckiem wrażliwym i bardzo ze mną związanym. Niestety nie udało się uniknąć etykietki "nieśmiałej" albo "wstydzi się" mimo moich próśb, żeby jej tak nie nazwać. W kontaktach z obcymi ludźmi córka zwykle siedzi u mnie na kolanach albo jeśli ma taka możliwość wychodzi do drugiego pokoju.
Zastanawia mnie jedna sprawa. Z ludźmi, których córka zna, rozmawia bez skrępowania ale tylko jeśli nas (rodziców) nie ma w pokoju. Zauważyłam, że nasza obecność ją hamuje i teraz staram się wchodzić do pokoju, gdzie córka prowadzi rozmowę powoli i z uśmiechem, i nie ingerować. Niestety w większości wtedy córka kończy rozmowę.
Jak "wchodzić" w tą sytuację, aby córka czuła się swobodnie? A może lepiej nie ingerować i dać jej się "wygadać" sam na sam z innymi dorosłymi?