nie radzę sobie z 11 miesieczniakiem - pomóżcie

IP: *.nplay.net.pl 24.02.12, 15:08
ratunku! nie radze sobie z r11miesieczną corka, wymaga ciagłego noszenia na rękach, gdy są chwile że zajmuje sie sama muszę byc w pobliżu, bo inaczej płacze w niebogłosy, jest karmiona piersią, śpi ze mną w łozku.
przez jej wieczne awantury i związanie ze mną nie mam czasu na sprzątanie, gotowanie,czytanie, nie moge wyjśc zdomu na dłużej niż godzina!!!!
jestem załamana, chciałabym odseparować ją od siebie, nauczyć spać we własnym lóżeczku. chciałabym żeby bawiła się grzecznie podczas gdy ja robie coś w kuchni. ja nie mogę nawet siedziec na kanapie gdy ona jest np. na dywanie, bo domaga sie bym ją wzięła na ręce. aaa i jest taka od urodzenia to nie żadne leki separacyjne
co robić?
    • annakate Re: nie radzę sobie z 11 miesieczniakiem - pomóżc 24.02.12, 16:43
      Uzbroic się w cierpliwość i konsekwencję, przestać nosić ciągle, przeczekać płacz jak widzisz, że jej się żadna krzywda nie dzieje. Jest niezadowolona to płacze - bo co ma robic innego? Tak roczniaki wyrażają dezaprobatę. Ale nie musi byc non stop zadowolona, musi się nauczyć, że nie zawsze świat sie dostosuje do niej, zazwyczaj jest odwrotnie. Staraj się, żeby Cie widziała, gadaj do niej - i przestań miec wyrzuty sumienia, nie nosząc jej nie robisz jej żadnej krzywdy. Niedługo świat powinien ją zacząć bardziej interesować, ta ciekawość będzie Twoim sprzymierzeńcem.
      • klemensi Re: nie radzę sobie z 11 miesieczniakiem - pomóżc 24.02.12, 17:06
        najgosze jest to że ona tak płacze, że az sie zachodzi i robi się sina:( czasami brałam ja na przeczekanie, a potem i tak ulegałam i brałam na ręce,
        • annakate Re: nie radzę sobie z 11 miesieczniakiem - pomóżc 24.02.12, 17:59
          jeśli Ty nie przerwiesz tego błednego koła, to córka nie zrobi tego na pewno. Albo Ty coś zadziałasz, albo będziesz ją nosiła aż ją znielubisz, albo do chwili aż Ci kręgosłup odmówi posłuszeństwa.
          • joshima Re: nie radzę sobie z 11 miesieczniakiem - pomóżc 24.02.12, 18:51
            annakate napisała:

            > jeśli Ty nie przerwiesz tego błednego koła, to córka nie zrobi tego na pewno.
            Zrobi zrobi. Kiedyś dojrzeje. Nic nie trwa wiecznie. Okres niemowlenctwa również.

            > Albo Ty coś zadziałasz, albo będziesz ją nosiła aż ją znielubisz
            Tia... do osiemnastki :P
    • rulsanka Re: nie radzę sobie z 11 miesieczniakiem - pomóżc 24.02.12, 18:02
      Domaga się noszenia, bo widocznie tego potrzebuje. Wkrótce przestanie, a wręcz będzie protestować, gdy zechcesz ją przytrzymać dłużej niż na sekundę. Może już za miesiąc-dwa, może za rok. Im lepiej zaspokoisz potrzebę bliskości teraz, tym szybciej dziecko się usamodzielni.
      Mnie bardzo pomagało nosidło manduka. Z dzieckiem na plecach można wykonać większość domowych czynności, ja kosiłam nawet trawę.
      • klemensi Re: nie radzę sobie z 11 miesieczniakiem - pomóżc 24.02.12, 18:25
        ja juz trochę wysiadłam- nieprzekonuje mnie rodzicielstwo bliskości- zaczęłam nosić w chuście zaraz po połogu, na poczatku wyjmowałam ją z chusty na przewijanie, karmienie kapanie i do spania w nocy, robiłam z nią większość prac domowych, na wózek nawet nie popatrzyła przez 6 miesiecy, poza chustą ,rękami wyłaa. mi kregosłup wysiadł, chodziłam na rechabilitacje. teraz jest ciut lepiej, bo zchusty wyszła, ale dalej mnie "osacza". teraz jakpisze posta drze sie jak opętana, bo ja siedzę na fotelu a nie z nią na podłodze. nie chcę czekac roku az jej przejdzie, bo zwariuję, a jednoczesnie boję sie ze bedzie nieszczęśliwa, tak płacząc
        • rulsanka Re: nie radzę sobie z 11 miesieczniakiem - pomóżc 24.02.12, 20:07
          Ale kto powiedział, że to ma być jeszcze rok? Zazwyczaj jest tak, że gdy dziecko zaczyna chodzić, to ma awersję do jakiegokolwiek zatrzymywania się. Więc i noszenie pozostaje tylko wtedy, gdy dziecię się zmęczy.
          Może źle wiązałaś chustę? Miałaś wiązaną, czy jakiś inny typ chusty? Od prawidłowo zawiązanego niemowlaka plecy nie mają szans boleć. A może bolały od czynności typu przewijanie i karmienie piersią. Mnie bolały jeszcze zanim zaczęłam nosić.
          Próbowałaś nosić na plecach? Tego się naprawdę nie czuje. Wędrowałam z półtoraroczniakiem po Kapadocji, w górach i nie czułam ciężaru. Młody ważył 9kg.
          Obawiam się, że metody bezstresowej na oduczenie nie ma. A może w huśtawce posiedzi trochę sama?
          • klemensi Re: nie radzę sobie z 11 miesieczniakiem - pomóżc 24.02.12, 22:13
            wydaje mi się że chusta była wiązana ok. też nie czułam ciężaru, ale ja nosiłam non stop:( szczerze mam dosc chusty i chciałabym się" uwolnić"
            zajmuje sie sobą do 10 min.więcej nie da rady, po 10 min-godzina noszenia. a kiedy obiad, podstawowe czynności w kuchni?
            tak mi się wydaje że bez awantur sie nie obejdzie, bedziemy próbować:)
            • anku1982 Re: nie radzę sobie z 11 miesieczniakiem - pomóżc 25.02.12, 23:20
              w tygodniu wymyślałam obiady które nie wymagają dużo pracy, np. spaghetti, sos można zrobić wieczorem a następnego dnia ugotować makaron z dzieckiem na ręku. Dużo robiłam gdy Młody spał, wieszałam pranie, obierałam ziemniaki, podsprzątałam, coś uprasowałam, choć główne sprzątanie robiliśmy raz w tygodniu z mężem, on zajmował się dzieckiem, to ja robiłam swoją część, ja zajmowałam się młodym, on robił swoją. Podzieliliśmy obowiązki domowe na pół. Jak nie zdążyłam zrobić obiadu, zanim przyszedł dokańczałam jak wrócił z pracy, jedliśmy razem np. o 17:00-17:30. A tak bawiłam się głównie na podłodze i raczej ograniczałam w tygodniu obowiązki domowe. Może poszukaj w internecie zabaw ciekawych ruchowych dla takiego malucha. Będzie Wam łatwiej wypełnić czas.
          • esr-esr Re: nie radzę sobie z 11 miesieczniakiem - pomóżc 27.02.12, 13:16
            nie sądzę, żeby chusta była lekarstwem na ominięcie bólu kręgosłupa - mój młody ma prawie 3 m-ce i już 7 kilo, do 6 m-ca spokojnie dojdzie do 9. i naprawdę jakiekolwiek noszenie takiego ciężaru obciąża mój kręgosłup, chyba żebym chudła tyle ile on przytyje.
            a do autorki to ja bym postarała się wydłużać czas samodzielnie spędzony przez dziecko (zaczynaj od minuty, dwóch, pięciu). np. ja podczas gotowania wsadzałam córkę w fotelik/leżaczek/krzesełko i udawałam kucharza Pascala - opowiadałam wszystko co robię z francuskim akcentem, a do tego marchewka tańczyła, mięso śpiewało, etc. córka lubiła też bawić się przysypując kaszę, ryż (nawet jeśli uświniła całą kuchnię).
            nie piszesz czy masz kogoś do pomocy? postaraj się (dla własnego zdrowia psychicznego) chociaż raz na jakiś czas przekazać opiekę komuś innemu. albo zabierz córkę na spotkanie z innymi dziećmi i mamami.
    • gladys_g Re: nie radzę sobie z 11 miesieczniakiem - pomóżc 24.02.12, 21:53
      Rozmawiać z nią.
      Roczniaki to już kumate dość stworzenia. Mówić - teraz mama wyniesie kubek i zaraz wróci; i faktycznie szybciutko wracać. Informować za każdym razem gdy masz zamiar wyjść, co będziesz robić i gdzie. Pozwalać za sobą pójść / poraczkować, pokazać że mama nie znika na dlugo.

      W kuchni dać do zabawy garnek i drewnianą łyżkę, posadzić tak, żeby sobie nie zrobiła krzywdy i gadać z nią, opowiadać.
      • klemensi Re: nie radzę sobie z 11 miesieczniakiem - pomóżc 24.02.12, 22:07
        próbujemy:) czasami daje radę i jest cicho-do 10 min potem znowu.
        • aqua48 Re: nie radzę sobie z 11 miesieczniakiem - pomóżc 25.02.12, 10:54
          klemensi napisała:

          > próbujemy:) czasami daje radę i jest cicho-do 10 min potem znowu.

          No widzisz, to już sukces. Na pewno wydaje Ci się mały, ale jak dziecko zacznie zasuwać na własnych nóżkach to jeszcze Ty będziesz latać za nią, a to już naprawdę niedługo. A może mała ząbkuje? Dziecko wtedy jest drażliwsze. Przytulaj, nie bierz na ręce, odwracaj uwagę jak zaczyna mieć płaczliwą minę, zagaduj, dawaj coś interesującego do zabawy, a oduczy się. A poza tym zostawiaj z kimś jeśli możesz i wychodź z domu beż koniecznej potrzeby, tzn nie po to żeby coś załatwić, ale dla własnej przyjemności, na kawę z koleżanką do sklepu po jakiś ciuch, do kina, to bardzo dobrze robi matce na poprawę relacji z dzieckiem.
    • anku1982 Re: nie radzę sobie z 11 miesieczniakiem - pomóżc 25.02.12, 23:11
      To że ją karmisz piersią i śpisz z nią w łóżku, nie ma znaczenia dla tego że dziecko weszło w czas silnego lęku separacyjnego, który zmniejszy się, jeśli tylko poświęcisz jej czas, a wszelkie nauki (samodzielnego bawienia i spania zostawisz na potem). Mój syn właśnie w wieku Twojej córki stał się taką przylepą, że po godzinie 17:00 nikt nie mógł go na ręce wziąć oprócz mnie, prawdopodobnie ze względu na zbliżającą się porę snu, ale pół roku później wróciłam do pracy i nie było mnie codziennie po 8 godzin, nie było z tego powodu absolutnie żadnego płaczu (choć muszę przyznać że Młodym opiekuje się Babcia, którą zna/znał dobrze i bardzo lubi). Więc zachowanie Córki jest NORMALNE. We własny łóżeczku syn zaczął spać w okolicach 2 roku życia. samodzielnie bawić się umie, ale woli z nami i ja to rozumiem, więc nie uczę go siedzenia w pokoju przy zabawie, gdy ja coś sprzątam tylko daję mu ścierkę, a on wszystko pięknie froteruje. W tej chwili ma 2,5 roku.
    • mskaiq Re: nie radzę sobie z 11 miesieczniakiem - pomóżc 26.02.12, 08:01
      Dla córki jesteś częscia niej samej, bez twojej obecnosci nie ma odwagi
      funkcjonować. Kiedy odchodzisz wtedy pojawia się ekstremalny lęk, że
      traci coś bez czego nie przeżyje. Dorosłej osobie trudno jest wyobrazic
      sobie siłe tego lęku.
      Absolutyzm potrzeby u dziecka oznacza że jeśli nie otrzyma czegos i to
      natychmiast to umrze i dlatego pojawia się histeria.
      Spróbuj odstawiać ja na bardzo krótka chwilę i wracaj tak żeby zobaczyła
      że zawsze wracasz. Później wydłużaj te przerwy.
      Bardzo ważne jest żeby ta separacja odbyła się za jej zgodą. Można
      wymusić ale separacja bez jej zgody nie jest separacją. Ta symbiotyczna
      potrzeba ciebie zostanie i to na całe zycie w postaci potrzeby bycia blisko,
      silnego uzależnienia od ciebie.
      Postaraj sie również powoli mieszać własny pokarm z pokarmem
      nie pochodzącym od ciebie. To też jest częsć procesu separacyjnego.
      Serdeczne pozdrowienia.
      funkcjonowac bez bez ciebie
      • felicity33 Re: nie radzę sobie z 11 miesieczniakiem - pomóżc 04.03.12, 08:48
        "Absolutyzm potrzeby u dziecka oznacza że jeśli nie otrzyma czegos i to natychmiast to umrze" - cudowne! Moge sobie wstawic w sygnaturke? :D

        Do autorki - to normalne, przejdzie jej jak zacznie sama chodzic albo raczkowac.
    • zolla78 Re: nie radzę sobie z 11 miesieczniakiem - pomóżc 05.03.12, 16:59
      Nie mam wprawdzie takiego problemu, bo maja mała, też 11 m-cy właśnie, to dość zajmujące się sobą dziecko, ale obserwuję coś takiego.
      Ja jak ona zapłacze, to zwykle od razu reaguję, czyli na ręce, przytulam i próbuję zabawić czymś innym. Mąż, nie. Da jej minutę dwie, mówi do niej, tłumaczy, ale nie bierze od razu na ręce. Jak jej nie przechodzi, to przytula, pomaga w czym trzeba, a nie od razu daje ulubioną zabawkę by przestała wyć. Efekt tego jest taki, że jak do niego chce na ręce, to potrafi spokojnie poczekać. On ją usypia 10 min i wychodzi i nie ma płaczu. Ja mam płacz i to nawet po godzinnym siedzeniu z nią przy łóżeczku.
      Zatem zmieniłam sposób na te ten jego i właśnie mam czas tego posta napisać, a ona sama próbuje w łóżeczku zasnąć :)
      Niestety, chyba w takich wypadkach trzeba dużo miłości okazać, w postaci konsekwencji i nie ustępowania dziecku od razu. Nie mówię oczywiście o przetrzymywaniu dziecka. Ale o konsekwencji. Przytulam, bawię się, ale np. nie biorę na ręce, albo biorę na chwilę i zaraz odstawiam. I tak do znudzenia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja